15 czerwca, 2026

Na przykładzie Dawida i Natana

Różne miewamy fazy w życiu, w wierze i w duchowym rozwoju. Biblia mówi, że jest czas rodzenia i czas umierania; jest czas sadzenia i czas zbiorów. Jest czas ranienia i czas leczenia; jest czas burzenia i czas budowy. Jest czas płaczu i czas uśmiechu… (Kzn 3,2-8). Przechodząc przez kolejne etapy, stajemy się dojrzalsi, mądrzejsi i bardziej użyteczni dla Boga. O Mojżeszu mówi się, że przez pierwsze czterdzieści lat jego życia stawał się wielki w tym świecie. W następnych czterdziestu latach dowiadywał się, jak wiele trzeba stracić w świecie, aby zyskać w oczach Bożych. Ostatnie czterdzieści lat Mojżesza, to faza, w której widzimy, jak wiele może osiągnąć człowiek, który stał się nikim w oczach świata, aby być narzędziem w rękach Bożych. W tym rozważaniu zapraszam do przyjrzenia się dwóm fazom w myśleniu i działaniu króla Dawida oraz dwóm fazom w posłudze proroka Natana. 

Oczywiste, że w życiu Dawida można wyodrębnić znacznie więcej różnych etapów, lecz tutaj ograniczymy się do dwóch. Gdy Dawid zamieszkał w pałacu, powiedział do proroka Natana: Oto ja mieszkam w cedrowym pałacu, a skrzynia Przymierza z PANEM — pod zasłonami! Natan odpowiedział: Czyń zatem wszystko, co ci leży na sercu, ponieważ Bóg jest z tobą. Ale jeszcze tej samej nocy Bóg skierował do Natana Słowo tej treści: Idź i powiedz mojemu słudze, Dawidowi: Tak mówi PAN: Nie ty zbudujesz Mi dom na mieszkanie (1Krn 17,1-4).

Po latach niedoli i tułaczki w życiu Dawida, nadszedł dla niego złoty wiek panowania. Przeszedł w fazę królewskich możliwości i wielkich planów. Dawid nabrał pewności, że to PAN ustanowił go królem nad Izraelem i że ze względu na swój lud przydał znaczenia jego królewskiej władzy (1Krn 14,2), sława Dawida rozeszła się po wszystkich krajach, a PAN rzucił strach przed nim na wszystkie narody (1Kn 14,17). Gdy król zamieszkał w pałacu, a PAN dał mu wytchnienie od wszystkich jego okolicznych wrogów, Dawid oznajmił prorokowi Natanowi: Spójrz, proszę, ja mieszkam w cedrowym pałacu, a skrzynia Boża — za kotarą namiotu! (2Sm 7,1-2).

Żyjącego pod berłem tak wspaniałego i zwycięskiego króla, proroka Natana, najwyraźniej także na tyle opanowała atmosfera pomyślności, że znalazł się w fazie entuzjastycznego poparcia dla pomysłów Dawida. Natan na to: Czyń, królu, wszystko, co ci leży na sercu, ponieważ PAN jest z tobą (2Sm 7,3). Wszystko wydawało się oczywiste. Bóg pobłogosławił Dawida, więc Natan bez głębszego namysłu i ustalenia, jak naprawdę się rzeczy mają, czym prędzej w imię Boże zapewnił króla, że może realizować swój zamiar. Innymi słowy, prorok Boży poniekąd znalazł się na usługach króla. Zaczął służyć bardziej w duchu „teologii sukcesu”, aniżeli w Duchu Bożym. Ale jeszcze tej samej nocy PAN skierował do Natana Słowo tej treści: Idź i powiedz mojemu słudze, Dawidowi: Tak mówi PAN: Czy ty miałbyś zbudować Mi dom na mieszkanie? (2Sm 7,4-5). Bóg nie pozwolił Natanowi spać spokojnie. Trzeba było czym prędzej wycofać się z pochopnego poparcia. Idź i powiedz mojemu słudze, Dawidowi: Tak mówi PAN: Nie ty zbudujesz Mi dom na mieszkanie (1Krn 17,4). Zadanie budowy świątyni było wyznaczone dla kogoś innego. A gdy dopełnią się twoje dni i będziesz miał połączyć się z twoimi ojcami, wzbudzę ci potomka, który będzie jednym z twoich synów - i utrwalę jego panowanie. On zbuduje Mi dom, a Ja na wieki utrwalę jego tron (1Kn 17,11-12).

I tak oto prorok Natan przeszedł w fazę wiernego przekazywania woli Bożej. To rozstrzygnięcie Pańskie z pewnością nie było miłe dla uszu Dawida. Miał przecież tak wspaniały plan! Miał możliwości i pełne poparcie, nawet ze strony innych władców. Mógłby uprzeć się przy swoim i dalej realizować swój pobożny zamysł. Jednakże król Dawid przeszedł w fazę pokornego uznania tego, że chociaż jest królem, to jednak nie wszystko może. Następnie Dawid wezwał swojego syna Salomona i nakazał mu zbudować świątynię PANU, Bogu Izraela. Synu — powiedział — to ja miałem na sercu zbudowanie tej świątyni dla imienia PANA, mojego Boga. Jednak PAN skierował do mnie Słowo tej treści: Ty przelałeś wiele krwi i prowadziłeś wielkie wojny. Nie możesz zbudować świątyni dla mojego imienia. Tak, wiele krwi wylałeś przede Mną na ziemię. Ale urodzi ci się syn, który będzie człowiekiem spokojnym. Pozwolę mu wytchnąć od wszystkich okolicznych wrogów. Bo jak na imię będzie miał Salomon, tak też za jego dni obdarzę Izrael trwałym pokojem. On zbuduje świątynię dla mojego imienia (1Krn 22,6-10).

Wyżej wyodrębnione dwie fazy w postawie Dawida i w służbie prorockiej Natana, dobrze ilustrują nasze myślenie i postępowanie na różnych etapach naszej drogi wiary. Mogą też pomóc nam zrozumieć, dlaczego nawet najlepsze nasze pomysły, czasem wymagają korekty, a nawet zmiany. Cokolwiek zaś wcześniej napisano, ma służyć naszemu pouczeniu, abyśmy dzięki wytrwałości i pociesze, których źródłem są Pisma, trwali przy nadziei (Rz 15,4).

Gdy po latach niewiary i życia bez Boga dane nam jest poznać Jezusa Chrystusa, dostąpić odpuszczenia grzechów i pojednania z Bogiem – roztacza się przed nami „morze możliwości”. Każdy chrześcijanin szybko przechodzi wtedy w fazę myślenia o nieograniczonych możliwościach. Spory udział mają w tym rozmaici ewangeliści i nauczyciele, którzy „nakręcają” w nas taki sposób myślenia. Nie bez racji uświadamiają nowo nawróconym, że oto stali się dziećmi Bożymi i że w Chrystusie są beneficjentami wszystkich obietnic Bożych. Jest dzisiaj wielu takich proroków, którzy, jak Natan Dawidowi, tak i oni świeżo upieczonym chrześcijanom, pochopnie przyklaskują i udzielają błogosławieństwa, nie dociekając, jaka naprawdę jest dla nich wola Boża.

Rozentuzjazmowany chrześcijanin, pełen nowych pomysłów i gotowy do wielkich czynów na chwałę Bogu, będąc w fazie nastawienia na duchowe sukcesy, dość często potrzebuje niezwłocznej korekty. Potrzebuje sługi Słowa Bożego, który po nieprzespanej nocy zmagania się z niepopularnym przesłaniem, ogłosi mu i objaśni rozstrzygnięcia Pańskie obowiązujące w Kościele. Czasem będą to słowa wzywające – jak w przypadku Dawida - do zaniechania powziętych planów. Dzięki temu chrześcijanin ma szansę znaleźć się w fazie zrozumienia, że może też czegoś nie móc. Nie dlatego, że brakuje nam wiary albo że jesteśmy gorsi od innych, ale dlatego, że taka jest wola Boża. To jest równie ważny oraz błogosławiony stan umysłu i serca!

Nie każdy potrafi zgodzić się z tym, że z różnych powodów coś nie jest mu dane. Nie każda gorliwa, pragnąca służyć Bogu kobieta, chce uznać apostolskie rozstrzygnięcie: Nie pozwalam natomiast kobiecie ani nauczać, ani przewodzić mężowi; niech żyje w cichości. Przecież pierwszy został stworzony Adam, a potem Ewa. I nie Adam został zwiedziony, ale kobieta dała się zwieść i popełniła przestępstwo (1Tm 2,12-14). Nie każdy mężczyzna okazuje zrozumienie, że z racji wcześniejszych błędów i rys na życiorysie, niektóre rodzaje posługi w zborze nie są dla niego. Nie każdy pastor gotów jest pogodzić się z myślą, że nie powinien realizować swoich planów, albo że inni zrobią coś lepiej od niego.

Przejście z fazy: - Czyń zatem wszystko, co ci leży na sercu, w fazę: - Nie ty zbudujesz Mi dom na mieszkanie, nie jest łatwym procesem. Gdy jednak znajdziemy się na takim etapie, to mamy dobrą okazję do sprawdzenia się, czy naprawdę trwamy w wierze i posłuszeństwie Słowu Bożemu. Nasze zachowanie w takich chwilach jest możliwością udzielenia wsparcia innym i przyczynienia się do ich rozwoju. Jeżeli bowiem zobaczą, że w chwilach niepomyślności potrafimy zachować się tak, jak Dawid, to zaświecimy im dobrym przykładem i przygotujemy ich na czas, gdy i oni usłyszą, że coś nie jest dla nich.

Ostatecznie chodzi o to, abyśmy, za przykładem apostoła Jezusa Chrystusa, znaleźli się w fazie, że możemy i jedno, i drugie. Nauczyłem się cieszyć tym, co jest. Wiem, co to skromność, znany mi dostatek. Radzę sobie wszędzie, w każdej sytuacji. Poznałem sytość, nieobcy mi głód; wiem, jak mieć dużo, i umiem żyć w biedzie. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia, w Chrystusie. (Flp 4,11-13). Dobrze jest słyszeć, że możemy realizować swoje pomysły i marzenia, bo Bóg jest z nami! Dla równowagi wszakże czasem trzeba usłyszeć, że czegoś nie możemy, że coś nie jest dla nas. Wówczas także należy przyjąć to z godnością i z pełnym zaufaniem do Boga.

A teraz parę słów nauki wynikającej z zachowania Natana. Lubimy być w fazie przekazywania wyłącznie pozytywnych treści. Łatwo jest stać się - jak w pierwszej fazie Natan - prorokiem chętnie słuchanym. Tak zresztą Biblia charakteryzuje nasze czasy. Gdyż przyjdzie czas, że przestaną tolerować zdrową naukę, a skłonni do słuchania tego, co odpowiada ich upodobaniom, otoczą się nauczycielami przyklaskującymi ich własnym żądzom. Czyniąc to, odwrócą się od słuchania prawdy i zwrócą ku baśniom (2Tm 4,3-4). W niektórych sytuacjach Pismo Święte wręcz obnaża niski poziom duchowy zarówno takich proroków, jak też ich słuchaczy. Tak mówi PAN Zastępów: Nie słuchajcie słów tych proroków, którzy wam prorokują! Oni wam głoszą widzenia własnego serca — nie to, co pochodzi z ust PANA! Wciąż powtarzają ludziom gardzącym Słowem PANA: Pokój mieć będziecie! A tym wszystkim, którzy żyją w uporze swego serca, powtarzają: Nie spadnie na was żadne nieszczęście! (Jr 23,16-17).

Na szczęście niejednego „Natana” Bóg nawraca do przekazywania Słowa Bożego, a nie własnych myśli. Przecież ani dla świata, ani dla innych chrześcijan, nie mamy jedynie przesłania o wydźwięku: Czyń wszystko, co ci leży na sercu, ponieważ Bóg jest z tobą! Ponieważ wszyscy potykamy się w wielu sprawach (Jk 3,2), potrzebujemy korekty, napomnienia i opamiętania. Obyśmy wszyscy znaleźli się w fazie wiernego mówienia prawdy. Głoś Słowo! Bądź gotowy w porę i nie w porę, aby poprawić, upomnieć, zachęcić — z całą cierpliwością, umiejętnie. […] Ty jednak zachowaj trzeźwość we wszystkim, znoś niedole, wykonuj pracę ewangelisty, rzetelnie pełnij swoją służbę (2Tm 4,2 i 4). Bóg potrzebuje odważnych i bezkompromisowych mężczyzn i kobiet, do utrzymywania biblijnego poziomu etyki i moralności w Kościele. Dobrze i miło jest głosić pozytywne treści, pełne zachęty! Liczmy się jednak i z tym, że niejeden raz Bóg pośle nas do kogoś z przesłaniem: „To nie dla ciebie”! 

Jesteśmy w różnych fazach naszego rozwoju duchowego i służby. Bywamy na fali, że wszystko nam się należy, a czasem boleśnie się przekonujemy, że jednak nie, i lądujemy „na czterech łapach”. Bywamy lubiani, bo przynosimy ludziom miłe dla nich, zgodne z ich oczekiwaniem, słowa, a czasem trzeba im przekazać jakąś gorzką prawdę. Bądźmy pewni, że w każdej fazie Pan Jezus jest z nami! Miejmy w pamięci Jezusa Chrystusa i Jego los na ziemi. Miejmy na uwadze los Jego apostołów, którzy w różnych fazach swej posługi, przetrwali wiele prześladowań i okazali się wiernymi sługami Bożymi. Trwając w Chrystusie jesteśmy niezatapialni! Różne fazy i zmiany w naszym życiu prowadzą nas w kierunku większej dojrzałości w wierze. Doskonalą nas w służbie. Dzięki nim możemy pełniej oddawać chwały Bogu.

Dawid usłyszawszy, że dzieło, na jakie się mocno nastawił, nie jest zadaniem dla niego – nie obraził się, nie popadł w apatię. Natan z dnia na dzień mocno skorygowany - zyskał zdolność głoszenia także bolesnej prawdy! My też bądźmy otwarci i pewni tego, że Bóg we wszystkim współdziała ku naszemu dobru!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz