02 maja, 2021

Jak poprawić sobie nastrój?

Gdy kogoś kochamy, to cieszymy się jego dobrem, niezależnie od tego, ile podobnego dobra jest naszym udziałem. Dalecy od poczucia zazdrości kwitniemy na myśl, że kochanej przez nas osobie powiodło się w życiu i ma się dobrze. Znam kobietę, która pokazując zdjęcia luksusowego domu córki w Kalifornii, chwali się jej szczęściem, sama mieszkając w starym mieszkaniu z widokiem na płot i śmietnik. Znam człowieka dostającego zadyszki w drodze od fotela do drzwi wejściowych mieszkania, szczerze cieszącego się kondycją wnuka, który wczoraj w cztery godziny i dziesięć minut pokonał dystans normalnego maratonu, czyli ponad czterdzieści dwa kilometry. Gdy innych naprawdę kochamy, to nie skupiamy się na tym, jak nam jest dobrze w danej chwili. Jesteśmy przeszczęśliwi, że dobrze mają się oni!

Łatwo i naturalnie przychodzi nam skupianie się na sobie samym. Szybko roztkliwiamy się nad swoim losem. Słabe zdrowie, zła pogoda, brak pieniędzy, złe warunki mieszkaniowe, nieporozumienia rodzinne, trudności w pracy, osamotnienie w poglądach - każde z tych doznań potrafi w pięć minut zrobić z nas nieszczęśliwego człowieka. Czy można jakoś zabezpieczyć się przed huśtawką emocji? Czy istnieje sposób na utrzymanie swego serca w stanie stabilnego poczucia szczęścia? 

Wszystkim Braciom i Siostrom w Chrystusie ośmielam się zaproponować dziś prosty, choć niezwykły eksperyment. Odwracając uwagę od siebie samych, pomyślmy - proszę - jak ma się w tej chwili nasz umiłowany Zbawiciel i Pan, Jezus Chrystus? 

Owszem, my może i siedzimy w długach, ale On siedzi na prawicy Bożej, a poddani mu są aniołowie i zwierzchności, i moce [1Pt 3,22]. My jesteśmy słabi, ale Jemu dana jest wszelka moc na niebie i na ziemi [Mt 28,18]. Tak, my kolejny raz posmakowaliśmy przegranej, ale nasz Pan przez krzyż rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności, i wystawił je na pokaz, odniósłszy w nim triumf nad nimi [Kol 2,15]. Możliwe, że nas ktoś ostatnio poniżył, ale Bóg wielce go wywyższył i obdarzył go imieniem, które jest ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie i na ziemi, i pod ziemią i aby wszelki język wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem, ku chwale Boga Ojca [Flp 2,9-11]. Nam nieraz zdarza się zadrżeć na myśl o cierpieniu i umieraniu. Zmartwychwstały Pan śmierć zniszczył, a żywot i nieśmiertelność na jaśnię wywiódł przez ewangelię [2Tm 1,10].

Czy można na tyle cieszyć się dobrem PANA, aby poprawiało to nastrój naszego serca? Pomyślmy o stosunku ludzi do korony brytyjskiej. Owszem, zdarzają się tacy, którzy psioczą na rodzinę królewską, ale tysiące Brytyjczyków potrafi godzinami wystawać w deszczu, aby choć przez chwilkę zobaczyć królową, nie mówiąc już o tym, żeby spotkać się z jej spojrzeniem. Dlaczego? Bo kochają swoją królową. Niektóre psalmy biblijne dobitnie świadczą, że króla można naprawdę miłować i podziwiać. Najpiękniejszy jesteś wśród ludzi; Rozlany jest wdzięk na wargach twoich, dlatego Bóg pobłogosławił cię na wieki. Przypasz miecz swój do biodra, bohaterze, blask swój i dostojeństwo swoje! Niech ci się szczęści! [Ps 45,3-5].

Nasz kochany Pan - Jezus Chrystus, ma się wspaniale! Ucieszmy się więc teraz Jego chwałą i wywyższeniem! Podziwiajmy PANA w Jego mądrości, świętości i mocy! Radujmy się Jego zwycięstwem. Zachwycajmy się wszechwiedzą PANA i Jego wszechobecnością! Rozkoszujmy się PANEM! Jeśli szczerze tak zrobisz, to z pewnością przejaśni ci się chmurny horyzont, a twoje serce napełni się radością. Wiem, co piszę. Sprawdziłem to osobiście.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza