Prorok Jeremiasz poszedł do Egiptu i wezwał tamtejszych Judejczyków do opamiętania. Prorockie napomnienie przede wszystkim dotyczyło grzechu bałwochwalstwa i zaangażowania kobiet w kult królowej niebios. Oddajmy głos Pismu Świętemu: Po wysłuchaniu tych gróźb ci mężowie, którzy wiedzieli, że ich żony kadzą innym bogom, wszystkie kobiety, stojące tam w wielkiej gromadzie, i cały lud zamieszkały w Patros, w ziemi egipskiej, odpowiedział Jeremiaszowi tymi słowami: W tych sprawach, które poruszasz wobec nas w imieniu PANA, nie będziemy cię słuchać. Przeciwnie, chętnie spełnimy każdą obietnicę, która wyszła z naszych ust, a którą zobowiązaliśmy się kadzić królowej niebios i wylewać dla niej ofiary z płynów. Chcemy nadal czynić tak, jak nasi ojcowie, nasi królowie i książęta w miastach Judy i na ulicach Jerozolimy. Wtedy mieliśmy chleba pod dostatkiem, byliśmy szczęśliwi i nie groziły nam nieszczęścia. Lecz odkąd przestaliśmy spalać kadzidło królowej niebios i wylewać dla niej ofiary z płynów, brak nam tego wszystkiego, umieramy od miecza i głodu. Poza tym, gdy my spalamy kadzidło królowej niebios i wylewamy dla niej ofiary z płynów, to czy czynimy to bez zgody naszych mężów? Czy bez ich przyzwolenia wypiekamy dla niej ciasta w jej kształcie i wylewamy ofiary z płynów?
Wtedy Jeremiasz oświadczył wobec całego ludu, odnosząc się do mężczyzn i kobiet, i do wszystkich pozostałych, którzy dali mu taką odpowiedź: Właśnie to kadzidło, które spalaliście w miastach Judy oraz na ulicach Jerozolimy — wy i wasi ojcowie, wasi królowie i książęta, i cały prosty lud — wspomniał PAN i wziął to sobie do serca! PAN już nie mógł znieść niegodziwości waszych uczynków, popełnianych przez was obrzydliwości — i dlatego wasza ziemia stała się ruiną i pustkowiem, tematem przekleństw i ziemią bez mieszkańców, tak jak to jest dzisiaj. Właśnie dlatego, że spalaliście te wasze kadzidła i grzeszyliście przeciwko PANU, nie słuchaliście głosu PANA i nie postępowaliście według Jego Prawa, według Jego ustaw i Jego postanowień — dlatego spotkało was to nieszczęście, tak jak to jest dzisiaj.
Dalej oświadczył Jeremiasz wobec całego ludu i wobec wszystkich kobiet: Słuchajcie słowa PANA, wy wszyscy z Judei, którzy teraz jesteście w Egipcie: Tak mówi PAN Zastępów, Bóg Izraela: Oświadczyliście własnymi ustami — wy oraz wasze kobiety — i potwierdziliście własnymi czynami to, że chcecie spełniać złożone przez was śluby, kadzić królowej niebios i wylewać dla niej ofiary z płynów. I trzeba przyznać, że twardo obstajecie przy waszych ślubach i pilnie spełniacie wasze obietnice! Dlatego słuchajcie Słowa PANA, wy, mieszkańcy Judy zamieszkali teraz w Egipcie: Oto Ja przysięgam na moje wielkie imię — mówi PAN — że nikt z Judy, w całej ziemi egipskiej, nie wezwie już mego imienia, mówiąc: Jak żyje Wszechmocny PAN! Oto Ja zajmę się nimi wszystkimi ku ich nieszczęściu, a nie powodzeniu, i wszyscy Judejczycy przybyli do ziemi egipskiej pomrą od miecza i głodu — doszczętnie wyginą! (Jr 44,15-27).
