22 stycznia, 2019

Powaga i prostota służby Bożej

Bracia usługujący przy Wieczerzy Pańskiej.
 Od lewej: śp. M. Jakoniuk, śp. A. Józefowicz, śp. A. Matiaszuk,
śp. J. Krauze, śp. B. Kudzin i L. Strzałkowski
Pozwalam sobie dzisiaj zaprezentować nabożeństwo z chrztem wiary i Wieczerzą Pańską w moim macierzystym zborze w Gdańsku, w święto Zesłania Ducha Świętego 1 czerwca 1988 roku.

Starsi chrześcijanie z Trójmiasta z łatwością rozpoznają naszych ojców w wierze, którzy głosili nam Słowo Boże oraz współwyznawców Jezusa Chrystusa z tamtych lat. "Pamiętajcie na wodzów waszych, którzy wam głosili Słowo Boże, a rozpatrując koniec ich życia, naśladujcie wiarę ich. Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki" [Hbr 13,7-8].

Młodszym wierzącym serdecznie polecam to wideo jako lekcję poglądową na temat powagi i prostoty ewangelicznego nabożeństwa. Jest to o tyle ważne, że w dzisiejszych czasach charakter niektórych zgromadzeń chrześcijańskich zaczyna bardziej przypominać imprezę kulturalno-rozrywkową, aniżeli nabożeństwo. A przecież Biblia nas wzywa: "... oddawajmy cześć Bogu tak, jak Mu to miłe: z nabożnym szacunkiem i bojaźnią" [Hbr 12,28]. Patrzmy i się uczmy. Zapraszam do oglądania. https://www.youtube.com/watch?v=cnR63sNqFYE

14 stycznia, 2019

Trzeba nam wzmóc czujność!


Gdy zdarza się coś tragicznego, zaczynamy szukać winnych. Czym prędzej chcielibyśmy ustalić i ukarać sprawcę nieszczęścia. Nie zawsze jednak jest to możliwe. W świetle prawa nie można, na przykład, karać kogoś za jego czyn, jeżeli popełnił go w stanie niepoczytalności. Pozbawionego władz umysłowych człowieka nie można sądzić tak, jak kogoś normalnego, zdolnego ponosić odpowiedzialność za swoje czyny.

Jestem wstrząśnięty wczorajszym atakiem nożownika na Prezydenta Gdańska, Pana Pawła Adamowicza. Zamach miał charakter fizyczny, rzeczywisty, a do tego spektakularny. Dlatego tak poruszył nas wszystkich. Zaczęliśmy się modlić o Prezydenta. Zły, szalony człowiek targnął się na jego życie. Chciał mu je odebrać i - jak się dzisiaj okazało - niestety tego dokonał. Obawiam się, że nawet trudno go będzie za to ukarać, bo podobno jest chory psychicznie.

Jest w Biblii opowieść o Gedaliaszu, ustanowionym na okoliczność niewoli babilońskiej zarządcą Judei. Miał działać dla dobra pozostałej w miastach biednej ludności i z wielkim optymizmem do tego zadania przystąpił. Niestety, pojawił się człowiek z obsesyjnym zamiarem pozbawienia go życia. Przedostał się do najbliższego otoczenia Gedaliasza i w trakcie uczty, gdy siedzieli przy wspólnym stole, Ismael, syn Netaniasza, i dziesięciu ludzi, którzy mu towarzyszyli, zerwali się i zamordowali Gedaliasza, syna Achikama, wnuka Szafana! Zadali śmierć temu, którego król Babilonu ustanowił namiestnikiem w kraju! [Jr 41,2]. Gedaliasz był wcześniej ostrzegany, że takie niebezpieczeństwo mu grozi, lecz nie dawał temu wiary. Nie dopuszczał do siebie myśli, że ktoś mógłby targnąć się na jego życie.

Spróbujmy z tą myślą przenieść się w sferę duchową. Podobnie jak przez naturalne poczęcie i narodziny otrzymujemy doczesne, fizyczne życie w ciele, tak też przez wiarę w Jezusa Chrystusa i duchowe odrodzenie otrzymujemy dar życia wiecznego. Kto wierzy w Syna ma życie wieczne, kto natomiast odmawia Synowi posłuszeństwa, nie zazna życia, lecz ciąży na nim Boży gniew [J 3,36]. Jezus Chrystus dał nam dar życia wiecznego, diabeł natomiast chce nam je odebrać. I jest w tym skuteczny. Tysiące ludzi chodzi ulicami naszych miast nie zdając sobie sprawy z tego, że został im zadany śmiertelny cios.

Nie możemy obwiniać, a tym bardziej w żaden sposób nie możemy ukarać diabła za to, że atakuje z zamiarem pozbawienia nas życia wiecznego. Taką ma obsesję.  Jest całkowicie wynaturzony i nie potrafi inaczej działać. Złodziej przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i niszczyć [J 10,10] - powiedział o nim Jezus. Nie da się go zresocjalizować i nawrócić na dobrą drogę. Zawsze będzie chciał pozbawić nas życia wiecznego. Jak? Kusząc nas do grzechu. Odwołuje się przy tym do naszych naturalnych pragnień. Źródłem pokus człowieka są jego własne żądze. To one go pociągają i nęcą. Gdy żądza się rozwinie, rodzi grzech, a gdy grzech dojrzeje, rodzi śmierć [Jk 1,14-15]. Każdy niewyznany, nieusprawiedliwiony grzech to śmiertelne niebezpieczeństwo. Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi nie odziedziczą Królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ludzie dopuszczający się nierządu, bałwochwalcy, cudzołożnicy, mężczyźni współżyjący między sobą i ci, którzy sie im oddają, złodzieje, chciwcy, pijacy, oszczercy i zdziercy nie odziedziczą Królestwa Bożego [1Ko 6,9-10]. Gdy któremuś z tych grzechów ulegniemy i się z niego natychmiast nie opamiętamy, to jesteśmy pozbawieni życia wiecznego. Takie stanowisko prezentowali apostołowie Jezusa Chrystusa. Każdy, kto nienawidzi swojego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego [1J 3,15]. Czy dobrze myślę?

Zagrożenia nie da się zniwelować. Diabeł aż do końca świata pozostanie Złym, a cały świat tkwi w mocy złego [1J 5,19]. Jak wobec tego możemy być zbawieni? Jak uchronić się przed śmiertelnymi atakami diabła? Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Wasz przeciwnik, diabeł, krąży wokoło niczym lew ryczący, wypatrujący łupu. Przeciwstawcie mu się mocni w wierze... [1Pt 5,8-9]. Diabeł, dopóki ostatecznie nie zostanie odizolowany poprzez wrzucenie go do jeziora ognistego, jest śmiertelnie groźny. Musimy uważać na zagrożenie z jego strony. Zawsze wznoście tarczę wiary. Dzięki niej ugasicie każdy rozżarzony pocisk złego [Ef 6,16] - wzywa Słowo Boże. Każdego dnia duchowy przeciwnik - szatan - w różnej postaci i w rozmaitym przebraniu zbliża się niespodziewanie, aby nas ugodzić. Trzeba nam wzmóc czujność!

Jako chrześcijanie mamy też wielką rolę względem siebie nawzajem. Powinniśmy czujniej troszczyć się o duchowe bezpieczeństwo braci i sióstr w Chrystusie. Musimy w porę zauważać grożące im niebezpieczeństwo. Gdy dostrzegamy, że grzech zaczyna ich wciągać, nieraz dosłownie trzeba rzucić się im na pomoc. Stańmy się dla bliźnich prawdziwymi ochroniarzami i ratownikami wiedząc, że ten, kto nawrócił grzesznika z jego błędnej drogi, uratuje jego duszę od śmierci i zakryje mnóstwo grzechów [Jk 5,20].

Odkrywam w sobie tendencję do bagatelizowania grzechu i jego wpływu na moją przyszłość. Zbyt łatwo dopuszczam go do siebie, wypierając myśl, że jakaś tam słabostka, jakieś nieposłuszeństwo Słowu Bożemu mogłoby pozbawić mnie żywota wiecznego. Wstrząśnięty śmiercią Pana Prezydenta Pawła Adamowicza wzmagam osobistą czujność na zagrożenie ze strony grzechu. Od wszelkiego rodzaju zła z dala się trzymajcie [1Ts 5,22]. Niech ta tragedia nauczy mnie czegoś ważnego o zachowaniu przy życiu swojej duszy. Ciebie też do tego zachęcam.

12 stycznia, 2019

Ludzkie sentencje vs. Słowo Boże

Wydaje mi się, że jak nigdy wcześniej za mojego krótkiego życia, zapanowała moda na cytowanie rozmaitych sentencji. Na przykład, przed chwilą ktoś na FB zamieścił taką: Człowiek nigdy nie jest tak wielki jak wtedy, gdy klęczy przed Bogiem". Czy to prawda? Czy zawsze tak jest? Czy każdy klęcznik formuje i uzdalnia ludzi do czynienia wielkich rzeczy?

Zauważam też ostatnio, że niektórym przestało wystarczać przywoływanie zgrabnych, osławionych już powiedzonek myślicieli z przeszłości i zabrali się za wymyślanie swoich własnych. Nieukrywany przy tym zamiar nadania im rangi "złotych myśli" znacznie wyprzedza jednak uznanie ich wartości w kręgach, do których są adresowane. Nie każde słowa mają szansę stać się znanym aforyzmem. Większość współczesnych, domorosłych sformułowań nawet w dobie Internetu nie zastąpi wiekowych porzekadeł i przysłów.

Rozumiem, że coraz bardziej nakręca nas dążenie do nowego. Wystarczy, że coś jest z ubiegłego roku, a już trafia na wyprzedaż po zaniżonej cenie. O ile nawet taki los może też podzielić mądrość minionych pokoleń, to nigdy nie wolno nam odłożyć do lamusa słów Pisma Świętego. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą [Mt 24,35] - powiedział Jezus. Wszelkie ciało jest jak trawa. Cała jego chwała przypomina jej kwiat. Trawa uschła i kwiat opadł, lecz słowo wypowiedziane przez Pana trwa na wieki. Takie właśnie słowo zostało wam ogłoszone [1Pt 1,24-25].

Moda na nowe nawet w kręgach chrześcijańskich zaczyna wypierać z obiegu Słowo Boże. Biblia zdaje się być już zbyt archaiczna. Podążający za duchem czasów chrześcijanie w najlepszym przypadku używają luźnych, nowoczesnych przekładów Biblii, będących już bardziej parafrazą, niż rzeczywistym tekstem Pisma Świętego. Wielu natomiast już w ogóle Biblii nie potrzebuje. Magia "nowego" na tyle nimi zawładnęła, że paliwem ich aktywności stały się ich własne hasła i pomysły, które każdego roku muszą być nowe.

Swego czasu pewna kobieta w obecności Jezusa wymyśliła nową sentencję. Podniósłszy swój głos, rzekła do niego: Błogosławione łono, które cię nosiło, i piersi, które ssałeś. Super złota myśl - ktoś by pomyślał. On zaś rzekł: Błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą go [Łk 11,27-28]. Jeśli komuś jeszcze na tej ziemi się chce przywoływać i upowszechniać słowa Biblii, to z pewnością jest to zadanie prawdziwych chrześcijan. Niechby moda na nowoczesność nigdy nie wygasiła w nas zachwytu Słowem Bożym.

04 stycznia, 2019

Słowo roku 2018

Plebiscyt na najważniejsze słowo 2018 roku wygrał rzeczownik "konstytucja". Przesądziło o tym nie tylko stanowisko kapituły polskich językoznawców ale również głosowanie internautów. Zwycięstwo tego słowa może świadczyć o społecznym zapotrzebowaniu na jakąś wartość powszechnie uznawaną i mogącą w zróżnicowanym społeczeństwie służyć za punkt odniesienia. Tak zresztą członkini kapituły, Katarzyna Kłosińska z Uniwersytetu Warszawskiego, uzasadnia dzisiejszy werdykt. Jej zdaniem konstytucja -  "stała się słowem, które łączy  — nazywa fundamentalną wartość, wokół której ludzie się jednoczą. [...] Wcześniej duża część społeczeństwa nie miała swojego aksjologicznego „spoiwa”, […] nie miała słowa, które symbolizowałoby to, co w życiu publicznym najważniejsze: stabilność, praworządność, wolność" (http://www.slowanaczasie.uw.edu.pl).

Podoba mi się decyzja językoznawców. Konstytucja dla obywateli danego państwa stanowi wartość nie do przecenienia. Nie inaczej jest z  Konstytucją RP z kwietnia 1997 roku. Pamiętam wprawdzie jaką kością w gardle był dla niektórych podpis ówczesnego Prezydenta RP pod jej tekstem, niemniej jednak została ona przyjęta przez Naród w referendum konstytucyjnym i do dziś jest najważniejszym dokumentem prawnym, obowiązującym nas wszystkich. Konstytucja dla Polaków jest jak Biblia dla chrześcijan.

Właśnie! Na progu Nowego Roku pragnę mocno podkreślić znaczenie Biblii. W czasach postępującej liberalizacji poglądów, coraz większej pewności siebie, samowystarczalności, kultu ludzkiego sukcesu opartego na nowoczesnych technologiach i pakiecie know-how, wielu chrześcijan lekceważy Pismo Święte w codziennym życiu. Sześćdziesiąt sześć natchnionych ksiąg na tyle zaczęło im ciążyć, że nie tylko sami przestali się nimi przejmować, ale też podważają ich wiarygodność w oczach innych wierzących. W imię wolności od religii i przeświadczenia o bezpośrednim objawieniu, wierzą i żyją po swojemu, porzucając fundamentalne stanowisko, że "Pismo Święte - Biblia - jest Słowem Bożym, nieomylnym i natchnionym przez Ducha Świętego, i stanowi jedyną normę wiary i życia" (pkt. 1 Wyznania wiary Kościoła Zielonoświątkowego).

Słowem roku 2018 w Polsce okazała się KONSTYTUCJA. I słusznie. Wszyscy potrzebujemy jej o wiele bardziej, niż na co dzień zdajemy sobie z tego sprawę. A jakie słowo okaże się najważniejsze w tym roku w środowiskach chrześcijańskich? Czy jest jeszcze szansa, że będzie nim BIBLIA? Jeśli jako biblijni chrześcijanie chcemy wytrwać w wierze aż do przyjścia PANA, to trzeba w naszym środowisku przywrócić pełny respekt dla Słowa Bożego i okazywać mu całkowite posłuszeństwo. Amen.