08 lutego, 2026

Zgubna niezależność

W kręgach ludzi ewangelicznie wierzących jest całkiem sporo ludzi mocno podkreślających swą niezależność. Uznając ją wręcz za cnotę, nie potrafią na dłuższą metę poddać się pod jakikolwiek autorytet. Owszem, przyłączają się czasem do jakiegoś zboru, ale wkrótce coś im zaczyna się w nim nie podobać i "duch" prowadzi ich gdzieś dalej... Sami tak wędrując, pociągają za sobą ludzi podobnego pokroju. Tak tworzy się coraz większe grono osób od nikogo niezależnych, a przy tym mocno przekonanych o poprawności swych postaw.

Jednym z charakterystycznych następstw takiej postawy jest podatność na zwiedzenie. Ciśnie mi się teraz do głowy co najmniej kilka konkretnych przykładów osób, które - chociaż przewinęły się przez wiele społeczności - nie znalazły dla siebie miejsca w żadnej wspólnocie ze zdrową nauką, o ustabilizowanej przez dekady działalności i jasno określonej przynależności kościelnej. Wszędzie problemem była chęć szybkiego oddziaływania na wspólnotę, a zarazem niezdolność do poddania się uznanym w niej zasadom i przywódcom. Opuszczając zbór, osoby te - w deficycie przynależności - łatwo otwierają się na kontakt z ludźmi uchodzącymi za niezwykłych i głoszącymi wzniosłe rzeczy. Problem w tym, że zazwyczaj są to samozwańczy pastorzy i nauczyciele, którzy także nikomu nie podlegają. Dodajmy, że jeżeli komuś należącemu do zboru zdarzy się zachwyt jakąś szemraną postacią, inni bracia uświadomią mu to i zawrócą go z jego błędnej drogi. Lecz kto ma pomóc człowiekowi, który stał się autorytetem sam dla siebie?

A źli ludzie, zwodziciele, sami błądząc i drugich w błąd wprowadzając, pogrążać się będą w zło coraz bardziej. Ty natomiast trwaj przy tym, czego się nauczyłeś i co uznałeś za godne wiary, bo wiesz, od kogo się nauczyłeś. Również dlatego, że od dziecka znasz Pisma święte, które mogą ci dać mądrość, prowadzącą do zbawienia przez wiarę, jaką mamy w Chrystusie Jezusie [2Tm 3,13-15].

Czas pokaże, że działalność niezależnych osób i tworzonych przez nich grup, ma charakter sezonowy. Ich pociągająca duchowość, rzekoma odkrywczość i składane przez nich obietnice niesamowitych przeżyć, wkrótce sczezną na niczym. W niektórych zaś przypadkach zakończy się to skandalem i wielkim zgorszeniem, a już na pewno zdrenowaniem kieszeni zwolenników. W tej sytuacji serdecznie zachęcam do trzymania się istniejących, sprawdzonych przez lata zborów, prowadzonych przez grono Starszych i przynależących do ewangelikalnych kościołów o uznanym powszechnie wyznaniu wiary. Należy się do nich przyłączyć lub powrócić, jeżeli daliśmy się z nich wyprowadzić. Prowadźmy swe życie w posłuszeństwie Słowu Bożemu, co polega także na uległości wobec braci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz