Niejeden
człowiek jest zainteresowany zbawieniem swej duszy i życiem wiecznym. Przychodzi
z tym do Jezusa. Zostaje ochrzczony i przyłącza się do lokalnej wspólnoty
Kościoła. Formalnie staje się chrześcijaninem. Przy bliższym kontakcie z Jezusem,
którego imię też brzmi: Słowo Boże (Obj 19,3), okazuje się jednak, że
nie stać go na pełne podporządkowanie się Chrystusowi Panu. Połowiczność jego
oddania się Bogu wcześniej czy później wychodzi na jaw, gdyż Słowo Boże jest
żywe i skuteczne, ostrzejsze niż jakikolwiek obosieczny miecz. Przenika ono aż
do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne jest osądzić zamysły i
zamiary serca. Nie ma też stworzenia zdolnego skryć się przed Jego
obliczem. Przeciwnie, wszystko jest obnażone i odsłonięte przed oczami Tego,
przed którym przyjdzie nam zdać sprawę (Hbr 4,13-14). Tak właśnie się stało
w wyniku osobistego kontaktu majętnego dostojnika z Panem Jezusem. Nie potrafił odwiązać serca od posiadanych dóbr i pozycji.
Piszę te
słowa przejęty głęboką obawą o zbawienie wielu dzisiejszych chrześcijan. Samo ich
zainteresowanie zbawieniem nie oznacza, że na pewno wejdą do Królestwa Bożego. W dużym stopniu przyczyniają się do tego źli nauczyciele Słowa Bożego. Natchniona wypowiedź apostolska: Gdyż z łaski jesteście zbawieni, przez
wiarę. Nie jest to waszym osiągnięciem, ale darem Boga. Nie stało się to
dzięki uczynkom, aby się ktoś nie chlubił (Ef 2,8-9), często i gęsto służy dziś
do wypaczania ewangelii Chrystusowej. Przywołując ją, mówi się ludziom, że ich uczynki są nieważne i wystarczy, aby zwrócili się do Jezusa, a od ręki zostaną zbawieni. Faktycznie zaś te słowa wcale nie odsuwają uczynków
na dalszy plan. Już w następnym wersecie czytamy, że zostaliśmy stworzeni
w Chrystusie Jezusie do dobrych czynów. Bóg przygotował je już wcześniej, by
były treścią naszego życia (Ef 2,10). Syn Boży zapowiedział, że odda
każdemu według uczynków jego (Mt 16,27; Rz 2,6; Obj 22,12). Wszyscy, bez wyjątku, musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy odebrał zapłatę
za to, czego dokonał w ziemskim życiu — dobrego czy złego (2Ko 5,10).
Łatwiej by mi było dołączyć do grona piewców hiper łaski Bożej, usypiających ludziom sumienia i ogłaszających powszechne zbawienie niezależne od uczynków, ale tak nie mogę. Dlaczego? Bo Syn Boży powiedział, że nie każdy, kto się do Mnie zwraca: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios. Wejdzie tam tylko ten, kto pełni wolę mojego Ojca, który jest w niebie. W tym Dniu wielu mi powie: Panie, Panie, przecież prorokowaliśmy w Twoim imieniu, w Twoim imieniu wypędzaliśmy demony i w Twoim imieniu dokonaliśmy wielu cudów. Wówczas im oświadczę: Nigdy was nie poznałem. Odejdźcie ode Mnie wy wszyscy, którzy dopuszczacie się bezprawia (Mt 7,21-23). Tak! Dzięki ofierze złożonej przez Jezusa Chrystusa, Bóg – dla tych, co uwierzą w Syna Bożego - z łaski uchyla ciążący na całej ludzkości wyrok wiecznego potępienia i otwiera dostęp do zbawienia. W tym sensie jest ono darem łaski Bożej. Niezasłużenie obdarowani tym dostępem jesteśmy wszakże zobowiązani do opamiętania się i całkowitej zmiany życia. Objawiła się bowiem łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi. Poucza nas ona, abyśmy wyrzekli się bezbożności oraz świeckich żądz i żyli w obecnym wieku rozsądnie, sprawiedliwie i pobożnie (Tt 2,11-12).
Wspomnianego na wstępie bogacza Chrystus Pan zaprosił do grona zbawionych, lecz ten – chociaż był zainteresowany darem życia wiecznego – uznał, że zbyt wiele od niego się żąda. Miłe spotkanie z Jezusem nie zmieniło jego serca. Poszedł swoją drogą. Nie inaczej bywa i dzisiaj. Wielu ludzi – owszem - chciałoby żyć wiecznie. Są zainteresowani Królestwem Bożym, lecz nie wezmą w nim udziału, bo wezwania Słowa Bożego są dla nich zbyt wygórowane. Dawca życia sprawę postawił bardzo jasno: Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się wyrzeknie samego siebie, weźmie swój krzyż i naśladuje Mnie. Kto bowiem pragnie swoją duszę ocalić, utraci ją, a kto utraci swoją duszę ze względu na Mnie i dobrą nowinę, ocali ją (Mk 8,34-35). Gdyby Bóg obdarowywał życiem wiecznym i obsypywał nagrodami w niebie za samo tylko zainteresowanie się Jezusem Chrystusem, to ludzi zbawionych byłoby bardzo wielu. Ponieważ jednak ciasna jest brama oraz wąska droga, która prowadzi do życia (Mt 7,14) - niewielu jest tych, którzy ją znajdują. Wielu bowiem jest zaproszonych, lecz niewielu wybranych (Mt 22,14) - powiedział Pan.
Zwykliśmy
na Facebooku okazywać zainteresowanie proponowanymi nam wydarzeniami. Łatwo
jest nam kliknąć i komuś sprawić w ten sposób jakąś tam przyjemność. Przeważnie
jest wszakże tak, że zainteresowanie nie jest równoznaczne z udziałem. Oby tak nie było z naszym wejściem do Królestwa Bożego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz