20 marca, 2010

Skąd czerpać wiedzę o swoim losie?

Amerykańska organizacja zrzeszająca astrologów z całego świata [Association for Astrological Networking] w 1993 roku ustanowiła Międzynarodowy Dzień Astrologii. Święto jest obchodzone 20 lub 21 marca, w dniu tzw. równonocy wiosennej.

Astrologia (z gr. dosłownie – nauka o gwiazdach) w oparciu o założenie, że istnieje związek między zjawiskami na niebie a losem poszczególnych ludzi i wydarzeniami na ziemi, bada położenie ciał niebieskich, aby w ten sposób rozumieć teraźniejszość i przewidywać przyszłość.

Astrologia jest stara jak świat. We wszystkich kulturach świata pojawiał się pogląd, że zjawiska meteorologiczne, astralne i kosmiczne wywierają na ludzi wpływ i decydują o losie człowieka. Czy jednak te opinie można uznać za wiarygodne? Bo oto ciemność okrywa ziemię i mrok narody [Iz 60,2]. Od człowieka z białą laską nie spodziewamy się wiarygodnej informacji, co widać na horyzoncie. Kto w ciemności chodzi, nie wie, dokąd idzie [Jn 12,35].

Biblia opowiada, że w czasie uczty w pałacu króla babilońskiego Belsazara na ścianie komnaty nagle pojawiła się jakaś ręka i napisała tajemniczy napis. I zawołał król z całej siły, aby wprowadzono wróżbitów, Chaldejczyków i astrologów [Dn 5,7]. To była chwila prawdy o ludziach wabiących nas dzisiaj na targi „Od wahadełka do gwiazd”. Powinni byli wykazać się swoją wiedzą, lecz nie mogli odczytać pisma i podać jego wykładu królowi [Dn 5,8]. Dopiero wezwany przez króla sługa Boży, Daniel, wyłożył Belsazarowi sens napisu.

Do czego praktycznie przydał się cały ten tabun ekspertów od tzw. wiedzy tajemnej? Do niczego! Czy ktoś wyciągnął z tego jakieś wnioski? Czy zaprzestano wróżbiarstwa i astrologii? A na tym polega sąd, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie zbliża się do światłości, aby nie ujawniono jego uczynków [Jn 3,19–20]. Oto dlaczego astrolog i wróżka pozostaną na świecie popularni aż do końca.

Ludzie żyjący bez Boga na świecie błądzą i często w gwiazdach szukają wyjaśnienia swojego losu. A co z ludźmi wierzącymi? Kto wierzy w Boga, ten nie potrzebuje astrologii. Czy lud nie ma się radzić swojego Boga? Czy ma się radzić umarłych w sprawie żywych? [Iz 8,19]. Jezus powiedział: Ja jako światłość przyszedłem na świat, aby nie pozostał w ciemności nikt, kto wierzy we mnie [Jn 12,46].

Cała prawda o naszym losie została nam objawiona w Biblii! Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany [2Tm 3,16–17].

Mam jeszcze inny, dodatkowy powód, dlaczego nie obchodzi mnie to, co astrolog o moim losie może wyczytać w gwiazdach. Za tego rodzaju wyroczniami nie stoi żadna osoba, z którą można byłoby porozmawiać, wyrazić skruchę, poprosić o przebaczenie. Gdy zaś czytam Biblię, to wiem, że za każdym jej słowem stoi żywy Bóg, z którym mogę mieć osobisty kontakt. I chociaż popełnię grzech zasługując na karę, wciąż jest dla mnie nadzieja. Gdy ukorzy się mój lud, który jest nazwany moim imieniem, i będą się modlić, i szukać mojego oblicza, i odwrócą się od swoich złych dróg, to Ja wysłucham z niebios, i odpuszczę ich grzechy i ich ziemię uzdrowię [2Krn 7,14]. 

W Biblii nie znajduję bezdusznych wyroków. Za Asafem mogę powtórzyć: To mym ukojeniem, że prawica Najwyższego może się odmienić [Ps 77,11 wg Biblii Poznańskiej]. Rewelacje astrologów w ogóle mnie nie interesują.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza