01 kwietnia, 2026

Jak to możliwe?

Cały wtorek Wielkiego Tygodnia wypełniony był rozmowami i nauczaniem Jezusa. Działo się to najpierw w obrębie świątyni, a potem na zboczu pobliskiej Góry Oliwnej, skąd dobrze było widać całe wzgórze świątynne. Następnie Jezus poszedł z uczniami do Betanii, gdzie w domu Szymona Trędowatego został namaszczony przez Marię bardzo drogim olejkiem. W tym czasie w jednego z grona Dwunastu, Judasza, zwanego Iskariotem, wstąpił szatan. Odszedł więc i uzgodnił z arcykapłanami oraz dowódcami straży świątynnej plan wydania Jezusa. Ucieszyło ich to; wspólnie też doszli do porozumienia, że dadzą mu za to pieniądze. On się zgodził i zaczął szukać dogodnej sposobności do wydania im Go z dala od tłumu [Łk 22,3-6].

Jak mogło dojść do tego, że jeden z Dwunastu, osobiście wybrany przez Jezusa uczeń, stał się narzędziem szatana? Ewangelie zgodnie świadczą, że Judasz miał słabość do pieniędzy i najwidoczniej żywił nadzieję na zrobienie przy Mistrzu jakiegoś większego interesu. Z taką myślą ostatecznie pożegnał się w Wielką Środę, gdy wbrew swemu oburzeniu usłyszał, jak Jezus pochwala czyn owej kobiety. Zrozumiał, że w tym towarzystwie nie ma co liczyć na realizację swoich planów. Wówczas Judasz Iskariot, jeden z Dwunastu, odszedł do arcykapłanów, aby Go im wydać [Mk 14,10].

Licho nie śpi - głosi przysłowie. Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Wasz przeciwnik, diabeł, krąży dookoła niczym ryczący lew, wypatrujący łupu [1Pt 5,8] - ostrzega nauka apostolska. Pycha, pieniądze, kobiety - to trzy główne kierunki diabelskiego natarcia, na których słudzy Boży są atakowani i doznają porażki. Każdy z nas ma jakąś słabość, a szatan jest mistrzem w lokalizowaniu naszej "pięty Achillesa". Trzeba nam bardzo uważać, aby się nie dać wykorzystać szatanowi. Jego intrygi są nam przecież znane [2Ko 2,11]. Nie dawajcie diabłu przystępu [Ef 4,24]. Podporządkujcie się zatem Bogu, przeciwstawcie diabłu, a od was ucieknie [Jk 4,7]. Judasz tak nie zrobił. Szatan skrzętnie to wykorzystał i wstąpił w niego.

Od samego ranka Wielkiej Środy nie przestaję o tym rozmyślać. Jestem wdzięczny Bogu, że wciąż trwam w wierze, ale wiem, że nie ma mocnych. Napatrzyłem się już na upadki ludzi dużo lepszych i pobożniejszych ode mnie. Dlatego kto myśli, że stoi, niech uważa, aby nie upadł [1Ko 10,12].