07 listopada, 2018

Dlaczego bez obaw już jej nie wspominam?

W czasach mojej młodości noc z 6 na 7 listopada świętowano w kraju jako rocznicę wybuchu Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej. To wydarzenie dzisiaj do tego stopnia jest mi obce, że nawet nie chcę mi się tłumaczyć, dlaczego "październikowa" skoro miało ono miejsce w listopadzie. Wspominam je tylko po to, aby na przykładzie tego martwego już święta uwypuklić ważną prawdę duchową.

Chodzi mi o to, że są w naszej przeszłości takie sprawy, które niegdyś były, musiały być, bardzo ważne, a dzisiaj nie mają już żadnego znaczenia. Kiedyś w każdej polskiej szkole nie sposób było pominąć rocznicy Rewolucji Październikowej, a dzisiaj byłoby to całkowicie niestosowne, wręcz bulwersujące, gdyby gdzieś urządzono akademię szkolną na jej cześć.

Podobnie bywa w sferze duchowej. Wyrastając w określonym środowisku, nabywając rozmaitych zwyczajów i uczestnicząc od dziecka w ceremoniach religijnych, gotowi jesteśmy myśleć, że tak należy robić już do końca życia. Uwikłani przez lata w jakieś uzależnienie, myślimy, że porzucając je nagle, moglibyśmy sobie zaszkodzić. Siłą nawyku, przymusu, albo tylko braku głębszej refleksji, przez lata powtarzamy te same czynności, które nie tylko nie wnoszą w nasze życie niczego wartościowego, ale nawet nam szkodzą.

Od samych początków Kościoła wyznawcy Jezusa Chrystusa znali przeżycie odrodzenia duchowego i radykalnego nawrócenia się do Boga. Wielu z nich wcześniej bardzo angażowało się religijnie. Nie wyobrażali sobie, że mogliby żyć inaczej. Tak jest do dzisiaj. Były lata, że moja mama nie wyobrażała sobie, by nie wziąć udziału w procesji Bożego Ciała albo nie odwiedzić Jasnej Góry. Lęk przed karą boską i ludzką opinią, trzymał nas w obrzędach i świętach, które nic nie wnosiły w nasze życie, aż nadszedł czas poznania żywego Boga i duchowego odrodzenia.

Wiecie, że gdy byliście poganami, zwodzono was za każdym razem, gdy was wprowadzano przed nieme bożyszcza [1Ko 12,2] - mówi Biblia. Przykład nawróconych do Jezusa Koryntian musiał wywołać w Macedonii i Achai niezłą sensację, ponieważ mieszkańcy tamtych stron sami rozgłaszają, jak nas przyjęliście i jak odwróciliście się od bóstw do Boga, po to, by służyć Bogu żywemu i prawdziwemu [1Ts 1,9]. Zaprzestanie kultu świętych obrazów, odwrócenie się od martwych obrzędów i nawrócenie się do żywego Boga, aby oddawać Mu cześć zgodnie z Pismem Świętym - to jest postęp duchowy i rozwój w wierze! Owszem, można z tego powodu spotkać się z prześladowaniem ze strony ludzi, ale na pewno zyskuje się w ten sposób upodobanie w oczach Bożych.

Bardzo religijny przed nawróceniem faryzeusz, Saul z Tarsu, napisał: A jednak cokolwiek mogło mi nieść jakąś korzyść, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. Więcej, w świetle doniosłości poznania Jezusa Chrystusa, mojego Pana, nic się dla mnie nie liczy. Dla Niego straciłem wszystko i wszystko uznaję za gnój, żeby tylko zyskać Chrystusa i odnaleźć się w Nim, nie dzięki mojej sprawiedliwości mierzonej normą Prawa, lecz tej, która pochodzi z zawierzenia Chrystusowi i ma swoje źródło w Bogu - dzięki sprawiedliwości opartej na wierze [Flp 3,7-9].

Podobnie jak nikt w Polsce nie musi się już przejmować rocznicą WSRP, tak też w sferze naszej duchowości są sprawy, których nie musimy dalej ciągnąć tylko dlatego, że od dawna je robimy. Bez obawy możemy zaprzestać martwej religijności i zacząć służyć Bogu żywemu i prawdziwemu. Bez wątpienia możemy porzuć grzech i rozpocząć nowe życie. Jak to zrobić? Odpowiedź znajdziemy w Biblii.

06 listopada, 2018

Wspomnienie Otwarcia Kaplicy CCNŻ


Dzisiaj dokładnie mijają dwa lata od chwili uroczystego oddania do użytku nowej kaplicy Centrum Chrześcijańskiego NOWE ŻYCIE w Gdańsku przy ul. Olszyńskiej 37.
Na tę okoliczność przygotowaliśmy króciutki filmik wspomnieniowy, abyśmy przypomnieli sobie te chwile i zachowali je we wdzięcznej pamięci, dziękując Bogu za Jego dar.

27 października, 2018

Po co idziemy na nabożeństwo?

Wyobraźmy sobie, że oto zostaliśmy zaproszeni na uroczystą kolację wydawaną na okoliczność zwycięstwa prezydenta w kolejnych wyborach. Wybierając się wszakże do prezydenckiej rezydencji nie skupiamy się na tym, jak moglibyśmy uczcić tam jego osiągnięcia. Nie idziemy, żeby sprawić przyjemność prezydentowi zanosząc mu jakiś miły prezent. Nie planujemy wygłaszać tam choćby kilku słów pochwały dla jego osiągnięć i zasług. Każdy z nas myśli o tym, żeby coś tam ugrać dla siebie. Wiemy oczywiście, że kolacja zadedykowana jest prezydentowi. Lecz on nie będzie w centrum naszej uwagi. Weźmiemy udział w tej imprezie dlatego, że stanowi ona dla nas dobrą okazję do załatwienia własnych interesów. Pytam: Czy coś takiego jest w porządku w stosunku do prezydenta?

Przez całą kadencję prezydent urzędował. Codziennie załatwiał ludzkie sprawy. Można było umówić się na spotkanie z nim i przedłożyć mu swoje problemy. Dowolnego dnia w tygodniu można było do niego zadzwonić i opowiedzieć mu o sobie. Można też było prosić innych współpracowników prezydenta, aby wstawili się za nami i pomogli nam do niego dotrzeć, Uroczysta kolacja na cześć prezydenta nie jest miejscem do załatwiania swoich prywatnych spraw.

Nabożeństwo chrześcijańskie odbywa się ku chwale i czci naszego Zbawiciela i Pana, Jezusa Chrystusa. Lud Boży co siódmy dzień zgromadza się, aby złożyć hołd Bogu i oddać Mu chwałę. Chrystus Pan jest w centrum uwagi! Już na kilka dni przed nabożeństwem chrześcijanie mają to na uwadze, aby jak najlepiej włączyć się w uwielbianie Boga. Zgromadzeni ludzie myślą tylko o tym, żeby powiedzieć Panu Jezusowi coś miłego. Żeby docenić i uwypuklić Jego osiągnięcia. Podziękować Bogu za miniony tydzień, pełen Jego łaski. Czy tak? Czy Bóg godzien jest tego, aby Jego lud ten jeden dzień w tygodniu w całości poświęcił Jemu?

Lecz oto idący na nabożeństwo chrześcijanie myślą o sobie. Idą, bo chcą tam osobiście skorzystać i coś z niego wynieść. Decydują się na udział w zgromadzeniu, bo oczekują, że ktoś będzie ich budował, chwalił, pocieszał, motywował i ogólnie poprawiał im samopoczucie. Najlepiej by było, żeby podczas nabożeństwa ktoś imiennie się o nich pomodlił. Po to przecież poświęcają swój czas w niedzielę. Owszem, gotowi są śpiewać i słuchać, ale tylko wówczas, gdy odnoszą z tego jakąś korzyść osobistą. Pytam: Czy coś takiego jest w porządku w stosunku do Boga?

Każdego dnia Pan dźwiga nasze ciężary. Codziennie mamy dostęp do Niego, aby przedkładać Mu nasze sprawy. W każdy powszedni dzień możemy przystępować z ufną odwagą do Jego tronu łaski. Możemy też w modlitwie bez ograniczeń wstawiać się za siebie nawzajem. Niedziela natomiast jest dniem poświęconym Panu!

Oto, co mówi Biblia na ten temat: Jeżeli powstrzymasz swoją nogę od bezczeszczenia sabatu, aby załatwiać swoje sprawy w moim świętym dniu, i będziesz nazywał sabat rozkoszą, a dzień poświęcony Panu godnym czci, i uczcisz go nie odbywając w nim podróży, nie załatwiając swoich spraw i nie prowadząc pustej rozmowy, wtedy będziesz się rozkoszował Panem, a Ja sprawię, że wzniesiesz się ponad wyżyny ziemi, i nakarmię cię dziedzictwem twojego ojca, Jakuba, bo usta Pana to przyrzekły [Iz 58,13-14].

Na niedzielne nabożeństwo idziemy czcić, wychwalać i uwielbiać naszego Boga i Pana, Jezusa Chrystusa. Nastawiamy się na słuchanie Słowa Bożego. Całą uwagę skupiamy na Nim, a nie na sobie. Liczy się nie to, co my z nabożeństwa będziemy mieli, lecz to co z naszego zgromadzenia będzie miał Bóg! Weźmy to - proszę - pod uwagę, idąc jutro na nabożeństwo.

19 października, 2018

Jak zyskać względy u Boga?

W tych dniach codziennie ktoś stara się nam przypodobać i zyskać nasz głos w wyborach samorządowych. Tymczasem trwają wybory o niebo ważniejsze. Każdego dnia Bóg wybiera sobie ludzi, których ostatecznie chce mieć w Królestwie Bożym.  Nie wy mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was, abyście szli i owoc wydawali i aby owoc wasz był trwały, by to, o cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, dał wam [J 15,16]. Być w drużynie Syna Bożego - to prawdziwy zaszczyt i wieczna chwała. Jak więc zyskać względy u Boga i być Jego wybrańcem?

Absolutnie elementarnym i koniecznym warunkiem podobania się Bogu jest wiara w Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Tylko w Jezusie i poprzez Jezusa możemy znaleźć upodobanie w oczach Bożych. Bez całkowitego oddania serca Chrystusowi Panu nic się u Boga nie liczy. Żaden nasz trud, żadne osiągnięcia, nic nie będzie miało znaczenia, jeśli nie jest powiązane z wiarą w Jezusa Chrystusa. Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim [J 3,36]. Bóg wybiera sobie ludzi tylko w ten jeden sposób. Gdy zaś już w Jezusa Chrystusa uwierzymy i On jest naszym Zbawicielem i Panem, to z tej wiary wynika wielka potrzeba serca, aby podobać się Bogu praktycznie i na co dzień. Oto krótki przegląd postaw gwarantujących upodobanie w Bożych oczach:

1. Posłuszeństwo Słowu Bożemu. Od zawsze ludzie myślą, że można przypodobać się Bogu poprzez złożenie Mu jakiejś ofiary. Tymczasem Biblia mówi: Czy takie ma Pan upodobanie w całopaleniach i w rzeźnych ofiarach, co w posłuszeństwie dla głosu Pana? Oto: Posłuszeństwo lepsze jest niż ofiara, a uważne słuchanie lepsze niż tłuszcz barani [1Sm 15,22].

2. Miłosierdzie, prawość i sprawiedliwość. Nie ma lepszego sposobu na zyskanie względów u Boga, ponad to, ażeby być podobnym do Niego. Wiem też, o Boże mój, że Ty badasz serce i masz upodobanie w prawości [1Kn 29,17]. Lecz kto chce się chlubić, niech się chlubi tym, że jest rozumny i wie o mnie, iż Ja, Pan, czynię miłosierdzie, prawo i sprawiedliwość na ziemi, gdyż w nich mam upodobanie - mówi Pan [Jr 9,23].

3. Bojaźń Boża i zaufanie do Boga. Pan ma upodobanie w tych, którzy się go boją, którzy ufają łasce jego [ Ps 147,11]. Bog patrzy na serce człowieka. Gdy widzi w nim respekt i cześć dla Niego, to wspiera takiego człowieka. Nigdy nie zostawia na lodzie nikogo, w kim zauważą szczerą bojaźń i zaufanie do Boga. Wspiera tego, którego droga mu się podoba [Ps 37,23].

4. Nawrócenie do Boga. Choćbyśmy nie wiem jak bardzo zgrzeszyli, gdy tylko zaczynamy wstawać, gdy przepraszamy Boga i żałujemy swoich grzechów, zyskujemy upodobanie w Jego oczach. Czy rzeczywiście mam upodobanie w śmierci bezbożnego - mówi Wszechmocny Pan - a nie raczej w tym, by się odwrócił od swoich dróg i żył? [Ez 18,23].

5. Wspieranie służby Bożej. Zbór w Filippi, wspierając materialnie apostoła Pawła, spodobał się Bogu. Poświadczam zaś, że odebrałem wszystko, nawet więcej niż mi potrzeba; mam wszystkiego pod dostatkiem, otrzymawszy od Epafrodyta wasz dar, przyjemną wonność, ofiarę mile widzianą, w której Bóg ma upodobanie [ Flp 4,18]. Zasadniczo rzecz biorąc, w okresie Nowego Przymierza Bóg działa poprzez zbory Boże. Potrzebują one ofiarności swoich członków, aby ośrodki pracy Pańskiej były należycie zaopatrzone. 

6. Posłuszeństwo rodzicom. Względy u Boga możemy zyskać już od najwcześniejszych lat życia. Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim; albowiem Pan ma w tym upodobanie [Kol 3,20]. Posłuszeństwo ojcu i matce, chociaż dotyczy lat dziecięcych, ma skutki na całe życie. Czcij ojca swego i matkę, to jest pierwsze przykazanie z obietnicą: Aby ci sie dobrze działo i abyś długo żył na ziemi [Ef 6,2-3].

7. Zawarcie związku małżeńskiego. Kto znalazł żonę, znalazł coś dobrego i zyskał upodobanie u Pana [Prz 18,22]. Jak to rozumieć? Biblia mówi, że sam Bóg wziął sobie Izraela za małżonkę. Chrystus Pan jest Oblubieńcem Kościoła, za który oddał swoje życie. Wielu mężczyzn nie chce się żenić, bo to wymaga poświęcenia i ustawicznego zapierania się samego siebie. Mężczyzna, który bierze na siebie odpowiedzialność za żonę i zakłada rodzinę, zyskuje upodobanie w oczach Bożych, bo jest w tym pierwiastek Chrystusowej miłości i oddania.

Podsumowując powyższe wskazówki Słowa Bożego, chcę wskazać trzy główne kierunki zyskiwania względów u Boga.

Po pierwsze, wierz w Syna Bożego, Jezusa Chrystusa i miłuj Go z całego serca. Bóg Ojciec miłuje Syna. Każdy więc, u kogo Ojciec zobaczy podobne nastawienie serca do Jezusa, zyskuje względy u Boga. Miłuj Pana Jezusa. Zabiegaj o pełnię Ducha, który Go objawia. Rozsławiaj Jezusa. Czyń wszystko dla chwały Bożej! Na pewno znajdziesz w ten sposób upodobanie w oczach Bożych.

Po drugie, miłuj zbór Pański. Respektuj zbór jako Ciało Chrystusowe. Dbaj o dobre imię zboru. Broń zboru i trwaj wiernie w jego społeczności. Wspieraj zbór swoją obecnością, zaangażowaniem serca i rąk, modlitwą i finansowo. Czyniąc tak stajesz się jak Chrystus w Jego trosce o Kościół. Bez wątpienia podobasz się Bogu.

Po trzecie, nastaw życie na Królestwo Boże. W ten sposób będziesz mieć taką samą, co Bóg, wizję przyszłości. Będziesz praktycznie wyrażać wiarę w Jezusa Chrystusa, który przyjdzie powtórnie na ziemię, aby osądzić ten świat i ustanowić tu Królestwo, któremu nie będzie końca. Szukając przede wszystkim Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, zyskasz upodobanie w oczach Bożych.

07 października, 2018

Za co w tym roku dziękuję Bogu?

Od wielu już lat w pierwszą niedzielę października wraz z członkami i przyjaciółmi Centrum Chrześcijańskiego NOWE ŻYCIE stajemy przed Bogiem, aby w uroczysty sposób wyrazić wdzięczność Bogu za plony polskiej ziemi i za wszystkie dobrodziejstwa, którymi nas Bóg w tym roku obdarował.

Tym razem, po pierwsze - jako ojciec - szczególnie dziękuję Bogu za to, że mój syn postanowił całkowicie poświęcić się służbie duchowej. Od lat w miarę możliwości angażował się w posługę w zborze, ale teraz pozostawił karierę menadżerską w IKEA i bez żadnych warunków wstępnych w pełni postawił się do dyspozycji naszego zboru. Cieszę się, że jak niegdyś Paweł apostoł do Tymoteusza, tak dzisiaj ja, jako ojciec, mogę powiedzieć do mojego syna: Lecz ty poszedłeś za moją nauką, za moim sposobem życia, za moimi dążnościami, za moją wiarą...  [2Tm 3,10]. Jest super. Pod każdym względem mam w nim zaufanego i dobrego współpracownika.

Po drugie - jako sługa Słowa Bożego - jestem wdzięczny Bogu za kilku nowych braci, którzy w ostatnich miesiącach dołączyli do grona mężczyzn usługujących Słowem Bożym w naszym zborze. W myśl Słowa Bożego: A co słyszałeś ode mnie wobec wielu świadków, to przekaż ludziom godnym zaufania, którzy będą zdolni i innych nauczać [2Tm 2,2] od jakiegoś czasu prowadzimy w zborze warsztaty kaznodziejskie. Dzięki temu za naszą kazalnicą staje już co najmniej sześciu miejscowych braci. Jest więc komu nie tylko mnie zastąpić na wypadek wyjazdu lub choroby ale także karmić zbór coraz treściwszym pokarmem duchowym. Dziękuję Bogu za nich tym bardziej, że niektóre społeczności zmagają się z niedoborem kaznodziejów i desperacko zaczynają zapraszać do tej posługi kobiety.

Po trzecie - jako założyciel zboru - od samego początku istnienia naszej społeczności starałem się o własną, dostatecznie dużą nieruchomość, umożliwiającą zborowi nieskrępowaną i stabilną działalność w mieście. W głowie wciąż dźwięczały mi słowa: Nie użyczę snu swoim oczom i nie dam się zdrzemnąć powiekom, póki nie znajdę miejsca dla PANA... [Ps 132,4-5] Osiemnaście lat przeżyliśmy w wynajmowanych lokalach. W końcu trafiliśmy na Olszynkę. Użytkując od kilku lat dwór olszyński wciąż wyczekiwałem na tę chwilę, gdy nabędziemy go na własność. Nareszcie się doczekałem. 4 kwietnia 2018 roku zbór Centrum Chrześcijańskie NOWE ŻYCIE w Gdańsku został właścicielem całej nieruchomości przy ul. Olszyńskiej 37 w Gdańsku. Alleluja! Zalewa mnie fala wdzięczności Bogu i ludziom, którzy mnie wspomogli.

Zgodnie z wezwaniem Pisma Świętego - Za wszystko dziękujcie; taka jest bowiem wola Boża w Chrystusie Jezusie względem was [1Ts 5,18] - z sercem przepełnionym wdzięcznością dziękuję Bogu za powyższe i inne tegoroczne dobrodziejstwa.

05 października, 2018

Rozmawiajmy na bieżąco

Modlitwa dla niejednego chrześcijanina może stanowić poważny problem. Od samego początku jest  on bowiem nauczany, że koniecznie powinien się modlić. Mówią mu, że bez modlitwy jego chrześcijańskie życie nie ma szans powodzenia. Z każdej strony słyszy o konieczności "cichego czasu" z Bogiem, o rozpoczynaniu dnia z modlitwą, o modlitwie przed snem i o potrzebie wcześniejszego "przemodlenia" każdej ważnej sprawy. Bombardowany jest świadectwami wielkich "modlicieli", modlącymi się całymi godzinami oraz radami, że im więcej ma do zrobienia, tym więcej powinien się modlić.

Tymczasem poranna gonitwa, praca i dojazd do niej, przedłużający się powrót z zakupami po drodze, zajęcia z dziećmi, opieka nad babcią, wizyty u lekarzy, utrzymywanie kontaktów z krewnymi i przyjaciółmi, zaangażowanie społeczne, służba w zborze, przygotowanie posiłków, sprzątanie mieszkania, wieczorne zmęczenie – to wszystko czyni modlitwę w potocznym ujęciu ciężarem bardzo trudnym do udźwignięcia. Jak znaleźć czas na modlitwę, jeśli nie jest się emerytem lub mnichem? Jak można ułożyć swoje życie modlitewne tak, aby na co dzień nie mieć w związku z nim wyrzutów sumienia?

Posłużmy się obrazem ze sfery kontaktów międzyludzkich. Kiedy relacje z niektórymi osobami są dla nas trudne, pełne pretensji i napięć? Wtedy, gdy spotkanie z nimi wymaga wcześniejszych uzgodnień i utrafienia w ich dobry humor. Gdy musimy wszystko odłożyć na bok, a i tak czujemy, że mierzą czas spędzany z nimi, aby nam potem wytknąć, jak mało go dla nich poświęcamy. Siłą rzeczy kontakt z takimi osobami jest rzadki i coraz trudniejszy... Atmosfera relacji jest zupełnie inna, gdy z kimś jesteśmy w bieżącym kontakcie. Odzywając się do siebie wzajemnie wielokrotnie w ciągu dnia, sygnalizując problemy, ciesząc się osiągnięciami i dzieląc się doświadczeniem – tworzymy zdrową, szczerą i serdeczną więź, która nie tylko nie jest dodatkowym obciążeniem naszego życia, ale która nas wręcz w tym życiu uskrzydla.

Proponuję podobne podejście do kwestii modlitwy. Bądźmy z naszym umiłowanym Zbawicielem i Panem, Jezusem Chrystusem, w kontakcie on-line. Przy każdej zmianie okoliczności odzywajmy się natychmiast, nie czekając na jakąś wyznaczoną porę. Dziesiątki razy w ciągu dnia mówmy Mu co się z nami dzieje, co myślimy i co odczuwamy. Oczywiście, mamy specjalny czas modlitwy, gdy zaszywamy się gdzieś, aby omówić z Bogiem coś ważnego i trudnego albo gdy gromadzimy się na nabożeństwie zborowym. Ażeby jednak spełniać apostolski postulat "Nieustannie się módlcie" [1Ts 5,17] trzeba nam bieżącego kontaktu z naszym Panem. Dzięki Duchowi Świętemu jest to możliwe zawsze i w każdych okolicznościach. Przy takim podejściu do modlitwy, możemy rozmawiać z Bogiem pod prysznicem lub w kuchni, w tramwaju lub za kierownicą, przy biurku lub przy taśmie produkcyjnej, robiąc zakupy czy leżąc już w łóżku. W ten sposób, nie licząc czasu modlitwy, trwamy w nieustannej modlitwie. Od razu mówimy i słuchamy, a żadna kwestia nie odkłada się na potem.

Rozmawiając na bieżąco z Bogiem nigdy nie czujemy się modlitwą obciążeni. Wręcz przeciwnie. Tak praktykowana modlitwa, wplatając się w naszą codzienną aktywność, w znaczącym stopniu poprawia nasze morale. Cieszymy się tą myślą, że On od razu wie, co przeżywamy. Jednocześnie Duch Święty udziela nam rad zgodnych z myślą Chrystusową. Dzięki temu nawet w największej burzy jesteśmy spokojni. Stajemy się ludźmi radosnymi. Nie odczuwamy osamotnienia. Nie mamy wyrzutów sumienia z powodu braku modlitwy. Jednym słowem, kontakt on-line z naszym Panem – to wspaniały sposób na modlitwę.