Jednak prawda jest nie w dzisiejszych trendach i poglądach, a w Jezusie [Ef 4,21]. Oddajmy więc głos Ewangelii Chrystusowej: A nazajutrz, gdy wyszli z Betanii, poczuł głód. I ujrzawszy z daleka drzewo figowe pokryte liśćmi, podszedł, by zobaczyć, czy może czegoś na nim nie znajdzie, ale gdy się zbliżył do niego, nie znalazł nic poza liśćmi, nie była to bowiem pora na figi. A odezwawszy się, rzekł do niego: Niechaj nikt na wieki z ciebie owocu nie jada. I słyszeli to uczniowie jego. I przyszli do Jerozolimy. A gdy wszedł do świątyni, począł wyganiać tych, co sprzedawali i kupowali w świątyni, i wywrócił stoły wekslarzy oraz ławy sprzedawców gołębi. I nie pozwolił, żeby ktoś choćby naczynie przeniósł przez świątynię. I nauczał, mówiąc im: Czyż nie jest napisane: Dom mój będzie przez wszystkie narody nazywany domem modlitwy? A wy uczyniliście zań jaskinię zbójców. I słyszeli to arcykapłani i uczeni w Piśmie, i szukali sposobu, jak by go stracić; bo się go bali, gdyż cały lud zdumiewał się nad nauką jego. A gdy nastał wieczór, wyszli poza miasto [Mk 11,12-19].
Poniedziałkowe czyny i słowa Jezusa wielu ludziom bardzo się nie spodobały. Myślę, że dzisiaj są już nieakceptowalne nawet w środowiskach chrześcijańskich. Przeklinać drzewo z powodu braku owoców, zwłaszcza poza porą owocowania!? Wywracać stoły!? Zatrzymywać i nie wpuszczać osób, które tylko chcą przejść przez świątynię z jakimś naczyniem!? Nieważne, co o tym zachowaniu Jezusa pomyśleli kapłani, tamtejsi handlarze czy zwykli przechodnie. Ważne, jak na to spojrzeli uczniowie Jezusa. Wtedy uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Żarliwość o dom twój pożera mnie [Jn 2,17]. Alleluja! Uczniowie Jezusa skojarzyli zachowanie swego Mistrza z postawą króla Dawida, który w swej gorliwości śpiewał: Stałem się obcy braciom moim i nieznany synom matki mojej, bo gorliwość o dom twój pożera mnie, a zniewagi urągających tobie spadły na mnie [Ps 69,9-10].
Myślę, że będzie nam coraz trudniej naśladować Jezusa takiego, jakim Go naprawdę widzimy na kartach Ewangelii. Z roku na rok robimy się coraz bardziej liberalni i samowolni. Ciśnie mi się do głowy sytuacja sprzed kilku miesięcy, gdy dwóch wchodzących do naszej sali nabożeństw młodzieńców poprosiłem o zdjęcie czapek. Wyjaśniłem, że jest to poświęcone przez Słowo Boże i modlitwę miejsce zgromadzeń ludu Bożego i ze względu na szacunek do Boga oraz pełnionej tu służby Bożej, powinni je zdjąć. Z jakimż oporem w ich mimice i spojrzeniu musiałem się zmierzyć! Trwało to parę minut i dopiero, gdy powiedziałem, że nie dostosowując się do naszej zasady będą musieli opuścić salę nabożeństw, niechętnie te czapki zdjęli. Prawda jest taka, że coraz bardziej staję się obcy braciom moim, bo widzę już nawet w zborowych grupach muzycznych mężczyzn w kultowych czapkach, prezentujących się tak ludowi Bożemu podczas uwielbiania Boga.
Chrystus Pan w Wielki Poniedziałek oczyścił świątynię. A co dzisiaj może zdziałać mój radykalizm? Kijem Wisły nie zawrócę. Mogę wszakże zadbać o to, aby ta "Wisła" przynajmniej nie płynęła przez moje własne serce.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz