09 grudnia, 2020

Co robić, aby się uratować? (7)

Jeżeli czytasz wskazówki, co robić, aby się uratować, to mogę się domyślać, że zależy Ci na zbawieniu. Słusznie, bo w obecnej sytuacji przyjęcie daru zbawienia, to najpilniejsza potrzeba każdego człowieka. Dobra nowina o Jezusie Chrystusie głosi, że na drogę zbawienia dostajemy się dzięki łasce Bożej, bez żadnych naszych uprzednich zasług. Gdyż z łaski jesteście zbawieni, przez wiarę. Nie jest to waszym osiągnięciem, ale darem Boga. Nie stało się to dzięki uczynkom, aby się ktoś nie chlubił [Ef 2,8-9]. Jednak tymi błogosławionymi słowami nauki apostolskiej niektórzy ewangeliści wprowadzają ludzi w niebezpieczne złudzenie. Wspaniałą prawdę o dostępie do zbawienia z łaski uważają za zobowiązanie Boga względem nowo nawróconych, zobowiązanie się do tego, że Bóg wszystko za nich będzie robić także na dalszych etapach ich drogi wiary.

Tymczasem ewangelia Chrystusowa głosi, że każdy, kto uwierzy w Jezusa Chrystusa, dzięki Jego ofierze dostępuje przebaczenia grzechów, usprawiedliwienia i pojednania z Bogiem. Każdy świeżo upieczony chrześcijanin zrodzony z Boga, z prawem nazywania się dzieckiem Bożym, z oczyszczonym sumieniem i napełniony Duchem Świętym, rozpoczyna nowe życie. Wszystko to otrzymuje od Boga z łaski, w darmowym 'pakiecie startowym', jeżeli tylko ukorzył się przed Bogiem i szczerze poprosił o dar życia wiecznego. Dzięki tak wielkiej wspaniałomyślności Pana Jezusa Chrystusa już od samego początku naszej drogi wiary, wspomagani przez Ducha Świętego, możemy cieszyć się zbawieniem, mając tę pewność, że Ten, który rozpoczął w nas dobre dzieło, będzie je też pełnił aż do dnia Chrystusa Jezusa [Flp 1,6]. 

Wraz z upływem czasu i naszym wzrostem duchowym, Bóg oczekuje od nas coraz dojrzalszego myślenia i postępowania oraz owoców nowego życia, którym nas obdarował. Pisałem o tym wczoraj we wpisie o uświęceniu. I tutaj pojawia się zapowiedziana już - siódma wskazówka. Chodzi o trwanie w Panu. Trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie [Jn 15,4-5]. 

Trwanie i stałość charakteryzowały prawdziwych chrześcijan od samych początków Kościoła. I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach [Dz 2,42]. Niestałość to bardzo zgubna cecha. Trzeba nam trwać w Chrystusie. Trwać i wytrwać do końca! Niektórzy z entuzjazmem zaczynają naśladować Jezusa, a po jakimś czasie, zwłaszcza gdy pojawiają się jakieś przeciwności, rezygnują i wracają do starego życia. Pan żadnemu ze swoich naśladowców nie obiecał, że będzie łatwo. I będziecie w nienawiści u wszystkich dla imienia mego; ale kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony [Mk 13,13]. 

Biblia nie pozostawia wątpliwości co do tego, że jako chrześcijanie ponosimy osobistą odpowiedzialność za swoje postępowanie i zostaniemy rozliczeni z tego, jak korzystaliśmy z okazanej nam łaski Bożej. Albowiem my wszyscy musimy stanąć przed sądem Chrystusowym, aby każdy odebrał zapłatę za uczynki swoje, dokonane w ciele, dobre czy złe [2Ko 5,10]. Aby być zbawionym, potrzebny jest nam nie tylko dobry początek. Trzeba nam wytrwać w wierze i naśladowaniu Pana Jezusa aż do końca. Tym, którzy przez trwanie w dobrym uczynku dążą do chwały i czci, i nieśmiertelności, da żywot wieczny; tych zaś, którzy o uznanie dla siebie zabiegają i sprzeciwiają się prawdzie, a hołdują nieprawości, spotka gniew i pomsta [Rz 2,7-8].

Kończymy nasz cykl wskazówek pod wspólnym tytułem: "Co robić, aby się uratować?" Jeżeli stosujemy się do nauki Słowa Bożego o zbawieniu, którą starałem się tu wyłuszczyć, to możemy spać spokojnie. Zna Pan tych, którzy są Jego [2Tm 2,19]. Upodobniajmy się do Jezusa i cieszmy się każdą chwilą naszej ziemskiej wędrówki. Któregoś dnia, nagle i niespodziewanie dla otaczającego nas świata, Chrystus Pan, nasz Zbawiciel i Oblubieniec, przyjdzie po nas i zabierze nas do Siebie. Maranatha! Przyjdź, Panie Jezu.

08 grudnia, 2020

Co robić, aby się uratować? (6)

Biblia porównuje związek chrześcijanina z Chrystusem do relacji małżeńskiej. W tym obrazie opisane przez nas dotąd kroki odpowiadają zaledwie początkom wzajemnej miłości i zaręczynom. Rozpoczął się zbawienny proces, którego celem jest nasze przygotowanie się na dzień zaślubin z Chrystusem. Właśnie to miał na myśli apostoł Paweł, gdy pisał do nowo nawróconych w Koryncie: Zabiegam bowiem o was z gorliwością Bożą; albowiem zaręczyłem was z jednym mężem, aby stawić przed Chrystusem dziewicę czystą [2Ko 11,2]. 

Jak świeżo zaręczona narzeczona ma przed sobą zadanie przygotowania się na dzień ślubu i wesela, tak w każdym, kto uwierzył w Jezusa Chrystusa; kto narodził się na nowo, opamiętał z grzechów, został ochrzczony w wodzie i napełniony Duchem Świętym, w każdym takim człowieku ma rozpocząć się proces uświęcenia. Chodzi w nim o upodobnienie się do Jezusa Chrystusa, ponieważ napisano: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty [1Pt 1,16], abyście postępowali w sposób godny Pana ku zupełnemu jego upodobaniu [Kol 1,10].

Biblia nie pozostawia żadnej wątpliwości, że poddanie się procesowi uświęcenia jest konieczne do osiągnięcia zbawienia. Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie zobaczy Pana [Hbr 12,14]. Wolą Bożą jest wasze uświęcenie, powstrzymanie się od nierządu. Każdy z was powinien wiedzieć, w jaki sposób dbać o świętość i o godność w swym pożyciu, nie ulegać namiętnościom, jak poganie, którzy Boga nie poznali [1Ts 4,3-5]. Albowiem nie powołał nas Bóg do nieczystości, ale do uświęcenia [1Ts 4,7].

Jak zakochana narzeczona w swoich przygotowaniach uwzględnia upodobania swojego przyszłego małżonka, tak odrodzeni z wody i z Ducha chrześcijanie pragną podobać się Panu Jezusowi Chrystusowi. Jest bowiem jasne, że Ojciec pociągając ich do Jezusa, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego [Rz 8,29]. I nie może być mowy o żadnym zabraniu ich do nieba na Wesele Baranka, jeżeli ich życie nie zostanie uświęcone. Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy, ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą [1Ko 6,9-10]. 

Jak normalny narzeczony nie zdecyduje się na małżeństwo z narzeczoną, która zamiast przygotowywać się do dnia ślubu i rozpoczęcia życia z nim, nie przejawia zainteresowania zbliżającą się uroczystością zaślubin, a nawet flirtuje sobie z innymi mężczyznami, tak Chrystus Pan nie zabierze do Siebie chrześcijan, którzy porzucili myśl o pochwyceniu Kościoła i widać, że są rozmiłowani w świecie i rzeczach, które są na świecie [1Jn 2,15]. Biblia wyraźnie mówi, kiedy w niebie nastąpi radość zaślubin z Chrystusem:  Weselmy się i radujmy się, i oddajmy mu chwałę, gdyż nastało wesele Baranka, i oblubienica jego przygotowała się; i dano jej przyoblec się w czysty, lśniący bisior, a bisior oznacza sprawiedliwe uczynki świętych [Obj 19,7-8].

Tysiące dzisiejszych chrześcijan upodobniło się do świata. Na tyle dali się wciągnąć w sprawy doczesności, że na co dzień już nie myślą o Królestwie Bożym, ani za nim nie tęsknią. Nie tylko nie uświęcają swojego życia, ale z roku na rok ulegają coraz większemu zeświecczeniu. Tacy w chwili pochwycenia Kościoła doznają potwornej goryczy pozostawienia. Chrystus Pan ich nie zabierze, bo nie słyszy, by na co dzień prosili: Przyjdź, Panie Jezu, ani też by wzajemnie pozdrawiali się - Maranatha.

Pan Jezus chce w swoich naśladowcach zaobserwować dążenie do uświęcenia. Gdy zauważy, że naprawdę chcemy stać się do Niego podobni, to z pewnością pobłogosławi  nasze starania. Przecież bez Jego pomocy nikt sam o własnych siłach nie jest w stanie się uświęcić. Stąd życzenie apostolskie: A sam Bóg pokoju niech was w pełni uświęci. Niech cały wasz duch, dusza i ciało będą zachowane bez nagany na przyjście naszego Pana, Jezusa Chrystusa [1Ts 5,24].

Jutro ostatni wpis z cyklu "Co robić, aby się uratować?" Jest coś jeszcze, co trzeba zrobić, aby być zbawionym..? Tak. Jako sługa Słowa Bożego mam jeszcze jedną, siódmą wskazówkę.

07 grudnia, 2020

Co robić, aby się uratować? (5)

Dlaczego  ludzie, którzy uwierzyli w Jezusa Chrystusa, którzy szczerze pokutowali ze swoich grzechów i zostali ochrzczeni w wodzie, zbaczają potem z obranej drogi wiary? Dlaczego niektórzy z nich po jakimś czasie z powrotem wracają do swoich dawnych grzechów i spełnia się na nich to trafne przysłowie: Pies powróci do tego co zwrócił. Albo: Świnię po kąpieli znów w błocie widzieli [2Pt 2,22]? Dlaczego tak wielu z nich - pomimo rozpoczęcia nowego życia - wciąż zmaga się ze starymi nawykami i uzależnieniem? Dlaczego raz po raz dowiadujemy się o słabościach rozmaitych chrześcijan, którzy przybierają pozór pobożności, podczas gdy życie ich jest zaprzeczeniem jej mocy [2Tm 3,5]? Co robić, aby po odrodzeniu nie popaść za jakiś czas w taką mizerię?

Oczywiście jest na to sposób! Każdy nowo narodzony chrześcijanin może otrzymać niezwykłą zdolność do przeciwstawiania się złu i znoszenia prześladowań ze strony bezbożnego świata. Upamiętajcie się i niech każdy z was da się ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie  grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego [Dz 2,38] -  głosi przywołana wczoraj wskazówka apostolska. Bóg znając kruchość ludzkich postanowień oraz słabości wynikające z życia w ciele, postanowił osobom wierzącym w Jezusa Chrystusa udzielić nadzwyczajnego wsparcia poprzez napełnienie ich Duchem Świętym.

Biblia na przykładzie wielu postaci ukazuje ogromne zmiany, jakie następowały w ludziach, gdy  napełniał ich Duch Święty. Bojaźliwego z natury Gedeona ogarnął Duch Pański, tak iż zadął w trąbę i skrzyknęli się wokół niego potomkowie Abiezera [Sdz 6,34].  Pewnego razu ryczący lew zabiegł Samsonowi drogę, jego zaś ogarnął Duch Pański, toteż rozdarł go na dwoje jak się rozdziera koźlę, choć nic nie miał w ręku [Sdz 14,6]. I zstąpi na ciebie Duch Pana, i wespół z nimi ogarnie cię zachwycenie, i przemienisz się w innego człowieka [1Sm 10,6] - zapowiedział Bóg Saulowi. 

Takie są przykłady jednorazowych aktów napełnienia Duchem Bożym w czasach Starego Przymierza. Najdobitniejszym przykładem trwałego napełnienia Duchem Świętym jest Pan Jezus. A gdy Jezus został ochrzczony, wnet wystąpił z wody, i oto otworzyły się niebiosa, i ujrzał Ducha Bożego, który zstąpił w postaci gołębicy i spoczął na nim [Mt 3,16]. Od tego momentu Jezus już nie był dłużej cieślą z Nazaretu. Zaczął mówić i czynić rzeczy, które nie mieściły się ludziom w głowach. Tak też stało się potem z Jego apostołami. Od chwili chrztu w Duchu Świętym stali się odważnymi świadkami Jezusa i głosili ewangelię z wielką siłą przekonania. A przez ręce apostołów działo się wśród ludu wiele znaków i cudów [Dz 5,12]. Nieodłączną cechą ich życia w Duchu stała się też bojaźń Boża.

Wylanie Ducha Świętego na ludzi wierzących zapowiadało wielu proroków. Jan Chrzciciel wyraził to następująco: Ja was chrzczę wodą, ku upamiętaniu, ale Ten, który po mnie idzie, jest mocniejszy niż ja; jemu nie jestem godzien i sandałów nosić; On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem [Mt 3,11]. Gdy pierwsi wyznawcy Jezusa Chrystusa modlili się wyczekując na spełnienie tej obietnicy, ukazały się im języki jakby z ognia, które się rozdzieliły i usiadły na każdym z nich. I napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym [Dz 2,3-4]. Od tego momentu byli zdolni znieść każde prześladowanie, stawić czoła wszelkim przeciwnościom, a nade wszystko mieli moc do codziennego naśladowania Jezusa i głoszenia ewangelii.

Również dzisiaj chrzest w Duchu Świętym wnosi w pobożność chrześcijanina absolutnie nową jakość i atmosferę. Dzięki temu już nie tylko intelektualnie jesteśmy nastawieni na to, co podoba się Bogu. Duch Święty rozpala w nas same najlepsze emocje i uczucia, ukierunkowując je na osobę Pana Jezusa Chrystusa. Człowiek napełniony Duchem Świętym nie jest już zdany wyłącznie na swoje siły. Duch Święty wręcz niesie nas przez życie dając do niego moc i uzdalniając nas do służby. Duch Święty świadczy wespół z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy [Rz 8,16], co przepełnia nas wewnętrzną radością. Z Niego czerpiemy mądrość i siłę do przeciwstawiania się złu. On rozbudza w nas wielką potrzebę składania świadectwa o Jezusie.

Duch Święty nie zamieszkuje w nas i nie działa tak, jak byśmy byli podłączeni do prądu. On jest Osobą! Należy więc uważać, aby Go nie zasmucać. Ananiasz i Safira próbowali Go okłamać. W takich przypadkach należy liczyć się z tym, że Duch Święty może od nas odejść. Wtedy znowu bylibyśmy zdani na siebie i żylibyśmy bez Boga na świecie, bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi [Rz 8,14]. Jeśli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest Jego [Rz 8,9]. Trzeba więc zadbać o to, aby Duch Święty stale nas napełniał. Zajmiemy się tym jutro, w przedostatnim wpisie.

06 grudnia, 2020

Co robić, aby się uratować? (4)

W dniach, kiedy bombarduje nas tysiące informacji, nie miałbym czelności komukolwiek zabierać czasu i prosić go o uwagę, gdybym nie miał do przekazania czegoś o najwyższym znaczeniu. Wyobraźmy sobie, że grozi nam poważny wyrok i mamy stanąć przed sądem. Tuż przed rozprawą nasz adwokat ma dla nas wskazówki, jak powinniśmy się zachować, aby zostać uniewinnionym. Jeśli jesteśmy normalni i zależy nam na życiu, to skupiamy uwagę, aby należycie zastosować się do jego słów. Dziś w imię Boże jestem takim 'adwokatem' i w świetle Biblii pokazuję co robić, aby się uratować i żyć wiecznie.

Co już wiemy? To, że trzeba uwierzyć w Pana Jezusa. Po drugie, że musimy narodzić się na nowo. I po trzecie, że powinniśmy się opamiętać. To już wyraźnie zobaczyliśmy w Biblii we wcześniejszych wpisach. Czas przedstawić kolejny krok ratunkowy. Chodzi w nim o szczególny aspekt zbawienia. 

Każdy grzesznik żyje w określonym środowisku i jest otoczony większym lub mniejszym kręgiem ludzi. Z chwilą nowego narodzenia następują w nas wielkie zmiany wewnętrzne i odczuwamy potrzebę aby odtąd zgodnie z nimi funkcjonować, aby pozostały czas doczesnego życia poświęcić już nie ludzkim pożądliwościom, lecz woli Bożej [1Pt 4,2]. Tymczasem nasi krewni, przyjaciele i znajomi wciąż będą traktować nas, jak wcześniej. Będą zapraszać nas na rozmaite imprezy, proponować wspólne przedsięwzięcia i wyjazdy; jednym słowem będą oczekiwać, że dalej będziemy żyć z nimi po staremu. Trzeba im czym prędzej opowiedzieć o naszym nawróceniu. Niestety, wielu zignoruje nasze świadectwo, uznając je za jakąś naszą chwilową fascynację, zwłaszcza, że w społeczeństwie co jakiś czas wraca moda na bycie religijnym. Potrzebny jest silny i obiektywny dowód, że wzięliśmy rozbrat z dotychczasowym stylem życia. Innymi słowy, trzeba urządzić symboliczny pogrzeb naszej przeszłości i poinformować o tym wszystkich naszych znajomych.

Chrzest jest właśnie takim pogrzebem. Dopóki ludzie na osiedlu lub we wsi nie zobaczą naszej klepsydry pogrzebowej, to nawet jeśli od jakiegoś czasu nie pojawiamy się na ulicy, mogą sobie myśleć, że - co najwyżej - chwilowo jesteśmy nieobecni, bo np. wyjechaliśmy albo chorujemy. Trzymają nas jednak w swoich kontaktach i wciąż biorą pod uwagę. Dopiero gdy dowiedzą się o naszym pogrzebie, przyjmują do wiadomości, że już więcej nie będziemy z nimi robić tego, co wcześniej, bo po prostu umarliśmy.

Symbolikę chrztu wodnego najdobitniej wyjaśnia następujący fragment Pisma: Czy nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? A zatem za sprawą chrztu zostaliśmy pogrzebani wraz z Nim w śmierć, abyśmy wzorem Chrystusa, który został wzbudzony z martwych przez chwałę Ojca, my również prowadzili nowe życie. Bo jeśli jesteśmy złączeni z Nim w podobieństwie Jego śmierci, tym bardziej będziemy - w zmartwychwstaniu, wiedząc, że nasz stary człowiek został razem z Nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało zniszczone i abyśmy już dłużej nie byli zniewoleni przez grzech [Rz 6, 3-6].

 Pogrzebałem stary świat. Wynurzyłem się, by żyć z Jezusem. Nowe życie teraz mam. Alleluja! Chwała Ci, chwała Ci, Panie mój! - śpiewa Roland Urantówka w refrenie swojej piosenki, którą i my chętnie śpiewamy wychodząc z wody chrztu. Gdy ludzie się o tym dowiadują, natychmiast zaczynają to uwzględniać w kontaktach z nami. Tym samym jesteśmy zbawieni od większości ich grzesznych propozycji. Już wiedzą, że nie ma co nam oferować czegoś wątpliwego moralnie lub etycznie. Jak niegdyś wody potopu poniosły ukrytego w arce Noego ku nowemu życiu, oddzielając go od tonących bezbożników, tak chrzest wodny zbawia nas od świata, redukując jego wpływy i oddzielając nas od niego. Odpowiednikiem tej wody jest chrzest, który teraz was zbawia. Nie jest on obmyciem brudu ciała, lecz wyrażonym Bogu pragnieniem dobrego sumienia, odwołującym się do zmartwychwstania Jezusa Chrystusa [1Pt 3,21]. 

Dopóki człowiek nie zostanie pochowany, wciąż można o nim myśleć z nadzieją, że jeszcze ożyje. Pogrzeb definitywnie zamyka wieko trumny. Jeżeli rzeczywiście narodziliśmy się na nowo, to nie zostawiamy sobie żadnej furtki powrotu do świata. Całe dalsze życie kładziemy już na jedną szalę. W wodzie chrztu symbolicznie pozostawiamy swoją grzeszną przeszłość i jednocześnie wynurzamy się z niej do nowego życia. Jezus powiedział: Kto uwierzy i zostanie ochrzczony, będzie zbawiony, a kto nie uwierzy, będzie potępiony [Mk 16,16].

Wraz z chrztem zaczynają się nam jednak rozmaite życiowe schody. Większość naszych przyjaciół i znajomych, którzy wcześniej nawet gotowi byli tolerować fakt, że czytamy Biblię i chodzimy do jakiegoś innego kościoła, teraz będą nas wyśmiewać, a nawet prześladować. Nikt o własnych silach nie jest w stanie tego przetrwać. Potrzebujemy nadzwyczajnego wsparcia. Pragnę napisać o tym jutro.

05 grudnia, 2020

Co robić, aby się uratować? (3)

Tę garść wskazówek kieruję do Członków i Przyjaciół Centrum Chrześcijańskiego NOWE ŻYCIE, Znajomych z Facebooka, Czytelników bloga "Dzisiaj w świetle Biblii" ale też do wszystkich innych Osób, które natrafią na nie przypadkowo. Toczy się wielka batalia o naszą wieczność. Gdzie ją będziemy spędzać? Któregoś dnia ten świat się dla nas skończy i staniemy przed Bogiem, bo postanowiono, że człowiek raz umiera, a potem czeka go sąd [Hbr 9,27]. Bóg, który stopniowo i na wiele sposobów objawiał dawniej swoje Słowo ojcom przez proroków, w tych ostatnich dniach przemówił do nas w osobie Syna [Hbr 1,1-2]. Bóg robił i wciąż robi wszystko, abyśmy wraz ze światem nie zostali potępieni [1Ko 11,32]. A co my mamy robić, aby się uratować? 

Z dwóch wcześniejszych wpisów już wiemy, że trzeba uwierzyć w Jezusa Chrystusa i narodzić się na nowo. Integralnym aspektem tej zbawiennej przemiany człowieka jest opamiętanie. Za przykład niech nam posłuży sytuacja, jaka miała miejsce w Jerozolimie, w święto Pięćdziesiątnicy, kiedy to na grono naśladowców Jezusa po raz pierwszy zstąpił Duch Święty. Jak wiadomo, zrobiło się wielkie zbiegowisko. Wtedy napełniony Duchem Świętym Piotr apostoł wygłosił swoje pierwsze kazanie o zbawieniu w Jezusie Chrystusie. Słowa te przeszyły ich do głębi serca. Przerażeni zwrócili się do Piotra i pozostałych apostołów: Drodzy bracia, co mamy teraz robić? Opamiętajcie się - odpowiedział Piotr - i niech każdy z was da się ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa dla odpuszczenia waszych grzechów, a otrzymacie dar - Ducha Świętego [Dz 2,37-38].

W opamiętaniu, w nawróceniu człowieka, chodzi o całkowitą zmianę jego myślenia. Rodząc się z wody i z Ducha, ludzie stają się uczestnikami boskiej natury [2Pt 1,4]. Nabierają wstrętu do grzechu. Żałują lat przeżytych bez społeczności z Bogiem. Jak przedtem żyli dla grzechu, a byli martwi dla Boga, tak z chwilą opamiętania się umierają dla grzechu, a rozmiłowują się w Bogu i zaczynają żyć dla Niego. Kto popełnia grzech, z diabła jest, gdyż diabeł od początku grzeszy. A Syn Boży na to się objawił, aby zniweczyć dzieła diabelskie. Kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia, gdyż posiew Boży jest w nim, i nie może grzeszyć, gdyż z Boga się narodził. Po tym poznaje się dzieci Boże i dzieci diabelskie [1Jn 3,8-10].

Nawracając się do Boga prawdziwie, przyjmujemy też zupełnie nowy system wartości. Ale wszystko to, co mi było zyskiem, uznałem ze względu na Chrystusa za szkodę. Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa [Flp 3,7-8] - napisał apostoł Paweł po swoim opamiętaniu. 

Całkowita zmiana myślenia połączona z wyznaniem grzechów i głęboką skruchą przed Bogiem owocuje zupełnie odmienionym życiem. Odtąd kochamy wszystko, co jest związane z Panem Jezusem. Ciągnie nas do Biblii i do społeczności z innymi wyznawcami Chrystusa. Drastycznie zaś spada w nas zainteresowanie uciechami sprzed nawrócenia. Nowa natura dziecka Bożego ma już inne zamiłowania i pasję aniżeli stara natura grzeszna i cielesna. 

Opamiętanie jest konieczne dla wszystkich, którzy chcą być uratowani od wiecznego potępienia. Pismo Święte wzywa do tego wielokrotnie. Bóg wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy, teraz jednak wzywa wszędzie wszystkich ludzi, aby się upamiętali, gdyż wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez męża, którego ustanowił, potwierdzając to wszystkim przez wskrzeszenie go z martwych [Dz 17,30-31].

Wspaniałe przeżycie wewnętrznego odrodzenia serca domaga się zakomunikowania tego całemu światu. Biblia poucza, że każdy kto się opamiętał, powinien raz na zawsze oddzielić się od grzesznej przeszłości urządzając dla swego starego życia symboliczny pogrzeb. Z Bożą pomocą zajmiemy się tym jutrzejszego ranka.

04 grudnia, 2020

Co robić, aby się uratować? (2)

Wielu ludzi myśli sobie dzisiaj, że ich najważniejszą potrzebą jest uniknięcie zakażenia koronawirusem, a jeśli - nie daj Boże - już zachorowali, to przezwyciężenie infekcji i powrót do zdrowia. Wokół tych zagadnień skupia się dziś niemal cała dyskusja publiczna. Nawet niektórzy chrześcijanie ciągle chcieliby dyskutować o prawdziwości zagrożenia, słuszności rygorów epidemicznych, o szczepionkach itd. Czy aby na pewno na tym powinniśmy się koncentrować w tych dniach?

Wczoraj napisałem, że najpilniejszą z wszystkich naszych potrzeb jest zbawienie naszej duszy, albowiem cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? [Mk 8,36]. Każdy człowiek jest grzesznikiem, a Biblia mówi, że zapłatą za grzech jest śmierć [Rz 6,23]. Aby uratować się od wiecznego potępienia trzeba uwierzyć w Pana Jezusa. I nie chodzi o samo uznanie faktu Jego istnienia. Wiara w Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, musi wyrazić się w naszym życiu całkowicie nowym początkiem. Biblia w Ewangelii św. Jana nazywa to nowym narodzeniem.

A był pewien człowiek z faryzeuszy imieniem Nikodem, dostojnik żydowski. Przyszedł on do Jezusa w nocy i powiedział: Mistrzu, wiemy, że przyszedłeś od Boga jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić tych cudów, które Ty czynisz, gdyby Bóg z nim nie był. Odpowiedział mu Jezus: Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Jeśli się ktoś nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego. Nikodem zapytał go: Jakże się może człowiek narodzić, będąc stary? Czy może powtórnie wejść do łona swojej matki i narodzić się? Jezus odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego. Co się narodziło z ciała, jest ciałem, a co się narodziło z Ducha, jest duchem. Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo narodzić [Jn 3,1-7].

Nowe narodzenie to wewnętrzne odrodzenie człowieka do życia duchowego w społeczności z Bogiem. Każdy naturalnie narodzony człowiek - choćby nie wiem jak zdrowy fizycznie i psychicznie - przychodzi na świat martwy duchowo. Powodem śmierci duchowej jest grzech Adama, naszego praojca. Wiedział to biblijny Dawid, bo napisał: Oto urodziłem się w przewinieniu i w grzechu poczęła mnie matka moja [Ps 51,7]. Przeto jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli [Rz 5,12]. Biblia mówi, że każdy człowiek również z powodu swojego grzechu, który popełnił, umrze! [Ez 18,24]. Właśnie dlatego, aby być zbawionym i znaleźć się w Królestwie Bożym, musimy narodzić się na nowo!

Rodzimy się na nowo w chwili, gdy przez wiarę w Jezusa Chrystusa dostępujemy odpuszczenia naszych grzechów i z Jego rąk otrzymujemy dar życia wiecznego. Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego uwierzy nie zginął, ale miał żywot wieczny [Jn 3,16]. Z taką właśnie misją Syn Boży przyszedł na świat i  - jako Baranek Boży - stał się ofiarą za nasze grzechy. I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej [Jn 10,28]. Wszyscy narodzeni na nowo ludzie są świadectwem wspaniałego cudu, że Bóg w Chrystusie świat z sobą pojednał, nie zaliczając im ich upadków [2Ko 5,19].

Nie dzieje się to jednak automatycznie. Nowe narodzenie następuje w atmosferze głębokiej skruchy człowieka i w osobistej modlitwie, co znajduje wyraz w jego całkowitym opamiętaniu się z grzesznego życia i nawróceniu się do Boga. Pozwólcie, że zajmiemy się tym w następnym wpisie.