08 kwietnia, 2026

Dwuetapowy powrót do Boga

Ty też obracasz człowieka w proch i mówisz: Wracajcie, synowie ludzcy! [Ps 90,3].

Wszyscy zostaliśmy stworzeni w celu oddawania Bogu chwały i przeznaczeni do życia w społeczności z Bogiem. Niestety, wszyscy jak owce zbłądziliśmy; zboczyliśmy — każdy na własną drogę [Iz 53,6]. Stąd wezwanie do powrotu. Może on odbyć się na dwa sposoby. Albo, widząc swoje oddalenie od Boga, sami zgłosimy się i poprosimy o umożliwienie nam powrotu już teraz za życia, albo zostaniemy sprowadzeni niezależnie od naszej woli, jak postanowiono, że człowiek raz umiera, a potem czeka go sąd [Hbr 9,27]. Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy odebrał zapłatę za to, czego dokonał w ziemskim życiu — dobrego czy złego [2Ko 5,10]. Na użytek tego rozważania porównajmy wszystkich ludzi do Polaków rozsianych poza Ojczyzną, którzy znaleźli się w zagrożonej strefie i są wzywani przez MSZ do niezwłocznego powrotu do kraju.

Otóż – po pierwsze – trzeba nam wiedzieć, że powrót do Boga możliwy jest tylko według Bożego planu zbawienia. Sam Bóg wyznaczył drogę i sposób powrotu. Jezus odpowiedział: Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie [Jn 14,6]. Aby powrócić do społeczności z Bogiem, trzeba uwierzyć w Jezusa Chrystusa, oddać Mu swoje serce i wstąpić w Jego ślady. Bóg bowiem tak bardzo ukochał świat, że dał swego Jedynego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Bóg nie posłał swego Syna na świat, aby wydał On na świat wyrok, lecz aby świat został przez Niego zbawiony [Jn 3,16-17]. Jak dostąpić zbawienia, dowiadujemy się z Pisma Świętego Nowego Testamentu.

Po drugie, Biblia wskazuje, że powrót do Boga odbywa się w dwóch etapach. Powróćmy do obrazu Polaków będących w strefie zagrożenia i wzywanych do powrotu. Kilka lat temu, gdy wraz z wycofaniem się Amerykanów talibowie przejmowali kontrolę nad Afganistanem, rząd polski ogłosił ewakuację Polaków z tego kraju. Była to ewakuacja dwuetapowa. Najpierw należało dotrzeć na lotnisko w Uzbekistanie. Dopiero stamtąd ewakuowanych zabierano do Ojczyzny samolotami LOT-u.

Tak właśnie jest z naszym powrotem do Boga. Najpierw – teraz za życia w ciele - trzeba narodzić się na nowo i pojednać z Bogiem przez osobistą wiarę w Jezusa Chrystusa. Trzeba koniecznie znaleźć się we właściwym, wskazanym przez Boga, miejscu ewakuacji. Tym właściwym miejscem jest Chrystus i Jego Kościół! Duch Święty, niczym polscy komandosi w Afganistanie, wyszukuje ludzi przeznaczonych do zbawienia. Wzbudza pragnienie powrotu do Boga. Przekonuje o grzechu, i o sprawiedliwości, i o sądzie [Jn 16,8], i doprowadza do Chrystusa. Wtedy w posłuszeństwie i zaufaniu możemy oczekiwać na swój czas ewakuacji i na spotkanie z Bogiem. Jezus powiedział: Idę przygotować wam miejsce. A gdy pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem [Jn 14,2-3]. Polega to na tym, że – póki co - Chrystus Pan pojedynczo zabiera nas z tego świata a któregoś dnia powróci, aby zabrać do Siebie cały Kościół.

I po trzecie, Bóg wzywając: Wracajcie synowie ludzcy – sam wyznacza nam datę powrotu. Pora pierwszego etapu powrotu do Boga została wyznaczona na dzisiaj! Ponownie powróćmy do obrazu Polaków potrzebujących powrotu do kraju. Tym razem do ewakuacji z Iranu. Pamiętamy, jak Premier RP wezwał do natychmiastowego opuszczenia Iranu, bo już za kilkanaście godzin może to być niemożliwe. Należało jak najszybciej zgłosić się do systemu „ODYSEUSZ” i będąc już pod opieką polskich służb czekać na swój transport do Polski. Tak właśnie jest z powrotem do Boga. Teraz, jak najszybciej, trzeba uwierzyć w Jezusa Chrystusa, dać się ochrzcić w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego [Mt 28,19] i znaleźć się na liście zbawionych. Nawróćcie się synowie ludzcy! – wzywa Biblia Gdańska - aby można było powiedzieć: Cieszcie się (…) z tego, że wasze imiona zapisane są w niebie [Łk 10,20].

Koniecznie trzeba to zrobić bez żadnej zwłoki, czytamy bowiem: W czasie przychylności wysłuchałem cię i w dniu zbawienia pomogłem ci. Właśnie teraz jest ten czas przychylności! Teraz jest dzień zbawienia! [2Ko 6,2]. W wyniku pojednania z Bogiem przez wiarę w Jezusa Chrystusa uzyskujemy status ludzi nawróconych od bałwanów do Boga, aby służyć Bogu żywemu i prawdziwemu i oczekiwać Syna jego z niebios, którego wzbudził z martwych, Jezusa, który nas ocalił przed nadchodzącym gniewem Bożym [1Ts 1,9-10]. Mając dar życia wiecznego już nie boimy się śmierci, bo Jezus powiedział: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby nawet umarł — żyć będzie [Jn 11,25]. A zatem, pierwszy etap powrotu do Boga mamy zaliczony. Jesteśmy bezpieczni. Możemy cieszyć się życiem tutaj, gdzie jesteśmy, i nie martwić się o jutro.

A co z drugim etapem powrotu do Boga. Otóż ta pora jest nam nieznana! Zarówno w aspekcie indywidualnym, tj. chwili naszej śmierci, jak też zbiorowym, tj. pochwycenia Kościoła, Bóg utrzymuje ten czas w tajemnicy przed nami. Jedno wiemy, że powinniśmy zachowywać czujność, aby w każdej chwili być na to gotowym. Tak właśnie wy czuwajcie. Bo nie wiecie, kiedy przyjdzie pan domu: czy wieczorem, czy o północy, czy gdy zapieje kogut, czy o poranku, aby gdy nagle przyjdzie, nie zaskoczył was we śnie. To, co wam mówię, powtarzam wszystkim: Czuwajcie! [Mk 13,35-37]. Bogu niech będą dzięki, że nie znamy dnia ani godziny naszego odejścia z tego świata. Kto pojednał się z Bogiem i jest w Chrystusie, jest jak Noe przed potopem, po wejściu do arki. Niezależnie od tego, kiedy miało zacząć padać, on był już bezpieczny. Tak i my, pojednani z Bogiem przez wiarę w Jezusa Chrystusa, spokojnie czekamy na tę chwilę naszego powrotu do Boga.

Zatem, mając świadomość, że powrót do Boga odbywa się w dwóch etapach, apeluję do wszystkich, którzy jeszcze nie są zapisani w „niebiańskim systemie Odyseusz”, aby jak najprędzej o to zadbali. W ślad za nauką apostolską wołam: Ratujcie się spośród tego wypaczonego pokolenia! [Dz 2,40]. Zwróćcie się w tej sprawie do Jezusa Chrystusa, bo nie ma w nikim innym zbawienia, gdyż nie dano nam ludziom żadnego innego imienia pod niebem, w którym moglibyśmy być zbawieni [Dz 4,12]. Jako sługa Słowa Bożego nie spałbym spokojnie, gdybym tego nie napisał. Dlatego w miejsce Chrystusa głosimy poselstwo jakby samego Boga, który przez nas kieruje do ludzi wezwanie. W miejsce Chrystusa błagamy: Pojednajcie się z Bogiem [2Ko 5,20].

04 kwietnia, 2026

Kto by pomyślał?

Wielka Sobota A.D. 2026 - to jeden z trudniejszych dla mnie dni w ostatnim czasie. Zaraz po rozmyślaniu rankiem o Grobie Pańskim pojechałem, by stanąć nad grobem i pożegnać - młodszego ode mnie o dwadzieścia lat - chrześcijanina, który w środę 1 kwietnia zmarł nagle na zawał serca. Wszystkich nas to zaskoczyło, a nie powinno, bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, która ukazuje się na krótko, a potem znika [Jk 4,14]. A jednak, kto by pomyślał..?

Kto by z uczniów Jezusa pomyślał, że zaledwie po trzech latach wspólnej wędrówki ich Mistrz zostanie ukrzyżowany i pospiesznie złożony do grobu? Trochę odkryli się ze swoimi myślami i wyobrażeniami w drodze do Emaus. Na Niego to arcykapłani i nasi przełożeni wydali wyrok śmierci i ukrzyżowali. A my mieliśmy nadzieję, że On jest tym, który będzie wyzwalał Izrael. Tymczasem upływa już trzeci dzień od tego wydarzenia [Łk 24,20-21]. Jeszcze w czwartek siedzieli razem przy stole, a w sobotę On leżał już w grobie.

Kto w dniu 21 lipca 2018 roku by pomyślał, że zaledwie po ośmiu latach od chwili, gdy w domu modlitwy Centrum Chrześcijańskiego NOWE ŻYCIE w Gdańsku modliliśmy się o wspólne życie małżeńskie Marcina i Hani, będę patrzył na trzyletniego Władzia i roczną Anielkę, jak tulą się już tylko do Mamy, bo Tatę złożyliśmy dzisiaj do grobu? Jakże kruche i ulotne jest nasze życie... 

Jezus oddał swoje życie za nas, aby nas usprawiedliwić i obdarować życiem wiecznym. Następnie zmartwychwstał, poszedł do Ojca z ofiarą pojednania, aby otworzyć nam drogę powrotu do społeczności z Bogiem. Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie [Jn 14,6] - poinstruował swoich uczniów. Kto by jednak pomyślał, że aby trafić do nieba, trzeba narodzić się na nowo, że trzeba osobiście uwierzyć w Jezusa Chrystusa, oddać Mu swoje serce, ochrzcić się chrztem wiary i Go naśladować? 

Koniecznie trzeba, aby każdy z nas o tym pomyślał.

03 kwietnia, 2026

Apogeum obłędu

Z mojego albumu sprzed lat
Przeprowadzony w Wielki Piątek o świcie proces Jezusa pod każdym względem był farsą. Nocne aresztowanie, bicie, wyśmiewanie, powołanie fałszywych świadków, a wszystko zaaranżowane przez najwyższe autorytety Izraela. Opętani nienawiścią za wszelką cenę postanowili zabić Jezusa. Cokolwiek więc by nie zostało powiedziane, jakikolwiek argument nie zostałby przedstawiony, tak czy owak zmierzali do Jego ukrzyżowania. W tym całym obłędzie chyba najnormalniej zachowywał się prokurator rzymski, wiedział bowiem, że arcykapłani wydali Go z zawiści [Mk 15,10]. To nie był żaden przewód sądowy, a czyste szaleństwo. Już w chwili aresztowania Jezus powiedział, że to jest wasza pora i moc ciemności [Łk 22,53].

Charakter procesu Jezusa zdumiewająco przypomina atmosferę dzisiejszych izb parlamentarnych, debat politycznych, wywiadów dziennikarskich, rozpraw i wieców ludowych. Gdy bowiem w interakcję wchodzą ludzie nierozumni, nieposłuszni, zagubieni, zniewoleni przez przeróżne żądze i rozkosze, żyjący w gniewie i zazdrości, znienawidzeni i do siebie nawzajem odnoszący się z nienawiścią [Tt 3,3], to nie ma na co liczyć. Każdy wie swoje. Nikt nie chce słuchać argumentów drugiej strony. Kłócą się. Napadają jeden na drugiego. Obrażają się nawzajem. W imię patriotyzmu, tolerancji, a także w imię Boże, skaczą sobie do oczu i ani myślą ustąpić. Chętnie by się pozabijali, gdyby tylko dać im do ręki pistolet i zwolnić ich od karnej odpowiedzialności.

Wzajemna niechęć, żeby nie powiedzieć nienawiść, nie omija też środowisk religijnych. Duch Antychrysta i tutaj ma coraz więcej do powiedzenia. Podobnie między wami pojawią się fałszywi nauczyciele. W skryty sposób będą próbowali wprowadzać zgubne herezje, a nawet wyprą się Władcy, który ich wykupił. Tacy sprowadzają na siebie szybką zgubę. Przez nich droga prawdy stanie się przedmiotem bluźnierstw. I, niestety, wielu pójdzie za ich rozwiązłością [2Pt 2,1-2]. W kręgach kościelnych jest całkiem sporo nieodrodzonych duchowo osób, a Bóg dopuści, że omamieni błędem wciągnięci zostaną w sidła i dadzą wiarę kłamstwu [2Ts 2,11]. 

Tak. Bóg zsyła na ludzi jakiś ostry obłęd - jak oddaje to Biblia Warszawska. Kogo obchodzi prawda? Komu chce się dociekać, jak sprawy naprawdę się mają? Kto by tracił czas na rozsądzanie czegokolwiek, gdy w głowie ma gotowy już osąd? Każdy chce być górą, koniecznie wygrać, nawet kosztem wdeptania innych w ziemię. Bo nie zasną, dopóki nie popełnią czegoś złego, a sen ich odleci, jeżeli nie doprowadzą kogoś do upadku [Prz 4,16]. Także w kręgach kościelnych coraz mniej osób kieruje się miłością do Jezusa i posłuszeństwem Słowu Bożemu. Z powodu szerzącego się bezprawia miłość wielu oziębnie [Mt 24,12] - zapowiedział Pan. Zarówno po stronie "za", jak i "przeciw" ludzie  jednakowo się zacietrzewiają i nienawidzą.

Oko w oko z takimi ludźmi w Wielki Piątek stanął Jezus Chrystus. Nawet się nie bronił. On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi [1Pt 2,23]. Dał się ukrzyżować. Nie dziwmy się, gdy nas też coś takiego coraz częściej będzie spotykać. Oskarżanie o niestworzone rzeczy. Odsądzanie od czci i wiary. Pomówienia o mowę nienawiści lub obrazę uczuć religijnych. Nikt nawet nie zechce posłuchać, czy mamy coś na swoją obronę. 

Chcę być gotowy na każdy scenariusz i - jak Pan Jezus - godnie stawić mu czoła.

02 kwietnia, 2026

Już nie Pascha, a Wieczerza Pańska!

Jezus Chrystus ustanowił Wieczerzę Pańską, aby od chwili Jego śmierci i zmartwychwstania, chrześcijanie, zarówno ci pochodzący z Żydów, jak i z pogan, świętowali już tylko zbawienie od grzechu i od wiecznego potępienia, a nie wyjście z niewoli egipskiej. Chleb i wino symbolizują ciało i krew Jezusa jako Baranka Bożego, który gładzi grzech świata. Wieczerza Pańska, wprawdzie została ustanowiona w trakcie żydowskiej wieczerzy paschalnej w Wielki Czwartek, lecz ma się ona odbywać na pamiątkę Jezusa Chrystusa. To m.in. z tego powodu organizujemy ją w zborach w Wielki Piątek, tj. w dniu gdy Jezus umarł na krzyżu, a nie w czwartek, gdy po raz ostatni zasiadł z uczniami do Paschy. 

Symbolika i praktyka Wieczerzy Pańskiej zdecydowanie odbiega od symboliki i przebiegu wieczerzy paschalnej. Ja bowiem przejąłem od Pana to, co też wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której został wydany, wziął chleb, złożył dziękczynienie, złamał i oznajmił: To jest moje ciało za was wydane — to czyńcie na moją pamiątkę. Podobnie, gdy było po wieczerzy, wziął kielich i oświadczył: Ten kielich to nowe przymierze, w mojej krwi. To czyńcie, ilekroć pijecie — na moją pamiątkę [1Ko 11,23-25]. Jezus nadał chlebowi i winu całkiem nowego znaczenia. Pisałem o tym przed laty w tekście: Dlaczego Wieczerza Pańska jest tak ważna? Biorąc udział w Wieczerzy Pańskiej, podobnie jak oblubienica podczas ówczesnych zaślubin, potwierdzamy naszą przynależność do Jezusa Chrystusa i nasz dozgonny związek z Nim. To nie jest zwykłe wspominanie ważnego wydarzenia. To jest interaktywna, osobista społeczność ze Zmartwychwstałym Panem.

Pascha głównie polegała na dorocznym odświeżaniu pamięci narodowej. Podczas Wieczerzy Pańskiej Pan Jezus każdemu z nas patrzy w oczy i zagląda do serca. Żaden "Judasz" ze swoim ukrytym grzechem nie ma prawa spokojnie brać w niej udział. Dlatego kto by jadł chleb i pił z kielicha Pańskiego niegodnie, winny będzie zlekceważenia ciała i krwi Pana. Niech więc każdy człowiek przyjrzy się sam sobie, a potem sięga po chleb i bierze do rąk kielich. Kto bowiem je i pije niegodnie, bez uszanowania dla ciała Pańskiego, je i pije wyrok na samego siebie. Dlatego jest między wami tylu chorych i słabych, a wielu pomarło [1Ko 11,27-30]. 

Nakazane Izraelitom wspominanie wyjścia z Egiptu podczas święta Paschy i Przaśników, jak najbardziej mają dla chrześcijan swoją wymowę dydaktyczną. Rozmyślając nad biblijnym opisem paschy można się wiele dobrego nauczyć. Na przykład w kwestii konieczności całkowitego opamiętania się z grzechu. Usuńcie stary zakwas, by stać się nowym zaczynem, bo przecież jesteście przaśni. Chrystus - nasz Baranek paschalny - został już złożony w ofierze. Świętujmy więc nie zakwaszeni, jak dawniej, nie przeżarci złością i występkiem, lecz przaśni czystością i prawdą [1Ko 5,7-8]. Wspomniane święta żydowskie nie są wszakże odpowiednikiem śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Nie należy ich więc łączyć z Wieczerzą Pańską, bo ta jest wyłącznie na pamiątkę Jezusa Chrystusa.

Urządzanie wieczerzy paschalnej w chrześcijańskim zborze jest zajmowaniem się "cieniami rzeczy przyszłych", podczas gdy "rzeczywistość" została już objawiona, a jest nią Chrystus! Można to zrobić z chęci poznania dawnych zwyczajów żydowskich, ze świadomością wszakże, że nakaz Prawa, by świętować Paschę obowiązywał do czasu. Kiedy jednak wypełnił się czas, Bóg posłał swojego Syna, który narodził się z kobiety i podlegał Prawu, aby wykupić żyjących pod Prawem i umożliwić nam usynowienie [Ga 4,4-5]. Żydzi, którzy odrzucili Jezusa jako Chrystusa wciąż świętują paschę. Chrześcijanie mają Wieczerzę Pańską.

01 kwietnia, 2026

Jak to możliwe?

Cały wtorek Wielkiego Tygodnia wypełniony był rozmowami i nauczaniem Jezusa. Działo się to najpierw w obrębie świątyni, a potem na zboczu pobliskiej Góry Oliwnej, skąd dobrze było widać całe wzgórze świątynne. Następnie Jezus poszedł z uczniami do Betanii, gdzie w domu Szymona Trędowatego został namaszczony przez Marię bardzo drogim olejkiem. W tym czasie w jednego z grona Dwunastu, Judasza, zwanego Iskariotem, wstąpił szatan. Odszedł więc i uzgodnił z arcykapłanami oraz dowódcami straży świątynnej plan wydania Jezusa. Ucieszyło ich to; wspólnie też doszli do porozumienia, że dadzą mu za to pieniądze. On się zgodził i zaczął szukać dogodnej sposobności do wydania im Go z dala od tłumu [Łk 22,3-6].

Jak mogło dojść do tego, że jeden z Dwunastu, osobiście wybrany przez Jezusa uczeń, stał się narzędziem szatana? Ewangelie zgodnie świadczą, że Judasz miał słabość do pieniędzy i najwidoczniej żywił nadzieję na zrobienie przy Mistrzu jakiegoś większego interesu. Z taką myślą ostatecznie pożegnał się w Wielką Środę, gdy wbrew swemu oburzeniu usłyszał, jak Jezus pochwala czyn owej kobiety. Zrozumiał, że w tym towarzystwie nie ma co liczyć na realizację swoich planów. Wówczas Judasz Iskariot, jeden z Dwunastu, odszedł do arcykapłanów, aby Go im wydać [Mk 14,10].

Licho nie śpi - głosi przysłowie. Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Wasz przeciwnik, diabeł, krąży dookoła niczym ryczący lew, wypatrujący łupu [1Pt 5,8] - ostrzega nauka apostolska. Pycha, pieniądze, kobiety - to trzy główne kierunki diabelskiego natarcia, na których słudzy Boży są atakowani i doznają porażki. Każdy z nas ma jakąś słabość, a szatan jest mistrzem w lokalizowaniu naszej "pięty Achillesa". Trzeba nam bardzo uważać, aby się nie dać wykorzystać szatanowi. Jego intrygi są nam przecież znane [2Ko 2,11]. Nie dawajcie diabłu przystępu [Ef 4,24]. Podporządkujcie się zatem Bogu, przeciwstawcie diabłu, a od was ucieknie [Jk 4,7]. Judasz tak nie zrobił. Szatan skrzętnie to wykorzystał i wstąpił w niego.

Od samego ranka Wielkiej Środy nie przestaję o tym rozmyślać. Jestem wdzięczny Bogu, że wciąż trwam w wierze, ale wiem, że nie ma mocnych. Napatrzyłem się już na upadki ludzi dużo lepszych i pobożniejszych ode mnie. Dlatego kto myśli, że stoi, niech uważa, aby nie upadł [1Ko 10,12].

31 marca, 2026

Odrzucili Najważniejszego?

Rankiem w Wielki Wtorek Jezus powrócił do Jerozolimy i cały dzień spędził w obrębie świątyni. Nauczał i rozmawiał, a ponieważ otaczali Go nieżyczliwi Mu faryzeusze, kapłani i uczeni w Piśmie, sporo mówił do nich w przypowieściach. Po jednej z nich, o dzierżawcach winnicy, dali się wciągnąć w rozmowę. Wtedy Jezus zapytał: Czy nigdy nie czytaliście w Pismach: Kamień, który budujący uznali za nieprzydatny, ten właśnie stał się kamieniem węgielnym. Pan to sprawił i to budzi podziw w naszych oczach? [Mt 21,42].

Ten natchniony tekst pochodzi z mesjańskiego Psalmu 118. Podobnie jak w gronie starszych braci młodziutki Dawid w ogóle nie był brany pod uwagę, a to właśnie jego wybrał Bóg, by został królem Izraela, tak też stało się z Jezusem z Nazaretu. Żydowscy przywódcy mieli przed sobą w osobie Jezusa prawdziwego Mesjasza, Syna Bożego! Niestety, odrzucili Go. Ich zdaniem należało Go ukrzyżować, a nie uznawać za Chrystusa tj. Pomazańca Bożego. W tym zdumiewającym fakcie kryje się bardzo budująca prawda Słowa Bożego. Pan to sprawił, a nas to zdumiewa - czytamy w przekładzie Biblii Poznańskiej. Z jakiegoś powodu Bóg upodobał sobie ludzi pomijanych i mało znaczących w tym świecie. 

Przyjrzyjcie się, bracia, kto jest wśród was, powołanych? Po ludzku rzecz biorąc, niewielu tam mądrych, niewielu wpływowych, garstka szlachetnie urodzonych. Ale właśnie to, co w oczach świata głupie, Bóg wybrał, aby zawstydzić mądrych. To, co w oczach świata słabe, Bóg wybrał, aby zawstydzić mocnych. To, co w oczach świata uchodzi za niskiego rodu, co wzgardzone — to, co jest niczym, Bóg wybrał, aby unieważnić to, co jest czymś [1Ko 1,26-28]. 

Przysłuchując się temu, co Chrystus Pan mówił w Wielki Wtorek, właśnie tą prawdą wyjątkowo się dzisiaj zachwyciłem. Wszyscy nieważni, pomijani i odrzucani przez świat mogą w niej odnaleźć swoje poczucie wartości. Wystarczy, że z całego serca, osobiście uwierzymy w Jezusa Chrystusa. On, odrzucony przez ważniaków, stał się - z woli Ojca - fundamentem całej budowli! Dlatego Pismo głosi: Oto kładę na Syjonie kamień węgielny, wybrany i kosztowny. Kto w Niego wierzy, nie będzie zawstydzony [1Pt 2,6]. Mając dla własnego zbudowania to na uwadze, biorę sobie do serca także inne słowa Jezusa: Uważajcie, abyście nie gardzili żadnym z tych małych, gdyż mówię wam, że ich aniołowie w niebie mają stały dostęp do mojego Ojca, który tam przebywa [Mt 18,18].