Biblia mówi, że podobnie - jak ów sfałszowany filmik - może też
przedstawiać się wartość pobożności niektórych chrześcijan. Już w pierwszych dekadach
Kościoła w jego szeregach pojawili się bowiem ludzie kochający przyjemności bardziej
niż Boga, stwarzający pozory pobożności, lecz będący zaprzeczeniem jej mocy [2Tm 3,4-5]. Prawdziwa pobożność zawsze
jest zgodna z duchem ewangelii Chrystusowej i cechuje się m.in. niezwykłą mocą.
Apostolskie świadectwo życia i służby wskazuje, że jest to moc nie tylko do
nadnaturalnych czynów ale także, a może i przede wszystkim, do
przetrwania w wierze każdych prób i prześladowań.
Jeśli
szukać gdzieś wzorców prawdziwej pobożności, to mamy ją objawioną w Synu Bożym,
Jezusie Chrystusie. Bo z całą oczywistością ujawnia się wielka tajemnica
pobożności: Objawił się nam jako człowiek, Duch go potwierdził, ukazał się
aniołom, ogłoszony został narodom, świat w Niego wierzy, do nieba został wzięty
w chwale [1Tym 3,16]. Życie, słowa i czyny Jezusa z Nazaretu – to jedyne
pewne jej kryterium. Ustanawianie nowych wzorców pobożności dostosowanych do
współczesnej kultury i trendów społecznych, próby zmieniania obrazu Chrystusa
Jezusa, owocuje tworzeniem się substytutu Kościoła, a nie jego kontynuacją. Jeżeli
trwacie przy mojej nauce, jesteście naprawdę moimi uczniami [Jn 8,31] - powiedział
Pan. Owszem, udawana pobożność przede wszystkim jest wynikiem obłudy człowieka zainfekowanego grzechem, lecz - uwaga! - może zrodzić się także z gorliwych prób przypodobywania się Bogu na własne sposoby. Przekonali się o tym synowie Aarona, gdy wpadli na pomysł, aby kadzić Bogu po swojemu.
Prawdziwa pobożność to ścisłe trzymanie się Słowa Bożego, to - innymi słowy - robienie wszystkiego "po Bożemu". Jeśli
ktoś naucza inaczej i nie postępuje według zbawiennych słów Pana naszego Jezusa
Chrystusa oraz nauki zgodnej z pobożnością, to zaślepia go pycha [1Tm 6,3]. Pycha brzydzi się
naśladowaniem. Chce być awangardą. Prostolinijne i wierne trzymanie się nauki
apostolskiej uznaje za słabość i oznakę stagnacji. Deprecjonując biblijną
pobożność, wyprowadza ludzi na manowce działalności kościołopodobnej i ewangelicznym
treściom nadaje nowego znaczenia. Wynikający z tego rozdźwięk między niedzielną
euforią a codzienną praktyką życia, wiarę tak prowadzonych ludzi wcześniej czy
później skazuje na fiasko. Zatem wzywam: Wypróbujcie samych siebie, czy
trwacie w wierze, i doświadczajcie siebie samych. Czy nie znacie siebie i nie
wiecie, że Jezus Chrystus jest wśród was? [2Ko 13,5]. Niech nasza pobożność będzie prawdziwa, a nie udawana!
Na koniec
dodam, że kto wykorzystuje autorytet Słowa Bożego do upowszechniania własnych idei,
ten dopuszcza się bezprawia. Billy Graham nie może wystąpić przeciwko wspomnianym
na początku nadużyciom, bo nie ma go już na tym świecie. Ale Chrystus Pan..?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz