19 listopada, 2011

Nie wyłączaj go, ani nie oszukuj!

Rozmyślam dziś nad znaczeniem sumienia w procesie podejmowania decyzji i we właściwej orientacji życiowej człowieka. Sumienie, zależnie od tego, w jakim jest stanie, albo naprowadza na właściwe tory i chroni przed zboczeniem z drogi, albo pogłębia dezorientację i wyprowadza w pole.

 Każdy prawdziwy chrześcijanin zostaje obdarowany dobrym sumieniem z chwilą chrztu, który teraz i was zbawia, a jest nie pozbyciem się cielesnego brudu, lecz prośbą do Boga o dobre sumienie [1Pt 3,21]. W wyniku nowego narodzenia umysł zostaje odnowiony i człowiek w jednej chwili zyskuje zdolność poprawnego odczytywania sygnałów ostrzegawczych, wysyłanych przez sumienie.

 Jak wiadomo, sygnały ostrzegawcze z reguły wprowadzają dyskomfort psychiczny. Ażeby więc uniknąć przykrości ich częstego odbierania, zdarza się, że próbujemy je jakoś wyłączyć, a przynajmniej oszukać. Z czasów pracy jako maszynista kolejowy pamiętam, że w kabinie lokomotywy mieliśmy specjalny przycisk czuwania. Prowadząc pociąg należało przez cały czas przytrzymywać go ręką lub nogą. Z chwilą zwolnienia tego tzw. czuwaka, rozlegał się przykry sygnał alarmowy i przy braku natychmiastowej reakcji uruchamiały się hamulce. Czego złego wkrótce nauczyłem się od starszych kolegów? Rozmaitych metod oszukiwania tego układu ostrzegania.

 Ponieważ żyjemy w złym świecie, otoczeni bezbożnymi ludźmi, sumienie raz po raz, wielokrotnie nawet w ciągu jednego dnia, odzywa się w nas, sygnalizując rozmaite zagrożenia. Na przykład: Wzrastający poziom niechęci! Naruszona granica przyzwoitości! Naciągana prawda w negocjowanej umowie! Przekroczone normy moralności! Zagrożenie wybuchem złych emocji! Zbyt wielkie nasycenie erotyzmem!

 Początkowo natychmiast reagujemy prawidłowo, ciesząc się przy tym, że tak wiele w nas się zmieniło i zachowując należytą wrażliwość na sygnały sumienia. Z czasem, niestety, może się zdarzyć, że zaczyna ulegać to zmianie. Duchowa rutyna, pewność siebie lub zły przykład innych wierzących może doprowadzić nas do samopozbawienia się sygnałów dobrego sumienia.

 Za trafną ilustrację niebezpieczeństwa, jakie się z tym wiąże, niech posłuży nam wybuch w kopalni Halemba z 2006 roku. Gdy w kopalni stężenie metanu podnosi się do poziomu 2 procent zawartości powietrza, czujniki systemu ostrzegania zaczynają nieprzyjemnie to sygnalizować. Ponieważ wiadomo, że realne niebezpieczeństwo jest jeszcze daleko, więc nagminnie zasłania się te czujniki, żeby nie przeszkadzały. Tak właśnie zrobiono w Halembie. Wybuchu i śmierci 19 górników nie poprzedziły już żadne sygnały ostrzegawcze.

 Jak to praktycznie wygląda z dobrym sumieniem? Za sprawą wyżej wspomnianych powodów, najpierw zaczynamy ignorować sygnały ostrzegawcze dobrego sumienia, potem, na różne sposoby próbujemy je wyłączyć, a nawet posuwamy się do tego, że samowolnie zmieniamy ustalone w Biblii duchowe parametry dobrego sumienia. Wszystko po to, aby przestało nas ono niepokoić. W końcu sumienie milknie. Popełniamy grzech, a żadna czerwona lampka się już się nam nie zapala.

 Sytuacja jest tym bardziej niebezpieczna, że początkowo wszystko wydaje się nadal toczyć tak, jak wcześniej. Odrzuciliśmy dobre sumienie, a dalej żyjemy, działamy, a nawet posługujemy w Kościele! Bez żadnych wyrzutów sumienia prowadzimy podwójne życie. Jak dugo może się to udawać?

 Ten nakaz daję ci, synu Tymoteuszu, abyś według dawnych głoszonych o tobie przepowiedni staczał zgodnie z nimi dobry bój, zachowując wiarę i dobre sumienie, które pewni ludzie odrzucili i stali się rozbitkami w wierze [1Tm 1,18–19]. Kto odrzuci dobre sumienie, ten wcześniej czy później stanie się duchowym rozbitkiem.

W niejednym przypadku, po wyłączeniu lub oszukaniu systemu ostrzegania, możemy mieć wrażenie, że wszystko jak najbardziej nadal dobrze działa. Zdaje się, że zyskaliśmy święty spokój i dlatego nawet gotowi jesteśmy mędrkować w ogóle nad zasadnością instalowania odrzuconej przez nas sygnalizacji. Aż w końcu następuje tragedia.

 Chrześcijaninie! Dane ci na początku drogi dobre sumienie nie jest zbytecznym instrumentem!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza