W dziejach ludu Bożego z czasów Starego Przymierza wyraźnie widać, do czego doprowadziło postępowe myślenie Izraelitów. Bóg ich wybrał. Objawił się im i ogłosił wśród nich swoje Prawo. Mieli ściśle postępować według przykazań Bożych, trwać w posłuszeństwie Słowu Bożemu, a Bóg obiecał Izraelitom piękne i błogosławione życie w podarowanej im Ziemi Obiecanej. Wśród ludu Bożego pojawiły się jednak idee postępowe. Chcieli, jak inne narody, mieć swojego króla. Przyjęli zasadę akceptacji i tolerancji wobec otaczającej ich bezbożności. Wbrew wyraźnym ostrzeżeniom, uznali za stosowne, by otworzyć się na kulturę okolicznych społeczeństw. Nie minęło wiele czasu, jak zaczęli kłaniać się obcym bóstwom, a święta ziemia zapełniła się miejscami pogańskiego kultu. Taki był społeczny i duchowy rezultat ich postępowych postaw.
Duch Chrystusowy prowadzi w zupełnie przeciwnym kierunku. Ludzi tkwiących w bałwochwalstwie wzywa do nawrócenia się od bałwanów do Boga, aby służyć Bogu żywemu i prawdziwemu i oczekiwać Syna jego z niebios (1Ts 1,9). Ludziom zajętym naprawianiem świata Duch Święty zaleca skupienie się na sprawach Królestwa Bożego, nawet za cenę odrzucenia i prześladowania, tak jak żaden żołnierz nie daje się wplątać w sprawy doczesnego życia, aby się podobać temu, który go do wojska powołał (2Tm 2,4). Osobom myślącym, że osiągną duchową jedność z ludźmi pozostającymi w niezgodzie z prawdziwą pobożnością, jednoznacznie nakazuje zaprzestanie ekumenicznych umizgów. Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, i będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim. Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, i nieczystego się nie dotykajcie; a Ja przyjmę was i będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący (2Ko 6,14-18). Chrześcijan przyjaźniących się z bezbożnym światem ostrzega: Wiarołomni, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem, to wrogość wobec Boga? Jeśli więc kto chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga (Jk 4,4).
Kiedyś moje myśli ewoluowały w stronę otwierania się na to, co w tym świecie jest na topie. Myślałem, że jako duszpasterz i osoba odpowiedzialna za organizację życia lokalnej wspólnoty Kościoła, powinienem zadbać o to, aby zbór miał opinię społeczności otwartej na ludzkie oczekiwania. Chciałem być nowoczesny. Z upływem lat stało mi się jasne, że wielkim ewenementem i prawdziwą wartością Kościoła w tym świecie jest jego odmienność i niezmienność! Kościół nie został powołany po to, by dostarczać ludziom rozrywki. Lokalny zbór Kościoła nie powinien stawać się klubem towarzyskim. Ludzie potrzebują udziału w zgromadzeniach Kościoła, by zetknąć się z tym, co święte, a nie z tym, co pospolite! Topowej muzyki, zabawy i jedzonka mają pełno na każdym rogu ulicy. Ludzka dusza potrzebuje Boga! Ma poznać drogę zbawienia, uczyć się bojaźni Bożej i usłyszeć, co Duch mówi do zborów (Obj 2,7). Tak dzisiaj wygląda mój postęp. Na to się nastawiam, gdy myślę o niedzielnym nabożeństwie Zboru.
Z upływem lat coraz bardziej doceniam niezmienność i ponadczasowość Ewangelii. Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki (Hbr 13,8).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz