02 kwietnia, 2021

Życiodajne umieranie

Po wjeździe do Jerozolimy Jezus miał świadomość, że jako człowiek z krwi i kości, przeżyje w ciągu kilku najbliższych dni koszmar umierania. Teraz moja dusza jest w trwodze i co mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od  tej godziny? Przecież dla tej godziny przyszedłem  [Jn 12,27]. Dlatego Ojciec miłuje mnie, iż Ja kładę życie swoje, aby je znowu wziąć. Nikt mi go nie odbiera, ale Ja kładę je z własnej woli. Mam moc dać je i mam moc znowu je odzyskać; taki rozkaz wziąłem od Ojca mego [Jn 10,17-18]. Podziwiam Pana Jezusa. Miłuję Go i uwielbiam za Jego postawę w obliczu zbliżającego się cierpienia i śmierci.

W życiu każdego z nas zdarzają się nielubiane ale bardzo potrzebne, wręcz konieczne przeżycia i okoliczności. Do takich można zaliczyć warunki osiągania upragnionych celów. Aby co miesiąc otrzymywać wypłatę, trzeba pracować. Aby zdobyć medal w mistrzostwach sportowych, trzeba trenować. Aby zebrać plon, trzeba dokonać zasiewu. Aby dobrze ukończyć studia, trzeba latami pilnie się uczyć. Każdy z tych warunków jest jakiegoś rodzaju wymaganiem, poświęceniem, a nawet przykrością.

A co trzeba zrobić, aby żyć wiecznie? Trzeba – oczywiście - uwierzyć w Jezusa Chrystusa! Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny [Jn 3,16]. Kto wierzy w Syna ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim [Jn 3,36]. Trzeba nam tu wszakże wiary wprowadzonej w życie i skutecznej w działaniu, bo wiara bez uczynków jest martwa [Jk 2,26] i nikogo nie doprowadzi do zbawienia. Dlatego tym rozważaniu przyjrzymy się jednemu z praktycznych aspektów wiary w Syna Bożego.

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, jeśli ziarnko pszeniczne, które wpadło do ziemi, nie obumrze, pojedynczym ziarnem zostaje; lecz jeśli obumrze, obfity owoc wydaje. Kto miłuje życie swoje, utraci je, a kto nienawidzi życia swego na tym świecie, zachowa je ku żywotowi wiecznemu [Jn 12,24-25]. Jezus mówiąc o sensie swojej śmierci posłużył się obrazem ziarna pszenicy. Obumieranie ziarnka pszenicy Pan porównał do błogosławionego procesu Jego cierpienia i umierania za grzech świata. Śmierć Syna Bożego nie była daremna. On wiedział, że przyniesie ona obfity plon. A gdy Ja będę wywyższony ponad ziemię, wszystkich do siebie pociągnę [Jn 12,32]. I tak, dla wystawionej sobie radości, podjął krzyż, wzgardziwszy sromotę, i usiadł na prawicy stolicy Bożej [Hbr 12,2 BG].

Obumierające ziarno pszeniczne może również posłużyć za ilustrację jednego z aspektów zachodzącego w nas procesu zbawienia. Zostajemy poddani obumieraniu - aby to, co śmiertelne, zostało wchłonięte przez życie (2Ko 5,4), abyśmy wzrośli i wydali owoc trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny a nawet stokrotny! (Mk 4,8). Stąd słowa: Kto miłuje życie swoje, utraci je, a kto nienawidzi życia swego na tym świecie, zachowa je ku żywotowi wiecznemu [Jn 12,25].

Krzyż Chrystusowy rzuca nam wyzwanie. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje wraz z namiętnościami i żądzami [Ga 5,24] – mówi Biblia. Trzeba nam więc wziąć swój krzyż. I powiedział do wszystkich: Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie. Kto bowiem chce zachować duszę swoją, straci ją, kto zaś straci duszę swoją dla mnie, ten ją zachowa [Łk 9,23-24].

Prawdziwa to mowa: Jeśli bowiem z nim umarliśmy, z nim też żyć będziemy [2Tm 2,11]. Co w nas powinno, co musi umrzeć, abyśmy żyli wiecznie? Każdy zrodzony z Boga człowiek dobrze wie, co powinno w nim zostać ukrzyżowane. Jest w Biblii wiele wezwań apostolskich na ten temat. Zadajcie zatem śmierć temu, co w członkach ziemskie. Mam na myśli rozwiązłość, nieczystość, zmysłowość, złe pragnienia i zachłanność równoznaczną z bałwochwalstwem. One to ściągają Boży gniew na nieposłusznych synów [Kol 3,5-6]. Alternatywa jest oczywista. Jeśli nie ukrzyżujemy swojej starej natury, jeśli nie umrzemy dla grzechu i świata, to nie będziemy żyć z Panem.

Zbawienie od wiecznego potępienia dokonuje się przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Ta wiara polega między innymi na umartwieniu naszej grzesznej natury. I usłyszałem donośny głos w niebie, mówiący: Teraz nastało zbawienie i moc, i panowanie Boga naszego, i władztwo Pomazańca jego, gdyż zrzucony został oskarżyciel braci naszych, który dniem i nocą oskarżał ich przed naszym Bogiem. A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego, i nie umiłowali życia swojego tak, by raczej je obrać niż śmierć [Obj 12,10-11]. 

Umieranie dla grzechu nie jest komfortowym procesem, lecz prawdziwi chrześcijanie nie stawiają miłości własnej ponad miłość do Jezusa. Biorą swój krzyż na siebie. Codziennie krzyżują wszystko, co w świetle Biblii jest grzeszne i co nie licuje z ich serdecznym nastawieniem do Chrystusa Pana. W jednej z pieśni śpiewamy:

Z Panem umierać, dla Niego żyć
Może większego co nad to być?
Warto Dlań cierpieć, warto bojować
Warto do Niego cały świat zbyć!

Móc żyć dla Pana, zwyciężyć mdłość
Wziąć hańbę na się, i krzyż, i złość
W niebo tak wstąpić i wziąć od Boga
Chwały koronę – czy to nie dość?

Móc żyć dla Pana, póki trwa dzień
I gdy już śmierci zbliży się cień
Ciągle Mu służyć i nie oziębnąć
Pan ci to zdarzy, wierz tylko Weń!

Czy można w tę Wielkanoc lepiej uczcić śmierć Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, za nasze grzechy?

Gdyby ktoś chciał posłuchać - to zapraszam tutaj!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza