Jedną z konkurencji tegorocznych Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi jest narciarski bieg sztafetowy. Sztafeta to konkurencja odbywająca się na trasie podzielonej na odcinki. Kolejny zawodnik może wystartować dopiero po ukończeniu odcinka przez poprzedniego, gdy w wyznaczonej strefie zmian otrzyma od poprzednika pałeczkę. Czwórka narciarzy przebiega swój dystans wprawdzie samotnie, ale sukces lub porażka w sztafecie są wspólne, bo jest to dyscyplina zespołowa.
Każdy człowiek uczestniczy w sztafecie życia. Pokolenia zmieniają się jedno po drugim; dziadkowie - rodzice – dzieci - wnuki, co wiąże się ze sporym napięciem w strefie zmian. Na styku pokoleń ważne jest bowiem, ażeby jedni w porę pałeczkę przekazali, a drudzy umiejętnie ją przejęli. Rolą pokolenia kończącego bieg jest błogosławić następną zmianę. Kibicować, żeby młodzi dobrze pobiegli, bo są kontynuacją poniesionego dotychczas trudu. Powinnością osób rozpoczynających swój etap biegu jest natomiast szacunek względem tych, którzy już się natrudzili i odpowiedzialne kontynuowanie biegu, ażeby wysiłek poprzedników nie poszedł na marne.
Jako chrześcijanie bierzemy udział w sztafecie Królestwa Bożego. Trzeba w tym biegu, zwłaszcza w strefie zmian, zachować czujność aby czegoś nie popsuć. Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli [1Ko 9,24]. Ważne, by swój odcinek pobiec dobrze, od początku aż do samego końca. Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem; a teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu da Pan, sędzia sprawiedliwy, a nie tylko mnie, lecz i wszystkim, którzy umiłowali przyjście Jego [2Tm 4,7-8]. Dokonać biegu znaczy - nie tylko nie zatrzymać się przedwcześnie, ale też z radością oddać pałeczkę kolejnemu biegaczowi.
W polityce, kulturze lub biznesie przekazanie pałeczki nierzadko jest wymuszone i odbywa się w niezdrowej atmosferze. W Kościele natomiast jest to sprawa normalna i zgodna z planem Bożym. Ojcowie przekazują służbę synom w wierze. A co słyszałeś ode mnie wobec wielu świadków, to przekaż ludziom godnym zaufania, którzy będą zdolni i innych nauczać [2Tm 2,2]. W szczerych uściskach dłoni w strefie zmian na niwie Pańskiej splatają się ze sobą szacunek, wdzięczność i błogosławieństwo. Tak być powinno, umiłowani bracia!
Zmiana w sztafecie Królestwa Bożego wymaga wielkiej sztuki, mądrości i taktu od obydwu stron. Ważne, żeby to zrobić we właściwym czasie; nie za wcześnie, ale też ani trochę za późno. Zmiana kończąca swój etap biegu nie może pod koniec zwalniać i psuć wyniki zmiennikom już na samym początku ich biegu. Pamiętajcie na wodzów waszych, którzy wam głosili Słowo Boże, a rozpatrując koniec ich życia, naśladujcie wiarę ich [Hbr 13,7].
Kto jest świadomym uczestnikiem sztafety Królestwa Bożego, ten rozumie, że zmiany są tu sprawą normalną. Przekazanie pałeczki następuje więc w stosownym czasie i na określonym polu. Padają słowa uznania dla dotychczasowej zmiany. Jest wdzięczność Bogu za nowe pokolenie. Panuje poczucie wspólnoty w sukcesie i porażce.
Panie, dziękuję Ci za tych, którzy przekazali mi pałeczkę ewangelii i już zakończyli swój etap biegu. Pomóż mi godnie kontynuować ich trud i w odpowiedniej chwili umożliwić dobry bieg następnej zmianie sztafety Królestwa Bożego.
Aktualne tematy, wydarzenia, zjawiska, święta, rocznice i trendy społeczne z biblijnej perspektywy
09 lutego, 2014
08 lutego, 2014
Ażeby się nie zakwasiło!
Doświadczone gospodynie wiedzą, co należy zrobić, ażeby dobrze zakwasić kapustę lub ogórki. Są jednak rzeczy, których kwasić nie wolno. Spójrzmy dziś na tę sprawę w świetle Pisma Świętego i zobaczmy, co w naszym życiu powinno na zawsze pozostać wolne od kwasu.Za biblijną ilustrację posłuży nam obraz przaśnego pieczywa, spożywanego przez Izraelitów przy wyjściu z niewoli egipskiej. Wtedy lud zabrał ciasto swoje, zanim się zakwasiło, dzieże swoje, owinięte w szaty, niosąc je na swoich ramionach [2Mo 12,34]. A z ciasta, które wynieśli z Egiptu, napiekli niekwaszonych placków, gdyż nie zdążyło się zakwasić, zostali bowiem wypędzeni z Egiptu, a nie mogąc zwlekać nie przygotowali sobie zapasów [2Mo 12,39]. Tajemnicą bezkwasowości chleba jedzonego wówczas przez Żydów nie była więc żadna specjalna receptura. Jedli bez kwasu, bo ciasto naszych praojców nie miało czasu, by się zakwasić, aż Król Królów, Święty Jedyny, niech będzie błogosławiony, objawił się i wyzwolił ich - czytamy w Hagadzie na Pesach.
Wyjście Izraelitów z Egiptu oznaczało dla nich całkiem nowy etap życia i w tym sensie może ilustrować życie chrześcijanina po przeżyciu nowego narodzenia. Słowo Boże sięga po wątek przaśników z tamtego wydarzenia i wzywa, abyśmy wystrzegali się kwasu starego życia. Czy nie wiecie, że odrobina kwasu cały zaczyn zakwasza? Usuńcie stary kwas, abyście się stali nowym zaczynem, ponieważ jesteście przaśni; albowiem na naszą wielkanoc jako baranek został ofiarowany Chrystus. Obchodźmy więc święto nie w starym kwasie ani w kwasie złości i przewrotności, lecz w przaśnikach szczerości i prawdy [1Ko 5,6-8].
Co może zakwasić życie duchowe chrześcijanina? W zborze korynckim była to niemoralność. Lecz uwaga! Ich błąd polegał nie tyle na tym, że pojawił się u nich grzech, lecz na tym, że ociągali się z właściwą reakcją. W takich przypadkach niezwłocznie należy podjąć przeciwdziałanie, a oni wzbili się w pychę, zamiast się raczej zasmucić i wykluczyć spośród siebie tego, kto takiego uczynku się dopuścił [1Ko 5,2]. Przez to pojawił się kwas, tam gdzie go być nie powinno!
W świetle powyższego jeszcze jaśniejsze staje się wezwanie apostolskie: Gniewajcie się, lecz nie grzeszcie; niech słońce nie zachodzi nad gniewem waszym, nie dawajcie diabłu przystępu [Ef 4,26-27]. Gdy pojawią się złe emocje, gdy nastąpi konflikt w szeregach chrześcijańskich, problem należy zażegnać niezwłocznie, najlepiej jeszcze tego samego dnia. Dlaczego trzeba się spieszyć? Ażeby się nie zakwasiło!
Któż z nas nie widział ludzi zakwaszonych grzechem, nieporozumieniami i żalami? Nikt nie chciałby skończyć tak, jak oni! Jeśli więc w naszym życiu zaistniały lub zaistnieją okoliczności grożące zakwasem - nie zwlekajmy! Jest to biblijny sposób na to, aby nasze nowe życie z Jezusem nigdy się nie zakwasiło.
Więcej na ten temat jutro w kazaniu w Bielsku Podlaskim.
05 lutego, 2014
Jeden Duch
![]() |
| Warto przeczytać |
A myśmy otrzymali nie ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, abyśmy wiedzieli, czym nas Bóg łaskawie obdarzył [1Ko 2,12]. Uczniowie Jezusa Chrystusa, zachowując jedność w swoim gronie, nawet nie próbują budować jedności z ludźmi żyjącymi wg ducha tego świata. Nie walczą z nimi, nie gardzą nimi, nie odsądzają od czci i wiary, ani ich nie potępiają. Ale też nie podejmują prób łączenia się z nimi. Dlaczego? Ponieważ nie są tego samego ducha.
Wiele daje tu do myślenia stanowisko Pana Jezusa w stosunku do jakiejś bliżej nieokreślonej osoby, posługującej się Jego imieniem: Nauczycielu! Widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi za nami, jak wypędzał w twoim imieniu demony, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził za nami. Ale Jezus rzekł: Nie zabraniajcie mu, ponieważ nie ma takiego, kto by dokonywał cudów w imieniu moim i mógł zaraz potem źle o mnie mówić. Bo kto nie jest przeciwko nam, ten jest za nami [Mk 9,38-40]. Być może wielu dzisiejszych działaczy chrześcijańskich czym prędzej starałoby się z kimś takim zapoznać i wciągnąć go we wspólne inicjatywy. Proszę zauważyć, że Chrystus Pan niczego takiego nie zaproponował.
Kościół tj. Oblubienica Chrystusowa, nie potrzebuje zjednoczenia. Czyż rozdzielony jest Chrystus? [1Ko 1,13]. Trwając w społeczności z Oblubieńcem stanowi fenomen jedności duchowej. Istotą tej jedności nie są ludzkie uzgodnienia lub przyjaźń. Decyduje o tym napełnienie jednym Duchem Świętym. A ten, kto wie, czym nas Bóg łaskawie obdarzył, nie rozgląda się już za niczym więcej. Żyje według Ducha.
Duch tego świata stara się połączyć wszystkich w jedno i wprowadzić globalizację. Duch Święty nigdy nie będzie miał z tym nic wspólnego.
03 lutego, 2014
Zmiksowani
Po włączeniu się wczoraj porannego budzika mojej żony mimowolnie zacząłem słuchać kończącej się wypowiedzi, gloryfikującej rzymskokatolicką eucharystię. Gdy ucichła, z głośnika popłynęła znana mi pieśń: "O, jakże kocham Twój, najświętszy Boże, dom. Ten żywy kościół z ludzkich dusz, zbawionych Twoją krwią". Tąpnęło mną tak, że w jednej chwili całkowicie się obudziłem! Ktoś w katolickiej audycji zmiksował niebiblijną naukę z ewangelicznym hymnem. Tak oto piękne słowa autorstwa Timothy Dwight'a, wnuka słynnego kaznodziei przebudzeniowego, Jonathan’a Edwards’a trafiły do jednego worka z bałwochwalstwem. Na Boga! Przecież nie o takim kościele pisał i śpiewał Dwight w 1800 roku w Ameryce.
Jak to wygląda w świetle Biblii? Chrystus Pan wskazał, że nowego życia nie należy łączyć ze starymi zwyczajami i obrzędami religijnymi. Nikt nie przyszywa łaty z nowego sukna do starej szaty, bo inaczej łata obrywa nowe od starego i rozdarcie staje się większe. Nikt też nie wlewa młodego wina do starych bukłaków, bo inaczej wino rozsadzi bukłaki, i wino i bukłaki zniszczeją. Lecz młode wino należy lać do nowych bukłaków [Mk 2,21-22]. Dlatego uczniowie Jezusa nie żyli wg kalendarza ówczesnych obrzędów i postów. Byli wolni od tradycji.
Prawdziwi chrześcijanie mają zapobiegać miksowaniu zdrowej nauki z ludzką religią i świeckim życiem. W jaki sposób? To proste: Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym?Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, i będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim. Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, i nieczystego się nie dotykajcie; a ja przyjmę was i będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący [2Ko 6,14-18].
Od lat obserwuję ewangeliczne środowiska chrześcijańskie. Zaczynają w nich przeważać tendencje do bratania się ze światem i jego religią. W imię ewangelizacji wielu wierzących połączyło się z niewierzącymi do tego stopnia, że utracili tożsamość i woń Chrystusową. Naśladują świeckich artystów i gwiazdorów, mizdrzą się do polityki, stosują biznesowe socjotechniki. Wystarczy z większą nieco dozą refleksji popatrzeć na chrześcijańskie sceny, przysłuchać się naradom chrześcijańskich strategów i zobaczyć, czym żyją na co dzień.
Wbrew nauce Pisma Świętego wśród chrześcijan zapanowała wielka moda na miksowanie. Daje ono chwilowe poczucie sukcesu. Bądźmy jednak świadomi, że podczas, gdy ktoś na tym miksowaniu zyskuje, ktoś inny ponosi duchową stratę. Wiarołomni, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem to wrogość wobec Boga? Jeśli więc kto chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga [Jk 4,4].
Panie, wiem z Biblii, że Ty zazdrośnie chcesz mieć tylko dla siebie ducha, któremu dałeś we mnie mieszkanie. Nie dam się zmiksować.
Jak to wygląda w świetle Biblii? Chrystus Pan wskazał, że nowego życia nie należy łączyć ze starymi zwyczajami i obrzędami religijnymi. Nikt nie przyszywa łaty z nowego sukna do starej szaty, bo inaczej łata obrywa nowe od starego i rozdarcie staje się większe. Nikt też nie wlewa młodego wina do starych bukłaków, bo inaczej wino rozsadzi bukłaki, i wino i bukłaki zniszczeją. Lecz młode wino należy lać do nowych bukłaków [Mk 2,21-22]. Dlatego uczniowie Jezusa nie żyli wg kalendarza ówczesnych obrzędów i postów. Byli wolni od tradycji.
Prawdziwi chrześcijanie mają zapobiegać miksowaniu zdrowej nauki z ludzką religią i świeckim życiem. W jaki sposób? To proste: Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym?Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, i będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim. Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, i nieczystego się nie dotykajcie; a ja przyjmę was i będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący [2Ko 6,14-18].
Od lat obserwuję ewangeliczne środowiska chrześcijańskie. Zaczynają w nich przeważać tendencje do bratania się ze światem i jego religią. W imię ewangelizacji wielu wierzących połączyło się z niewierzącymi do tego stopnia, że utracili tożsamość i woń Chrystusową. Naśladują świeckich artystów i gwiazdorów, mizdrzą się do polityki, stosują biznesowe socjotechniki. Wystarczy z większą nieco dozą refleksji popatrzeć na chrześcijańskie sceny, przysłuchać się naradom chrześcijańskich strategów i zobaczyć, czym żyją na co dzień.
Wbrew nauce Pisma Świętego wśród chrześcijan zapanowała wielka moda na miksowanie. Daje ono chwilowe poczucie sukcesu. Bądźmy jednak świadomi, że podczas, gdy ktoś na tym miksowaniu zyskuje, ktoś inny ponosi duchową stratę. Wiarołomni, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem to wrogość wobec Boga? Jeśli więc kto chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga [Jk 4,4].
Panie, wiem z Biblii, że Ty zazdrośnie chcesz mieć tylko dla siebie ducha, któremu dałeś we mnie mieszkanie. Nie dam się zmiksować.
01 lutego, 2014
Nadszedł czas na twoją paschę!
Były kiedyś takie czasy, że potomkowie Abrahama 430 lat spędzili w Egipcie. Początkowo mieli się tam całkiem nieźle. Ze względu na Józefa dostali do dyspozycji najlepsze sprzęty i zamieszkali w najlepszej części kraju. Lecz potem, gdy nastał faraon, który osobiście nie znał Józefa, było już coraz gorzej. W końcu życie Izraelitów w Egipcie stało się nie do zniesienia. Egipcjanie zmuszali Izraelitów do ciężkich robót i uprzykrzali im życie uciążliwą robotą w glinie i przy cegłach i różną pracą na polu. Wszystkie te prace wykonywali pod przymusem [2Mo 1,13-14].
To bardzo dobra ilustracja grzesznego życia. Początkowo wydaje się ono całkiem przyjemne. Pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha życia to dla grzesznika szereg rozkosznych doznań. Z czasem jednak pojawia się dyskomfort, by ostatecznie przerodzić się w prawdziwą niewolę. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu [Jn 8,34].
W ustalonym przez Boga czasie Izraelici zostali wyzwoleni z niewoli egipskiej. Napatrzyłem się na niedolę ludu mojego w Egipcie i słyszałem krzyk ich z powodu naganiaczy jego; znam cierpienie jego. Zstąpiłem przeto, by go wyrwać z mocy Egiptu i wyprowadzić go z tego kraju do ziemi żyznej i rozleglej, do ziemi opływającej w mleko i miód [2Mo 3,7-8]. Kulminacyjnym momentem powyższego planu Bożego była pascha. Krew baranka paschalnego widniejąca na drzwiach domostw izraelskich ocaliła ich od śmierci i tego samego dnia stali się wolni, by ruszyć ku Ziemi Obiecanej.
Zapoczątkowane w ten sposób nowe życie Izraelitów znalazło swój wyraz w spożywaniu przez nich niezakwaszonego pieczywa. A z ciasta, które wynieśli z Egiptu, napiekli niekwaszonych placków, gdyż nie zdążyło się zakwasić, zostali bowiem wypędzeni z Egiptu, a nie mogąc zwlekać nie przygotowali sobie zapasów [2Mo 12,39]. Tym obrazem Słowo Boże ilustruje też nowe życie chrześcijan wzywając: Usuńcie stary kwas, abyście się stali nowym zaczynem, ponieważ jesteście przaśni; albowiem na naszą wielkanoc jako baranek został ofiarowany Chrystus. Obchodźmy więc święto nie w starym kwasie ani w kwasie złości i przewrotności, lecz w przaśnikach szczerości i prawdy [1Ko 5,7-8]. Nowe życie z Jezusem - to wolność od kwasu grzesznego życia. Tak więc jeśli ktoś jest w Chrystusie nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe [2Ko 5,17].
Podobnie jak Izraelici mieli czas paschy tj. przejścia, tak i dla nas Bóg wyznacza specjalny dzień na przejście ze starego do nowego życia. Trwająca od lat niewola grzechu się kończy. Staje się to dokładnie w wyznaczonym przez Boga czasie. Sam Pan czuwa, aby wyprowadzić nas wreszcie z niewoli grzechu.
Hej! Czy nie nadszedł już czas i na twoją paschę?
To bardzo dobra ilustracja grzesznego życia. Początkowo wydaje się ono całkiem przyjemne. Pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha życia to dla grzesznika szereg rozkosznych doznań. Z czasem jednak pojawia się dyskomfort, by ostatecznie przerodzić się w prawdziwą niewolę. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu [Jn 8,34].
W ustalonym przez Boga czasie Izraelici zostali wyzwoleni z niewoli egipskiej. Napatrzyłem się na niedolę ludu mojego w Egipcie i słyszałem krzyk ich z powodu naganiaczy jego; znam cierpienie jego. Zstąpiłem przeto, by go wyrwać z mocy Egiptu i wyprowadzić go z tego kraju do ziemi żyznej i rozleglej, do ziemi opływającej w mleko i miód [2Mo 3,7-8]. Kulminacyjnym momentem powyższego planu Bożego była pascha. Krew baranka paschalnego widniejąca na drzwiach domostw izraelskich ocaliła ich od śmierci i tego samego dnia stali się wolni, by ruszyć ku Ziemi Obiecanej.
Zapoczątkowane w ten sposób nowe życie Izraelitów znalazło swój wyraz w spożywaniu przez nich niezakwaszonego pieczywa. A z ciasta, które wynieśli z Egiptu, napiekli niekwaszonych placków, gdyż nie zdążyło się zakwasić, zostali bowiem wypędzeni z Egiptu, a nie mogąc zwlekać nie przygotowali sobie zapasów [2Mo 12,39]. Tym obrazem Słowo Boże ilustruje też nowe życie chrześcijan wzywając: Usuńcie stary kwas, abyście się stali nowym zaczynem, ponieważ jesteście przaśni; albowiem na naszą wielkanoc jako baranek został ofiarowany Chrystus. Obchodźmy więc święto nie w starym kwasie ani w kwasie złości i przewrotności, lecz w przaśnikach szczerości i prawdy [1Ko 5,7-8]. Nowe życie z Jezusem - to wolność od kwasu grzesznego życia. Tak więc jeśli ktoś jest w Chrystusie nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe [2Ko 5,17].
Podobnie jak Izraelici mieli czas paschy tj. przejścia, tak i dla nas Bóg wyznacza specjalny dzień na przejście ze starego do nowego życia. Trwająca od lat niewola grzechu się kończy. Staje się to dokładnie w wyznaczonym przez Boga czasie. Sam Pan czuwa, aby wyprowadzić nas wreszcie z niewoli grzechu.
Hej! Czy nie nadszedł już czas i na twoją paschę?
25 stycznia, 2014
Coś takiego ze strony Jezusa?
Dostałem dziś rano od znajomego sms następującej treści: A gdy on siedział na krześle sędziowskim, posłała do niego żona jego i kazała mu powiedzieć: Nie wdawaj się z tym sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie przez niego wiele wycierpiałam [Mt 27,19]. Wiadomo, że siedzącym na ławie sędziowskiej był prokurator rzymski, Poncjusz Piłat. A kim był ten, od którego żona Piłata nacierpiała się podczas snu?
Cóż za zaskakująca wiadomość! Przyzwyczailiśmy się myśleć i mówić o Jezusie wyłącznie jako o kimś, kto ma pomagać, przynosić ulgę i pocieszenie. Czy to możliwe, żeby ze strony Jezusa spotkało nas cierpienie? Czy wobec tego większość kazań ewangelizacyjnych przynajmniej nieco nie rozmija się z prawdą?
Świadectwo żony Piłata wskazuje, że zetknięcie się z Synem Bożym dla niektórych ludzi może oznaczać ogromny dyskomfort. Wszystko zależy od tego, kim są w głębi swej duszy. Dla jednych jest to woń śmierci zapowiadająca śmierć, dla drugich zapach życia - obwieszczający życie [2Ko 2,16]. Piłat i jego żona przy sprawiedliwym Jezusie nie poczuli zapachu życia. Również i dzisiaj nie każdy grzesznik może na taki zapach liczyć, bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością [2Ko 6,14].
Panie Jezu, skoro mam występować i rozmawiać z ludźmi w Twoim imieniu, daj mi w porę - proszę - rozeznanie z kim mam do czynienia, abym nie próbował rozsiewać przy kimś zapachu życia, podczas gdy Ty - póki co - chcesz dać mu poczuć woń śmierci.
Cóż za zaskakująca wiadomość! Przyzwyczailiśmy się myśleć i mówić o Jezusie wyłącznie jako o kimś, kto ma pomagać, przynosić ulgę i pocieszenie. Czy to możliwe, żeby ze strony Jezusa spotkało nas cierpienie? Czy wobec tego większość kazań ewangelizacyjnych przynajmniej nieco nie rozmija się z prawdą?
Świadectwo żony Piłata wskazuje, że zetknięcie się z Synem Bożym dla niektórych ludzi może oznaczać ogromny dyskomfort. Wszystko zależy od tego, kim są w głębi swej duszy. Dla jednych jest to woń śmierci zapowiadająca śmierć, dla drugich zapach życia - obwieszczający życie [2Ko 2,16]. Piłat i jego żona przy sprawiedliwym Jezusie nie poczuli zapachu życia. Również i dzisiaj nie każdy grzesznik może na taki zapach liczyć, bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością [2Ko 6,14].
Panie Jezu, skoro mam występować i rozmawiać z ludźmi w Twoim imieniu, daj mi w porę - proszę - rozeznanie z kim mam do czynienia, abym nie próbował rozsiewać przy kimś zapachu życia, podczas gdy Ty - póki co - chcesz dać mu poczuć woń śmierci.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




