02 kwietnia, 2026

Już nie Pascha, a Wieczerza Pańska!

Jezus Chrystus ustanowił Wieczerzę Pańską, aby od chwili Jego śmierci i zmartwychwstania, chrześcijanie, zarówno ci pochodzący z Żydów, jak i z pogan, świętowali już tylko zbawienie od grzechu i od wiecznego potępienia, a nie wyjście z niewoli egipskiej. Chleb i wino symbolizują ciało i krew Jezusa jako Baranka Bożego, który gładzi grzech świata. Wieczerza Pańska, wprawdzie została ustanowiona w trakcie żydowskiej wieczerzy paschalnej w Wielki Czwartek, lecz ma się ona odbywać na pamiątkę Jezusa Chrystusa. To m.in. z tego powodu organizujemy ją w zborach w Wielki Piątek, tj. w dniu gdy Jezus umarł na krzyżu, a nie w czwartek, gdy po raz ostatni zasiadł z uczniami do Paschy. 

Symbolika i praktyka Wieczerzy Pańskiej zdecydowanie odbiega od symboliki i przebiegu wieczerzy paschalnej. Ja bowiem przejąłem od Pana to, co też wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której został wydany, wziął chleb, złożył dziękczynienie, złamał i oznajmił: To jest moje ciało za was wydane — to czyńcie na moją pamiątkę. Podobnie, gdy było po wieczerzy, wziął kielich i oświadczył: Ten kielich to nowe przymierze, w mojej krwi. To czyńcie, ilekroć pijecie — na moją pamiątkę [1Ko 11,23-25]. Jezus nadał chlebowi i winu całkiem nowego znaczenia. Pisałem o tym przed laty w tekście: Dlaczego Wieczerza Pańska jest tak ważna? Biorąc udział w Wieczerzy Pańskiej, podobnie jak oblubienica podczas ówczesnych zaślubin, potwierdzamy naszą przynależność do Jezusa Chrystusa i nasz dozgonny związek z Nim. To nie jest zwykłe wspominanie ważnego wydarzenia. To jest interaktywna, osobista społeczność ze Zmartwychwstałym Panem.

Pascha głównie polegała na dorocznym odświeżaniu pamięci narodowej. Podczas Wieczerzy Pańskiej Pan Jezus każdemu z nas patrzy w oczy i zagląda do serca. Żaden "Judasz" ze swoim ukrytym grzechem nie ma prawa spokojnie brać w niej udział. Dlatego kto by jadł chleb i pił z kielicha Pańskiego niegodnie, winny będzie zlekceważenia ciała i krwi Pana. Niech więc każdy człowiek przyjrzy się sam sobie, a potem sięga po chleb i bierze do rąk kielich. Kto bowiem je i pije niegodnie, bez uszanowania dla ciała Pańskiego, je i pije wyrok na samego siebie. Dlatego jest między wami tylu chorych i słabych, a wielu pomarło [1Ko 11,27-30]. 

Nakazane Izraelitom wspominanie wyjścia z Egiptu podczas święta Paschy i Przaśników, jak najbardziej mają dla chrześcijan swoją wymowę dydaktyczną. Rozmyślając nad biblijnym opisem paschy można się wiele dobrego nauczyć. Na przykład w kwestii konieczności całkowitego opamiętania się z grzechu. Usuńcie stary zakwas, by stać się nowym zaczynem, bo przecież jesteście przaśni. Chrystus - nasz Baranek paschalny - został już złożony w ofierze. Świętujmy więc nie zakwaszeni, jak dawniej, nie przeżarci złością i występkiem, lecz przaśni czystością i prawdą [1Ko 5,7-8]. Wspomniane święta żydowskie nie są wszakże odpowiednikiem śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Nie należy ich więc łączyć z Wieczerzą Pańską, bo ta jest wyłącznie na pamiątkę Jezusa Chrystusa.

Urządzanie wieczerzy paschalnej w chrześcijańskim zborze jest zajmowaniem się "cieniami rzeczy przyszłych", podczas gdy "rzeczywistość" została już objawiona, a jest nią Chrystus! Można to zrobić z chęci poznania dawnych zwyczajów żydowskich, ze świadomością wszakże, że nakaz Prawa, by świętować Paschę obowiązywał do czasu. Kiedy jednak wypełnił się czas, Bóg posłał swojego Syna, który narodził się z kobiety i podlegał Prawu, aby wykupić żyjących pod Prawem i umożliwić nam usynowienie [Ga 4,4-5]. Żydzi, którzy odrzucili Jezusa jako Chrystusa wciąż świętują paschę. Chrześcijanie mają Wieczerzę Pańską.

01 kwietnia, 2026

Jak to możliwe?

Cały wtorek Wielkiego Tygodnia wypełniony był rozmowami i nauczaniem Jezusa. Działo się to najpierw w obrębie świątyni, a potem na zboczu pobliskiej Góry Oliwnej, skąd dobrze było widać całe wzgórze świątynne. Następnie Jezus poszedł z uczniami do Betanii, gdzie w domu Szymona Trędowatego został namaszczony przez Marię bardzo drogim olejkiem. W tym czasie w jednego z grona Dwunastu, Judasza, zwanego Iskariotem, wstąpił szatan. Odszedł więc i uzgodnił z arcykapłanami oraz dowódcami straży świątynnej plan wydania Jezusa. Ucieszyło ich to; wspólnie też doszli do porozumienia, że dadzą mu za to pieniądze. On się zgodził i zaczął szukać dogodnej sposobności do wydania im Go z dala od tłumu [Łk 22,3-6].

Jak mogło dojść do tego, że jeden z Dwunastu, osobiście wybrany przez Jezusa uczeń, stał się narzędziem szatana? Ewangelie zgodnie świadczą, że Judasz miał słabość do pieniędzy i najwidoczniej żywił nadzieję na zrobienie przy Mistrzu jakiegoś większego interesu. Z taką myślą ostatecznie pożegnał się w Wielką Środę, gdy wbrew swemu oburzeniu usłyszał, jak Jezus pochwala czyn owej kobiety. Zrozumiał, że w tym towarzystwie nie ma co liczyć na realizację swoich planów. Wówczas Judasz Iskariot, jeden z Dwunastu, odszedł do arcykapłanów, aby Go im wydać [Mk 14,10].

Licho nie śpi - głosi przysłowie. Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Wasz przeciwnik, diabeł, krąży dookoła niczym ryczący lew, wypatrujący łupu [1Pt 5,8] - ostrzega nauka apostolska. Pycha, pieniądze, kobiety - to trzy główne kierunki diabelskiego natarcia, na których słudzy Boży są atakowani i doznają porażki. Każdy z nas ma jakąś słabość, a szatan jest mistrzem w lokalizowaniu naszej "pięty Achillesa". Trzeba nam bardzo uważać, aby się nie dać wykorzystać szatanowi. Jego intrygi są nam przecież znane [2Ko 2,11]. Nie dawajcie diabłu przystępu [Ef 4,24]. Podporządkujcie się zatem Bogu, przeciwstawcie diabłu, a od was ucieknie [Jk 4,7]. Judasz tak nie zrobił. Szatan skrzętnie to wykorzystał i wstąpił w niego.

Od samego ranka Wielkiej Środy nie przestaję o tym rozmyślać. Jestem wdzięczny Bogu, że wciąż trwam w wierze, ale wiem, że nie ma mocnych. Napatrzyłem się już na upadki ludzi dużo lepszych i pobożniejszych ode mnie. Dlatego kto myśli, że stoi, niech uważa, aby nie upadł [1Ko 10,12].

31 marca, 2026

Odrzucili Najważniejszego?

Rankiem w Wielki Wtorek Jezus powrócił do Jerozolimy i cały dzień spędził w obrębie świątyni. Nauczał i rozmawiał, a ponieważ otaczali Go nieżyczliwi Mu faryzeusze, kapłani i uczeni w Piśmie, sporo mówił do nich w przypowieściach. Po jednej z nich, o dzierżawcach winnicy, dali się wciągnąć w rozmowę. Wtedy Jezus zapytał: Czy nigdy nie czytaliście w Pismach: Kamień, który budujący uznali za nieprzydatny, ten właśnie stał się kamieniem węgielnym. Pan to sprawił i to budzi podziw w naszych oczach? [Mt 21,42].

Ten natchniony tekst pochodzi z mesjańskiego Psalmu 118. Podobnie jak w gronie starszych braci młodziutki Dawid w ogóle nie był brany pod uwagę, a to właśnie jego wybrał Bóg, by został królem Izraela, tak też stało się z Jezusem z Nazaretu. Żydowscy przywódcy mieli przed sobą w osobie Jezusa prawdziwego Mesjasza, Syna Bożego! Niestety, odrzucili Go. Ich zdaniem należało Go ukrzyżować, a nie uznawać za Chrystusa tj. Pomazańca Bożego. W tym zdumiewającym fakcie kryje się bardzo budująca prawda Słowa Bożego. Pan to sprawił, a nas to zdumiewa - czytamy w przekładzie Biblii Poznańskiej. Z jakiegoś powodu Bóg upodobał sobie ludzi pomijanych i mało znaczących w tym świecie. 

Przyjrzyjcie się, bracia, kto jest wśród was, powołanych? Po ludzku rzecz biorąc, niewielu tam mądrych, niewielu wpływowych, garstka szlachetnie urodzonych. Ale właśnie to, co w oczach świata głupie, Bóg wybrał, aby zawstydzić mądrych. To, co w oczach świata słabe, Bóg wybrał, aby zawstydzić mocnych. To, co w oczach świata uchodzi za niskiego rodu, co wzgardzone — to, co jest niczym, Bóg wybrał, aby unieważnić to, co jest czymś [1Ko 1,26-28]. 

Przysłuchując się temu, co Chrystus Pan mówił w Wielki Wtorek, właśnie tą prawdą wyjątkowo się dzisiaj zachwyciłem. Wszyscy nieważni, pomijani i odrzucani przez świat mogą w niej odnaleźć swoje poczucie wartości. Wystarczy, że z całego serca, osobiście uwierzymy w Jezusa Chrystusa. On, odrzucony przez ważniaków, stał się - z woli Ojca - fundamentem całej budowli! Dlatego Pismo głosi: Oto kładę na Syjonie kamień węgielny, wybrany i kosztowny. Kto w Niego wierzy, nie będzie zawstydzony [1Pt 2,6]. Mając dla własnego zbudowania to na uwadze, biorę sobie do serca także inne słowa Jezusa: Uważajcie, abyście nie gardzili żadnym z tych małych, gdyż mówię wam, że ich aniołowie w niebie mają stały dostęp do mojego Ojca, który tam przebywa [Mt 18,18].

30 marca, 2026

Oczyszczający radykalizm

Wielki Poniedziałek wiąże mi się z czynami Jezusa, wskazującymi na potrzebę oraz gotowość także do radykalnych postaw. Przeklęcie bezowocnego drzewa figowego, wypędzenie przekupniów z dziedzińca świątyni i brak zgody, by ludzie skracali sobie drogę, przechodząc przez świątynię - to postawy, które w dzisiejszych czasach mogą szokować niejednego chrześcijanina. Moda na zmienianie obrazu Boga i kościoła na bardziej dostosowany do ludzkich oczekiwań, popularyzowanie postaci Jezusa na podstawie filmu "The Chosen", przedkładanie dobra ludzkich relacji ponad biblijne racje - to wszystko zrobiło i wciąż robi swoje.

Jednak prawda jest nie w dzisiejszych trendach i poglądach, a w Jezusie [Ef 4,21]. Oddajmy więc głos Ewangelii Chrystusowej: A nazajutrz, gdy wyszli z Betanii, poczuł głód. I ujrzawszy z daleka drzewo figowe pokryte liśćmi, podszedł, by zobaczyć, czy może czegoś na nim nie znajdzie, ale gdy się zbliżył do niego, nie znalazł nic poza liśćmi, nie była to bowiem pora na figi. A odezwawszy się, rzekł do niego: Niechaj nikt na wieki z ciebie owocu nie jada. I słyszeli to uczniowie jego. I przyszli do Jerozolimy. A gdy wszedł do świątyni, począł wyganiać tych, co sprzedawali i kupowali w świątyni, i wywrócił stoły wekslarzy oraz ławy sprzedawców gołębi. I nie pozwolił, żeby ktoś choćby naczynie przeniósł przez świątynię. I nauczał, mówiąc im: Czyż nie jest napisane: Dom mój będzie przez wszystkie narody nazywany domem modlitwy? A wy uczyniliście zań jaskinię zbójców. I słyszeli to arcykapłani i uczeni w Piśmie, i szukali sposobu, jak by go stracić; bo się go bali, gdyż cały lud zdumiewał się nad nauką jego. A gdy nastał wieczór, wyszli poza miasto [Mk 11,12-19].

Poniedziałkowe czyny i słowa Jezusa wielu ludziom bardzo się nie spodobały. Myślę, że dzisiaj są już nieakceptowalne nawet w środowiskach chrześcijańskich. Przeklinać drzewo z powodu braku owoców, zwłaszcza poza porą owocowania!? Wywracać stoły!? Zatrzymywać i nie wpuszczać osób, które tylko chcą przejść przez świątynię z jakimś naczyniem!? Nieważne, co o tym zachowaniu Jezusa pomyśleli kapłani, tamtejsi handlarze czy zwykli przechodnie. Ważne, jak na to spojrzeli uczniowie Jezusa. Wtedy uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Żarliwość o dom twój pożera mnie [Jn 2,17]. Alleluja! Uczniowie Jezusa skojarzyli zachowanie swego Mistrza z postawą króla Dawida, który w swej gorliwości śpiewał: Stałem się obcy braciom moim i nieznany synom matki mojej, bo gorliwość o dom twój pożera mnie, a zniewagi urągających tobie spadły na mnie [Ps 69,9-10].

Myślę, że będzie nam coraz trudniej naśladować Jezusa takiego, jakim Go naprawdę widzimy na kartach Ewangelii. Z roku na rok robimy się coraz bardziej liberalni i samowolni. Ciśnie mi się do głowy sytuacja sprzed kilku miesięcy, gdy dwóch wchodzących do naszej sali nabożeństw młodzieńców poprosiłem o zdjęcie czapek. Wyjaśniłem, że jest to poświęcone przez Słowo Boże i modlitwę miejsce zgromadzeń ludu Bożego i ze względu na szacunek do Boga oraz pełnionej tu służby Bożej, powinni je zdjąć. Z jakimż oporem w ich mimice i spojrzeniu musiałem się zmierzyć! Trwało to parę minut i dopiero, gdy powiedziałem, że nie dostosowując się do naszej zasady będą musieli opuścić salę nabożeństw, niechętnie te czapki zdjęli. Prawda jest taka, że coraz bardziej staję się obcy braciom moim, bo widzę już nawet w zborowych grupach muzycznych mężczyzn w kultowych czapkach, prezentujących się tak ludowi Bożemu podczas uwielbiania Boga. 

Chrystus Pan w Wielki Poniedziałek oczyścił świątynię. A co dzisiaj może zdziałać mój radykalizm? Kijem Wisły nie zawrócę. Mogę wszakże zadbać o to, aby ta "Wisła" przynajmniej nie płynęła przez moje własne serce.

29 marca, 2026

Uwielbianie Boga, a ludzkie nauki?

Nadszedł czas Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Chrześcijańskie środowiska przygotowują specjalne programy muzyczne, koncerty i spektakle, zapraszając do wspólnego oddawania czci Jezusowi. Wszyscy jednakowo i zgodnie deklarują chęć jeszcze lepszego uwielbienia Boga. Podobnie jak tłumy wiwatujące na cześć Jezusa  wjeżdżającego do Jerozolimy, tak dzisiejsi chrześcijanie mobilizują się i zwołują Wielkanocne koncerty wielbiące Zmartwychwstałego Chrystusa. Coraz mniej przy tym liczą się osobiste poglądy poszczególnych osób oraz to, czego w ich kręgach naucza się o Jezusie Chrystusie. Każdy jest mile widziany.

Z oddawaniem czci Bogu jest wszakże tak, że Bóg ustanowił ścisły związek pomiędzy czczeniem i uwielbianiem Boga, a nauką głoszoną przez Jego czcicieli. Lud ten czci mnie wargami, ale serce ich daleko jest ode mnie, czczą mnie jednak na próżno, głosząc nauki i zasady ludzkie [Mk 7,6-7] - zacytował Syn Boży proroka Izajasza. Innymi słowy, jeżeli ktoś chce naprawdę czcić Boga, ten nie tylko ma być sercem blisko Boga ale koniecznie powinien głosić oraz wyznawać Boże nauki i zasady, objawione nam w Piśmie Świętym. Jeżeli natomiast ktoś głosi nauki i zasady ludzkie, to choćby nie wiem jak się starał pięknie Bogu grać i śpiewać, czci Go na próżno. Prawdziwe uwielbianie Boga ma być powiązane z respektowaniem i trzymaniem się Słowa Bożego. Kto się za daleko zapędza i nie trzyma się nauki Chrystusowej, nie ma Boga. Kto trwa w niej, ten ma i Ojca, i Syna [2Jn 1,9].