Po pierwsze, proszę zauważyć, jak bardzo ważne przed Bogiem jest posłuszeństwo Jego przykazaniom. Nie czyń sobie bóstw, żadnych wyobrażeń czegokolwiek, co jest wysoko na niebie, nisko na ziemi albo głęboko w wodzie. Nie składaj im pokłonów ani nie oddawaj czci, ponieważ Ja, PAN, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym (5Mo 5,8-9). Bóg jest Duchem i absolutnie nigdy nie zgodzi się na to, by Jego ludzie obierali sobie jakiś obraz, figurę czy jakąkolwiek materię fizyczną, traktowali je jako świętość i czcili, jak samego Boga. Coś takiego jest bałwochwalstwem! A jednak Judejczycy, przy znaczącym udziale kobiet, wpadli w bałwochwalstwo składając ofiary rozmaitym bóstwom i czcząc m.in. królową niebios. Dzisiejsi katolicy również mają swoje "świętości" oraz ich wyobrażenia. Poza kultem maryjnym szczególnym aktem bałwochwalstwa jest oddawanie boskiej czci fizycznej materii chleba i wina, w przekonaniu, że w wyniku transsubstancjacji stają się one prawdziwym ciałem i krwią Chrystusa. Wystawiona na ołtarzu monstrancja z hostią i jej adoracja, to jeden z najdonioślejszych aktów katolickiej pobożności. Obydwie oglądane przeze mnie wczoraj "odświeżone" katoliczki zgodnie zachwycały się atmosferą tej adoracji, ale choćby nie wiem jak bardzo po chrześcijańsku nazywać owe obrzędy i obiekty kultu, stoją one przecież w sprzeczności z nauką Pisma Świętego.
Właśnie! Wielkim chybieniem celu, a więc i grzechem w praktykowaniu pobożności, jest uwielbianie Boga po swojemu. Polega to m.in. na kierowaniu się własnymi pomysłami, wrażeniami i odczuciami oraz łączeniu elementów biblijnie poprawnych z praktykami wymyślonymi przez ludzi. Tak właśnie w dawnych czasach robili Izraelici. Czcili więc PANA, ale także służyli swoim bogom według zwyczaju narodów, z których zostali uprowadzeni. Według tych dawnych zwyczajów postępują do dnia dzisiejszego. Nie czczą zatem PANA, nie postępują według Jego ustaw, rozstrzygnięć, Prawa ani przykazania, które PAN nadał... (2Krl 17,33-34). Bóg wówczas nie akceptował tego synkretyzmu i nie daje nań przyzwolenia także dzisiaj. Kto śpiewa Jezusowi piękne pieśni a przedtem, albo zaraz potem uczestniczy w adoracji jakiegoś obrazu lub modli się do innych świętych, ten w rzeczywistości nie uwielbia Jezusa. Ja, PAN, takie jest moje imię, swej chwały nie przekażę nikomu, mojej czci nie oddam bożyszczom! (Iz 42,8). Choćby nie wiem jaką przyjemność z takiego uwielbiania mieli jego uczestnicy, to nigdy nie sprawi ono przyjemności Bogu.
I wreszcie trzecie spostrzeżenie, którym w tym rozważaniu chcę się podzielić. Zarówno judejskie kobiety przebywające na uchodźctwie w Egipcie, jak i wspomniane katoliczki, oparły się na dobrych wspomnieniach z czasów uprawianego dawniej kultu. Wtedy mieliśmy chleba pod dostatkiem, byliśmy szczęśliwi i nie groziły nam nieszczęścia - powiedzieli Jeremiaszowi napominani Judejczycy. Nieważne dla nich było to, że nie postępowali zgodnie z Prawem Bożym. Liczyło się to, że czuli się szczęśliwi. To samo słyszałem wczoraj. Owe kobiety odwoływały się do miłych wspomnień i wrażeń z okresu, gdy w dzieciństwie uczestniczyły w katolickich obrzędach. Nieważne, że były one niezgodne z Pismem Świętym. Ważne, że sprawiały im przyjemność. W gruncie rzeczy w całej rozmowie liczyły się ich emocje, przeświadczenia i osobiste przekonania, a nie Słowo Boże. Poczuły, że czas na zmianę, że tak będzie dla nich najlepiej, więc ponownie stały się katoliczkami. Teraz nauczają innych, publicznie rozmawiając o Jezusie.
Gdy judejskie kobiety wiodły prym, w całym narodzie rozwinął się kult królowej niebios. Do czego doprowadzi rosnąca rola kobiet w ewangelikalnych szeregach dzisiejszego chrześcijaństwa?






