![]() |
| Z mojego albumu sprzed lat |
Charakter procesu Jezusa zdumiewająco przypomina atmosferę dzisiejszych izb parlamentarnych, debat politycznych, wywiadów dziennikarskich, rozpraw i wieców ludowych. Gdy bowiem w interakcję wchodzą ludzie nierozumni, nieposłuszni, zagubieni, zniewoleni przez przeróżne żądze i rozkosze, żyjący w gniewie i zazdrości, znienawidzeni i do siebie nawzajem odnoszący się z nienawiścią [Tt 3,3], to nie ma na co liczyć. Każdy wie swoje. Nikt nie chce słuchać argumentów drugiej strony. Kłócą się. Napadają jeden na drugiego. Obrażają się nawzajem. W imię patriotyzmu, tolerancji, a także w imię Boże, skaczą sobie do oczu i ani myślą ustąpić. Chętnie by się pozabijali, gdyby tylko dać im do ręki pistolet i zwolnić ich od karnej odpowiedzialności.
Wzajemna niechęć, żeby nie powiedzieć nienawiść, nie omija też środowisk religijnych. Duch Antychrysta i tutaj ma coraz więcej do powiedzenia. Podobnie między wami pojawią się fałszywi nauczyciele. W skryty sposób będą próbowali wprowadzać zgubne herezje, a nawet wyprą się Władcy, który ich wykupił. Tacy sprowadzają na siebie szybką zgubę. Przez nich droga prawdy stanie się przedmiotem bluźnierstw. I, niestety, wielu pójdzie za ich rozwiązłością [2Pt 2,1-2]. W kręgach kościelnych jest całkiem sporo nieodrodzonych duchowo osób, a Bóg dopuści, że omamieni błędem wciągnięci zostaną w sidła i dadzą wiarę kłamstwu [2Ts 2,11].
Tak. Bóg zsyła na ludzi jakiś ostry obłęd - jak oddaje to Biblia Warszawska. Kogo obchodzi prawda? Komu chce się dociekać, jak sprawy naprawdę się mają? Kto by tracił czas na rozsądzanie czegokolwiek, gdy w głowie ma gotowy już osąd? Każdy chce być górą, koniecznie wygrać, nawet kosztem wdeptania innych w ziemię. Bo nie zasną, dopóki nie popełnią czegoś złego, a sen ich odleci, jeżeli nie doprowadzą kogoś do upadku [Prz 4,16]. Także w kręgach kościelnych coraz mniej osób kieruje się miłością do Jezusa i posłuszeństwem Słowu Bożemu. Z powodu szerzącego się bezprawia miłość wielu oziębnie [Mt 24,12] - zapowiedział Pan. Zarówno po stronie "za", jak i "przeciw" ludzie jednakowo się zacietrzewiają i nienawidzą.
Oko w oko z takimi ludźmi w Wielki Piątek stanął Jezus Chrystus. Nawet się nie bronił. On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi [1Pt 2,23]. Dał się ukrzyżować. Nie dziwmy się, gdy nas też coś takiego coraz częściej będzie spotykać. Oskarżanie o niestworzone rzeczy. Odsądzanie od czci i wiary. Pomówienia o mowę nienawiści lub obrazę uczuć religijnych. Nikt nawet nie zechce posłuchać, czy mamy coś na swoją obronę.
Chcę być gotowy na każdy scenariusz i - jak Pan Jezus - godnie stawić mu czoła.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz