07 listopada, 2026

Trzy czyste źródła

Podobnie jak mówi się o rzece Wiśle, że bierze swój początek w trzech potokach źródłowych, tak też Pismo Święte mówi o trzech źródłach chrześcijańskiej miłości do Boga i bliźniego. Gdy wybierałem się do Macedonii, prosiłem cię, abyś pozostał w Efezie i polecił niektórym odstąpić od głoszenia innej nauki. Miałeś im nakazać, aby przestali zajmować się baśniami i niekończącymi się rodowodami, które częściej wywołują niepotrzebne dyskusje, niż służą Bożemu porządkowi zbawienia. Ten bowiem opiera się na wierze. Natomiast celem tego nakazu jest miłość płynąca z czystego serca, dobrego sumienia i nieobłudnej wiary. Niektórzy rozminęli się z tym i skończyli na czczej paplaninie. Chcą być nauczycielami Prawa, a nie rozumieją ani tego, co mówią, ani tego, przy czym tak stanowczo obstają (1Tm 1,3-7).

Zacznijmy od tego, że Pismo Święte wielokrotnie i w różnych okolicznościach przypomina nam o ponadczasowym obowiązku kierowania się miłością. Jezus oświadczył: Najważniejsze z przykazań jest to: Słuchaj, Izraelu! Pan, Bóg nasz, jest jeden. Masz zatem kochać Pana, swojego Boga, całym swoim sercem, z całej swojej duszy, każdą swoją myślą i ze wszystkich swych sił. Drugie zaś co do ważności brzmi tak: Masz kochać swojego bliźniego tak jak samego siebie. Nie ma przykazań ważniejszych niż te (Mk 12,29-31). Są różne rodzaje miłości i różne jej motywacje. Z grubsza rzecz biorąc jest miłość erotyczna, pożądanie (gr. eros), przywiązanie, miłość rodzinna (gr. storge), ludzka przyjaźń (gr. fileo) i miłość bezwarunkowa (gr. agape). Natchniony tekst Słowa Bożego jasno wskazuje tu na miłość bezwarunkową. Miłość jest przykazaniem. Skąd jednak ją czerpać? Jak ona w nas się rodzi? Jak można trwać w okazywaniu miłości pomimo szerzącej się wokoło obojętności, a nawet nienawiści?

Z osobistego doświadczenia wiem, że miłość Boża rozlana jest w naszych sercach przez Ducha Świętego, który został nam dany (Rz 5,5). Z chwilą duchowego odrodzenia, gdy Jezus Chrystus zamieszkał w moim sercu, w niezwykły sposób wypełniła je miłość do wszystkich otaczających mnie ludzi. Nie stanowię w tym jakiegoś wyjątku, bo o tym zgodnie świadczą wszyscy narodzeni na nowo ludzie. Miłujemy nie dlatego, że sami się tak odmieniliśmy. Zmianę tę spowodowało osobiste spotkanie z Jezusem. Cudownie przestawieni na miłość, możemy ją nie tylko zachowywać przez lata ale również w niej wzrastać i się w niej doskonalić. Aby tak było, konieczna jest dbałość o zachowanie w czystości ustanowionych przez Boga źródeł, z których ona wypływa. Niestety, czasem ktoś lub coś zaczyna nam je mącić i dochodzi do ich zanieczyszczenia.

Taki problem niszczenia źródeł miłości wystąpił we wspólnocie efeskiej. Jacyś źli ludzie do tego stopnia zaburzyli szczerość miłości do Boga, a także wzajemną miłość wśród tamtejszych chrześcijan, że sam Pan powiedział do tego zboru: Lecz mam coś przeciwko tobie: Porzuciłeś swoją pierwszą miłość (Obj 2,4). Widząc tę destrukcję, apostoł Paweł poprosił swojego współpracownika, Tymoteusza, aby pozostał w Efezie i polecił niektórym odstąpić od głoszenia innej nauki. Miał im nakazać, aby przestali zajmować się baśniami i niekończącymi się rodowodami, które częściej wywołują niepotrzebne dyskusje, niż służą Bożemu porządkowi zbawienia. W zacytowanym na początku, natchnionym tekście Pisma Świętego wyróżnione są trzy powody zanieczyszczania szczerej miłości.

Po pierwsze, źródła chrześcijańskiej miłości do Boga i ludzi niszczą baśnie i niekończące się rodowody. Opisują je trzy greckie słowa: gr. mythos = opowiadanie, historia, fikcja, legenda, mit, bajka; gr. genealogia = genealogia, rodowód oraz gr. aperantos = nieprzebyty, niezmierzony, nieskończony. Gdy chrześcijanie zaczynają między sobą opowiadać rozmaite historie, sny, a nawet legendy i na fikcyjnych podstawach opierać swoje poglądy oraz przekonania, to wcześniej czy później dochodzi do różnic między nimi i przestają prostolinijnie wierzyć Słowu Bożemu. Tym bardziej tak się dzieje, że w odróżnieniu od Pisma Świętego, nie tylko ich fantazyjnym opowieściom nie ma końca, ale że często okazują się też sprzeczne.

Dlatego, po drugie, jako przyczynę mącenia źródeł miłości, Słowo Boże wskazuje niepotrzebne dyskusje i bezwartościowe spekulacje. Użyte w świętym tekście gr. słowo ekdzetesis = poszukiwanie, badanie, dociekanie, wyjaśnia, że gdy chrześcijanie zaczynają na nowo poszukiwać czegoś, o czym wcześniej mówili, że już to znaleźli, jeżeli znowu zaczynają dociekać spraw, które w świetle Biblii stały się dla nich jasne już w chwili nowego narodzenia, to z pewnością doprowadzą się do oziębłości w miłości. Moda na reinterpretację Słowa Bożego i usprawiedliwiane zmianami społecznymi nowe podejście do wartości moralno-etycznych, uznanych w chrześcijaństwie od wieków, prowadzi do sporów i zatruwa źródła wzajemnej miłości. A sporów tych jest wiele. Czy kobieta ma prawo wygłaszać kazania i pełnić przywódczą rolę w Kościele? Czy pastor zboru może korzystać z jego finansowego wsparcia, czy też powinien zarabiać na swoje utrzymanie poza zborem? Czy Boże przykazanie poświęcania co siódmego dnia na odpoczynek i społeczność z Bogiem, koniecznie dotyczy soboty, czy też takim „co siódmym dniem” może być niedziela? Czy należy świętować narodziny Jezusa Chrystusa? To tylko przykłady kontrowersyjnych tematów podejmowanych wciąż na nowo w ewangelikalnych kręgach. Wszystko to prowadzi do czczych sporów, a nie ma nic wspólnego z Bożymi planami zbawienia człowieka — gdyż te poznaje się tylko poprzez wiarę – czytamy w Biblii Warszawsko-Praskiej.

Właśnie! Trzecią, wskazaną przez Pismo Święte, przyczyną mącenia źródeł chrześcijańskiej miłości do Boga i ludzi jest pusta, czcza gadanina. Natchnionym słowem jest tutaj gr. mataiologia = próżne gadanie, brednie. Niektórzy, nie troszcząc się o to, zagubili się w pustej gadaninie. Chcieliby uchodzić za nauczycieli Prawa, a nie rozumieją dobrze tego, co mówią, ani tego, przy czym się upierają. – oznajmia Biblia Poznańska, a Biblia Gdańska mówi, że obrócili się ku próżnomówności. Całe mnóstwo kobiet i mężczyzn także dzisiaj zalewa nas pustym gadulstwem. Tymoteusz nie tylko otrzymał zadanie, aby powstrzymać to zjawisko w Efezie, ale i sam miał się tego wystrzegać. Unikaj pospolitej, pustej mowy oraz sprzecznych twierdzeń rzekomej nauki (1Tm 6,20), bo ci, którzy się nią posługują, będą się pogrążać w jeszcze większej bezbożności (2Tm 2,16).

Podsumowując, apostolski zakaz baśni i niekończących się rodowodów, niepotrzebnych dyskusji i bezwartościowych spekulacji oraz pustej, czczej gadaniny - wyraża troskę o utrzymanie źródeł miłości w należytym stanie. Moje polecenie ma na celu spotęgowanie miłości, płynącej z czystego serca, ze spokojnego sumienia i z wiary nieobłudnej (1Tm 1,5) – jak oddaje to Biblia Warszawsko-Praska. W świetle tego Słowa, miłość wypływa z trzech czystych źródeł.

Pierwszym źródłem chrześcijańskiej miłości do Boga i ludzi jest czyste serce, gr. katharos = czysty, bez skazy, wolny od zmazy, nieskalany, prawdziwy. Główną cechą czystego serca jest jego spójność i całkowite oddanie. Takiej niepodzielności Bóg oczekuje od naszej miłości do Niego. Albo czy sądzicie, że na próżno Pismo mówi: Zazdrośnie chce On mieć tylko dla siebie ducha, któremu dał w nas mieszkanie? (Jk 4,5). Nie kochajcie świata ani tego, co go napędza. Kto darzy miłością świat, nie ma w nim miłości Ojca (1Jn 2,15). Rozdwojona dusza potrzebuje pilnej korekty. Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was. Obmyjcie ręce, grzesznicy, i oczyśćcie serca, ludzie o rozdwojonej duszy (Jk 4,8). Gdy król Dawid zanieczyścił się grzechem, wołał: Czyste serce stwórz we mnie, o Boże (Ps 51,10). Błogosławieni czystego serca; albowiem oni Boga oglądają (Mt 5,8) – powiedział Syn Boży.

Drugim źródłem prawdziwej miłości, o którą chodzi Bogu, jest dobre (spokojne) sumienie, gr. agathos = dobry, przydatny, odpowiedni, zdrowy, prawy. Sumienie człowieka nieodrodzonego duchowo jest skażone grzechem i wypaczone. Jest jak zakłócony sygnał GPS. Może wyprowadzić nas w pole, więc nie należy mu ufać. Potrzebuje naprawy. Uzdrowienie sumienia następuje przez wiarę w Jezusa Chrystusa, wyrażającą się zmianą myślenia i chrztem, który teraz i was zbawia, a jest nie pozbyciem się cielesnego brudu, lecz prośbą do Boga o dobre sumienie (1Pt 3,21). Dobre sumienie gwarantuje nam to, że nasza miłość nie będzie naiwna, a z drugiej strony, będzie dostatecznie wrażliwa na obecność Bożą i ludzką. Nie będzie też rozbijać się o skały zwątpienia ani wygasać z powodu braku motywacji.

Trzecim, wskazanym przez Pismo Święte, źródłem, z którego ma płynąć chrześcijańska miłość do Boga i ludzi jest nieobłudna wiara, gr. anypokritos = nie udawany, nieobłudny. Wciąż pamiętam twą nieobłudną wiarę. Zadomowiła się ona najpierw w twojej babce Lois oraz w twojej matce Eunice, a jestem pewien, że również w tobie (2Tm 1,5) – napisał św. Paweł do Tymoteusza. Ludzie, którzy udają wierzących w Pana Jezusa,  których wiara jest jedynie – jak w teatrze - odgrywaniem jakiejś roli, nie są zdolni do trwania w miłości. Wystarczy, że zdarzy się jakaś podbramkowa sytuacja, że nastąpi jakiś konflikt interesów, a szybko spod maski udawanej wiary wyłoni się prawdziwe oblicze niechęci, a nawet wrogości i posłuszeństwo Bogu pójdzie w kąt.

Te trzy źródła przesądzają o jakości i trwałości naszej miłości do Boga i bliźniego. Właśnie dlatego Słowo Boże wzywa do zatrzymania potoku pustych słów, powstrzymania się od rozmaitych dywagacji, spierania się o słowa, od filozofowania nad Słowem Bożym i od temu podobnych postaw. Chodzi o to, aby nasza miłość do Boga i ludzi płynęła z czystego serca, z dobrego sumienia i z nieobłudnej wiary. Dzięki tym czystym źródłom zasilania – nasza miłość – jak rzeka - nieustannie będzie płynąć ku Bogu i ku ludziom w sposób zdrowy i miły w oczach naszego Zbawiciela i Pana, Jezusa Chrystusa.

Jednocześnie potrzebujemy stałej świadomości tego, co może nam te źródła zanieczyścić albo je nawet całkiem wysuszyć. Takie czynniki jak ludzkie opowieści, historyjki, fikcyjne przykłady i legendy (gr. mythos), niekończące się wywody (gr. genealogia aperantos), ciągłe poszukiwanie, badanie, dociekanie (gr. ekdzetesis) i wreszcie próżne gadanie (gr. mataiologia) – to wszystko w świetle Biblii zagraża pięknu i trwałości naszej miłości. A zatem zaniechajmy takiego zachowania, które zanieczyszcza nam miłość do Boga i ludzi. A zatem nie dywagujmy. Nie wdawajmy się w dyskusje i spory. Nie filozofujmy nad Słowem Bożym. W miarę możliwości ostrzegajmy przed tym także innych ludzi. Odradzajmy im nastawiania się na konieczność wyjaśnienia wszystkiego. Nie pochwalajmy snucia przypuszczeń i zawracania głowy domysłami. Reagujmy, gdy ktoś zaczyna głosić coś, co nie wynika prosto z Biblii. Ten nakaz daję ci, synu Tymoteuszu, abyś według dawnych głoszonych o tobie przepowiedni staczał zgodnie z nimi dobry bój, zachowując wiarę i dobre sumienie, które pewni ludzie odrzucili i stali się rozbitkami w wierze (1Tm 1,18-19) – wezwał św. Paweł swojego syna w wierze. Pozwólcie, że i ja tymi natchnionymi słowami zakończę to rozważanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz