Dziś w Polsce Dzień Spódnicy. Coraz mniej kobiet je nosi. Podobno aż 14% nie ma zamiaru nigdy jej założyć, a 40% tylko latem pozwala sobie na odsłonięcie nóg. Powodem jest wygoda. Spodnie pozwalają czuć się swobodnie i dobrze ukrywają wady figury. Poza tym nie trzeba się martwić oczkiem w rajstopach...
W niektórych kręgach chrześcijańskich chodzenie kobiet w spodniach jest jednak co najmniej problematyczne. Kobieta nie będzie nosiła ubioru męskiego, a mężczyzna nie ubierze szaty kobiecej, gdyż obrzydliwością dla Pana jest każdy, kto to czyni [5Mo 22,5]. Oto przyczyna całego zamieszania. Problem bierze się z uproszczonego poglądu, że spódnica, to strój żeński, a spodnie, to strój męski.
Dobrze jest wiedzieć, że aż do XIV wieku spódnice były odzieniem noszonym zarówno przez panie, jak i przez panów. Dopiero w czasach nowożytnych stały się atrybutem ubioru kobiet, lecz wciąż za wyjątkiem Szkocji i Irlandii, gdzie spódnica, tzw. kilt, jest częścią narodowego stroju noszonego przez mężczyzn.
Jak w starożytności były spódnice męskie i spódnice żeńskie, tak dzisiaj są spodnie żeńskie i spodnie męskie. W zacytowanym wezwaniu Słowa Bożego chodzi o coś innego, niż o to, żeby wierząca kobieta w ogóle nie zakładała spodni. Spodnie kupione w salonie z damską odzieżą zupełnie nie podlegają tej biblijnej restrykcji.
Słowo Boże jednakowoż wzywa, ażeby kobieta nie przebierała się za mężczyznę. Tak samo, aby mężczyzna nie przebierał się za kobietę. A komuś mogłoby się wydawać, że takie rzeczy to dopiero w polskim Sejmie, że zjawisko transseksualizmu i transwestytyzm, to coś nowego...
Aktualne tematy, wydarzenia, zjawiska, święta, rocznice i trendy społeczne z biblijnej perspektywy
30 października, 2012
27 października, 2012
Błogosławiona strzała
Od dawna wiem z Biblii, że dzieci są darem od Boga. Oto dzieci są darem Pana, podarunkiem jest owoc łona [Ps 127,3]. Setki razy doświadczyłem tego na własnej skórze, ciesząc się moimi dzieciakami. Wielokrotnie dzieliłem się też tą prawdą z innymi ludźmi.
Nie ulega to zmianie mimo upływu lat. Wręcz przeciwnie. Im starszy jestem, tym coraz wyraźniej odczuwam błogosławieństwo biorące się z posiadania potomstwa. Czym strzały w ręku wojownika, tym synowie zrodzeni za młodu. Błogo mężowi, który napełnił nimi swój kołczan! [Ps 127,4-5]. Wcześniej, gdy dzieci były małe, ja byłem dla nich oparciem i pomocą. Teraz role zaczynają się odwracać. Błogo mi jest z tym uczuciem…
Wczorajszy, urodzinowy wieczór, zaowocował absolutnie wyjątkowym dla mnie akcentem. Mój syn odwiedził mnie po pracy z życzeniami urodzinowymi i prezentem, który spowodował, że pięćdziesięciotrzyletni facet się popłakał. Chłopak, który dopiero od roku pracuje i to za psie pieniądze, wręczył mi nowiutkiego laptopa. Wiedział, że używany przeze mnie notebook coraz częściej odmawia mi posłuszeństwa i postanowił mnie ubłogosławić. Poświęcił trzynastą pensję i chyba wszystkie oszczędności, ale dostałem wspaniałe narzędzie i to z systemem operacyjnym Windows 8, który dopiero wczoraj miał światową premierę!
Najbardziej jednak niezwykła była dla mnie specjalna prezentacja, którą znalazłem na pulpicie po uruchomieniu komputera. Jej wzruszającą treść pozostawię tu niejawną. Nie mogę się jednak oprzeć potrzebie wyznania, że nigdy nie nosiłem w sobie świadomości zasługiwania na tak miłe słowa z serca dwudziestopięcioletniego mężczyzny.
Błogo mi, że mam taką strzałę w moim starzejącym się kołczanie…
Ps. Przy okazji pięknie dziękuję Wam, kochani Przyjaciele, za wczorajsze życzenia i mnóstwo ciepłych, ale też mądrych i budujących słów.
Nie ulega to zmianie mimo upływu lat. Wręcz przeciwnie. Im starszy jestem, tym coraz wyraźniej odczuwam błogosławieństwo biorące się z posiadania potomstwa. Czym strzały w ręku wojownika, tym synowie zrodzeni za młodu. Błogo mężowi, który napełnił nimi swój kołczan! [Ps 127,4-5]. Wcześniej, gdy dzieci były małe, ja byłem dla nich oparciem i pomocą. Teraz role zaczynają się odwracać. Błogo mi jest z tym uczuciem…
Wczorajszy, urodzinowy wieczór, zaowocował absolutnie wyjątkowym dla mnie akcentem. Mój syn odwiedził mnie po pracy z życzeniami urodzinowymi i prezentem, który spowodował, że pięćdziesięciotrzyletni facet się popłakał. Chłopak, który dopiero od roku pracuje i to za psie pieniądze, wręczył mi nowiutkiego laptopa. Wiedział, że używany przeze mnie notebook coraz częściej odmawia mi posłuszeństwa i postanowił mnie ubłogosławić. Poświęcił trzynastą pensję i chyba wszystkie oszczędności, ale dostałem wspaniałe narzędzie i to z systemem operacyjnym Windows 8, który dopiero wczoraj miał światową premierę!
Najbardziej jednak niezwykła była dla mnie specjalna prezentacja, którą znalazłem na pulpicie po uruchomieniu komputera. Jej wzruszającą treść pozostawię tu niejawną. Nie mogę się jednak oprzeć potrzebie wyznania, że nigdy nie nosiłem w sobie świadomości zasługiwania na tak miłe słowa z serca dwudziestopięcioletniego mężczyzny.
Błogo mi, że mam taką strzałę w moim starzejącym się kołczanie…
Ps. Przy okazji pięknie dziękuję Wam, kochani Przyjaciele, za wczorajsze życzenia i mnóstwo ciepłych, ale też mądrych i budujących słów.
23 października, 2012
Jak uniknąć dyskwalifikacji?
Światowe serwisy informacyjne donoszą, że Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) w dniu wczorajszym zadecydowała o ostatecznej dyskwalifikacji amerykańskiego kolarza Lance'a Armstronga, siedmiokrotnego zwycięzcy Tour de France. Został on całkowicie pozbawiony tych tytułów i dożywotnio usunięty ze społeczeństwa sportowców. Dlaczego? Ponieważ okazało się, że przez cały czas swojej kariery sportowej jeździł na niedozwolonym dopingu.
Lance Armstrong rozpoczął swoją wielką karierę w 1993 roku zdobywając tytuł mistrza świata w kolarstwie szosowym ze startu wspólnego. Trzy lata później lekarze odkryli u niego raka jądra. Po dwóch operacjach i chemoterapii wrócił do sportu, by w 1999 roku po raz pierwszy zatriumfować w Tour de France. Założył fundację "Livestrong" pomagającym chorym na nowotwory. Zwyciężał w sześciu kolejnych wyścigach i dla milionów był prawdziwym bohaterem.
Teraz kolarz stał się symbolem wielkiej przegranej i smutnym przykładem krzywoprzysięstwa. Czekają go pozwy sądowe o zwrot wielkich kwot, jakie odbierał z racji swoich zwycięstw, ubezpieczeń i w ramach sponsoringu. Krótko mówiąc, nie ma już wielkiego Armstronga.
Czy uczy nas to czegoś na chrześcijańskiej drodze wiary? Przypomnijmy sobie wezwanie apostolskie: Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli. A każdy zawodnik od wszystkiego się wstrzymuje, tamci wprawdzie, aby znikomy zdobyć wieniec, my zaś nieznikomy. Ja tedy tak biegnę, nie jakby na oślep, tak walczę na pięści, nie jakbym w próżnię uderzał; ale umartwiam ciało moje i ujarzmiam, bym przypadkiem, będąc zwiastunem dla innych, sam nie był odrzucony [1Ko 9,24-27].
Dyskwalifikacja po latach licznych zwycięstw i powszechnego przekonania, że wszystko z nami jest w porządku, to przykrość do kwadratu. Chrystus Pan zapowiedział jednak, że niektórych ona niestety czeka: W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie [Mt 7,22-23].
Dyskwalifikacja Armstronga to oczywiście dla niego kupa wstydu. To zwrot medali, może pieniędzy, ale poza tym chyba niewiele więcej. Natomiast dyskwalifikacja, o której wyżej mowa, to wieczne potępienie. Brr!
Jak uniknąć dyskwalifikacji w biegu po żywot wieczny? Ne pewno należy w uniżeniu zwrócić się ze swoimi grzechami do Jezusa Chrystusa i przez wiarę skorzystać z usprawiedliwienia Bożego, bo nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie [Rz 8,1]. Na pewno trzeba nam każdego dnia żyć w prawdzie. I coś jeszcze?
Lance Armstrong rozpoczął swoją wielką karierę w 1993 roku zdobywając tytuł mistrza świata w kolarstwie szosowym ze startu wspólnego. Trzy lata później lekarze odkryli u niego raka jądra. Po dwóch operacjach i chemoterapii wrócił do sportu, by w 1999 roku po raz pierwszy zatriumfować w Tour de France. Założył fundację "Livestrong" pomagającym chorym na nowotwory. Zwyciężał w sześciu kolejnych wyścigach i dla milionów był prawdziwym bohaterem.
Teraz kolarz stał się symbolem wielkiej przegranej i smutnym przykładem krzywoprzysięstwa. Czekają go pozwy sądowe o zwrot wielkich kwot, jakie odbierał z racji swoich zwycięstw, ubezpieczeń i w ramach sponsoringu. Krótko mówiąc, nie ma już wielkiego Armstronga.
Czy uczy nas to czegoś na chrześcijańskiej drodze wiary? Przypomnijmy sobie wezwanie apostolskie: Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli. A każdy zawodnik od wszystkiego się wstrzymuje, tamci wprawdzie, aby znikomy zdobyć wieniec, my zaś nieznikomy. Ja tedy tak biegnę, nie jakby na oślep, tak walczę na pięści, nie jakbym w próżnię uderzał; ale umartwiam ciało moje i ujarzmiam, bym przypadkiem, będąc zwiastunem dla innych, sam nie był odrzucony [1Ko 9,24-27].
Dyskwalifikacja po latach licznych zwycięstw i powszechnego przekonania, że wszystko z nami jest w porządku, to przykrość do kwadratu. Chrystus Pan zapowiedział jednak, że niektórych ona niestety czeka: W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie [Mt 7,22-23].
Dyskwalifikacja Armstronga to oczywiście dla niego kupa wstydu. To zwrot medali, może pieniędzy, ale poza tym chyba niewiele więcej. Natomiast dyskwalifikacja, o której wyżej mowa, to wieczne potępienie. Brr!
Jak uniknąć dyskwalifikacji w biegu po żywot wieczny? Ne pewno należy w uniżeniu zwrócić się ze swoimi grzechami do Jezusa Chrystusa i przez wiarę skorzystać z usprawiedliwienia Bożego, bo nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie [Rz 8,1]. Na pewno trzeba nam każdego dnia żyć w prawdzie. I coś jeszcze?
22 października, 2012
Aktywuj to, co dostałeś w pakiecie wiary!
Kto w dzisiejszych czasach zawiera umowę ubezpieczenia lub otwiera rachunek bankowy, ten zazwyczaj otrzymuje propozycję skorzystania z całego pakietu usług dodatkowych. Pozostają one w zasięgu nabywcy głównego produktu, który w każdej chwili może zacząć z nich korzystać. Podobnie jest z nowoczesnymi telefonami. Nabywca każdego smartfonu ma do dyspozycji cały szereg uśpionych aplikacji. Wystarczy je kolejno aktywować, a telefon staje się wszechstronnym i bardzo przydatnym narzędziem.
Niestety, niektórzy wcale owych aplikacji nie aktywują i z nich nie korzystają. Mają je w każdej chwili do dyspozycji, mogliby dużo lepiej wykorzystać zakupiony za spore pieniądze produkt, ale tego nie robią. Dlaczego? Bywa, że jest to rezygnacja przemyślana i celowa. O wiele częściej jednak wynika to ze zwykłej nieznajomości rzeczy. Koniec końców, kosztowne i bardzo wielofunkcyjne urządzenie w rękach tego rodzaju ludzi jest zaledwie telefonem i niczym więcej.
Niechby ta prosta ilustracja pomogła nam dziś dostrzec ważną możliwość na drodze wiary. Chrześcijanin to człowiek, który z łaski Bożej otrzymał dar wiary w Jezusa Chrystusa. Wraz z tym darem wiary Bóg otworzył nam dostęp do całego pakietu wartości duchowych, które możemy i powinniśmy kolejno aktywować.
I właśnie dlatego dołóżcie wszelkich starań i uzupełniajcie waszą wiarę cnotą, cnotę poznaniem, poznanie powściągliwością, powściągliwość wytrwaniem, wytrwanie pobożnością, pobożność braterstwem, braterstwo miłością. Jeśli je bowiem posiadacie i one się pomnażają, to nie dopuszczą do tego, abyście byli bezczynni i bezużyteczni w poznaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa. [...] W ten sposób będziecie mieli szeroko otwarte wejście do wiekuistego Królestwa Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa [2Pt 1,5-11].
Oto siedem aplikacji otrzymanych w pakiecie wiary: Odwaga, poznanie, panowanie nad sobą, cierpliwość, pobożność, braterstwo, miłość. Kto wierzy w Jezusa, ten nie ogranicza się do werbalnych wyznań wiary. Bo jak ciało bez ducha jest martwe, tak i wiara bez uczynków jest martwa [Jk 2,26]. Wierzący człowiek wprowadza w praktykę życia towarzyszące wartości i je pomnaża. Zachowuje się tak, jak dwaj dobrzy słudzy z przypowieści o talentach, którzy obracali otrzymanymi od pana talentami i po pewnym czasie zyskali drugie tyle.
Ile aplikacji otrzymanych w pakiecie wiary pozostaje w twoim życiu wciąż nieaktywne? Aktywuj je czym prędzej! A może którąś z nich wprawdzie swego czasu aktywowałeś, ale potem jakoś się w tobie zawiesiła i przestała działać? Uruchom ją ponownie.
Wiara Jezusa Chrystusa, prawdziwa, zbawcza wiara chrześcijańska jest wspaniałym darem, który pulsuje w nas i świeci szeregiem wartości i postaw wprowadzonych w czyn!
Niestety, niektórzy wcale owych aplikacji nie aktywują i z nich nie korzystają. Mają je w każdej chwili do dyspozycji, mogliby dużo lepiej wykorzystać zakupiony za spore pieniądze produkt, ale tego nie robią. Dlaczego? Bywa, że jest to rezygnacja przemyślana i celowa. O wiele częściej jednak wynika to ze zwykłej nieznajomości rzeczy. Koniec końców, kosztowne i bardzo wielofunkcyjne urządzenie w rękach tego rodzaju ludzi jest zaledwie telefonem i niczym więcej.
Niechby ta prosta ilustracja pomogła nam dziś dostrzec ważną możliwość na drodze wiary. Chrześcijanin to człowiek, który z łaski Bożej otrzymał dar wiary w Jezusa Chrystusa. Wraz z tym darem wiary Bóg otworzył nam dostęp do całego pakietu wartości duchowych, które możemy i powinniśmy kolejno aktywować.
I właśnie dlatego dołóżcie wszelkich starań i uzupełniajcie waszą wiarę cnotą, cnotę poznaniem, poznanie powściągliwością, powściągliwość wytrwaniem, wytrwanie pobożnością, pobożność braterstwem, braterstwo miłością. Jeśli je bowiem posiadacie i one się pomnażają, to nie dopuszczą do tego, abyście byli bezczynni i bezużyteczni w poznaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa. [...] W ten sposób będziecie mieli szeroko otwarte wejście do wiekuistego Królestwa Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa [2Pt 1,5-11].
Oto siedem aplikacji otrzymanych w pakiecie wiary: Odwaga, poznanie, panowanie nad sobą, cierpliwość, pobożność, braterstwo, miłość. Kto wierzy w Jezusa, ten nie ogranicza się do werbalnych wyznań wiary. Bo jak ciało bez ducha jest martwe, tak i wiara bez uczynków jest martwa [Jk 2,26]. Wierzący człowiek wprowadza w praktykę życia towarzyszące wartości i je pomnaża. Zachowuje się tak, jak dwaj dobrzy słudzy z przypowieści o talentach, którzy obracali otrzymanymi od pana talentami i po pewnym czasie zyskali drugie tyle.
Ile aplikacji otrzymanych w pakiecie wiary pozostaje w twoim życiu wciąż nieaktywne? Aktywuj je czym prędzej! A może którąś z nich wprawdzie swego czasu aktywowałeś, ale potem jakoś się w tobie zawiesiła i przestała działać? Uruchom ją ponownie.
Wiara Jezusa Chrystusa, prawdziwa, zbawcza wiara chrześcijańska jest wspaniałym darem, który pulsuje w nas i świeci szeregiem wartości i postaw wprowadzonych w czyn!
20 października, 2012
Propozycja dla współczesnych Filipów
Dziś ważny dzień dla ludzi z Centrum Chrześcijańskiego NOWE ŻYCIE. Jako osoby wierzące w Jezusa Chrystusa, rozmiłowane w naszym Zbawicielu i pragnące dzielić się ewangelią, spotykamy się o godz. 16:00, aby szkolić się w indywidualnej ewangelizacji. Zaprosiliśmy w tym celu pracownika Ligi Biblijnej, który poświęci nam kilka godzin i zapoczątkuje dziś w naszym środowisku tzw. "Projekt Filip".
A anioł Pański rzekł do Filipa, mówiąc: Wstań i idź na południe drogą, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy. Jest to droga pustynna. I powstawszy, poszedł. A oto Etiopczyk, eunuch, dostojnik królowej etiopskiej Kandaki, który zarządzał jej wszystkimi skarbami, a przyszedł do Jerozolimy, aby się modlić, powracał, a siedząc na swoim wozie, czytał proroka Izajasza. I rzekł Duch Filipowi: Podejdź i przyłącz się do tego wozu. A gdy Filip podbiegł, usłyszał, jak tamten czytał proroka Izajasza, i rzekł: Czy rozumiesz to, co czytasz? Ten zaś powiedział: Jakżebym mógł, jeśli mnie nikt nie pouczył? I poprosił Filipa, aby wsiadł i zajął przy nim miejsce. A ustęp Pisma, który czytał, był ten: Jak owca na rzeź był prowadzony I jak baranek milczący wobec tego, który go strzyże, Tak nie otwiera ust swoich; W poniżeniu jego wyjęty został spod prawa, O jego rodzie któż opowie? Bo życie jego z ziemi zgładzone zostaje. Wtedy eunuch odezwał się do Filipa i rzekł: Proszę cię, o kim to prorok mówi? O sobie samym, czy też o kim innym? A Filip otworzył swoje usta i zwiastował mu dobrą nowinę o Jezusie, począwszy od tego ustępu Pisma [Dz 8,26-35].
Jestem przekonany w Panu, że podstawową kwalifikacją uczniów Jezusa, uzdalniającą nas dzielenia się ewangelią, jest chrzest w Duchu Świętym. Napełnieni Duchem chrześcijanie nie wstydzą się mówić o Jezusie, nie lękają się odrzucenia, a przede wszystkim wiedzą co, kiedy, jak i gdzie mają mówić. Gdy inni działają w oparciu o ludzki instruktaż, osoby chodzące w Duchu Świętym - Jak biblijny Filip - mają to kierownictwo bezpośrednio od Boga.
Chrzest w Duchu Świętym nie wyłącza w nas jednak zainteresowania tematyką ewngelizacji od strony praktycznej. Chętnie korzystamy z doświadczeń innych świadków Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Tak właśnie traktujemy dzisiejsze szkolenie. Jak nawiązywać i utrzymywać relacje? Jak zaprosić przyjaciela do wspólnego rozważania ewangeli? Jak przejrzyście skladać świadoectwo o Jezusie? Czego unikać podczas rozmów z ludźmi? Jak po raz pierwszy zaprosić na nabożeństwo?
Nad tym będziemy się dziś po południu zastanawiać. Zapraszam!
A anioł Pański rzekł do Filipa, mówiąc: Wstań i idź na południe drogą, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy. Jest to droga pustynna. I powstawszy, poszedł. A oto Etiopczyk, eunuch, dostojnik królowej etiopskiej Kandaki, który zarządzał jej wszystkimi skarbami, a przyszedł do Jerozolimy, aby się modlić, powracał, a siedząc na swoim wozie, czytał proroka Izajasza. I rzekł Duch Filipowi: Podejdź i przyłącz się do tego wozu. A gdy Filip podbiegł, usłyszał, jak tamten czytał proroka Izajasza, i rzekł: Czy rozumiesz to, co czytasz? Ten zaś powiedział: Jakżebym mógł, jeśli mnie nikt nie pouczył? I poprosił Filipa, aby wsiadł i zajął przy nim miejsce. A ustęp Pisma, który czytał, był ten: Jak owca na rzeź był prowadzony I jak baranek milczący wobec tego, który go strzyże, Tak nie otwiera ust swoich; W poniżeniu jego wyjęty został spod prawa, O jego rodzie któż opowie? Bo życie jego z ziemi zgładzone zostaje. Wtedy eunuch odezwał się do Filipa i rzekł: Proszę cię, o kim to prorok mówi? O sobie samym, czy też o kim innym? A Filip otworzył swoje usta i zwiastował mu dobrą nowinę o Jezusie, począwszy od tego ustępu Pisma [Dz 8,26-35].
Jestem przekonany w Panu, że podstawową kwalifikacją uczniów Jezusa, uzdalniającą nas dzielenia się ewangelią, jest chrzest w Duchu Świętym. Napełnieni Duchem chrześcijanie nie wstydzą się mówić o Jezusie, nie lękają się odrzucenia, a przede wszystkim wiedzą co, kiedy, jak i gdzie mają mówić. Gdy inni działają w oparciu o ludzki instruktaż, osoby chodzące w Duchu Świętym - Jak biblijny Filip - mają to kierownictwo bezpośrednio od Boga.
Chrzest w Duchu Świętym nie wyłącza w nas jednak zainteresowania tematyką ewngelizacji od strony praktycznej. Chętnie korzystamy z doświadczeń innych świadków Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Tak właśnie traktujemy dzisiejsze szkolenie. Jak nawiązywać i utrzymywać relacje? Jak zaprosić przyjaciela do wspólnego rozważania ewangeli? Jak przejrzyście skladać świadoectwo o Jezusie? Czego unikać podczas rozmów z ludźmi? Jak po raz pierwszy zaprosić na nabożeństwo?
Nad tym będziemy się dziś po południu zastanawiać. Zapraszam!
17 października, 2012
Komu przynosi to ujmę?
Chciałoby się, żeby to był tylko jakiś absurdalny sen, ale - niestety - coś takiego działo się naprawdę. Wczoraj wieczorem na stadionie narodowym w Warszawie pół świata na żywo przypatrywało się czemuś, co nie było warte pokazywania. Przez parę godzin wszyscy patrzyli, jak przez otwarty dach stadionu leje się woda na boisko, po to by w końcu dowiedzieć się, że mecz Polska - Anglia, właśnie z powodu tej wody, zostaje przełożony na dzień następny.
Totalny obciach. Nie zamknięto wcześniej dachu, chociaż było wiadomo, że w czasie meczu będzie padać. Projektant stadionu twierdzi, że można było go zamknąć w czasie ulewy, a obsługa stadionu uważa, że to byłoby niebezpieczne. Podłoże murawy powinno być o wiele grubsze, lecz na ten mecz położono warstwę tak cienką, że nie mogła ona wchłonąć opadu. Kilkadziesiąt tysięcy kibiców zebranych na stadionie nie otrzymało żadnych rzeczowych informacji.
Ktoś nie potrafił przewidzieć prostego scenariusza i nie podjął w porę właściwych decyzji. Potem ktoś podjął decyzję niewłaściwą. Ktoś następny zaczął się wypowiadać, chociaż niewiele miał do powiedzenia. Kogo ta niekompetencja kompromituje? Nie jakiegoś tam pojedynczego człowieka, którego nazwiska być może nawet nie poznamy. W świat poszedł zły sygnał o Polsce i ogólnie o Polakach.
Zostawmy stadion narodowy i pomyślmy o czymś ważniejszym. Jako chrześcijanie budujemy wizerunek Królestwa Bożego. Niech życie wasze będzie godne ewangelii Chrystusowej [Flp 1,27]. Biblia zobowiązuje nas do życia odpowiedzialnego i kompetentnego. Albowiem nikt z nas dla siebie nie żyje i nikt dla siebie nie umiera; bo jeśli żyjemy, dla Pana żyjemy; jeśli umieramy, dla Pana umieramy [Rz 14,7-8].
Dlatego wierzący pracownicy powinni tak pracować, aby we wszystkim byli ozdobą nauki Zbawiciela naszego, Boga [Tt 10]. Starsze chrześcijanki niech pouczają młodsze kobiety, żeby miłowały swoich mężów i dzieci, żeby były wstrzemięźliwe, czyste, gospodarne, dobre, mężom swoim uległe, aby Słowu Bożemu ujmy nie przynoszono [Tt 2,4-5].
Trzeba nam pamiętać, że poprzez złe zachowanie psujemy opinię naszemu Panu i tworzymy fałszywy obraz całego chrześcijaństwa. Albowiem z waszej winy, jak napisano, poganie bluźnią imieniu Bożemu [Rz 2,24]. Dzieje się tak, na przykład, gdy w środowisku chrześcijańskim przyzwala się na dominację bogatego nad biednym i nie piętnuje się wyniosłości bogaczy. Czy to nie oni zniesławiają zacne dobre imię, które zostało nad wami wezwane? [Jk 2,7].
Wczorajszy incydent z meczem Polska - Anglia uczy mnie czegoś ważnego w odniesieniu do lokalnej wspólnoty kościelnej. Bóg przyznaje się do chrześcijańskiego zboru i chce poprzez zbór objawiać samego Siebie. Zły sygnał o Królestwie Bożym wysyła więc w świat taka wspólnota, w której gołym okiem widać niekompetencję, bylejakość, chaos organizacyjny, gadanie od rzeczy i ogólne bezkrólewie. Bóg nie jest Bogiem nieporządku, ale pokoju [1Ko 14,33].
Kto się ciągle spóźnia, zapomina, bagatelizuje, łamie normy Słowa Bożego, ten przynosi wstyd całemu zborowi i Kościołowi Jezusa Chrystusa. Nie wszyscy chcą o tym pamiętać, ale od przywódców zboru Pan Kościoła wymaga szczególnej troski o dobrą opinię zboru. Masz wiedzieć, jak należy postępować w domu Bożym, który jest Kościołem Boga żywego, filarem i podwaliną prawdy [1Tm 3,15]. Wszystkich zaś Biblia wzywa: abyście prowadzili życie godne Boga, który was powołuje do swego Królestwa i chwały [1Ts 2,12].
Jak osoby zaszczycone prawem do obsługiwania stadionu narodowego winny zdawać sobie sprawę z tego, że mogą swemu narodowi przynieść chwałę lub kompromitację, tak też ten, kto otrzymał wysokie stanowisko i prawo występowania w sprawie wiary, która jest w Chrystusie Jezusie [1Tm 3,13] nie może być dyletantem. Przecież nasz Zbawiciel godzien jest chwały i czci!
Totalny obciach. Nie zamknięto wcześniej dachu, chociaż było wiadomo, że w czasie meczu będzie padać. Projektant stadionu twierdzi, że można było go zamknąć w czasie ulewy, a obsługa stadionu uważa, że to byłoby niebezpieczne. Podłoże murawy powinno być o wiele grubsze, lecz na ten mecz położono warstwę tak cienką, że nie mogła ona wchłonąć opadu. Kilkadziesiąt tysięcy kibiców zebranych na stadionie nie otrzymało żadnych rzeczowych informacji.
Ktoś nie potrafił przewidzieć prostego scenariusza i nie podjął w porę właściwych decyzji. Potem ktoś podjął decyzję niewłaściwą. Ktoś następny zaczął się wypowiadać, chociaż niewiele miał do powiedzenia. Kogo ta niekompetencja kompromituje? Nie jakiegoś tam pojedynczego człowieka, którego nazwiska być może nawet nie poznamy. W świat poszedł zły sygnał o Polsce i ogólnie o Polakach.
Zostawmy stadion narodowy i pomyślmy o czymś ważniejszym. Jako chrześcijanie budujemy wizerunek Królestwa Bożego. Niech życie wasze będzie godne ewangelii Chrystusowej [Flp 1,27]. Biblia zobowiązuje nas do życia odpowiedzialnego i kompetentnego. Albowiem nikt z nas dla siebie nie żyje i nikt dla siebie nie umiera; bo jeśli żyjemy, dla Pana żyjemy; jeśli umieramy, dla Pana umieramy [Rz 14,7-8].
Dlatego wierzący pracownicy powinni tak pracować, aby we wszystkim byli ozdobą nauki Zbawiciela naszego, Boga [Tt 10]. Starsze chrześcijanki niech pouczają młodsze kobiety, żeby miłowały swoich mężów i dzieci, żeby były wstrzemięźliwe, czyste, gospodarne, dobre, mężom swoim uległe, aby Słowu Bożemu ujmy nie przynoszono [Tt 2,4-5].
Trzeba nam pamiętać, że poprzez złe zachowanie psujemy opinię naszemu Panu i tworzymy fałszywy obraz całego chrześcijaństwa. Albowiem z waszej winy, jak napisano, poganie bluźnią imieniu Bożemu [Rz 2,24]. Dzieje się tak, na przykład, gdy w środowisku chrześcijańskim przyzwala się na dominację bogatego nad biednym i nie piętnuje się wyniosłości bogaczy. Czy to nie oni zniesławiają zacne dobre imię, które zostało nad wami wezwane? [Jk 2,7].
Wczorajszy incydent z meczem Polska - Anglia uczy mnie czegoś ważnego w odniesieniu do lokalnej wspólnoty kościelnej. Bóg przyznaje się do chrześcijańskiego zboru i chce poprzez zbór objawiać samego Siebie. Zły sygnał o Królestwie Bożym wysyła więc w świat taka wspólnota, w której gołym okiem widać niekompetencję, bylejakość, chaos organizacyjny, gadanie od rzeczy i ogólne bezkrólewie. Bóg nie jest Bogiem nieporządku, ale pokoju [1Ko 14,33].
Kto się ciągle spóźnia, zapomina, bagatelizuje, łamie normy Słowa Bożego, ten przynosi wstyd całemu zborowi i Kościołowi Jezusa Chrystusa. Nie wszyscy chcą o tym pamiętać, ale od przywódców zboru Pan Kościoła wymaga szczególnej troski o dobrą opinię zboru. Masz wiedzieć, jak należy postępować w domu Bożym, który jest Kościołem Boga żywego, filarem i podwaliną prawdy [1Tm 3,15]. Wszystkich zaś Biblia wzywa: abyście prowadzili życie godne Boga, który was powołuje do swego Królestwa i chwały [1Ts 2,12].
Jak osoby zaszczycone prawem do obsługiwania stadionu narodowego winny zdawać sobie sprawę z tego, że mogą swemu narodowi przynieść chwałę lub kompromitację, tak też ten, kto otrzymał wysokie stanowisko i prawo występowania w sprawie wiary, która jest w Chrystusie Jezusie [1Tm 3,13] nie może być dyletantem. Przecież nasz Zbawiciel godzien jest chwały i czci!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





