16 listopada, 2009

Tolerancja a biblijny radykalizm

Za sprawą rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ szesnasty dzień listopada obchodzony jest jako Międzynarodowy Dzień Tolerancji.

 Przyjęta w 1995 roku Deklaracja Zasad Tolerancji UNESCO definiuje, że tolerancja to – respektowanie cudzych praw i cudzej własności; uznanie i akceptacja różnic indywidualnych; umiejętność słuchania, komunikowania się i rozumienia innych; docenianie rozmaitości kultur; otwarcie na cudze myśli i filozofię; ciekawość i nie odrzucanie nieznanego; uznanie, że nikt nie ma monopolu na prawdę. Słownik języka polskiego natomiast definiuje tolerancję, jako – uznawanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, czyjegoś postępowania, różniących się od własnych; wyrozumiałość.

 Pięknie to wszystko wydaje się brzmieć, ale zastanawiam się, czy w świetle Biblii tolerancja, przynajmniej w niektórych jej aspektach, może cechować prawdziwego chrześcijanina?

 Weźmy na przykład wezwanie do uznania, że nikt nie ma monopolu na prawdę. Czyli, że nic nie może stanowić stuprocentowej normy? Że nie ma żadnego pewnika, żadnego absolutnie spolegliwego kryterium oceny zjawisk, postaw i czynów? A przecież Jezus Chrystus modlił się do Ojca o ustanowienie takiego właśnie absolutu dla swoich uczniów: Poświęć ich w prawdzie twojej; słowo twoje jest prawdą [Jn 17,17]. Wielu chrześcijan wyznaje, że Pismo Święte stanowi jedyną normę wiary i życia!

 Czy w tolerancyjnej otwartości i uznawaniu czyichś wierzeń jest miejsce na stwierdzenie: A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś [Jn 17,3]? Czy zwiastowanie ś. Piotra: I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni [Dz 4,12] można uznać za tolerancyjne w stosunku do innych religii?

Czy tolerancyjna jest następująca wypowiedź Jezusa: Gdyby Bóg był waszym Ojcem, miłowalibyście mnie, Ja bowiem wyszedłem od Boga i oto jestem. Albowiem nie sam od siebie przyszedłem, lecz On mnie posłał. Dlaczego mowy mojej nie pojmujecie? Dlatego, że nie potraficie słuchać słowa mojego. Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca waszego [Jn 8,42–44]?

 Czy wyczuwamy ducha tolerancji w kazaniu Szczepana? Ludzie twardego karku i opornych serc i uszu, wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu, jak ojcowie wasi, tak i wy! [Dz 7,51]. Nie inaczej jest w liście św. Pawła do Galacjan: Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty! Jak powiedzieliśmy przedtem, tak i teraz znowu mówię: Jeśli wam ktoś zwiastuje ewangelię odmienną od tej, którą przyjęliście, niech będzie przeklęty! [Ga 1,8–9].

 Czytając Biblię odkryłem, że ani Jezus Chrystus, ani apostołowie i prorocy, nie byli tolerancyjni w rozumieniu Deklaracji Zasad Tolerancji UNESCO. Tolerancja w takim ujęciu jest obca Pismu Świętemu. Słowo Boże wzywa do miłowania grzeszników, ale nie do tolerowania ich grzechów. Uznaje oczywistość upadku moralnego wielu osób, ale nie każe nam z tym się godzić i traktować jako normalne. Nie możemy zaniechać piętnowania grzechu i napominania do bogobojności, a duch tolerancji tego się przecież dzisiaj domaga.

 W Międzynarodowym Dniu Tolerancji jesteśmy wzywani do zaakceptowania każdej odmienności. Ciekawe, czy również radykalne stanowisko Biblii spotka się z tolerancją? Odnoszę wrażenie, że żądania piewców tolerancji są coraz bardziej jednokierunkowe; chrześcijanom próbuje się narzucić obowiązek tolerowania wszystkiego, a ich samych pozbawia się prawa do bycia tolerowanym.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza