Od lat mamy
swoje pomysły na uwielbianie Boga. Przeznaczamy na to lwią część spotkań i
nabożeństw, komponujemy muzykę, piszemy piosenki, zwołujemy koncerty
uwielbienia, szkolimy się i mobilizujemy, aby robić to jak najlepiej. W wyniku
osobistych przeżyć chrześcijańskich twórców, z inspiracji Ducha Świętego i w
zgodzie z Pismem Świętym, powstało wiele wspaniałych utworów wielbiących Boga.
Korzystamy z nich w zgromadzeniach lokalnych zborów, podczas konferencji
chrześcijańskich oraz na spotkaniach grup domowych. Zachwycamy się Bogiem i Panem
naszym, Jezusem Chrystusem. Wspólnie uwielbiamy Go, śpiewając Mu i grając.
Uwielbianie
Boga to jednak coś więcej, niż tylko muzyczna część nabożeństwa. Pod koniec
swojej ziemskiej działalności Jezus powiedział: Ja Ciebie uwielbiłem na
ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które mi powierzyłeś do wykonania. A
teraz Ty, Ojcze, uwielbij Mnie u siebie samego tą chwałą, którą miałem u
Ciebie, zanim zaistniał świat (Jn 17,4-5). W przekładzie Biblii
Poznańskiej: Ja wsławiłem Ciebie na ziemi, doprowadziwszy do końca dzieło,
które Mi dałeś do wykonania. Jakie dzieło Jezus miał na myśli?
Zadaniem
przychodzącego na świat Syna Bożego było uwolnienie ludzi z niewoli grzechu. On
bowiem wybawi swój lud z jego grzechów (Mt 1,21) - zapowiedział anioł Pański. W
ludzkiej postaci Jezusa z Nazaretu – Syn, jako Baranek Boży - miał złożyć swoje
życie w ofierze za grzech świata i w ten sposób dokonać usprawiedliwienia wszystkich,
którzy uwierzą w Niego. Bóg bowiem tak bardzo ukochał
świat, że dał swego Jedynego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął,
ale miał życie wieczne (Jn 3,16). Dodajmy, że nie czekało Go na ziemi nic miłego. Gdyż Syn Człowieczy nie przyszedł, aby
Mu służono, lecz aby służyć i oddać swoje życie na okup za wielu (Mk 10,45).
Syn Boży
ochotnie zmierzył się z tym zadaniem. Oznajmiłem zatem: Przychodzę! — W
zwoju księgi napisano o mnie — Pragnę czynić Twą wolę, mój Boże, Twoje
Prawo tkwi głęboko w mym wnętrzu (Ps 40,7-8). Jezus od wczesnych lat
miał na uwadze to, aby w bojaźni Bożej wykonać wolę Ojca. Już w wieku dwunastu
lat był na to wyraźnie nastawiony. Wtedy Jezus im odpowiedział:
Dlaczego Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że w tym, co jest mego Ojca,
Ja być muszę? (Łk 2,49). Tuż przed męczeńską śmiercią powiedział: Ojciec
dlatego Mnie kocha, że Ja oddaję swoje życie, by następnie je
odzyskać. Nikt nie odbiera mi życia. Oddaję je z własnej woli. Mam prawo
je oddać i mam prawo je odzyskać. Takie polecenie otrzymałem od mojego Ojca
(Jn 10,17-18). Potwierdził to, gdy już został przybity do krzyża. Następnie
Jezus, świadomy, że się już wszystko wykonało, powiedział: Chcę pić. I tak
wypełniły się słowa Pisma. Stało tam zaś naczynie pełne winnego octu.
Owinęli zatem hizop gąbką nasączoną winnym octem i podali Mu do ust. A gdy
Jezus spróbował octu, powiedział: Wykonało się! Po czym skłonił głowę i oddał
ducha (Jn 19,28-30).
Jezus Chrystus
całkowicie wypełnił swoje zadanie na ziemi i w ten sposób uwielbił Ojca. A
teraz Ty, Ojcze, uwielbij Mnie u siebie samego tą chwałą, którą miałem u
Ciebie, zanim zaistniał świat (Jn 17,5) – powiedział w sławnej
modlitwie. I Ojciec tak uczynił. Wywyższył Jezusa! A gdy już stał się
człowiekiem, uniżył się tak dalece, że był posłuszny nawet w obliczu śmierci, i
to śmierci na krzyżu. Dlatego Bóg szczególnie Go wywyższył i obdarzył
imieniem znaczącym więcej niż wszelkie inne, aby na imię Jezus zgięło się
każde kolano w niebie, na ziemi, pod ziemią, i aby każdy język wyznał, że Jezus
Chrystus jest Panem — na chwałę Boga Ojca (Flp 2,7-11).
Podobnie jest z
wiernymi naśladowcami Jezusa Chrystusa. Gdy uwielbią Boga wypełniając do końca
Jego wolę, mogą być pewni tego, że Chrystus Pan uhonoruje i wynagrodzi ich
posłuszeństwo i wytrwałość. Takie świadectwo w natchnieniu Ducha Świętego
złożył apostoł Paweł. Toczyłem piękny bój. Bieg ukończyłem. Wiarę —
zachowałem. Teraz czeka na mnie wieniec sprawiedliwości, który w tym Dniu da mi
Pan, sędzia sprawiedliwy, a nie tylko mnie — da go wszystkim, którzy z
utęsknieniem oczekują Jego przyjścia (2Tm 4,7-8).
Bywa nawet, że chrześcijanie już tutaj, pod koniec ziemskiego życia, zbierają
owoce dobrego wypełniania swych obowiązków. Na przykład, prawdziwie wierzącej
wdowie nauka apostolska zapewnia na sędziwe lata opiekę i wsparcie zboru, gdyby z jakiegoś powodu nie miała go ze strony dzieci lub wnuków. Na listę wdów można wpisać kobietę, która liczy co najmniej
sześćdziesiąt lat, żonę jednego męża, taką, której można wystawić piękne
świadectwo: że wychowała dzieci, że udzielała gościny, umiała umyć świętym
nogi, niosła ulgę prześladowanym i podejmowała się wszystkich innych, dobrych
dzieł (1Tm 5,9-10).
Podsumowując, Jezus
pokazał nam, jak On – będąc na ziemi - uwielbił Ojca. W naszym pojmowaniu dobrego
uwielbiania często skupiamy się na muzyce, słowach i gestach. Potrafimy pięknie
grać i śpiewać, tańczyć i wywoływać szereg wrażeń wizualnych, oczywiście jak najbardziej z
myślą o jeszcze lepszym uwielbieniu Boga. Tymczasem Jezus, chociaż także śpiewał chwalebne psalmy, miał następujący
dowód na uwielbienie Ojca: - Bo wykonałem zadanie, które Mi zleciłeś. - Przez
to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania. - Dokończyłem sprawę,
którąś mi dał, abym ją czynił. Właśnie
na ten aspekt uwielbienia, Słowo Boże zwraca tu naszą uwagę. Zbyt często bowiem
coś dobrego zaczynamy, a nie doprowadzamy spraw do końca. Obiecujemy, a nie
dotrzymujemy słowa. „Od początku, na przestrzeni wieków, wszystko co tylko
było powierzane przez Boga człowiekowi, kończyło się nieodmiennie fiaskiem i
zawodzeniem. Adam w Edenie, Noe w nowym po-potopowym świecie, Izrael w
Kanaanie, dom Dawida w odpowiedzialności wobec tronu, dom Lewiego wobec
świątyni. Także i poganin z władzą jako ziemski bóg, Kościół jako świecznik.
Wszystko, wszystko upadało” (Dobry Zasiew, 1 lutego 2026).
Dzięki Jezusowi
stało się dla nas możliwe, abyśmy zaczęli osiągać Jego poziom uwielbiania Ojca.
On wybrał nas nie tylko po to, byśmy Mu pięknie pośpiewali, lecz abyśmy
wypełniali Jego wolę. Podobnie jak człowiek wybierający się w podróż
zostawia swój dom, daje władzę swoim sługom, każdemu jego zadanie, odźwiernemu
zaś nakazuje, aby czuwał… (Mk 13,34), tak Chrystus Pan każdemu dał
jakieś zadanie. Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem
was, żebyście szli i przynosili owoc, a wasz owoc trwał (Jn 15,16).
Uwielbienie Boga nieodłącznie wiąże się z ochotnym i posłusznym wykonywaniem aż do końca powierzonych nam przez Boga zadań. Nie może tak być, że ktoś uwielbia Boga na scenie, ba, nawet innych uczy jak to robić, a nie wywiązuje się z wynikających ze Słowa Bożego życiowych obowiązków.
W jaki sposób odczytujemy
wolę Bożą i odbieramy zadania od Boga? Część z nich wynika już z samych uwarunkowań naturalnych. Przesądza o tym nasza płeć, wiek czy miejsce urodzenia, bo Słowo
Boże inne obowiązki nakłada na kobiety, inne na mężczyzn, a jeszcze inne na
dzieci. Spora część obowiązków chrześcijańskich powstaje w rezultacie naszych osobistych
decyzji życiowych. Na przykład, zawierając związek małżeński, zapisując się na
studia czy podpisując umowę o pracę – zobowiązujemy się tym samym do szeregu czynności
i postaw. Niektóre zadania zostają nam powierzone przez Starszych lokalnego zboru. Nauczanie
dzieci w szkółce niedzielnej, służba socjalna, utrzymanie porządku w domu
modlitwy, moderowanie spotkań młodzieży, prowadzenie grupy domowej – to dzieła Boże
wymagające ochotnej i wiernej realizacji przez całe lata. Bywa też, że na
skutek objawienia Bóg powołuje nas do zadań szczególnych. Na przykład, wysyła
nas gdzieś na zagraniczne pole misyjne albo wskazuje miejscowość w kraju, gdzie
powinniśmy zamieszkać, ewangelizować ją i założyć w niej chrześcijańską wspólnotę.
Nie trzeba tu
podkreślać, że podstawowym obowiązkiem każdego człowieka, jest nawrócenie się do
Boga. Ponieważ wszyscy jak owce zbłądziliśmy; zboczyliśmy - każdy na
własną drogę (Iz 53,6), potrzebujemy powrócić do “ustawień
fabrycznych”. Bóg powołał nas do życia po to, abyśmy żyli dla Niego, sprawiali
Mu radość i oddawali chwałę Bogu. Bój
się Boga i przestrzegaj jego przykazań, bo to jest obowiązek każdego człowieka (Kzn 12,13). Trzeba się więc ukorzyć przed
Bogiem, przez wiarę w Jezusa Chrystusa dostąpić odpuszczenia grzechów i pojednać się z Bogiem. Trzeba narodzić się na nowo, stać się dzieckiem Bożym, przyjąć Ducha
Świętego i zacząć żyć dla Jego chwały. W przypadku, gdy już byliśmy sługami Bożymi, a zawiedliśmy i opuściliśmy swoje stanowisko, także - dzięki łasce Bożej - możemy i powinniśmy się nawrócić. Tylko tacy bowiem ludzie liczą się u Boga i mogą Go uwielbiać poprzez wykonywanie Jego dzieł.
Jak należy
naśladować Jezusa i Jego apostołów w uwielbianiu Boga poprzez dokonywanie powierzonych
nam zadań? Gdy jesteśmy niepełnoletni, to naszym podstawowym, nakazanym nam
przez Boga zadaniem jest posłuszeństwo rodzicom. Dzieci, bądźcie
we wszystkim posłuszne rodzicom, gdyż to jest miłe Panu. (Kol
3,20). Gdy żyjemy w związku małżeńskim to jesteśmy zobowiązani przed Bogiem do
wywiązywania się ze złożonego ślubowania małżeńskiego. Pilnujcie się więc w
waszym duchu i niech nikt nie będzie niewierny żonie swej młodości! (Ml
2,15). Tym z kolei, którzy żyją w małżeństwie, podaję nakaz — nie mój, lecz
Pański: Niech żona nie odchodzi od męża (1Ko 7,10). A zatem niechaj i każdy z was miłuje
żonę swoją, jak siebie samego, a żona niechaj poważa męża swego [Ef 5,33].
Gdy jesteśmy rodzicami, to znaczy, że otrzymaliśmy od Boga zadanie należytego
wychowania swoich dzieci i uwielbiania Go poprzez przykładanie się do tego. Natomiast
wy, ojcowie, nie pobudzajcie swoich dzieci do gniewu. Wychowujcie je według
wyraźnych reguł oraz wskazań Pana (Ef 6,4). Pracownikom możemy
podpowiedzieć, że uwielbią Boga, gdy - jako chrześcijanie - uczciwe wykonywać będą swoje obowiązki w pracy, wyznaczane im przez zwierzchników. Niewolnicy,
z całą odpowiedzialnością podporządkowujcie się woli panów, nie tylko dobrych i
łagodnych, ale także przykrych (1Pt 2,18). Nie inaczej jest w pełnieniu
posługi kościelnej. Kto wziął się za jakąś służbę, powinien wiernie ją pełnić,
aż do czasu gdy ją wykona lub zostanie odwołany ze swojego stanowiska. Starsi Zboru uwielbią Boga, gdy stosować się będą do następującej instrukcji: Paście stado Boże, powierzone wam w opiekę,
nie z przymusu, lecz chętnie, po Bożemu. Nie dla brudnego zysku, lecz z
oddaniem. Nie jak ciemięzcy poddanych, lecz jako wzór dla stada. A
gdy się ukaże Arcypasterz, otrzymacie wiecznie świeży wieniec chwały (1Pt
5,2-4).
Syn Boży przyszedł na ziemię z konkretnym zadaniem i
je w pełni wykonał. A my? Znakomita większość z nas zawarła przymierze z Bogiem
przez chrzest, a to przecież zobowiązuje! Pamiętam, że w czasie chrztu ślubowałem Panu
Jezusowi, że będę Go naśladował i Mu służył aż po kres moich dni. Każdy z nas ma
jakąś życiową rolę do spełnienia. Obiecałem mojej żonie, że będę ją miłował,
szanował, troszczył się o nią zarówno w dniach dobrych, jak i złych, że będę
się nią opiekował i nie opuszczę jej aż do śmierci. By w moim życiu uwielbić
Boga, nie wystarczy, że wzniosę ręce i zaśpiewam Mu kilka uwielbiających pieśni.
Uwielbię Boga, gdy dotrzymam złożonej przysięgi małżeńskiej. Każdy z nas jest
do czegoś zobowiązany. Każdy dał jakieś słowo.
Oczywiste, że zadania są dla nas wyzwaniem. Stawiamy im czoła począwszy od prostych poleceń
rodziców w dzieciństwie po wielkie projekty zawodowe i społeczne w sile wieku. W
przypadku Jezusa wypełnienie powierzonego Mu dzieła wymagało ekstremalnie
wielkiego oddania i poświęcenia. On stanął na wysokości zadania i należycie
uwielbił Ojca. A my? Czy uwielbiamy jak Jezus? Przyłóżmy się
do tego! Owszem, nadal uwielbiajmy Boga w zgromadzeniu śpiewając Mu i grając, lecz róbmy to także poprzez wypełnianie do końca poleceń, jakie od Niego otrzymujemy.