Jednym z charakterystycznych następstw takiej postawy jest podatność na zwiedzenie. Ciśnie mi się teraz do głowy co najmniej kilka konkretnych przykładów osób, które - chociaż przewinęły się przez wiele społeczności - nie znalazły dla siebie miejsca w żadnej wspólnocie ze zdrową nauką, o ustabilizowanej przez dekady działalności i jasno określonej przynależności kościelnej. Wszędzie problemem była chęć szybkiego oddziaływania na wspólnotę, a zarazem niezdolność do poddania się uznanym w niej zasadom i przywódcom. Opuszczając zbór, osoby te - w deficycie przynależności - łatwo otwierają się na kontakt z ludźmi uchodzącymi za niezwykłych i głoszącymi wzniosłe rzeczy. Problem w tym, że zazwyczaj są to samozwańczy pastorzy i nauczyciele, którzy także nikomu nie podlegają. Dodajmy, że jeżeli komuś należącemu do zboru zdarzy się zachwyt jakąś szemraną postacią, inni bracia uświadomią mu to i zawrócą go z jego błędnej drogi. Lecz kto ma pomóc człowiekowi, który stał się autorytetem sam dla siebie?
A źli ludzie, zwodziciele, sami błądząc i drugich w błąd wprowadzając, pogrążać się będą w zło coraz bardziej. Ty natomiast trwaj przy tym, czego się nauczyłeś i co uznałeś za godne wiary, bo wiesz, od kogo się nauczyłeś. Również dlatego, że od dziecka znasz Pisma święte, które mogą ci dać mądrość, prowadzącą do zbawienia przez wiarę, jaką mamy w Chrystusie Jezusie [2Tm 3,13-15].
Czas pokaże, że działalność niezależnych osób i tworzonych przez nich grup, ma charakter sezonowy. Ich pociągająca duchowość, rzekoma odkrywczość i składane przez nich obietnice niesamowitych przeżyć, wkrótce sczezną na niczym. W niektórych zaś przypadkach zakończy się to skandalem i wielkim zgorszeniem, a już na pewno zdrenowaniem kieszeni zwolenników. W tej sytuacji serdecznie zachęcam do trzymania się istniejących, sprawdzonych przez lata zborów, prowadzonych przez grono Starszych i przynależących do ewangelikalnych kościołów o uznanym powszechnie wyznaniu wiary. Należy się do nich przyłączyć lub powrócić, jeżeli daliśmy się z nich wyprowadzić. Prowadźmy swe życie w posłuszeństwie Słowu Bożemu, co polega także na uległości wobec braci.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz