 |
| Symbole ciała i krwi Syna Człowieczego |
W czasie publicznej służby niejeden raz zdarzyło się Panu Jezusowi powiedzieć coś, co bardzo nie spodobało się Jego słuchaczom. Oto jedna z takich sytuacji:
Po wysłuchaniu tych słów wielu spośród Jego uczniów stwierdziło: Twarda to nauka, kto ją zdoła stosować? Jezus natomiast, wewnętrznie świadomy, że Jego uczniowie szemrają z tego powodu, powiedział do nich: To was zniechęca? Co więc będzie, gdy zobaczycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był wcześniej? To Duch ożywia, ciało w niczym nie pomaga. Słowa, które wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Są jednak pośród was tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem od początku wiedział, kto nie wierzy, i kim jest ten, który Go wyda. I dodał: Dlatego wam powiedziałem, że nikt nie może przyjść do Mnie, jak tylko ten, któremu zostało to dane przez Ojca [Jn 6,60-65].
Cóż to była za
nauka, która tak poróżniła liczne grono uczniów Jezusa? Otóż Jezus wcześniej przedstawił
bardzo istotny i praktyczny przejaw wiary w Niego: Na to rzekł im Jezus:
Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna
Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w sobie. Kto spożywa
ciało moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu
ostatecznym. Albowiem ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest
prawdziwym napojem. Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, we mnie mieszka, a
Ja w nim [Jn 6,53-56]. Użyte tu w
natchnionym tekście greckie słowo sarks jest homonimem. Określa ono ciało
w sensie mięsa i fizycznego ciała człowieka, ale także w pismach Nowego
Testamentu dość często odnosi się do skażonej grzechem natury człowieka, do
jego cielesności i do przyrodzonego, doczesnego porządku rzeczy.
Ciało Syna
Człowieczego stanowi bardzo istotny aspekt Bożego planu zbawienia. Dlatego, w
związku z przyjściem na świat, Chrystus mówi: Nie chciałeś ofiary ani daru,
lecz przygotowałeś mi ciało [Hbr 10,5]. W celu złożenia ofiary za grzech
świata, Syn Boży jako Branek Boży objawił się w ciele. A niezaprzeczalnie
wielka jest tajemnica pobożności: Ten, który objawił się w ciele, dostąpił
usprawiedliwienia w duchu, widziany był przez aniołów, ogłoszony wśród narodów,
zyskał wiarę na świecie, został wzięty do chwały [1Tm 3,16]. Prawda, że Syn
Boży przyszedł w ciele najwyraźniej ma ogromne znaczenie, skoro czytamy: Ducha
Bożego rozpoznaje się w ten sposób: Wszelki duch, który przyznaje, że Jezus
jest Chrystusem i że przyszedł w ciele, jest z Boga. Wszelki duch natomiast,
który tego o Jezusie nie wyznaje, nie jest z Boga. Jest to duch antychrysta, o
którym usłyszeliście, że ma przyjść, i już teraz jest na świecie [1Jn 4,2-3].
Gdyż wielu oszustów wyszło na ten świat. Nie chcą oni przyznać, że Jezus
jest Chrystusem i że przyszedł w ciele. Kto tego nie wyznaje, jest oszustem i
antychrystem [2Jn 1,7].
Zatem, Syn Boży
– jako Baranek Boży - został ukrzyżowany, a tym samym złożony w ofierze za
grzech świata. Gdyż i Chrystus raz za grzechy cierpiał, sprawiedliwy za
niesprawiedliwych, aby was przyprowadzić do Boga. Chociaż zabito Jego ciało,
został On ożywiony w Duchu [1Pt 3,18]. Śmierć Jezusa w ciele (sarks) staje
się przeznaczeniem dla naszej cielesności. Wiara w Syna Bożego, Jezusa
Chrystusa, polega na tym, że na krzyż trafia cielesność (sarks), tj.
stara natura tych, którzy w Niego uwierzą. Gdyż miłość Chrystusa przenika
nas, którzy stwierdziliśmy, że Jeden umarł za wszystkich, a przez to - wszyscy
umarli. Umarł zaś za wszystkich, aby ci, którzy żyją, żyli już nie dla siebie,
ale dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał [2Ko 5,14-15].
Nadal żyjemy w
ciele, ale już nie według ciała. Dobitnie wskazuje na to nauka apostolska. Jestem
ukrzyżowany razem z Chrystusem. Żyję już nie ja - żyje we mnie Chrystus. Teraz
żyję w ciele, lecz żyję, wierząc Synowi Bożemu, który mnie pokochał i wydał za
mnie samego siebie [Ga 2,20]. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa,
ukrzyżowali ciało wraz z jego namiętnościami oraz pragnieniami [Ga 5,24].
Wiara w Syna
Bożego, Jezusa Chrystusa, polega na tym, że po ukrzyżowaniu naszej cielesności,
pozostając w tym samym ciele, zmartwychwstajemy do nowego życia. Czy nie
wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w
Jego śmierć? A zatem za sprawą chrztu zostaliśmy pogrzebani wraz z Nim w
śmierć, abyśmy wzorem Chrystusa, który został wzbudzony z martwych przez chwałę
Ojca, my również prowadzili nowe życie.
Bo jeśli
jesteśmy złączeni z Nim w podobieństwie Jego śmierci, tym bardziej będziemy - w
zmartwychwstaniu, wiedząc, że nasz stary człowiek został razem z Nim
ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało zniszczone i abyśmy już dłużej nie byli
zniewoleni przez grzech. Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu. Jeśli zaś
umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z Nim będziemy żyć, mając świadomość,
że wzbudzony z martwych Chrystus już nie umrze, śmierć już nad Nim nie ma
władzy. Gdy bowiem umarł, dla grzechu raz na zawsze umarł, a gdy żyje - żyje
dla Boga. Podobnie i wy zaliczajcie siebie do umarłych dla grzechu, a
jednocześnie do tych, którzy żyją dla Boga w Chrystusie Jezusie [Rz 6,3-11].
Wiara w Syna
Bożego, Jezusa Chrystusa, jest trzymaniem się tej prawdy, że po ukrzyżowaniu naszej cielesności
i zmartwychwstaniu do nowego życia - pozostając w ciele - żyjemy już według
Ducha, a nie według ciała. Teraz zatem nie ma żadnego potępienia dla tych,
którzy są w Chrystusie Jezusie. Bo prawo Ducha, właściwe dla życia w Chrystusie
Jezusie, uwolniło cię od prawa grzechu i śmierci. Jeśli chodzi o niemoc Prawa,
wynikającą ze słabości ciała, to Bóg, przez posłanie swego Syna w postaci
grzesznego ciała - jako ofiarę za grzech - potępił grzech w ciele. W ten sposób
akt sprawiedliwości Prawa został spełniony w stosunku do nas, którzy
postępujemy nie według ciała, ale według Ducha. Bo ci, którzy są według ciała,
kierują się tym, co cielesne, ci zaś, którzy są według Ducha - tym, co duchowe [Rz
8,1-5].
Owszem, w każdym
prawdziwym chrześcijaninie - pozostającym w ciele ale już nie żyjącym według
ciała - z oczywistego powodu dochodzi do swoistego napięcia. W związku z toczącą
się w nas walką duchową zdarzają się chwile zwątpienia. Wówczas cielesność czasem
bierze w nas górę i przeżywamy rozmaite rozterki. Odkrywam zatem pewne prawo. Otóż, gdy chcę czynić dobrze, narzuca mi się zło. W moim wewnętrznym człowieku zachwycam się Prawem Bożym. Lecz w moich członkach dostrzegam inne prawo. Walczy ono przeciwko Prawu, za którym opowiada się mój rozum, i bierze mnie w niewolę prawa grzechu, rządzącego w moich członkach. Nędzny ja człowiek! Kto mnie wybawi z tego ciała śmierci? [Rz 7,21-24]. Dlatego tak bardzo ważne jest, abyśmy nie ulegali tym chwilowym wahnięciom, lecz mocno trzymali się nauki apostołów Jezusa Chrystusa. Podkreślam natomiast: Żyjcie w Duchu, a na pewno pokonacie żądzę
ciała. Ciało bowiem pożąda przeciw Duchowi, a Duch przeciw ciału. Te pragnienia
są ze sobą sprzeczne, tak by wam przeszkodzić w czynieniu tego, co chcecie [Ga
5,16-17].
Niezwykle ważne
jest, abyśmy myśląc o naszej cielesności i zmagając się z nią, wzorowali się na tym,
co stało się z ciałem Syna Człowieczego. Prawda o Jego ciele – wyznacza nam
kierunek myślenia i postępowania. Mając na uwadze ciało Syna Człowieczego - karmimy
się nim, wiedząc, że nasz stary człowiek został razem z Nim ukrzyżowany, aby
grzeszne ciało zostało zniszczone i abyśmy już dłużej nie byli zniewoleni przez
grzech. Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu [Rz 6,6-7]. Ciało Syna Człowieczego
głosi nam, że rozwiązania problemu naszej cielesności należy szukać na krzyżu! Jeśli ktoś chce pójść
za Mną, niech się wyrzeknie samego siebie, weźmie swój krzyż i naśladuje Mnie [Mk
8,34] – powiedział Pan.
Taka jest nauka
Chrystusowa i ona robi różnicę! Kto wierzy w Chrystusa, ukrzyżował ciało swoje
wraz z jego namiętnościami oraz pragnieniami. Jednak nasza cielesność jest jak
fabryka grzechu. Zanim przez wiarę w pełni się z nią rozprawimy, wciąż wznawia
swą produkcję. Zatem za każdym razem, gdy zgrzeszymy, potrzebujemy przebaczenia
i oczyszczenia. I wtedy w sukurs przychodzi krew Syna Człowieczego. Właściwie,
według Prawa, niemal wszystko oczyszcza się krwią i bez przelania krwi nie ma
przebaczenia [Hbr 9,22]. O, ta krew, ta droga krew, zgładza grzech i Boży gniew!
Strzeże mnie i w wątpień noc tej drogiej krwi cudowna moc - śpiewamy w refrenie jednego z hymnów - a krew Jezusa, Jego Syna, oczyszcza nas od wszelkiego
grzechu. Jeśli zaprzeczamy, że popełniliśmy grzech, sami siebie
oszukujemy, jesteśmy dalecy od prawdy. Jeśli przyznajemy się do naszych
grzechów, On jest wierny i sprawiedliwy - przebaczy nam grzechy i oczyści nas
od wszelkiej nieprawości [1Jn
1,7-9]. Podkreślmy tu wszakże konieczność każdorazowego wyznania grzechu i
ukorzenia się przed Bogiem w celu dostąpienia przebaczenia i
oczyszczenia. Drogie dzieci, piszę o tym, abyście nie popełniali grzechu. A
jeśliby ktoś zgrzeszył, mamy Opiekuna u Ojca, Jezusa Chrystusa - Sprawiedliwego. On jest przebłaganiem za nasze grzechy. Lecz nie tylko za
nasze. Również za grzechy całego świata [1Jn 2,1-2].
Wierzyć w to, że nasza cielesność wraz z Chrystusem trafiła na krzyż i codziennie traktować siebie jako martwego dla grzechu, a żyjącego dla Boga w Chrystusie Jezusie - to czyni wielką różnicę! Wiara w
oczyszczające i usprawiedliwiające działanie krwi Chrystusa stanowi całkowicie
skuteczną broń przeciwko oskarżeniom diabła. Kto ma oskarżać wybranych przez
Boga? Przecież Bóg usprawiedliwia. Kto ma potępiać? Jezus Chrystus, który
umarł - więcej, który zmartwychwstał i przebywa po prawicy Boga - On przecież
wstawia się za nami [Rz 8,33-34]. Nie damy się już pognębić oskarżeniom diabła. Grzech już nie ma prawa nad nami panować, a gdy zdarzy się nam zgrzeszyć, wyznajemy nasz grzech i dzięki krwi Jezusa mamy pełne przebaczenie!
Tak w praktyce wygląda
wiara w Jezusa Chrystusa i wynikający z niej proces uświęcenia, bez którego nikt
nie zobaczy Pana [Hbr 12,14]. Symbolicznie rzecz ujmując - trzeba nam
codziennie jeść ciało i pić krew Syna Człowieczego. Taka jest nauka Chrystusa i
ona robi różnicę! Po wysłuchaniu tych słów wielu spośród Jego uczniów
stwierdziło: Twarda to nauka, kto ją zdoła stosować? [Jn 6,60]. W
gromadzie uczniów grupujących się wokół Jezusa, całkiem sporo było jednak takich,
którzy faktycznie Mu nie wierzyli. Nauka Chrystusowa ujawniła ich niewiarę. Są
jednak pośród was tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem od początku wiedział,
kto nie wierzy, i kim jest ten, który Go wyda [Jn 6,64]. Nauką o spożywaniu
ciała Syna Człowieczego i piciu Jego krwi, Jezus niejako wywołał wilka z lasu. Przez
to wielu spośród Jego uczniów zawróciło i przestało z Nim chodzić [Jn
6,66].
Prawdę
mówiąc, - w natchnieniu
Ducha napisał potem św. Paweł - nawet powinno dochodzić między wami do
rozłamów, aby wyszło na jaw, kto wśród was prawdziwie wierzy [1Ko 11,19]. Owszem,
źle się dzieje, gdy różnica między chrześcijanami powstaje z powodów socjalnych
lub ambicjonalnych. Co innego, gdy różnicę robi nauka Chrystusowa. Wówczas
Jezus zwrócił się do Dwunastu: Czy wy też chcecie odejść? Szymon Piotr
odpowiedział: Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. My zaś
uwierzyliśmy i jesteśmy pewni, że Ty jesteś Chrystusem, Świętym Bożym [Jn
6,67-69]. Wiara w Jezusa Chrystusa nierozerwalnie związana jest z przyjęciem i trzymaniem się Jego nauki.
Chrystus Pan
wiedział, że Jego nauka wywoła rozdźwięk. Nie przemilczał jednak sprawy karmienia się Jego ciałem i picia Jego krwi. Nie starał się utrzymywać uczniów przy sobie za cenę pomijania ważnych, aczkolwiek trudnych zagadnień. Czasem jest tak, że z powodu głoszenia nauki Chrystusowej, jacyś ludzie sami odchodzą, bo nie mogą znieść jej bezkompromisowego charakteru. Bywa jednak i tak, że osoby trzymające się zdrowej nauki są zmuszone, by się oddzielić, gdy większość społeczności daje się uwieść jakiejś nowej nauce. Jeśli ktoś przychodzi do was, a nie przynosi właściwej nauki, tego nie przyjmujcie do domu ani nie nawiązujcie z nim bliższych stosunków! [2Jn 1,10]. Na wiele spraw można przymknąć oko i przełknąć różne nieprawidłowości. Nie wolno jednak godzić się na przekręcanie tego, co przekazał nam Chrystus. Jak powiedzieliśmy przedtem, tak i teraz znowu mówię: Jeśli wam ktoś zwiastuje ewangelię odmienną od tej, którą przyjęliście, niech będzie przeklęty![Ga 1,9].
Umocnijmy się w postanowieniu, że
będziemy trwać w nauce Chrystusowej. Dzięki niej możemy zgasić wszystkie ogniste pociski złego [Ef 6,16]. Ona robi różnicę zarówno w naszym własnym myśleniu
i postępowaniu, jak też w składaniu świadectwa o Jezusie. Mało tego, nauka
Chrystusowa ujawnia też rozmaite różnice wpośród chrześcijan. Czy nie Ja
was, Dwunastu, wybrałem? A jeden z was jest diabłem. Mówił to o Judaszu,
synu Szymona Iskariota, gdyż on - jeden z Dwunastu - miał Go wydać [Jn
6,70-71]. Właśnie dlatego i mimo tego, będziemy w Niego wierzyć! Innymi słowy,
będziemy spożywać Jego ciało i pić Jego krew. Będziemy wierzyć, że nasza
cielesna natura została ukrzyżowana, a ofiara krwi Jezusa oczyszcza nas i
usprawiedliwia od wszelkiego grzechu! Choćby nas miało zostać tylko jedenastu, będziemy trwać w nauce apostolskiej!
To nic, że tak wielu i dzisiaj zawraca, i przestaje wierzyć w Jezusa Chrystusa, dając się
zwieść różnorodnym obcym naukom [Hbr 13,9]. Normalne, że nauka Chrystusa robi różnicę. Nie od dzisiaj jedni odchodzą, a drudzy przychodzą. Nie jesteśmy tym zaskoczeni. W takich sytuacjach zachowujmy się jak Jezus. Módlcie się też, abyśmy byli wybawieni od ludzi
przewrotnych i złych, ponieważ wiara nie jest rzeczą wszystkich [2Ts 3,2].