Jeżeli więc ktoś zaprasza mnie do wspólnego oddawania czci Bogu i świętowania Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, a pomija naukę apostołów Jezusa Chrystusa, bądź reinterpretuje ją i próbuje nadawać jej nowego znaczenia, ten - w świetle Biblii - faktycznie proponuje mi czynienie czegoś na próżno. Gdy jestem zapraszany na koncert uwielbiania Boga przez kogoś, komu od Słowa Bożego droższe są nauki i zasady ludzkie, to wiem, że - z racji mojej miłości do Chrystusa Pana i respektu dla Jego nauki - w takim wydarzeniu nie powinienem brać udziału. Jezus powiedział, że nadchodzi godzina, a właściwie nadeszła, gdy prawdziwi czciciele będą czcili Ojca w duchu i w prawdzie. Takich właśnie czcicieli Ojciec sobie szuka. Bóg jest Duchem, dlatego ci, którzy Go czczą, powinni to czynić w duchu i w prawdzie [Jn 4,23-24]. Tam, gdzie prawda Słowa Bożego jest pomijana i bagatelizowana, tam prawdziwi czciciele Boga nie mają czego szukać.

Jakże jestem szczęśliwy, że mam przywilej czcić Jezusa Chrystusa w towarzystwie i w środowisku osób trwających w nauce apostolskiej. Robiąc to - wprawdzie bez medialnego rozgłosu i przy mniejszej ilości reflektorów - ale w zgodzie z wezwaniem Pisma Świętego, by oddawać cześć Bogu tak, jak mu to miłe: z nabożnym szacunkiem i bojaźnią [Hbr 12,28] mogę być pewny, że nasze uwielbianie Boga ma wartość w Jego oczach i nie jest daremne. Chcę wielbić Boga w zgodzie i w powiązaniu z głoszeniem Jego nauki. Chcę to robić w towarzystwie osób, które tej nauki się trzymają.

13 marca, 2026

Nauka, która robi różnicę

Symbole ciała i krwi Syna Człowieczego
W czasie publicznej służby niejeden raz zdarzyło się Panu Jezusowi powiedzieć coś, co bardzo nie spodobało się Jego słuchaczom. Oto jedna z takich sytuacji: Po wysłuchaniu tych słów wielu spośród Jego uczniów stwierdziło: Twarda to nauka, kto ją zdoła stosować? Jezus natomiast, wewnętrznie świadomy, że Jego uczniowie szemrają z tego powodu, powiedział do nich: To was zniechęca? Co więc będzie, gdy zobaczycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był wcześniej? To Duch ożywia, ciało w niczym nie pomaga. Słowa, które wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Są jednak pośród was tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem od początku wiedział, kto nie wierzy, i kim jest ten, który Go wyda. I dodał: Dlatego wam powiedziałem, że nikt nie może przyjść do Mnie, jak tylko ten, któremu zostało to dane przez Ojca [Jn 6,60-65].

Cóż to była za nauka, która tak poróżniła liczne grono uczniów Jezusa? Otóż Jezus wcześniej przedstawił bardzo istotny i praktyczny przejaw wiary w Niego: Na to rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w sobie. Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Albowiem ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, we mnie mieszka, a Ja w nim [Jn 6,53-56]. Użyte tu w natchnionym tekście greckie słowo sarks jest homonimem. Określa ono ciało w sensie mięsa i fizycznego ciała człowieka, ale także w pismach Nowego Testamentu dość często odnosi się do skażonej grzechem natury człowieka, do jego cielesności i do przyrodzonego, doczesnego porządku rzeczy. 

Ciało Syna Człowieczego stanowi bardzo istotny aspekt Bożego planu zbawienia. Dlatego, w związku z przyjściem na świat, Chrystus mówi: Nie chciałeś ofiary ani daru, lecz przygotowałeś mi ciało [Hbr 10,5]. W celu złożenia ofiary za grzech świata, Syn Boży jako Branek Boży objawił się w ciele. A niezaprzeczalnie wielka jest tajemnica pobożności: Ten, który objawił się w ciele, dostąpił usprawiedliwienia w duchu, widziany był przez aniołów, ogłoszony wśród narodów, zyskał wiarę na świecie, został wzięty do chwały [1Tm 3,16]. Prawda, że Syn Boży przyszedł w ciele najwyraźniej ma ogromne znaczenie, skoro czytamy: Ducha Bożego rozpoznaje się w ten sposób: Wszelki duch, który przyznaje, że Jezus jest Chrystusem i że przyszedł w ciele, jest z Boga. Wszelki duch natomiast, który tego o Jezusie nie wyznaje, nie jest z Boga. Jest to duch antychrysta, o którym usłyszeliście, że ma przyjść, i już teraz jest na świecie [1Jn 4,2-3]. Gdyż wielu oszustów wyszło na ten świat. Nie chcą oni przyznać, że Jezus jest Chrystusem i że przyszedł w ciele. Kto tego nie wyznaje, jest oszustem i antychrystem [2Jn 1,7].

Zatem, Syn Boży – jako Baranek Boży - został ukrzyżowany, a tym samym złożony w ofierze za grzech świata. Gdyż i Chrystus raz za grzechy cierpiał, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was przyprowadzić do Boga. Chociaż zabito Jego ciało, został On ożywiony w Duchu [1Pt 3,18]. Śmierć Jezusa w ciele (sarks) staje się przeznaczeniem dla naszej cielesności. Wiara w Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, polega na tym, że na krzyż trafia cielesność (sarks), tj. stara natura tych, którzy w Niego uwierzą. Gdyż miłość Chrystusa przenika nas, którzy stwierdziliśmy, że Jeden umarł za wszystkich, a przez to - wszyscy umarli. Umarł zaś za wszystkich, aby ci, którzy żyją, żyli już nie dla siebie, ale dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał [2Ko 5,14-15].

Nadal żyjemy w ciele, ale już nie według ciała. Dobitnie wskazuje na to nauka apostolska. Jestem ukrzyżowany razem z Chrystusem. Żyję już nie ja - żyje we mnie Chrystus. Teraz żyję w ciele, lecz żyję, wierząc Synowi Bożemu, który mnie pokochał i wydał za mnie samego siebie [Ga 2,20]. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało wraz z jego namiętnościami oraz pragnieniami [Ga 5,24].

Wiara w Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, polega na tym, że po ukrzyżowaniu naszej cielesności, pozostając w tym samym ciele, zmartwychwstajemy do nowego życia. Czy nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? A zatem za sprawą chrztu zostaliśmy pogrzebani wraz z Nim w śmierć, abyśmy wzorem Chrystusa, który został wzbudzony z martwych przez chwałę Ojca, my również prowadzili nowe życie.

Bo jeśli jesteśmy złączeni z Nim w podobieństwie Jego śmierci, tym bardziej będziemy - w zmartwychwstaniu, wiedząc, że nasz stary człowiek został razem z Nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało zniszczone i abyśmy już dłużej nie byli zniewoleni przez grzech. Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu. Jeśli zaś umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z Nim będziemy żyć, mając świadomość, że wzbudzony z martwych Chrystus już nie umrze, śmierć już nad Nim nie ma władzy. Gdy bowiem umarł, dla grzechu raz na zawsze umarł, a gdy żyje - żyje dla Boga. Podobnie i wy zaliczajcie siebie do umarłych dla grzechu, a jednocześnie do tych, którzy żyją dla Boga w Chrystusie Jezusie [Rz 6,3-11].

Wiara w Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, jest trzymaniem się tej prawdy, że po ukrzyżowaniu naszej cielesności i zmartwychwstaniu do nowego życia - pozostając w ciele - żyjemy już według Ducha, a nie według ciała. Teraz zatem nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. Bo prawo Ducha, właściwe dla życia w Chrystusie Jezusie, uwolniło cię od prawa grzechu i śmierci. Jeśli chodzi o niemoc Prawa, wynikającą ze słabości ciała, to Bóg, przez posłanie swego Syna w postaci grzesznego ciała - jako ofiarę za grzech - potępił grzech w ciele. W ten sposób akt sprawiedliwości Prawa został spełniony w stosunku do nas, którzy postępujemy nie według ciała, ale według Ducha. Bo ci, którzy są według ciała, kierują się tym, co cielesne, ci zaś, którzy są według Ducha - tym, co duchowe [Rz 8,1-5].

Owszem, w każdym prawdziwym chrześcijaninie - pozostającym w ciele ale już nie żyjącym według ciała - z oczywistego powodu dochodzi do swoistego napięcia. W związku z toczącą się w nas walką duchową zdarzają się chwile zwątpienia. Wówczas cielesność czasem bierze w nas górę i przeżywamy rozmaite rozterki. Odkrywam zatem pewne prawo. Otóż, gdy chcę czynić dobrze, narzuca mi się zło. W moim wewnętrznym człowieku zachwycam się Prawem Bożym. Lecz w moich członkach dostrzegam inne prawo. Walczy ono przeciwko Prawu, za którym opowiada się mój rozum, i bierze mnie w niewolę prawa grzechu, rządzącego w moich członkach. Nędzny ja człowiek! Kto mnie wybawi z tego ciała śmierci? [Rz 7,21-24]. Dlatego tak bardzo ważne jest, abyśmy nie ulegali tym chwilowym wahnięciom, lecz mocno trzymali się nauki apostołów Jezusa Chrystusa. Podkreślam natomiast: Żyjcie w Duchu, a na pewno pokonacie żądzę ciała. Ciało bowiem pożąda przeciw Duchowi, a Duch przeciw ciału. Te pragnienia są ze sobą sprzeczne, tak by wam przeszkodzić w czynieniu tego, co chcecie [Ga 5,16-17].

Niezwykle ważne jest, abyśmy myśląc o naszej cielesności i zmagając się z nią, wzorowali się na tym, co stało się z ciałem Syna Człowieczego. Prawda o Jego ciele – wyznacza nam kierunek myślenia i postępowania. Mając na uwadze ciało Syna Człowieczego - karmimy się nim, wiedząc, że nasz stary człowiek został razem z Nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało zniszczone i abyśmy już dłużej nie byli zniewoleni przez grzech. Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu [Rz 6,6-7]. Ciało Syna Człowieczego głosi nam, że rozwiązania problemu naszej cielesności należy szukać na krzyżu! Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się wyrzeknie samego siebie, weźmie swój krzyż i naśladuje Mnie [Mk 8,34] – powiedział Pan.

Taka jest nauka Chrystusowa i ona robi różnicę! Kto wierzy w Chrystusa, ukrzyżował ciało swoje wraz z jego namiętnościami oraz pragnieniami. Jednak nasza cielesność jest jak fabryka grzechu. Zanim przez wiarę w pełni się z nią rozprawimy, wciąż wznawia swą produkcję. Zatem za każdym razem, gdy zgrzeszymy, potrzebujemy przebaczenia i oczyszczenia. I wtedy w sukurs przychodzi krew Syna Człowieczego. Właściwie, według Prawa, niemal wszystko oczyszcza się krwią i bez przelania krwi nie ma przebaczenia [Hbr 9,22]. O, ta krew, ta droga krew, zgładza grzech i Boży gniew! Strzeże mnie i w wątpień noc tej drogiej krwi cudowna moc - śpiewamy w refrenie jednego z hymnów - a krew Jezusa, Jego Syna, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu. Jeśli zaprzeczamy, że popełniliśmy grzech, sami siebie oszukujemy, jesteśmy dalecy od prawdy. Jeśli przyznajemy się do naszych grzechów, On jest wierny i sprawiedliwy - przebaczy nam grzechy i oczyści nas od wszelkiej nieprawości [1Jn 1,7-9]. Podkreślmy tu wszakże konieczność każdorazowego wyznania grzechu i ukorzenia się przed Bogiem w celu dostąpienia przebaczenia i oczyszczenia. Drogie dzieci, piszę o tym, abyście nie popełniali grzechu. A jeśliby ktoś zgrzeszył, mamy Opiekuna u Ojca, Jezusa Chrystusa - Sprawiedliwego. On jest przebłaganiem za nasze grzechy. Lecz nie tylko za nasze. Również za grzechy całego świata [1Jn 2,1-2].

Wierzyć w to, że nasza cielesność wraz z Chrystusem trafiła na krzyż i codziennie traktować siebie jako martwego dla grzechu, a żyjącego dla Boga w Chrystusie Jezusie - to czyni wielką różnicę! Wiara w oczyszczające i usprawiedliwiające działanie krwi Chrystusa stanowi całkowicie skuteczną broń przeciwko oskarżeniom diabła. Kto ma oskarżać wybranych przez Boga? Przecież Bóg usprawiedliwia. Kto ma potępiać? Jezus Chrystus, który umarł - więcej, który zmartwychwstał i przebywa po prawicy Boga - On przecież wstawia się za nami [Rz 8,33-34]. Nie damy się już pognębić oskarżeniom diabła. Grzech już nie ma prawa nad nami panować, a gdy zdarzy się nam zgrzeszyć, wyznajemy nasz grzech i dzięki krwi Jezusa mamy pełne przebaczenie!

Tak w praktyce wygląda wiara w Jezusa Chrystusa i wynikający z niej proces uświęcenia, bez którego nikt nie zobaczy Pana [Hbr 12,14]. Symbolicznie rzecz ujmując - trzeba nam codziennie jeść ciało i pić krew Syna Człowieczego. Taka jest nauka Chrystusa i ona robi różnicę! Po wysłuchaniu tych słów wielu spośród Jego uczniów stwierdziło: Twarda to nauka, kto ją zdoła stosować? [Jn 6,60]. W gromadzie uczniów grupujących się wokół Jezusa, całkiem sporo było jednak takich, którzy faktycznie Mu nie wierzyli. Nauka Chrystusowa ujawniła ich niewiarę. Są jednak pośród was tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem od początku wiedział, kto nie wierzy, i kim jest ten, który Go wyda [Jn 6,64]. Nauką o spożywaniu ciała Syna Człowieczego i piciu Jego krwi, Jezus niejako wywołał wilka z lasu. Przez to wielu spośród Jego uczniów zawróciło i przestało z Nim chodzić [Jn 6,66].

Prawdę mówiąc, - w natchnieniu Ducha napisał potem św. Paweł - nawet powinno dochodzić między wami do rozłamów, aby wyszło na jaw, kto wśród was prawdziwie wierzy [1Ko 11,19]. Owszem, źle się dzieje, gdy różnica między chrześcijanami powstaje z powodów socjalnych lub ambicjonalnych. Co innego, gdy różnicę robi nauka Chrystusowa. Wówczas Jezus zwrócił się do Dwunastu: Czy wy też chcecie odejść? Szymon Piotr odpowiedział: Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. My zaś uwierzyliśmy i jesteśmy pewni, że Ty jesteś Chrystusem, Świętym Bożym [Jn 6,67-69]. Wiara w Jezusa Chrystusa nierozerwalnie związana jest z przyjęciem i trzymaniem się Jego nauki.

Chrystus Pan wiedział, że Jego nauka wywoła rozdźwięk. Nie przemilczał jednak sprawy karmienia się Jego ciałem i picia Jego krwi. Nie starał się utrzymywać uczniów przy sobie za cenę pomijania ważnych, aczkolwiek trudnych zagadnień. Czasem jest tak, że z powodu głoszenia nauki Chrystusowej, jacyś ludzie sami odchodzą, bo nie mogą znieść jej bezkompromisowego charakteru. Bywa jednak i tak, że osoby trzymające się zdrowej nauki są zmuszone, by się oddzielić, gdy większość społeczności daje się uwieść jakiejś nowej nauce. Jeśli ktoś przychodzi do was, a nie przynosi właściwej nauki, tego nie przyjmujcie do domu ani nie nawiązujcie z nim bliższych stosunków! [2Jn 1,10]. Na wiele spraw można przymknąć oko i przełknąć różne nieprawidłowości. Nie wolno jednak godzić się na przekręcanie tego, co przekazał nam Chrystus. Jak powiedzieliśmy przedtem, tak i teraz znowu mówię: Jeśli wam ktoś zwiastuje ewangelię odmienną od tej, którą przyjęliście, niech będzie przeklęty![Ga 1,9].

Umocnijmy się w postanowieniu, że będziemy trwać w nauce Chrystusowej. Dzięki niej możemy zgasić wszystkie ogniste pociski złego [Ef 6,16]. Ona robi różnicę zarówno w naszym własnym myśleniu i postępowaniu, jak też w składaniu świadectwa o Jezusie. Mało tego, nauka Chrystusowa ujawnia też rozmaite różnice wpośród chrześcijan. Czy nie Ja was, Dwunastu, wybrałem? A jeden z was jest diabłem. Mówił to o Judaszu, synu Szymona Iskariota, gdyż on - jeden z Dwunastu - miał Go wydać [Jn 6,70-71]. Właśnie dlatego i mimo tego, będziemy w Niego wierzyć! Innymi słowy, będziemy spożywać Jego ciało i pić Jego krew. Będziemy wierzyć, że nasza cielesna natura została ukrzyżowana, a ofiara krwi Jezusa oczyszcza nas i usprawiedliwia od wszelkiego grzechu! Choćby nas miało zostać tylko jedenastu, będziemy trwać w nauce apostolskiej! 

To nic, że tak wielu i dzisiaj zawraca, i przestaje wierzyć w Jezusa Chrystusa, dając się zwieść różnorodnym obcym naukom [Hbr 13,9]. Normalne, że nauka Chrystusa robi różnicę. Nie od dzisiaj jedni odchodzą, a drudzy przychodzą. Nie jesteśmy tym zaskoczeni. W takich sytuacjach zachowujmy się jak Jezus. Módlcie się też, abyśmy byli wybawieni od ludzi przewrotnych i złych, ponieważ wiara nie jest rzeczą wszystkich [2Ts 3,2].