Myśląc o minionych trzydziestu latach istnienia Zboru, coraz wyraźniej też widzę, że tajemnicą naszego wiernego trwania w nauce apostolskiej, we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach [Dz 2,42], byli otaczający mnie ludzie. Owszem, zdarzały się nam osoby zawodne i chimeryczne, lecz znakomita większość z grona członkowskiego Centrum Chrześcijańskiego NOWE ŻYCIE, to chrześcijanie miłujący Boga i Zbór, zarówno w dniach dobrych, jak i w złych. Ich stałość w wierze, wytrwałość w służbie, pracowitość, ofiarność finansowa, cierpliwe znoszenie przeciwności, gotowość do przebaczania i okazywania wzajemnej pomocy, te i inne jeszcze ich cechy, skutecznie stabilizowały działalność naszego Zboru. Bardzo jestem wdzięczny Bogu za moich towarzyszy w wierze i w służbie. Nigdy tego nie zapomnę, jak pod koniec drugiej dekady istnienia Zboru, gdy przechodziłem najtrudniejsze chwile, Bóg w szczególny sposób posłużył się wieloma z nich, zwłaszcza moją żoną i synem, dzięki którym przetrwałem tamte burzliwe miesiące. Takich osób w naszym gronie jest coraz więcej. Mógłbym - podobnie jak apostoł Paweł w końcówce Listu do Rzymian - długo ich wymieniać.
Niezmiernie jestem też wdzięczny Bogu za miejsce, w którym na stałe już ulokował nasz Zbór. Przez niespełna dwie pierwsze dekady istnienia Centrum Chrześcijańskiego NOWE ŻYCIE borykaliśmy się z problemami lokalowymi. Najpierw zbyt mały lokal na Zaspie. Potem zbyt duży, trudny do ogrzania i mało funkcjonalny obiekt we Wrzeszczu. Następnie znowu za małe i trudno dostępne miejsce w Oliwie. Aż Bóg w swojej łasce wskazał nam zespół dworsko-parkowy na Olszynce i - wprawdzie nie bez trudności - wprowadził nas do tej "ziemi obiecanej" dla naszego Zboru. Hektarowa działka. Dwa funkcjonujące już budynki. Przestronny parking. Możliwość odbudowania w celach socjalnych budynku trzeciego, który pozwoli nam lepiej zatroszczyć się o seniorów i znacznie poszerzy zborową ofertę noclegową. Wszystko to jest dziś własnością Zboru. Nie było nam dane korzystać ani z pomocy finansowej Kościoła, ani ze wsparcia macierzystego zboru, ani też z tzw. środków publicznych. Zaczynaliśmy z niczym, a dzięki ofiarności i pracowitości naszych członków oraz wspaniałomyślności różnych darczyńców spoza Zboru, cieszymy się teraz wspaniałą "miejscówką", zaspokajającą nie tylko bieżące potrzeby nas samych, ale pozwalającą też na dalszy rozwój pracy Pańskiej. Bogu niech będą dzięki.
Wkraczając w wiek emerytalny, przywódcy wielu zborów borykają się z problemem znalezienia w służbie stosownych następców. Mnie Bóg okazał i tę łaskę, że przyglądając się braciom z Rady Starszych Centrum Chrześcijańskiego NOWE ŻYCIE mogę spać spokojnie. Niektórzy z nich są tu od dziecka, inni zaś przyłączyli się do naszego Zboru już jako dojrzali chrześcijanie. Wszyscy są sprawdzonymi w służbie, odpowiedzialnymi i spolegliwymi pracownikami Pańskimi. Wśród nich jest też mój syn, absolwent Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej i Biblijnego Seminarium Teologicznego. Wiele lat temu zrezygnował z dalszej kariery zawodowej w korporacji na rzecz poświęcenia się pracy Pańskiej w naszym Zborze. Od dekady jest duchownym Kościoła Zielonoświątkowego, a od siedmiu lat pełni tu funkcję pastora pomocniczego. Jestem wdzięczny Bogu, że mam sprawdzonego i odpowiedzialnego następcę, otoczonego gronem wspaniałych współpracowników. Śmiało mogę zejść z pierwszej linii, bo naprawdę jest komu mnie zastąpić.
Mam nadzieję, że zarówno Starsi Zboru jak i całe grono członkowskie Centrum Chrześcijańskiego NOWE ŻYCIE, zaakceptują mój plan przekazania służby. Zamierzam w najbliższej przyszłości zapoczątkować - określone Prawem Wewnętrznym Kościoła Zielonoświątkowego - procedury, zmierzające do tego, by podczas Jesiennego Zebrania Członkowskiego dokonać zmiany na stanowisku pastora naszego Zboru. Przechodząc na emeryturę pragnę nadal być użytecznym w służbie. W miarę moich możliwości i zapotrzebowania zgłaszanego ze strony przywódców Zboru, chcę być gotowy do posługi Słowem Bożym i do każdej innej pracy na rzecz naszej społeczności. Mówiąc trochę żartobliwie, nasz PAN, już po spełnieniu swojego zasadniczego dzieła, został w pewnej chwili wzięty za ogrodnika, więc i ja uznam to za zaszczyt, gdy dane mi będzie pełnić rolę ogrodnika w naszym przykościelnym ogrodzie. Mam też zamiar odwiedzać inne, zwłaszcza mniejsze, zbory na terenie kraju, by wspierać w nich posługę Słowa Bożego, jeżeli oczywiście ich pastorzy będą mnie do tego zapraszać.
Tak z grubsza widzę nowy etap mojego życia w naśladowaniu Chrystusa Pana. Wszystkich członków i przyjaciół Centrum Chrześcijańskiego NOWE ŻYCIE serdecznie proszę o wsparcie w modlitwie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz