29 stycznia, 2010

Okazujcie im cześć

29 stycznia to w 1499 roku dzień narodzin Katarzyny von Bora, małżonki Marcina Lutra. W wieku piętnastu lat Katarzyna została oddana do klasztoru, gdzie po roku nowicjatu, 8 października 1515 roku złożyła śluby zakonne. Osiem lat później, gdy ruch reformacyjny dotarł także za mury klasztorne, 24-letnia już wówczas Katarzyna, wraz z jedenastoma innymi zakonnicami, uciekła z klasztoru. Trzy z nich powróciły do swoich domów rodzinnych, natomiast dziewięć pozostałych przywieziono do domu Lutra, który starał się znaleźć dla nich mężów. Jednak Katarzyna odrzuciła dawane jej propozycje i wyraziła chęć poślubienia samego Lutra.

 Reformator poślubił Katarzynę von Bora 13 czerwca 1525 roku. Zamieszkali w byłym klasztorze w Wittenberdze, a już następnego roku urodził się ich pierwszy syn – Johannes. Później Katarzyna urodziła jeszcze Elżbietę (1527), Magdalenę (1529), Marcina (1531), Pawła (1533) i Małgorzatę (1534).

 Marcin Luter był wielkim człowiekiem i wykonał ogromną pracę translatorską, pisarską i kaznodziejską. Nie zwykliśmy więc przy nim myśleć o tym, kto zajmował się ich dziećmi, kto w tamtych trudnych czasach dbał o dom i rodzinę? Przy jego wielkości te przyziemne sprawy wydają się mało znaczące, ale przecież nie stawały się przy nim automatycznie mniejsze.

 Właśnie dlatego trzeba pamiętać o Katarzynie Luter i oddać należną jej cześć. Ponieważ jej mąż niewiele zarabiał, na niej spoczywał duży ciężar materialnego utrzymania rodziny. Okazało się, że świetnie sobie z tym radziła, wynajmując część klasztoru studentom i innym osobom, a także zapewniając im wyżywienie. Swoją przedsiębiorczością i pracowitością wzbudzała powszechny szacunek. Sam Marcin Luter pisał o swojej żonie: "Ona powozi, uprawia pole, pasie bydło, kupuje bydło, warzy piwo, a zabrała się jeszcze za czytanie Biblii, i obiecałem jej 50 guldenów, jeśli do Wielkanocy całą przeczyta! Zupełnie serio! Już jest przy 5. Księdze Mojżeszowej" (z Listu Lutra do Justusa Jonasa z 1525 r.)

 Małżeństwo Lutrów trwało 20 lat, do śmierci reformatora. Wdowa otrzymała od elektora skromną, nie zawsze wypłacaną pensję, a więc podobnie jak za życia męża, utrzymywała się z opłat pobieranych za wynajmowanie części klasztoru. Nadal także gotowała dla najemców. Zmarła 20 grudnia 1552 roku w wieku 53 lat.

 Dzielna żona jest koroną swojego męża [Prz 12,4]. Katarzyna z pewnością nią była. Do Wielkanocy raczej się doczytała, że Bogu podoba się niewiasta mająca dobre imię z powodu szlachetnych uczynków: że dzieci wychowała, że gościny udzielała, że świętym nogi umywała, że prześladowanych wspomagała, że wszelkie dobre uczynki gorliwie pełniła [1Tm 5,10]. Tym bardziej znała też opis dzielnej kobiety z ostatniego rozdziału Przypowieści Salomona.

 Wyobrażając sobie tamte czasy, bezwiednie zacząłem myśleć o mojej Gabrieli. Towarzyszy mi już trzydzieści lat. Nasze dzieci są już dorosłe. Agnieszka i Kasia założyły własne rodziny. Tomek jest na czwartym roku studiów w Warszawie. Część obowiązków odeszła ale większość niezmiennie pozostała. Niemal całodzienna praca zawodowa, utrzymanie czystości, przyjmowanie gości, praktyczny udział w działalności zboru, prasowanie moich koszul ;) itd. Doceniam jej wieloletni trud i bardzo dziękuję Bogu za Gabrysię.

 Wracając do małżonki Lutra, Katarzyny, można powiedzieć, że w wielu przypadkach nie byłoby wspaniałych postaci i ich wielkich dzieł, gdyby w cieniu tych sławnych ludzi nie było matek, sióstr i żon, które gotowe były wiernie i cicho im usługiwać, biorąc na siebie szereg ich życiowych obowiązków.

 Niechby każdy syn, brat i mąż miał to we wdzięcznej pamięci. Niechby też aż do końca takich kobiet nam nie zabrakło...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza