17 listopada, 2015

Wszyscy jesteśmy terrorystami?

Wciąż nie mogę się otrząsnąć po nocnej odprawie na brytyjskim lotnisku. Skrupulatne przeglądanie każdego detalu bagażu podręcznego z bielizną osobistą włącznie, perypetie z najmniejszym nawet kosmetykiem – jakoś trudno przychodzi mi pogodzić się z takim traktowaniem. Czy to naprawdę takie trudne, aby odróżnić terrorystów od zwyczajnych, bogu ducha winnych ludzi? Czy tak już ma być, że za każdym razem, wszyscy wciąż na nowo będą traktowani jak potencjalni zamachowcy i poddawani zupełnie w ich przypadku niepotrzebnym procedurom?

Najwyraźniej dotąd naiwnie myślałem, że służby specjalne są po to, ażeby wyśledzić ludzi stwarzających zagrożenie, sprytnie wyłuskać ich z tłumu, przebadać i udaremnić ich niecne zamiary. Serce porządnych ludzi wówczas rośnie, a przestępcy są napiętnowani i muszą się bać. Jaki sens ma kosztowne utrzymywanie tajnych służb, skoro i tak – nawet w obliczu zwykłego wejścia do samolotu – wszyscy są  jednakowo sprawdzani i traktowani? Jakiegoż szwanku doznaje psychika i godność prawego człowieka, gdy się okazuje, że jego wieloletni, nieposzlakowany profil społeczny nie ma żadnego znaczenia. Nieważne kim jest. Trafia do jednego worka. Ustawiają go pod ścianą i koniec.

Inaczej ma się sprawa w Królestwie Bożym. Sprawność służb specjalnych Królestwa Bożego pozwala wyłuskać złych spośród dobrych, bez narażania tych drugich na przykrość nieufności i podejrzliwego kontrolowania. Prawym przystoi chwała [Ps 33,1], a nie podejrzliwość. Syn Człowieczy pośle swoich aniołów i zbiorą z Królestwa jego wszystkie zgorszenia, i tych, którzy popełniają nieprawość, i wrzucą ich do pieca ognistego; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi zajaśnieją jak słońce w Królestwie Ojca swego [Mt 13,41-43].

Dlatego między innymi od lat stawiam w moim życiu na Królestwo Boże. Żadnych nadziei nie lokuję w miejscu, gdzie nie najszybszym przypada nagroda i nie najdzielniejszym zwycięstwo, również nie najmędrsi zdobywają chleb, a najroztropniejsi bogactwo, ani najuczeńsi uznanie [Kzn 9,11]. Z roku na rok nabieram coraz większego dystansu do środowisk, w których mój umiłowany Pan i Zbawiciel do przestępców był zaliczony [Łk 22,37]. Świat nie jest domem mym, jam tu przechodniem jest, me skarby w niebie są, nie w tej dolinie łez – śpiewamy w mądrej piosence. Wytrzymam. Któregoś dnia Jezus Chrystus powróci. Wtedy już nikt nie będzie mnie traktował, jak potencjalnego przestępcę.

14 listopada, 2015

Lęk bezradnych narodów

Obudziły nas dzisiaj szokujące doniesienia z nocnych wydarzeń w Paryżu. W serii ataków terrorystycznych zginęło tam grubo ponad sto osób. Europejczycy nie mogą czuć się bezpieczni.  Zaczynamy być jak kaczki na polowaniu dobrze porozstawianych myśliwych.

Można się oburzać, chwytać za broń, krzywo patrzeć na imigrantów, uszczelniać granice itd., ale to niewiele zmieni. Gdy nadchodzi czas sądu Bożego, nikt nie może tego zatrzymać i odwrócić biegu wydarzeń. Pan czyni wszystko, co zechce, na niebie i na ziemi [Ps 135.6]. Terroryzm nie jest przypadkowy. Gdy Bóg kiedyś – po wielu wcześniejszych ostrzeżeniach - postanowił osądzić bezbożność Izraela, wysyłając nań naród z daleka, to nic nie mogło tego zatrzymać.

Napływ imigrantów do Europy zdaje się nosić podobne znamiona. Od dawna już tutaj są, a teraz przybywają masowo. Patrzymy na to ze skrywanym lękiem i tyle. Jakaś dziwna niemoc opanowała Europę. Wprawdzie dużo mówimy na ten temat, niektórzy chodzą po mieście w marszach protestu, ale nic to nie zmienia. Potencjalnych terrorystów przybywa nam z każdym dniem. Biblia zapowiadając czasy sądów Bożych, charakteryzuje je między innymi jako lęk bezradnych narodów [Łk  21,25].

Kto może dziś czuć się bezpiecznie? Obserwując wczoraj wieczorem odprawę osobistą na lotnisku – nie wiedząc jeszcze nic o tragedii w Paryżu – rozmyślałem, jak to dobrze, że nie muszę się bać. Jestem pojednany z Bogiem przez wiarę w Pana Jezusa Chrystusa. Mam dar życia wiecznego. Z chwilą śmierci będę już z moim umiłowanym Zbawicielem i Panem. W każdej chwili jestem gotowy odejść z tego świata. Czy nocne wydarzenia we Francji naruszyły moje poczucie bezpieczeństwa?  Spokojnie się ułożę i zasnę, Bo Ty sam, Panie, sprawiasz, że bezpiecznie mieszkam [Ps 4,9].

Szczerze współczuję osobom, które jeszcze nie narodziły się na nowo i nie mają pewności zbawienia. Ewentualna, nagła śmierć z rąk terrorystów pogrążyłaby was na wieki. Dlatego w miejsce Chrystusa poselstwo sprawujemy, jak gdyby przez nas Bóg upominał; w miejsce Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem [2Ko 5,20].

Szkodliwość przesady i nadmiaru

W Światowym Dniu Walki z Cukrzycą


12 listopada, 2015

Sprawdzone podejście do nowej władzy

Dziś w Polsce historyczna chwila. Pierwsze posiedzenie nowego Parlamentu RP ósmej kadencji i - siłą rzeczy - dymisja dotychczasowego rządu. Poznaliśmy już nowego premiera i skład nowej Rady Ministrów.  Pora, by przypomnieć, jak w świetle Biblii należy podejść do nowej władzy naszego kraju.

Każdy człowiek niech się poddaje władzom zwierzchnim; bo nie ma władzy, jak tylko od Boga, a te, które są, przez Boga są ustanowione. Przeto kto się przeciwstawia władzy, przeciwstawia się Bożemu postanowieniu; a ci, którzy się przeciwstawiają, sami na siebie potępienie ściągają. Rządzący bowiem nie są postrachem dla tych, którzy pełnią dobre uczynki, lecz dla tych, którzy pełnią złe. Chcesz się nie bać władzy? Czyń dobrze, a będziesz miał od niej pochwałę;  jest ona bowiem na służbie u Boga, tobie ku dobremu. Ale jeśli czynisz źle, bój się, bo nie na próżno miecz nosi, wszak jest sługą Boga, który odpłaca w gniewie temu, co czyni źle. Przeto trzeba jej się poddawać, nie tylko z obawy przed gniewem, lecz także ze względu na sumienie. Dlatego też i podatki płacicie, gdyż są sługami Bożymi po to, aby tego właśnie strzegli. Oddawajcie każdemu to, co mu się należy; komu podatek, podatek; komu cło, cło; komu bojaźń, bojaźń; komu cześć, cześć [Rz 13,1-7].

Przede wszystkim więc napominam, aby zanosić błagania, modlitwy, prośby, dziękczynienia za wszystkich ludzi, za królów i za wszystkich przełożonych, abyśmy ciche i spokojne życie wiedli we wszelkiej pobożności i uczciwości. Jest to rzecz dobra i miła przed Bogiem, Zbawicielem naszym [1Tm 2,1-3].

Przypominaj im, aby zwierzchnościom i władzom poddani i posłuszni byli, gotowi do wszelkiego dobrego uczynku, aby o nikim źle nie mówili, nie byli kłótliwi, ale ustępliwi, okazujący wszelką łagodność wszystkim ludziom [Tt 3,1-2].

Bądźcie poddani wszelkiemu ludzkiemu porządkowi ze względu na Pana, czy to królowi jako najwyższemu władcy, czy to namiestnikom, jako przezeń wysyłanym dla karania złoczyńców, a udzielania pochwały tym, którzy dobrze czynią. Albowiem taka jest wola Boża, abyście dobrze czyniąc, zamykali usta niewiedzy ludzi głupich, jako wolni, a nie jako ci, którzy wolności używają za osłonę zła, lecz jako słudzy Boga. Wszystkich szanujcie, braci miłujcie, Boga się bójcie, króla czcijcie [1Pt 2,13-17].

Rządy się zmieniają, Słowo Boże trwa na wieki. Prawdziwi chrześcijanie są posłuszni Słowu Bożemu. Jak widać powyżej, nauka apostolska jest jednoznaczna i zrozumiała. Bez względu więc na osobiste sympatie i antypatie wiadomo, jak należy ustosunkować się do nowej władzy.

02 listopada, 2015

Po co wspominać?

Drugi dzień listopada jest dniem wspomnień o ludziach, którzy już od nas odeszli. Wspominamy zmarłych krewnych, przyjaciół, nauczycieli, dobroczyńców i wszystkich, którzy pozytywnie wpłynęli na nasze życie. Wspomnieniom towarzyszy refleksja, czy żyjemy tak, aby i nas ktoś kiedyś pozytywnie wspominał.

Wspominanie jest czynnością polecaną przez Biblię. Przede wszystkim trzeba nam pamiętać o Najważniejszym! Miej w pamięci Jezusa Chrystusa, który został wskrzeszony z martwych [2Tm 2,8]. On umarł, ale nie przynależy do świata zmarłych. Byłem umarły, lecz oto żyję na wieki wieków i mam klucze śmierci i piekła [Obj 1,8] - powiedział o Sobie. Jezus żyje. Śmierć nie ma nad Nim mocy. Wspominanie Jezusa, Jego śmierci i zmartwychwstania, ma dla wierzących wielkie znaczenie. Jego śmierć wyznacza bezwzględny kres naszemu staremu życiu. Jego zmartwychwstanie obwieszcza nam początek nowego życia. Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili [Rz 6,4]. Jezus wytyczył nam drogę zbawienia. Prawdziwa to mowa: Jeśli bowiem z nim umarliśmy, z nim też żyć będziemy [2Tm 2,11]. Trzeba nam codziennie mieć w pamięci Jezusa Chrystusa.

Dobrze jest również wspominać ludzi, którzy nam przybliżyli Jezusa. Bądźmy wdzięczni Bogu za kaznodziejów, którzy systematycznie, niedziela po niedzieli, głoszą nam dzisiaj ewangelię. Koniecznie jednak wspominajmy również tych, którzy już zakończyli swoją  posługę Słowa. Pamiętajcie o waszych przewodnikach, którzy wam zwiastowali Słowo Boże. Rozpatrując koniec ich życiowej drogi, naśladujcie ich wiarę [Hbr 13,7 wg przekładu Nowe Przymierze]. Gdzie bylibyśmy dzisiaj, gdyby nie ich kazania. których słuchaliśmy w dzieciństwie i w początkowych latach wiary?  Pełne świadectwo kaznodziei  i owoc jego posługi widać dopiero po jego śmierci. Z oceną niektórych dzisiejszych mówców trzeba więc jeszcze poczekać. Mamy jednak już całkiem spory zastęp sług Słowa Bożego, którzy godnie spełnili swą rolę w Kościele. Trzeba nam o nich pamiętać, ażeby z powodu owczego pędu ku nowoczesności, nie zejść z prawidłowego kursu.

Wspominając tych, którzy odeszli, dobrze jest również czerpać z tych wspomnień przestrogę. Wspomnijcie żonę Lota [Łk 17,32] – powiedział Pan. Kto chce być zbawiony, ten powinien wystrzegać się miłości do świata.  Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Bo wszystko, co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu, i pycha życia, nie jest z Ojca, ale ze świata. I świat przemija wraz z pożądliwością swoją; ale kto pełni wolę Bożą, trwa na wieki [1Jn 2,15-17]. Trzeba nam żwawo iść drogą zbawienia, bez odwracania się wstecz. Trzeba nam zachować czujność, ażeby nasze serce nie przylgnęło do rzeczy materialnych. Nie mamy tu na ziemi nic trwałego. Niezniszczalne dziedzictwo, dom przygotowany dla nas na wieki wieków, czeka na nas w górze. Wspomnijmy żonę Lota, aby nie popełnić jej błędu i nie stracić go z oczu.

Tak więc, trzeba nam pamiętać, wspominać i czerpać mądrość...