13 marca, 2026

Nauka, która robi różnicę

Symbole ciała i krwi Syna Człowieczego
W czasie publicznej służby niejeden raz zdarzyło się Panu Jezusowi powiedzieć coś, co bardzo nie spodobało się Jego słuchaczom. Oto jedna z takich sytuacji: Po wysłuchaniu tych słów wielu spośród Jego uczniów stwierdziło: Twarda to nauka, kto ją zdoła stosować? Jezus natomiast, wewnętrznie świadomy, że Jego uczniowie szemrają z tego powodu, powiedział do nich: To was zniechęca? Co więc będzie, gdy zobaczycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był wcześniej? To Duch ożywia, ciało w niczym nie pomaga. Słowa, które wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Są jednak pośród was tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem od początku wiedział, kto nie wierzy, i kim jest ten, który Go wyda. I dodał: Dlatego wam powiedziałem, że nikt nie może przyjść do Mnie, jak tylko ten, któremu zostało to dane przez Ojca [Jn 6,60-65].

Cóż to była za nauka, która tak poróżniła liczne grono uczniów Jezusa? Otóż Jezus wcześniej przedstawił bardzo istotny i praktyczny przejaw wiary w Niego: Na to rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w sobie. Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Albowiem ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, we mnie mieszka, a Ja w nim [Jn 6,53-56].

Użyte tu w natchnionym tekście greckie słowo sarks jest homonimem. Określa ono ciało w sensie mięsa i fizycznego ciała człowieka, ale także w pismach Nowego Testamentu dość często odnosi się do skażonej grzechem natury człowieka, do jego cielesności i do przyrodzonego, doczesnego porządku rzeczy. 

Ciało Syna Człowieczego stanowi bardzo istotny aspekt Bożego planu zbawienia. Dlatego, w związku z przyjściem na świat, Chrystus mówi: Nie chciałeś ofiary ani daru, lecz przygotowałeś mi ciało [Hbr 10,5]. W celu złożenia ofiary za grzech świata, Syn Boży jako Branek Boży objawił się w ciele. A niezaprzeczalnie wielka jest tajemnica pobożności: Ten, który objawił się w ciele, dostąpił usprawiedliwienia w duchu, widziany był przez aniołów, ogłoszony wśród narodów, zyskał wiarę na świecie, został wzięty do chwały [1Tm 3,16].

Prawda, że Syn Boży przyszedł w ciele najwyraźniej ma ogromne znaczenie, skoro czytamy: Ducha Bożego rozpoznaje się w ten sposób: Wszelki duch, który przyznaje, że Jezus jest Chrystusem i że przyszedł w ciele, jest z Boga. Wszelki duch natomiast, który tego o Jezusie nie wyznaje, nie jest z Boga. Jest to duch antychrysta, o którym usłyszeliście, że ma przyjść, i już teraz jest na świecie [1Jn 4,2-3]. Gdyż wielu oszustów wyszło na ten świat. Nie chcą oni przyznać, że Jezus jest Chrystusem i że przyszedł w ciele. Kto tego nie wyznaje, jest oszustem i antychrystem [2Jn 1,7].

Zatem, Syn Boży – jako Baranek Boży - został ukrzyżowany, a tym samym złożony w ofierze za grzech świata. Gdyż i Chrystus raz za grzechy cierpiał, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was przyprowadzić do Boga. Chociaż zabito Jego ciało, został On ożywiony w Duchu [1Pt 3,18]. Śmierć Jezusa w ciele (sarks) staje się przeznaczeniem dla naszej cielesności. Wiara w Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, polega na tym, że na krzyż trafia cielesność (sarks), tj. stara natura tych, którzy w Niego uwierzą. Gdyż miłość Chrystusa przenika nas, którzy stwierdziliśmy, że Jeden umarł za wszystkich, a przez to - wszyscy umarli. Umarł zaś za wszystkich, aby ci, którzy żyją, żyli już nie dla siebie, ale dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał [2Ko 5,14-15].

Nadal żyjemy w ciele, ale już nie według ciała. Dobitnie wskazuje na to nauka apostolska. Jestem ukrzyżowany razem z Chrystusem. Żyję już nie ja - żyje we mnie Chrystus. Teraz żyję w ciele, lecz żyję, wierząc Synowi Bożemu, który mnie pokochał i wydał za mnie samego siebie [Ga 2,20]. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało wraz z jego namiętnościami oraz pragnieniami [Ga 5,24].

Wiara w Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, polega na tym, że po ukrzyżowaniu naszej cielesności, pozostając w tym samym ciele zmartwychwstajemy do nowego życia. Czy nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? A zatem za sprawą chrztu zostaliśmy pogrzebani wraz z Nim w śmierć, abyśmy wzorem Chrystusa, który został wzbudzony z martwych przez chwałę Ojca, my również prowadzili nowe życie.

Bo jeśli jesteśmy złączeni z Nim w podobieństwie Jego śmierci, tym bardziej będziemy - w zmartwychwstaniu, wiedząc, że nasz stary człowiek został razem z Nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało zniszczone i abyśmy już dłużej nie byli zniewoleni przez grzech. Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu. Jeśli zaś umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z Nim będziemy żyć, mając świadomość, że wzbudzony z martwych Chrystus już nie umrze, śmierć już nad Nim nie ma władzy. Gdy bowiem umarł, dla grzechu raz na zawsze umarł, a gdy żyje - żyje dla Boga. Podobnie i wy zaliczajcie siebie do umarłych dla grzechu, a jednocześnie do tych, którzy żyją dla Boga w Chrystusie Jezusie [Rz 6,3-11].

Wiara w Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, polega na tym, że po ukrzyżowaniu naszej cielesności i zmartwychwstaniu do nowego życia - pozostając w ciele - żyjemy już według Ducha, a nie według ciała. Teraz zatem nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. Bo prawo Ducha, właściwe dla życia w Chrystusie Jezusie, uwolniło cię od prawa grzechu i śmierci. Jeśli chodzi o niemoc Prawa, wynikającą ze słabości ciała, to Bóg, przez posłanie swego Syna w postaci grzesznego ciała - jako ofiarę za grzech - potępił grzech w ciele. W ten sposób akt sprawiedliwości Prawa został spełniony w stosunku do nas, którzy postępujemy nie według ciała, ale według Ducha. Bo ci, którzy są według ciała, kierują się tym, co cielesne, ci zaś, którzy są według Ducha - tym, co duchowe [Rz 8,1-5].

Uwaga! W każdym prawdziwym chrześcijaninie - pozostającym w ciele ale już nie żyjącym według ciała - z oczywistego powodu dochodzi do swoistego napięcia. W związku z toczącą się w nas walką duchową zdarzają chwile zwątpienia. Wówczas cielesność czasem bierze w nas górę i przeżywamy rozmaite rozterki. Odkrywam zatem pewne prawo. Otóż, gdy chcę czynić dobrze, narzuca mi się zło. W moim wewnętrznym człowieku zachwycam się Prawem Bożym. Lecz w moich członkach dostrzegam inne prawo. Walczy ono przeciwko Prawu, za którym opowiada się mój rozum, i bierze mnie w niewolę prawa grzechu, rządzącego w moich członkach. Nędzny ja człowiek! Kto mnie wybawi z tego ciała śmierci? [Rz 7,21-24]. Dlatego tak bardzo ważne jest, abyśmy nie ulegali tym chwilowym wahnięciom, lecz mocno trzymali się słów Chrystusa. Podkreślam natomiast: Żyjcie w Duchu, a na pewno pokonacie żądzę ciała. Ciało bowiem pożąda przeciw Duchowi, a Duch przeciw ciału. Te pragnienia są ze sobą sprzeczne, tak by wam przeszkodzić w czynieniu tego, co chcecie [Ga 5,16-17].

Niezwykle ważne jest, abyśmy myśląc o naszej cielesności i zmagając się z nią, wzorowali się tym, co stało się z ciałem Syna Człowieczego. Prawda o Jego ciele – wyznacza nam kierunek myślenia i postępowania. Mając na uwadze ciało Syna Człowieczego - karmimy się nim, wiedząc, że nasz stary człowiek został razem z Nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało zniszczone i abyśmy już dłużej nie byli zniewoleni przez grzech. Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu [Rz 6,6-7]. Ciało Syna Człowieczego głosi nam, że rozwiązania problemu naszej cielesności należy szukać na krzyżu! Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się wyrzeknie samego siebie, weźmie swój krzyż i naśladuje Mnie [Mk 8,34] – powiedział Pan.

Taka jest nauka Chrystusowa i ona robi różnicę! Kto wierzy w Chrystusa ukrzyżował ciało swoje wraz z jego namiętnościami oraz pragnieniami. Jednak nasza cielesność jest jak fabryka grzechu. Zanim przez wiarę w pełni się z nią rozprawimy, wciąż wznawia swą produkcję. Zatem za każdym razem, gdy zgrzeszymy, potrzebujemy przebaczenia i oczyszczenia. I wtedy w sukurs nam przychodzi krew Syna Człowieczego. Właściwie, według Prawa, niemal wszystko oczyszcza się krwią i bez przelania krwi nie ma przebaczenia [Hbr 9,22].

O, ta krew, ta droga krew, zgładza grzech i Boży gniew! Strzeże mnie i w wątpień noc tej drogiej krwi cudowna moc - śpiewamy w refrenie jednego z hymnów - a krew Jezusa, Jego Syna, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu. Jeśli zaprzeczamy, że popełniliśmy grzech, sami siebie oszukujemy, jesteśmy dalecy od prawdy. Jeśli przyznajemy się do naszych grzechów, On jest wierny i sprawiedliwy - przebaczy nam grzechy i oczyści nas od wszelkiej nieprawości [1Jn 1,7-9]. Podkreślmy tu wszakże konieczność każdorazowego wyznania grzechu i ukorzenia się przed Bogiem w celu dostąpienia przebaczenia i oczyszczenia. Drogie dzieci, piszę o tym, abyście nie popełniali grzechu. A jeśliby ktoś zgrzeszył, mamy Opiekuna u Ojca, Jezusa Chrystusa - Sprawiedliwego. On jest przebłaganiem za nasze grzechy. Lecz nie tylko za nasze. Również za grzechy całego świata [1Jn 2,1-2].

Wiara w oczyszczające i usprawiedliwiające działanie krwi Chrystusa stanowi całkowicie skuteczną broń przeciwko oskarżeniom diabła. Kto ma oskarżać wybranych przez Boga? Przecież Bóg usprawiedliwia. Kto ma potępiać? Jezus Chrystus, który umarł - więcej, który zmartwychwstał i przebywa po prawicy Boga - On przecież wstawia się za nami. [Rz 8,33-34].

Tak w praktyce wygląda wiara w Jezusa Chrystusa i wynikający z niej proces uświęcenia, bez którego nikt nie zobaczy Pana [Hbr 12,14]. Symbolicznie rzecz ujmując - trzeba nam codziennie jeść ciało i pić krew Syna Człowieczego. Taka jest nauka Chrystusa i ona robi różnicę! Po wysłuchaniu tych słów wielu spośród Jego uczniów stwierdziło: Twarda to nauka, kto ją zdoła stosować? [Jn 6,60]. W gromadzie uczniów grupujących się wokół Jezusa, całkiem sporo było takich, którzy faktycznie Mu nie wierzyli i nauka Chrystusowa ujawniła ich niewiarę. Są jednak pośród was tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem od początku wiedział, kto nie wierzy, i kim jest ten, który Go wyda [Jn 6,64]. Nauką o spożywaniu ciała Syna Człowieczego i piciu Jego krwi, Jezus niejako wywołał wilka z lasu. Przez to wielu spośród Jego uczniów zawróciło i przestało z Nim chodzić [Jn 6,66].

Prawdę mówiąc, - w natchnieniu Ducha napisał potem św. Paweł - nawet powinno dochodzić między wami do rozłamów, aby wyszło na jaw, kto wśród was prawdziwie wierzy [1Ko 11,19]. Owszem, źle się dzieje, gdy różnica między chrześcijanami powstaje z powodów socjalnych lub ambicjonalnych. Co innego, gdy różnicę robi nauka Chrystusowa. Wówczas Jezus zwrócił się do Dwunastu: Czy wy też chcecie odejść? Szymon Piotr odpowiedział: Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. My zaś uwierzyliśmy i jesteśmy pewni, że Ty jesteś Chrystusem, Świętym Bożym [Jn 6,67-69].

Chrystus Pan wiedział, że Jego nauka wywoła rozdźwięk. Nie przemilczał jednak sprawy. karmienia się Jego ciałem i picia Jego krwi. Umocnijmy się w postanowieniu, że będziemy trwać w nauce Chrystusowej. Ona robi różnicę zarówno w naszym myśleniu i postępowaniu, jak też w składaniu świadectwa o Jezusie. Mało tego, nauka Chrystusowa ujawnia też rozmaite różnice wpośród chrześcijan. Czy nie Ja was, Dwunastu, wybrałem? A jeden z was jest diabłem. Mówił to o Judaszu, synu Szymona Iskariota, gdyż on - jeden z Dwunastu - miał Go wydać [Jn 6,70-71]. 

Właśnie dlatego i mimo tego, będziemy w Niego wierzyć! Innymi słowy, będziemy spożywać Jego ciało i pić Jego krew. Będziemy wierzyć, że nasza cielesna natura została ukrzyżowana, a ofiara krwi Jezusa oczyszcza nas i usprawiedliwia od wszelkiego grzechu! Choćby nas miało zostać tylko jedenastu, będziemy trwać w nauce apostolskiej. To nic, że tak wielu zawróciło i przestało wierzyć w Jezusa Chrystusa, dając się zwieść różnorodnym obcym naukom [Hbr 13,9]. Normalne, że nauka Chrystusa robi różnicę. Módlcie się też, abyśmy byli wybawieni od ludzi przewrotnych i złych, ponieważ wiara nie jest rzeczą wszystkich [2Ts 3,2].

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz