18 lipca, 2019

Gdy nie można znaleźć w Biblii

W rocznicę ustanowienia dogmatu o nieomylności papieża


06 lipca, 2019

Podróżowanie w dniu Pańskim

Jutro niedziela - dzień Pański. Podobnie jak Izraelici w szabat, tak chrześcijanie w niedzielę cały czas  przeznaczają na fizyczny odpoczynek w społeczności z Bogiem i Jego ludem. Ten dzień w całości ma należeć do Pana. W niedzielę wszystko dedykujemy Jego chwale. Zgromadzamy się, by wspólnie uwielbić Ojca, Syna i Ducha Świętego, by okazać Bogu wdzięczność za wszystko, czym nas obdarzał w ciągu tygodnia. W dzień Pański wsłuchujemy się w to, co Duch mówi do zboru. W ten sposób mówimy Bogu i sobie nawzajem, że z całego serca miłujemy naszego Pana, że pragniemy lepiej Go poznać i pełnić Jego wolę.

Biblia mówi, że właściwe zachowanie w dniu Pańskim bardzo podoba się Bogu i zostanie przez Niego pobłogosławione. Jeśli powstrzymasz w szabat swe nogi, by nie załatwiać swych spraw w mój święty dzień, jeśli nazwiesz szabat rozkoszą, święty dzień Jahwe chwalebnym, jeśli go uczcisz przez odstąpienie od swych podróży, od załatwiania interesów i omawiania ich, wtedy znajdziesz u Jahwe upodobanie, powiodę cię ponad wyżyny ziemi... [Iz 58,13-14].

Jak widać z powyższego fragmentu Biblii, jedną z czynności niemiłych w oczach Pana jest podróżowanie w dzień Pański. Kto bowiem w niedzielę podróżuje, ten zazwyczaj nie tylko nie uczestniczy w nabożeństwie, lecz również nie skupia się na społeczności z Bogiem, ani nawet nie odpoczywa fizycznie. Planując więc regularną podróż na niedzielę, narażamy się na to, że zasmucimy Pana. Są oczywiście sytuacje wyjątkowe, wymuszające podróż w dniu Pańskim. Bóg widzi, co musimy zrobić w niedzielę. Wie też jednak, co moglibyśmy zrobić w innym dniu tygodnia, aby w posłuszeństwie Słowu Bożemu w dniu Pańskim nie załatwiać własnych spraw i nie odbywać podróży. Niechby nigdy nie zauważył, że posłuszeństwo Słowu Bożemu jest dla nas mniej ważne niż rozkład jazdy, własny komfort czy ludzkie oczekiwania.

Kto w tym świecie chce przestrzegać Słowa Bożego, ten nie tylko będzie napotykać na przeszkody ale też nieraz zauważy, że bagatelizowanie biblijnych wskazówek bardzo ułatwia życie. W niedzielę podróżuje się znacznie łatwiej, bo na drogach panuje mniejszy ruch. Załatwienie sprawy w niedzielę pozwala nie brać wolnego z pracy i więcej urlopu zachować na potem. Czy jednak takie korzyści można w życiu chrześcijanina nazwać błogosławieństwem? Błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą go [Łk 11,28].

16 czerwca, 2019

Rola Ducha Świętego w życiu wierzącego i Kościoła

Jaka jest rola matki w narodzinach i wychowaniu dziecka? Jaka jest rola nauczyciela w edukacji ucznia? Jaka jest rola budowniczego przy wznoszeniu budowli? Kapitalna! Nie będzie dziecka bez matki. Nie ma nauki, gdy nie ma nauczyciela. Nie będzie budowli bez budowniczego. Podobnie ma się sprawa z rolą Ducha Świętego w życiu wierzącego i Kościoła. Bo ci, którzy są według ciała, kierują się tym, co cielesne, ci zaś, którzy są według Ducha — tym, co duchowe. Bo to, ku czemu dąży ciało, sprowadza się do śmierci, a to, ku czemu Duch — do życia i pokoju. Stąd cielesne dążenia są przeciwne Bogu. Nie poddają się one Prawu Boga, nawet nie są w stanie. Ci zaś, którzy są według ciała, Bogu podobać się nie mogą. Wy natomiast nie jesteście w ciele, lecz w Duchu — jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Kto zaś nie ma Ducha Chrystusa, ten do Niego nie należy [Rz 8,5-9].

Bez Ducha Świętego nie ma ani pojedynczego chrześcijanina, ani Kościoła jako całości. Kwestię, jak otrzymujemy dar Ducha Świętego – pozostawmy odrębnym rozważaniom. Skoncentrujmy się na omówieniu roli Ducha Świętego, jaką pełni On w życiu wierzącego i Kościoła.

1. Duch Święty to moc do życia i służby.
Spójrzmy najpierw na przykład naszego Pana, Jezusa Chrystusa. A Jezus, pełen Ducha Świętego, powrócił znad Jordanu i był wodzony w mocy Ducha po pustyni, i przez czterdzieści dni kuszony przez diabła. […] I powrócił Jezus w mocy Ducha do Galilei, a wieść o nim rozeszła się po całej okolicznej krainie. On sam zaś nauczał w ich synagogach, sławiony przez wszystkich [Łk 4,1-2 i 14-15]. Dzięki napełnieniu Duchem Świętym Jezus miał moc zarówno do stawienia czoła pokuszeniom jak i do rozpoczętej służby. Wzięcie tej mocy nakazał Jezus swoim uczniom. Ale weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was, i będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi [Dz 1,8]. Bez mocy Ducha Świętego nie byli oni zdolni do bycia świadkami Jezusa.

Moc Ducha Świętego pozwala nam obfitować w nadzieję [Rz 15,13], wpływać na ludzi i krzewić ewangelię [Rz 15,18-19], omawiać z Bogiem duchowe tajemnice [1Ko 14,2], umacniać się wewnętrznie [Ef 3,16] itd.

2. Duch Święty to odwaga do głoszenia Słowa Bożego.
Słowo Boże jest niemile widziane w świeckim środowisku. Do niewierzących braci Jezus powiedział: Świat nie może was nienawidzić, lecz mnie nienawidzi, ponieważ Ja świadczę o nim, że czyny jego są złe [J 7,7]. W reakcji na głoszone im przez Szczepana Słowo Boże, Żydzi wpadli we wściekłość i zgrzytali na niego zębami. On zaś, będąc pełen Ducha Świętego, utkwiwszy wzrok w niebo, ujrzał chwałę Bożą i Jezusa stojącego po prawicy Bożej i rzekł: Oto widzę niebiosa otwarte i Syna Człowieczego stojącego po prawicy Bożej. Oni zaś podnieśli wielki krzyk, zatkali uszy swoje i razem rzucili się na niego. A wypchnąwszy go poza miasto, kamienowali [Dz 7,54-58].

Dlatego widząc nadciągającą chmurę prześladowań z powodu głoszenia Słowa Bożego, pierwsi chrześcijanie zaczęli się modlić. A teraz, Panie, spójrz na pogróżki ich i dozwól sługom twoim, aby głosili z całą odwagą Słowo twoje, gdy Ty wyciągasz rękę, aby uzdrawiać i aby się działy znaki i cuda przez imię świętego Syna twego, Jezusa. A gdy skończyli modlitwę, zatrzęsło się miejsce, na którym byli zebrani, i napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i głosili z odwagą Słowo Boże [Dz 4,29-31].

3. Duch Święty to Boże prowadzenie.
Bóg obiecał Izraelitom, że będzie ich prowadził. A gdy będziecie chcieli iść w prawo albo w lewo, twoje uszy usłyszą słowo odzywające się do ciebie z tyłu: To jest droga, którą macie chodzić! [Iz 30,21]. I tak rzeczywiście przez jakiś czas było. Jak bydło, które schodzi w dolinę, tak ich prowadził Duch Pana do odpoczynku. Tak wiodłeś swój lud, aby sobie zapewnić sławne imię [Iz 63,14].

Również apostołowie byli prowadzeni przez Ducha Świętego. I przeszli przez frygijską i galacką krainę, ponieważ Duch Święty przeszkodził w głoszeniu Słowa Bożego w Azji. A gdy przyszli ku Mizji, chcieli pójść do Bitynii, lecz Duch Jezusa nie pozwolił im; minąwszy Mizję, doszli do Troady. I miał Paweł w nocy widzenie: Jakiś Macedończyk stał i prosił go, mówiąc: Przepraw się do Macedonii i pomóż nam. Gdy tylko ujrzał to widzenie, staraliśmy się zaraz wyruszyć do Macedonii, wnioskując, iż nas Bóg powołał, abyśmy im zwiastowali dobrą nowinę [Dz 16,6-10]. Prowadzenie Ducha Świętego jest znakiem rozpoznawczym dzieci Bożych. Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi [Rz 8,14].

4. Duch Święty to przekonanie o usynowieniu przez Boga.
Od początku dziejów Kościoła istniało zjawisko duchowej pychy jednych i niskiej samooceny drugich, zwłaszcza wierzących z pogan. Zachodziła więc konieczność dodawania im otuchy. Przeto pamiętajcie o tym, że wy, niegdyś poganie w ciele, nazywani nieobrzezanymi przez tych, których nazywają obrzezanymi na skutek obrzezki, dokonanej ręką na ciele, byliście w tym czasie bez Chrystusa, dalecy od społeczności izraelskiej i obcy przymierzom, zawierającym obietnicę, nie mający nadziei i bez Boga na świecie. Ale teraz wy, którzy niegdyś byliście dalecy, staliście się w Chrystusie Jezusie bliscy przez krew Chrystusową [Ef 2,11-13]. Wy, którzy niegdyś byliście nie ludem, teraz jesteście ludem Bożym, dla was niegdyś nie było zmiłowania, ale teraz zmiłowania dostąpiliście [1Pt 2,10].

Tak pisali apostołowie do zborów. Jednakże ich świadectwo z oczywistych powodów dobiegało końca. Dlatego niezwykłej rangi nabrała stała obecność Ducha Świętego. Tylko dzięki Duchowi chrześcijanie mogli zachować przekonanie, że naprawdę są dziećmi Bożymi. Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze! Ten to Duch świadczy wespół z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy [Rz 8,15-16]. Napełnienie Duchem Świętym było Bożą pieczęcią dającą pewność zbawienia. W nim i wy, którzy usłyszeliście słowo prawdy, ewangelię zbawienia waszego, i uwierzyliście w niego, zostaliście zapieczętowani obiecanym Duchem Świętym,  który jest rękojmią dziedzictwa naszego, aż nastąpi odkupienie własności Bożej, ku uwielbieniu chwały jego [Ef 1,13-14].

5. Duch Święty to gwarancja właściwej modlitwy.
Modlitwa chrześcijanina winna być zgodna z wolą Bożą. Taka zaś jest ufność, jaką mamy do niego, iż jeżeli prosimy o coś według jego woli, wysłuchuje nas [1J 5,14]. Źle umotywowana modlitwa nie może być przez Boga wysłuchana. Prosicie, a nie otrzymujecie, dlatego że źle prosicie, zamyślając to zużyć na zaspokojenie swoich namiętności [Jk 4,3]. Dlatego apostołowie wzywali, by modlić się w Duchu Świętym. Ale wy, umiłowani, budujcie siebie samych w oparciu o najświętszą wiarę waszą, módlcie się w Duchu Świętym [Jd 1,20].

Któż lepiej niż Duch Święty może nas poprowadzić w modlitwie? Podobnie i Duch wspiera nas w niemocy naszej; nie wiemy bowiem, o co się modlić, jak należy, ale sam Duch wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach. A Ten, który bada serca, wie, jaki jest zamysł Ducha, bo zgodnie z myślą Bożą wstawia się za świętymi. W przekładzie Biblii Ewangelicznej czytamy: Ten zaś, który bada serca, rozumie zamiary Ducha, gdyż wstawia się On za świętymi zgodnie z myślą Boga [Rz 8,26-27].

6. Duch Święty to możliwość nadnaturalnej posługi.
Życie chrześcijanina nie może ograniczać się do sfery naturalnej. Bo chociaż żyjemy w ciele, nie walczymy cielesnymi środkami. Gdyż oręż nasz, którym walczymy, nie jest cielesny, lecz ma moc burzenia warowni dla sprawy Bożej; nim też unicestwiamy złe zamysły i wszelką pychę, podnoszącą się przeciw poznaniu Boga, i zmuszamy wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi [2Ko 10,3-5]. Kto chciałby praktykować życie wiary jedynie w oparciu o swoje naturalnej zmysły, skazany jest na fiasko. Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich [Ef 6,12].

Do duchowej walki potrzebne jest duchowe uzbrojenie. Dlatego weźcie całą zbroję Bożą, abyście mogli stawić opór w dniu złym i, dokonawszy wszystkiego, ostać się [Ef 6,13]. Niezwykłym wyposażeniem chrześcijanina są dary Ducha Świętego. A w każdym różnie przejawia się Duch ku wspólnemu pożytkowi. Jeden bowiem otrzymuje przez Ducha mowę mądrości, drugi przez tego samego Ducha mowę wiedzy, inny wiarę w tym samym Duchu, inny dar uzdrawiania w tym samym Duchu. Jeszcze inny dar czynienia cudów, inny dar proroctwa, inny dar rozróżniania duchów, inny różne rodzaje języków, inny wreszcie dar wykładania języków. Wszystko to zaś sprawia jeden i ten sam Duch, rozdzielając każdemu poszczególnie, jak chce [1Ko 12,7-11].

7. Duch Święty to możliwość poznania oraz mówienia prawdy o Bogu i Jezusie Chrystusie.
Jak świat światem, ludzie wymyślali i mówili o Bogu nieprawdziwych rzeczy. Nie uniknął tego nawet naród wybrany. Wymyślili też synowie izraelscy rzeczy niewłaściwe o Panu, Bogu swoim [2Krl 17,9]. Wywody przyjaciół Joba na tyle rozgniewały Boga, że potrzebna im była modlitwa wstawiennicza tego sługi Bożego. A gdy Pan wypowiedział do Joba te słowa, odezwał się Pan do Elifaza z Temanu: Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job. Dlatego teraz weźcie sobie siedem byków i siedem baranów, idźcie do mojego sługi Joba i złóżcie je na ofiarę całopalną za siebie; a Job, mój sługa, będzie się modlił za was, gdyż tylko jego modlitwy wysłucham, by nie uczynić wam czegoś złego, gdyż nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job [Jb 42,7-8].

Bóg chce, abyśmy o Nim mówili prawdę, tak jak – na przykład - Jan Chrzciciel. A wielu do niego przychodziło i mówiło: Jan wprawdzie żadnego cudu nie uczynił, ale wszystko, cokolwiek Jan o nim powiedział, było prawdą [J 10,41]. Niestety, grzechu mówienia nieprawdy o Bogu dopuszczają się dziś nie tylko rozmaite religie ale nawet poszczególne wyznania chrześcijańskie. Ba, grzeszy tak przeciwko Bogu wielu kaznodziejów dowolnie interpretując treść Pisma Świętego i malując słuchaczom obraz Boga według swoich własnych wyobrażeń.

Dlatego nasz Pan, zanim odszedł do Ojca zapowiedział: Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie; lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi. On mnie uwielbi, gdyż z mego weźmie i wam oznajmi. Wszystko, co ma Ojciec, moje jest; dlatego rzekłem, że z mego weźmie i wam oznajmi [J 16,12-15]. Duch Święty jest ekspertem w dziedzinie poznania Boga. Bo któż z ludzi wie, kim jest człowiek, prócz ducha ludzkiego, który w nim jest? Tak samo kim jest Bóg, nikt nie poznał, tylko Duch Boży [1Ko 2,11].

8. Duch Święty to poznanie przyszłości.
W zapowiadaniu przyszłych wydarzeń  nie chodzi o zaspokajanie naszej ciekawości. Bóg daje nam w ten sposób możliwość okazania dojrzałości duchowej. Poznanie przyszłości w przypadku Pawła apostoła było testem jego wierności w realizacji Bożych planów. I oto teraz, zniewolony przez Ducha, idę do Jerozolimy, nie wiedząc, co mnie tam spotka, prócz tego, o czym mnie Duch Święty w każdym mieście upewnia, że mnie czekają więzy i uciski [Dz 20,22-23]. Objawienie mu czekających go trudności z pewnością nie ułatwiało mu życia. A gdy przez dłuższy czas tam pozostawaliśmy, nadszedł z Judei pewien prorok, imieniem Agabus, i przyszedłszy do nas, wziął pas Pawła, związał sobie nogi i ręce i rzekł: To mówi Duch Święty: Męża, do którego ten pas należy, tak oto zwiążą Żydzi w Jerozolimie i wydadzą w ręce pogan. A gdy to usłyszeliśmy, prosiliśmy zarówno my, jak i miejscowi, aby nie szedł do Jerozolimy [Dz 21,10-12].

To był dla apostoła Pawła poważny test. Zwłaszcza, że i głosy towarzyszy wiary zaczęły odwodzić go od posłuszeństwa woli Bożej. Wtedy Paweł odrzekł: Co czynicie, płacząc i rozdzierając serce moje? Ja przecież gotów jestem nie tylko dać się związać, lecz i umrzeć w Jerozolimie dla imienia Pana Jezusa. A gdy się nie dał nakłonić, daliśmy spokój i powiedzieliśmy: Niech się dzieje wola Pańska [Dz 21,13-14].

Dzisiaj również, gdy Duch Święty zapowiada prześladowania i ucisk z powodu wiary w Chrystusa, możemy rozminąć się z wolą Bożą, dążąc do ich uniknięcia. Niechcący, mogą nam w tym pomagać rozmaite organizacje monitorujące zjawisko prześladowań. Tymczasem Duch Święty nie po to objawia nam trudną przyszłość. Gdy Słowo Boże mówi, że wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie znosić będą [2Tm 3,12], to mówi nie po to, abyśmy zaprzestali pobożności. Wprost przeciwnie, Bóg chce zobaczyć, że nawet w obliczu wielkich prześladowań pozostaniemy wierni Chrystusowi i tym bardziej będziemy trwać w wierze.

9. Duch Święty to wspomaganie Kościoła.
Wspomaganie to dziś zjawisko powszechne. Brak wspomagania grozi przeciążeniem, utratą sił i fiaskiem. Tak jest i w świecie duchowym. Psalmista napisał: Oczy moje wznoszę ku górom: Skąd nadejdzie mi pomoc? Pomoc moja jest od Pana, który uczynił niebo i ziemię [Ps 121,1-2]. Bóg jest ucieczką i siłą naszą, pomocą w utrapieniach najpewniejszą [Ps 46,2]. Nawet apostoł Paweł potrzebował pomocy. Wiem bowiem, że przez modlitwę waszą i pomoc Ducha Jezusa Chrystusa wyjdzie mi to ku wybawieniu [Flp 1,19].

Wspomaganiem Kościoła od samego zarania jego dziejów zajmuje się Duch Święty. Tymczasem kościół, budując się i żyjąc w bojaźni Pańskiej, cieszył się pokojem po całej Judei, Galilei i Samarii, i wspomagany przez Ducha Świętego, pomnażał się [Dz 9,31]. Który zbór chrześcijański jest w stanie przetrwać bez Jego pomocy?

10. Duch Święty to żywe oczekiwanie na powtórne przyjście Jezusa Chrystusa.
Związek Chrystusa i Kościoła został w Biblii przyrównany do relacji Oblubieńca i Oblubienicy. Zabiegam bowiem o was z gorliwością Bożą; albowiem zaręczyłem was z jednym mężem, aby stawić przed Chrystusem dziewicę czystą [2Ko 11,2]. Duch Święty z ramienia Chrystusa Pana pełni rolę Opiekuna Kościoła. Jedną z żywotnych potrzeb Kościoła jako Oblubienicy Chrystusa jest podtrzymanie w chrześcijanach odświeżanej wciąż na nowo myśli o przyjściu Oblubieńca. I wszędzie tam, gdzie Duch Święty jest obecny, to pragnienie można słyszeć. A Duch i Oblubienica mówią: Przyjdź! [Obj 22,17].

Wymieniliśmy niektóre aspekty kapitalnej roli Ducha Świętego w życiu zarówno pojedynczego wierzącego, jak  i Kościoła jako całości. Bez wątpienia każdy z nas potrzebuje napełnienia Duchem Świętym. Bracia i Siostry! Nie zlekceważcie tej myśli, ale dbajcie o to, aby Duch mógł was stale napełniać [Ef 5,18].

09 czerwca, 2019

Przestańmy zasmucać Ducha Świętego

Przeciwieństwem dobrego nastroju jest smutek. Jakim zachowaniem ludzie nas zasmucają? Gdy - na przykład - poprosili nas o radę, a potem ją całkowicie ignorują. Gdy z racji roli kierowniczej określiliśmy cele i wyznaczyliśmy zadania, a ludzie myślą i robią całkiem inaczej. Gdy potrzebującym przynieśliśmy w prezencie odpowiednie narzędzia, a oni nie okazują zainteresowania by z nich skorzystać. Gdy komuś potrzebującemu uzupełnienia wiedzy przyszliśmy udzielić korepetycji, a on w ogóle się nie pojawił.

Tak ma Duch Święty z wieloma współczesnymi chrześcijanami. Biblia mówi, że jest On Opiekunem i Duchem Prawdy. Duch Święty określa i przekonuje, co jest grzechem, na czym polega sprawiedliwość i sąd Boży. Przyszedł wprowadzić wierzących w głębsze poznanie. Jest dla chrześcijan przewodnikiem. Ma dla nich dary umożliwiające im skuteczność w działaniu. A oni? Żyją i działają po swojemu.

Jak zachowujemy się w chwilach, gdy jesteśmy zasmuceni? Wycofujemy się. Milkniemy. Gaśnie w nas entuzjazm i chęć do działania na rzecz osób, które nas zasmuciły. Niechciani usuwamy się z ich życia. A Duch Święty?

Dzisiaj, jak corocznie w tym czasie, mamy święto Zesłania Ducha Świętego. Śpiewamy piękne pieśni o Duchu Świętym. Wygłaszamy kazania o Duchu Świętym. Lecz jakże często brakuje nam w tym obecności Ducha Świętego! Przyczyna? - Duch Święty jest zasmucony. Nie zasmucajcie też Bożego Ducha Świętego, którym was opieczętowano na dzień odkupienia [Ef 4,30]. Duch Święty jest Bogiem. Jako Bóg nie podlega żadnym naciskom. Działa, jak sam chce. Jest świętą Osobą. Jako Osoba może być zasmucony.

Chcemy mocy Ducha Świętego? Chcemy świeżego powiewu Ducha Świętego? Pragniemy Jego obecności? To przestańmy zasmucać Ducha Świętego. Tak w zaistniałych okolicznościach najlepiej wyrazimy naszą wdzięczność za Zesłanie Ducha Świętego. Trzeba nam pokuty. Zasmućmy się nad sobą. Zapłaczmy nad swoimi grzechami, a przestaniemy zasmucać Ducha Świętego.

Tutaj można już również posłuchać tego poselstwa Słowa Bożego.

20 maja, 2019

Nieprzebaczalność braku przebaczenia

Od wczorajszego poranka chodzą mi po głowie nowe myśli na temat wartości przebaczenia w oczach Bożych. Myślę, że powodem, dla którego biblijny król Dawid został nazwany "mężem według serca Bożego" była właśnie jego wspaniałomyślność w przebaczaniu. Saul wielokrotnie chciał go zabić, a Dawid płakał na jego pogrzebie. Absalom zbuntował się i przejął władzę w Izraelu, a jego ojciec Dawid - pomimo wygnania - wciąż chciał ocalić mu skórę.

Początkowe rozdziały Drugiej Księgi Samuela opowiadają o kolejnych aktach wspaniałomyślności króla Dawida względem jego przeciwników. Takimi ludźmi niewątpliwie był wojownik Abner oraz Iszboszet pretendujący do tronu po śmierci króla Saula, jego ojca. Jednakże Dawid był nastawiony na przebaczenie i pojednanie. Gdy Abner w towarzystwie dwudziestu osobistości przybył do Dawida do Hebronu, Dawid wyprawił ucztę dla niego i dla tych, którzy z nim przybyli [2Sm 3,20]. Również potomek króla Saula był przez Dawida życzliwie traktowany. Dawid nie żywił żadnej urazy do swoich winowajców. Dobrze znał Boga i upodobnił się do Niego, gdyż On jest hojny w odpuszczaniu [Iz 55,7].

Zaobserwowałem, że gniew Dawida wzbudzali nie jego właśni winowajcy, lecz ci, którzy - pomimo dawanego im przykładu - nie potrafili wybaczyć i w szukaniu zemsty starali się dopiąć swego. Widać to w zachowaniu Dawida, gdy jego wojownicy Joab i Abiszaj zabili Abnera [2Sm 3,28-30]. Również gdy nadgorliwcy w trosce o jego powodzenie, Baana i Rekab, przynieśli mu głowę Iszboszeta, Dawid postąpił wobec nich jak najsurowiej. Na podstawie tej historii można nawet powiedzieć, że Dawid nie chciał śmierci tych, którzy zgrzeszyli przeciwko niemu. Uśmiercał natomiast ludzi ziejących zemstą i nie potrafiących odpuścić.

Gdy przynieśli głowę Isz-Boszeta do Dawida do Hebronu, powiedzieli królowi: Oto głowa Isz-Boszeta, syna Saula, twojego wroga, królu, człowieka, który próbował cię zabić. PAN jednak zsyła dziś mojemu panu, królowi, czas pomsty na Saulu i jego potomstwie. A Dawid odpowiedział Rekabowi i jego bratu Baanie, synom Rimmona Beerotczyka: Jak żyje PAN, który wykupił mnie z wszelkiej niedoli, że tego, który mi doniósł o śmierci Saula — a był przekonany, że przyniósł mi dobrą nowinę — kazałem w Siklag pojmać i pozbawić życia. Tak mu wynagrodziłem jego dobrą wiadomość. Czy tym bardziej teraz, gdy wy, niegodziwi ludzie, zabiliście niewinnego człowieka w jego domu, na jego łóżku, nie powinienem pociągnąć was do odpowiedzialności za przelaną krew i usunąć was z ziemi? Po tych słowach Dawid rozkazał swoim wojownikom, aby ich zabili, obcięli im ręce i nogi i powiesili przy stawie w Hebronie [2Sm 4,8-12].

Słowo Boże naucza, że Bóg ma upodobanie w ludziach podobnych do Syna Bożego, który w męce krzyżowej prosił: Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią [Łk 23,34]. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią [Mt 5,7] powiedział wcześniej w Kazaniu na Górze. Nie tylko własnym winowajcom powinniśmy chętnie przebaczać, ale również osobom, które zawiniły wobec innych osób. Jeżeli nie stać nas na taką wspaniałomyślność, to musimy liczyć się z tym, że spotka nas surowsza kara. Nad tym, kto nie okazał miłosierdzia, odbywa się sąd bez miłosierdzia [Jk 2,13].

Dawid chętnie odpuścił swoim winowajcom, surowo natomiast ukarał ludzi, którzy przebaczyć nie chcieli. W ten sposób dobrze wpisał się w myśl Bożą. A gdy stoicie i modlicie się, przebaczajcie, jeśli macie coś przeciwko komuś, aby i wasz Ojciec, który jest w niebie, przebaczył wam wasze wykroczenia. Bo jeśli wy nie odpuścicie, i Ojciec wasz, który jest w niebie, nie odpuści waszych wykroczeń [Mk 11,25].

Jaki z tego wniosek? Boga nie tyle gniewają moje osobiste grzechy i upadki, co bardziej widoczny we mnie brak gotowości do przebaczania innym ludziom. Nieprzejednane serce jest Mu obce. Jeżeli chcę jak Dawid być człowiekiem według serca Bożego - to trzeba mi się nauczyć chętnie przebaczać ludziom. Nawet tym, którzy nie zawinili bezpośrednio przeciwko mnie.

15 maja, 2019

Warto wrócić!

Czytając dzisiaj Pismo Święte natrafiłem na wzmiankę o potomkach Szeli, najmłodszego syna Judy. Niewiele o nich wiemy, ale Biblia przybliża kilka szczegółów na ich temat. Joasz i Saraf, którzy ożenili się w Moabie, ale powrócili do Betlejem. To są dawne wydarzenia. Byli oni garncarzami i mieszkali w Netaim oraz w Gederze. Wykonując prace dla króla, mieszkali przy nim [1Krn 4,22-23 w przekładzie Biblii Poznańskiej].

Po pierwsze, o Joaszu i Sarafie wiadomo, że ożenili się w Moabie, ale powrócili do Betlejem. Żeniaczka z kobietami z obcych narodów była dla Izraelitów wykroczeniem przeciwko Prawu. Bardzo źle skończył król Salomon, który - jak czytamy - pokochał wiele kobiet cudzoziemskich[1Krl 11,1], między innymi Moabitki. Dwaj synowie Noemi żeniąc się w Moabie tam pomarli i już nie wrócili do ziemi judzkiej. Joasz i Saraf popełnili ten sam błąd. Najwidoczniej po przeniesieniu się do Moabu odnieśli jakiś sukces, bo inne przekłady Biblii mówią nawet, że panowali w Moabie. Powodzenie potomków Judy w Moabie nie trwało jednak długo. Nie mogło trwać, bowiem każdy człowiek, który osiąga coś w życiu za cenę złamania zasad Słowa Bożego, musi się liczyć z tym, że jego sukces nie będzie trwały. Bóg najwidoczniej okazał wielką łaskę Joaszowi i Sarafowi. Pomimo ich emigracji matrymonialnej, powrócili do Betlejem.

Tak niestety bywa i dzisiaj z nami, że w swoich planach i dążeniach zapędzamy się gdzieś poza granice Słowa Bożego. Bóg dał nam miejsce na ziemi i wszystko, co jest potrzebne do życia i pobożności, a my szukamy czegoś lepszego. Chwilowo wydaje się nam nawet, że zrobiliśmy dobrze. Cieszymy się swoim nowym miejscem zamieszkania, nową wspólnotą kościelną, nowym gronem towarzyskim, lecz ma to charakter przejściowy. Kto pochodzi z "Betlejem" nie będzie się miał dobrze w "Moabie", nawet jeśli przez jakiś czas czuje się tam jak pan. Na szczęście Bóg w Chrystusie Jezusie jest dla nas łaskawy i nie tylko pozwala nam powrócić, ale serdecznie nas przyjmuje.

Po drugie - jak przeczytałem - Joasz i Saraf dostali się na dwór królewski. Byli garncarzami, którzy w wyniku wykonywania prac na rzecz króla stali się poniekąd jego domownikami. Byli oni garncarzami i mieszkali przy królu w Netaim i Gedera, wykonując zlecone im przez króla prace [1Krn 4,23 w przekładzie Biblii Ewangelicznej]. Nie mogli lepiej trafić. Powrót do ziemi judzkiej okazał się dobrą decyzją.

Również i my, gdy decydujemy się wrócić do miejsca, które wyznaczył nam Pan, możemy liczyć na to, że Bóg przywróci nas do służby i zacznie znowu dawać nam zadania do wykonania. Mało tego. Przyjmie nas i uzna za swoich domowników. Tak więc nie jesteście już obcymi, przybyszami, lecz współobywatelami świętych i domownikami Boga [Ef 2,19]. Czyż coś lepszego może się nam przydarzyć? Dlatego warto wrócić. Nie ma sensu dalej błąkać się gdzieś po "Moabie" nawet jeśli wydaje sie nam, że tam panujemy. Trzeba nam wrócić do kraju, do zboru, do swoich sprawdzonych przyjaciół, do porzuconej służby Bogu, do życia na Jego chwałę.

To, co Biblia mówi o Joaszu i Sarafie - To są dawne wydarzenia - jak głosi zacytowany na wstępie święty tekst. A jednak dawne dzieje są wspaniałą wskazówką dla nas, którzy żyjemy tutaj i teraz. Wszystko bowiem, co przedtem napisano, ku naszej nauce napisano, abyśmy przez cierpliwość i pociechę z Pism mieli nadzieję [Rz 15,4].