09 stycznia, 2026

Prawdziwa, a nie udawana!

Parę dni temu dostałem od pewnej chrześcijanki link do nagrania na YouTube, w którym ktoś wzywa do zaopatrzenia się w ryż, fasolę olej, miód i sól, w celu przetrwania zbliżającego się kryzysu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że autor owego przesłania włożył swoje słowa w usta śp. Billy Grahama. Domyślam się, że wykorzystując autorytet znanego ewangelisty, chciał w ten sposób podwyższyć rangę swojego utworu. Niestety, taki zabieg - przypominający apokryficzną twórczość z czasów wczesnego Kościoła - podważa wiarygodność choćby nie wiem jak słusznej treści i nie może być traktowany jako prawdziwy.

Biblia mówi, że podobnie - jak ów sfałszowany filmik - może też przedstawiać się wartość pobożności niektórych chrześcijan. Już w pierwszych dekadach Kościoła w jego szeregach pojawili się bowiem ludzie kochający przyjemności bardziej niż Boga, stwarzający pozory pobożności, lecz będący zaprzeczeniem jej mocy [2Tm 3,4-5]. Prawdziwa pobożność zawsze jest zgodna z duchem ewangelii Chrystusowej i cechuje się m.in. niezwykłą mocą. Apostolskie świadectwo życia i służby wskazuje, że jest to moc nie tylko do nadnaturalnych czynów ale także, a może i przede wszystkim, do przetrwania w wierze każdych prób i prześladowań.

Jeśli szukać gdzieś wzorców prawdziwej pobożności, to mamy ją objawioną w Synu Bożym, Jezusie Chrystusie. Bo z całą oczywistością ujawnia się wielka tajemnica pobożności: Objawił się nam jako człowiek, Duch go potwierdził, ukazał się aniołom, ogłoszony został narodom, świat w Niego wierzy, do nieba został wzięty w chwale [1Tym 3,16]. Życie, słowa i czyny Jezusa z Nazaretu – to jedyne pewne jej kryterium. Ustanawianie nowych wzorców pobożności dostosowanych do współczesnej kultury i trendów społecznych, próby zmieniania obrazu Chrystusa Jezusa, owocuje tworzeniem się substytutu Kościoła, a nie jego kontynuacją. Jeżeli trwacie przy mojej nauce, jesteście naprawdę moimi uczniami [Jn 8,31] - powiedział Pan. Owszem, udawana pobożność przede wszystkim jest wynikiem obłudy człowieka zainfekowanego grzechem, lecz - uwaga! - może zrodzić się także z gorliwych prób przypodobywania się Bogu na własne sposoby. Przekonali się o tym synowie Aarona, gdy wpadli na pomysł, aby kadzić Bogu po swojemu.

Prawdziwa pobożność to ścisłe trzymanie się Słowa Bożego, to - innymi słowy - robienie wszystkiego "po Bożemu". Jeśli ktoś naucza inaczej i nie postępuje według zbawiennych słów Pana naszego Jezusa Chrystusa oraz nauki zgodnej z pobożnością, to zaślepia go pycha [1Tm 6,3]. Pycha brzydzi się naśladowaniem. Chce być awangardą. Prostolinijne i wierne trzymanie się nauki apostolskiej uznaje za słabość i oznakę stagnacji. Deprecjonując biblijną pobożność, wyprowadza ludzi na manowce działalności kościołopodobnej i ewangelicznym treściom nadaje nowego znaczenia. Wynikający z tego rozdźwięk między niedzielną euforią a codzienną praktyką życia, wiarę tak prowadzonych ludzi wcześniej czy później skazuje na fiasko. Zatem wzywam: Wypróbujcie samych siebie, czy trwacie w wierze, i doświadczajcie siebie samych. Czy nie znacie siebie i nie wiecie, że Jezus Chrystus jest wśród was? [2Ko 13,5]. Niech nasza pobożność będzie prawdziwa, a nie udawana!

Na koniec dodam, że kto wykorzystuje autorytet Słowa Bożego do upowszechniania własnych idei, ten dopuszcza się bezprawia. Billy Graham nie może wystąpić przeciwko wspomnianym na początku nadużyciom, bo nie ma go już na tym świecie. Ale Chrystus Pan..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz