07 lutego, 2023

Nie zwlekaj!

Amerykański ewangelista z końca dziewiętnastego wieku, Dwight L. Moody, kończąc swoje kazanie 8 października 1871 roku w Chicago, powiedział: "Chciałbym, abyście zabrali te słowa do domu i rozmyślali nad nimi w ciągu tygodnia, a w następną niedzielę podejdziemy do krzyża na Golgocie i zdecydujemy, co zrobić z Jezusem z Nazaretu". Niestety, tejże nocy z niedzieli na poniedziałek wybuchł pożar, który nie tylko pochłonął miejsce ich zgromadzeń ale i znaczną część miasta. Dwadzieścia dwa lata później Moody wyznał: "Od tamtej pory nigdy już nie śmiałem dać słuchaczom całego tygodnia na zastanawianie się odnośnie ich zbawienia. Jeśli będą zgubieni, mogliby powstać przeciwko mnie w dniu sądu. Nigdy więcej nie widziałem ludzi z tamtego spotkania. Nawet dzisiaj z trudem powstrzymuję łzy...".

Kto z nas może być pewny, że ma przed sobą całe miesiące życia? Nasze życie na ziemi jest bardzo kruche. Kładąc się spać parę dni temu tysiące ludzi w Turcji myślało, że następnego dnia wstaną, odprowadzą dzieci do szkoły, pójdą do pracy, na zakupy... Zatrzęsła się jednak ziemia i nie tylko ich plany ale i całe domy legły w gruzach. Oni natomiast nagle musieli stanąć przed Bogiem i zdać sprawę z tego, co zrobili z Jezusem Chrystusem...

Nic wielkiego się nie stanie, gdy niektóre nasze plany pozostaną nie zrealizowanie i nie zdążymy wykonać wielu swoich życiowych obowiązków. Nie wolno nam jednak zaprzepaścić możliwości zbawienia swojej duszy! Bóg chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni. Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny [Jn 3,16]. Aby otrzymać dar życia wiecznego, koniecznie trzeba teraz, za życia w ciele, osobiście uwierzyć w Jezusa Chrystusa! Polega to na uznaniu samego siebie za grzesznika i wyznaniu Bogu swoich grzechów z wiarą, że ofiara Chrystusa całkowicie nas od nich oczyszcza. Jednocześnie w tymże akcie wiary następuje szczere oddanie się na resztę życia w posłuszeństwo Jezusowi Chrystusowi. Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony [Mk 16,16]. Jednym słowem, trzeba narodzić się na nowo!

Z nawróceniem się do żywej wiary w Jezusa Chrystusa nie należy zwlekać ani trochę. Przecież jedynym dniem, którym naprawdę dysponujemy, jest dzień dzisiejszy. Dlatego, jak mówi Duch Święty: Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych [Hbr 3,7-8]. Skoro czytasz ten tekst, to znaczy, że możesz się nawrócić. Możesz powrócić do bliskiej społeczności z Bogiem. Nie odkładaj tego na później! Oto teraz czas łaski, oto teraz dzień zbawienia [2Ko 6,2]. Po prostu, zacznij się modlić. Bądź szczery. Przeproś Boga. Wyznaj Mu, co trzeba. Poproś Pana Jezusa, aby zamieszkał w twoim sercu. Powiedz Mu, że wierzysz w Niego. Twoje serce wypełni się pokojem Bożym i radością zbawienia. Już dzisiaj rozpoczniesz nowe życie.

Dlatego w miejsce Chrystusa poselstwo sprawujemy, jak gdyby przez nas Bóg upominał; w miejsce Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem [2Ko 5,20].

06 lutego, 2023

Niech będzie normalny

Życie społeczne jest znormalizowane. Kodeks cywilny, kodeks postępowania administracyjnego czy chociażby kodeks pracy - to przykłady ustalonych i obowiązujących norm. Wszystko, co robimy zgodnie z tymi normami, jest normalne. Normalny kierowca jeździ zgodnie z przepisami kodeksu drogowego. Gdy zaczyna zachowywać się nienormalnie, wzbudza niepokój innych użytkowników drogi i przyciąga uwagę policji. Żyjąc normalnie, całymi latami nie jesteśmy obiektem zainteresowania służb. Popełniając jakieś wykroczenie, na przykład poprzez zakłócenie powszechnie obowiązującej ciszy nocnej, szybko spotykamy się z reakcją otoczenia i zostajemy uznani za nienormalnych. Normalny to znaczy zgodny z normą. 

Chrześcijanie też mają swój kodeks. Normą dla nas jest Pismo Święte. Trzeba je odczytywać z modlitwą i w natchnieniu Ducha Świętego. Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany [2Tm 3,16-17]. Fenomen Biblii polega między innymi na tym, że nieustannie w niej współgra Słowo i Duch, dzięki czemu nie jest ona zbiorem martwych przepisów. Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca; i nie ma stworzenia, które by się mogło ukryć przed nim, przeciwnie, wszystko jest obnażone i odsłonięte przed oczami Tego, przed którym musimy zdać sprawę [Hbr 4,12-13]. 

Wzorem postępowania zgodnego ze Słowem Bożym służą nam apostołowie Jezusa Chrystusa. Mieli oni do czynienia z nauką Chrystusową słyszaną na żywo, bezpośrednio z ust Pana. A oznajmiam wam, bracia, że ewangelia, którą ja zwiastowałem, nie jest pochodzenia ludzkiego; albowiem nie otrzymałem jej od człowieka, ani mnie jej nie nauczono, lecz otrzymałem ją przez objawienie Jezusa Chrystusa [Ga 1,11-12]. Głosząc naukę Chrystusa w formie ustnej i pisemnej, apostołowie sformułowali kodeks postępowania i służby w Kościele. Ci, którzy przyjmowali ze szczerego serca zarys tej nauki [Rz 6,17] stawali się prawdziwymi chrześcijanami, tworzyli zbory Boże i mieli obowiązek w niezmienionej treści przekazywać ją ludziom godnym zaufania, którzy będą zdolni i innych nauczać [2Tm 2,2]. Jednym słowem, naszą normą w sprawach wiary niezmiennie jest nauka i praktyka apostołów Jezusa Chrystusa, przedstawiona na kartach Pisma Świętego. 

W każdym środowisku może dojść i nieraz dochodzi do wykroczeń. Łamanie obowiązujących norm zazwyczaj zapoczątkowują ludzie, którzy z natury mają je w tzw. głębokim poważaniu. I tak od szkolnej klasy poczynając a na kręgach parlamentarnych kończąc, obserwujemy ten dziwny proces, jak od pojedynczych osób rozszerza się zepsucie w danej społeczności. Dlaczego dzisiaj powszechnie mówi się o mafii włoskiej, o meksykańskich kartelach narkotykowych, a na rodzimym podwórku - np. o mafii pruszkowskiej? Bo kiedyś w danym miejscu pojawili się źli ludzie i nikt w porę dostatecznie się im nie przeciwstawił.

Nie inaczej bywa w Kościele, gdy do lokalnej wspólnoty chrześcijańskiej przedostaną się ludzie samowolni i nie uznający biblijnych norm życia i służby. Dość szybko nawiązują oni kontakt z osobami zdradzającymi podobne skłonności i - mając ich wsparcie - zaczynają podważać panujący w danym zborze porządek. W ten sposób rozpoczyna się i rozwija proces powolnej zmiany normy. W imię tak szczytnych haseł jak 'wolność w Chrystusie', 'otwartość na działanie Ducha' czy 'pragnienie nowych przeżyć', Bogu ducha winni chrześcijanie są powoli wciągani w odstępstwo od norm Pisma Świętego. O nierozumni Galacjanie! Któż was omamił, was, przed których oczami został wymalowany obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego? [Ga 3,1] - ubolewał św. Paweł nad odejściem od norm Słowa Bożego w zborach galackich. Czy nie wiecie, że odrobina kwasu cały zaczyn zakwasza? [1Ko 5,6] - ostrzegał wierzących z Koryntu. Wszędzie, wówczas i dziś, powtarza się ten sam scenariusz. Normy nauki apostolskiej powoli są wypierane ze zboru i zastępowane czymś, co normą absolutnie być nie powinno. Niestety, w niejednej już społeczności skrajność została uznana za normalność.

Pół biedy, jeżeli w środowisku kościelnym dochodzi do złamania norm Pisma Świętego nieświadomie. Bracia i siostry po uświadomieniu im odstępstwa, odrzucą skrajność, w którą dali się wmanewrować i powrócą do prostolinijnego trzymania się nauki Chrystusowej. Gorzej, gdy jakaś grupa osób podejmuje w zborze świadome działania w celu wprowadzenia zmian i pociągnięcia ludzi za sobą. W takim przypadku zbór czeka wewnętrzna walka. Uznałem za konieczne napisać do was i napomnieć was, abyście podjęli walkę o wiarę, która raz na zawsze została przekazana świętym. Wkradli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie, na których od dawna wypisany został ten wyrok potępienia, bezbożni, którzy łaskę Boga naszego obracają w rozpustę i zapierają się naszego jedynego Władcy i Pana, Jezusa Chrystusa [Jd 1,3-4] - wyjaśnił swój apel św. Juda, brat Pański. Skoro już w okresie Wczesnego Kościoła takie zjawiska miały miejsce, to jakże moglibyśmy dzisiaj w tych sprawach spać spokojnie? 

Według danych z najnowszego spisu powszechnego, środowiska ewangelikalne w Polsce liczą zaledwie około sto czterdzieści tysięcy osób, a grupują się w aż dziewięćdziesięciu wyznaniach. Świadczy to o niskim, w naszych kręgach, poszanowaniu dla Pisma Świętego i braku szacunku dla ojców w wierze. Niektórzy zachowują się tak, jakby dopiero od nich zaczynało się prawdziwe chrześcijaństwo. Nie bacząc na wierną służbę minionych pokoleń, przeciwstawiają jej własny sposób odczytywania Pisma Świętego i wprowadzają do zborów zwyczaje i praktyki z biblijnego punktu widzenia niemożliwe do zaakceptowania. Próbują odgrywać rolę 'ulepszaczy' wiary chrześcijańskiej. Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki [Hbr 13,8] - ogłasza Biblia, a im biblijny Jezus nie wystarcza. Albowiem fundamentu innego nikt nie może założyć oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus [1Ko 3,11] - tłumaczy apostoł Jezusa Chrystusa, a im marzy się zmienianie obrazu Boga i Jezusa w oczach społeczeństwa. Jak więc przyjęliście Chrystusa Jezusa, Pana, tak w Nim chodźcie, wkorzenieni weń i zbudowani na nim, i utwierdzeni w wierze, jak was nauczono, składając nieustannie dziękczynienie. Baczcie, aby was kto nie sprowadził na manowce filozofią i czczym urojeniem, opartym na podaniach ludzkich i na żywiołach świata, a nie na Chrystusie [Kol 2,6-8] - poucza Słowo Boże, a jednak nowinkarstwo wciąż znajduje w zborach chętnych słuchaczy.

Normalna społeczność chrześcijańska charakteryzuje się bojaźnią Bożą, całkowitym skupieniem na osobie Jezusa Chrystusa i oddawaniem chwały wyłącznie Bogu. Niestety, w niektórych kręgach kościelnych już dawno miejsce Syna Bożego zajął kult maryjny, kult świętych oraz inne wierzenia ludowe. Normalna wspólnota chrześcijańska wiernie trzyma się Biblii. Przykro to mówić, ale w wielu kościołach ludzka tradycja już dawno wzięła górę nad Pismem Świętym. Tak to unieważniliście Słowo Boże przez naukę swoją [Mt 15,6] - znowu powiedziałby Pan. Aż strach pomyśleć dokąd za kilka dekad dojdą chrześcijanie ze środowisk charyzmatycznych, skoro w ich kręgach jawnie już odrzuca się tradycyjną pobożność i obowiązek trzymania się Słowa Bożego. Jedni sprowadzili zgromadzenie zboru do poziomu martwej ceremonii, drudzy przeginają w drugą stronę i próbują je zamienić w klub towarzyski z dobrą muzyką i stand-up'em.

Na szczęście Chrystus Pan potrafi sam sobie przysposobić Kościół pełen chwały, bez zmazy lub skazy lub czegoś w tym rodzaju, ale żeby był święty i niepokalany [Ef 5,27]. Syn Boży przygotowuje sobie normalny Kościół. Jezus przychodzi po Oblubienicę całkowicie skupioną na Nim samym i rozmiłowaną w Nim bez reszty. On nie zabierze do nieba chrześcijan, którzy na ziemi we własnym gronie - niczym Izraelici przy złotym cielcu - świetnie się bawią. Zabierze tylko tych, którzy z utęsknieniem Go oczekują i w natchnieniu Ducha Świętego mówią: Przyjdź, Panie Jezu [Obj 22,20]. Pan przychodzi po Oblubienicę, która w żaden sposób nie flirtuje ze światem, bo pamięta, że przyjaźń ze światem, to wrogość wobec Boga, i że zazdrośnie chce On mieć tylko dla siebie ducha, któremu dał w nas mieszkanie [Jk 4,4-5]. Normalny zbór do pełni szczęścia niczego więcej nie potrzebuje, jak tylko samej obecności Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym. Niech ma się na baczności ten, kto zakłóca tę normalność zboru poprzez nagabywanie chrześcijan, by poszukiwali wciąż czegoś nowego.

W każdym środowisku jest pewien odsetek osób, których ciągnie do przeżyć ekstremalnych ale większość ludzi ceni sobie normalność. Po dłuższym pobycie gdzieś poza domem, rodzi się w nas tęsknota za domowym stołem, prysznicem i własnym łóżkiem. Może i czasem damy sobie wmówić, że kradziona woda jest słodka, a chleb pokątnie jedzony smakuje [Prz 9,17], lecz odzyskujemy równowagę i wewnętrzny pokój, gdy znowu zaczynamy pić z własnej studni i wracamy do duchowego pokarmu podawanego w swoim zborze. Owszem, niedzielna impreza w przyciemnionej sali z głośną muzyką, roztańczoną młodzieżą, grą świateł, poczęstunkiem i tzw. "inspiracją" początkowo wydaje się atrakcyjniejsza od tradycyjnego nabożeństwa, ale ludzka dusza na dłuższą metę potrzebuje kościoła, a nie klubu rozrywkowego.

Wiem, że mój apel o normalność chrześcijańskiego zboru nie jest zaskoczeniem, bo jak to powiedział filmowy Pawlak - wszystko można mnie zarzucić, tylko nie to, że ja nowoczesny. Jednak trzeba tu podkreślić, że tenże apel nie bierze się z moich własnych pomysłów na lokalną wspólnotę chrześcijańską. Głową Kościoła jest sam Jezus Chrystus, Ten, który trzyma siedem gwiazd w prawicy swojej, który się przechadza pośród siedmiu złotych świeczników [Obj 2,1]. Zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, którego kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus [Ef 2,20] mamy obowiązek trwać w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach [Dz 2,42] i nie upodabniać się do świata. Przywódcy każdego zboru powinni być świadomi, że Pan przygląda się ich działalności. To nie ich własne upodobania, a Chrystus Pan przesądza o tym, jak ma wyglądać zbór Pański. Wszyscy mamy obowiązek trzymania się biblijnej normy. 

Dlatego wzywam do utrzymywania w zborach należytej powagi i duchowego charakteru nabożeństwa, a wszystko niech się odbywa godnie i w porządku [1Ko 14,40]. Zmieniajmy siebie, a nie zbór. Jeżeli już ktoś musi się zabawić, to niech nazywa rzeczy po imieniu. Niech organizuje dyskoteki, imprezy, mitingi motywacyjne itp., ale niech nie nazywa tego nabożeństwem. Czy nie wiecie, że jesteście przybytkiem Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeśli ktoś niszczy przybytek Boga, tego zniszczy Bóg, gdyż przybytek Boga jest święty, a wy właśnie nim jesteście [1Ko 3,16-17]. Niech Kościół pozostanie Kościołem! Niech będzie normalny. 

29 stycznia, 2023

Bóg jest sprawiedliwy

W ciągu minionego tygodnia przypomniałem sześć cech Boga, dedykując je zwłaszcza Braciom i Siostrom z Centrum Chrześcijańskiego NOWE ŻYCIE, z którymi w tych dniach razem trwaliśmy w modlitwie. Ukazując je w świetle Biblii pragnąłem w ten sposób wzmocnić naszą wiarę w Boga i Pana naszego, Jezusa Chrystusa, bo Biblia poucza, że gdy Go o coś prosimy, powinniśmy to robić z wiarą. Na koniec chcę wspomnieć jeszcze o jednej cesze Boga, o której też dobrze jest pamiętać, gdy modlimy się do Niego. 

Jakkolwiek to zabrzmi w uszach dzisiejszych Polaków, Biblia mówi o Bogu, że On miłuje prawo i sprawiedliwość [Ps 33,5]. Najwyraźniej też chce, abyśmy to mieli na uwadze. Lecz kto chce się chlubić, niech się chlubi tym, że jest rozumny i wie o mnie, iż Ja, Pan, czynię miłosierdzie, prawo i sprawiedliwość na ziemi, gdyż w nich mam upodobanie - mówi Pan [Jr 9,23]. Tak więc Bóg, który jest dobry, wszechmogący, wszechwidzący, wszechobecny, gniewny i miłosierny, tak samo jest też sprawiedliwy. 

Z racji sprawiedliwości, która jest naturą Boga, spotykają nas najrozmaitsze przeżycia i doświadczenia. Czasem, widząc co dzieje się z niektórymi ludźmi, nie pomyślimy nawet, że to - być może - sprawiedliwość Boża urzeczywistnia się w ich życiu. Widzimy wielką krzywdę, jaka spotkała np. Adoni-Bezeka, że po schwytaniu obcięto mu kciuki u rąk i nóg. Ale jest też druga strona medalu. Siedemdziesięciu królów z odciętymi kciukami u rąk i nóg zbierało okruchy pod moim stołem. Oto jak ja postąpiłem, tak i mnie oddał Bóg [Sdz 1,7]. Czasem użalamy się nad kimś, że tak młodo odchodzi z tego świata. Ale nikt nie docieka, jak ta osoba traktowała swoich rodziców. A przecież Pismo Święte wiąże jedno z drugim. Czcij ojca swego i matkę, to jest pierwsze przykazanie z obietnicą: Aby ci się dobrze działo i abyś długo żył na ziemi [Ef 6,2-3]. 

Wiele empatii - i słusznie - wzbudza w nas życiowe niepowodzenie kogoś z naszych współwyznawców. Nie wzięło się ono jednak znikąd. Mało komu przychodzi do głowy, by los takiej osoby wiązać z tym, jak traktuje ona Słowo Boże. Czy w minionych latach należycie respektowała Biblię, bo przecież nakazał nam Pan spełniać te wszystkie przepisy, okazywać cześć zbożną Panu, Bogu naszemu, aby nam się dobrze powodziło po wszystkie dni naszego życia [5Mo 6,24]? Oczywiście, kto czytał księgę Hioba, ten rozumie, że Bóg może człowieka poddać próbie nawet jeśli nie stawia mu żadnych zarzutów. Jednakże zawsze sprawiedliwości Bożej staje się zadość. Wszyscy musimy się z tym mierzyć, bo jak napisano: Nie ma ani jednego sprawiedliwego [Rz 3,10].

Jedynym sposobem uniknięcia przykrych dla nas skutków sprawiedliwości Bożej jest usprawiedliwienie przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Syn Boży przybierając postać człowieka, tj. Jezusa z Nazaretu, wziął na siebie ciężar zadośćuczynienia sprawiedliwości Bożej. On zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a Jego ranami jesteśmy uleczeni. Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a Pan Jego dotknął karą za winę nas wszystkich [Iz 53,5-6]. Według sprawiedliwości Bożej karą za grzech jest śmierć. Dlatego Jezus, jako Baranek Boży składający ofiarę zastępczą z własnej swojej krwi, musiał fizycznie umrzeć na krzyżu. Tą jedną ofiarą usprawiedliwił wszystkich, którzy uwierzą w Niego. Usprawiedliwieni zatem na podstawie wiary, mamy pokój z Bogiem. Stało się to dzięki naszemu Panu, Jezusowi Chrystusowi [Rz 5,1]. On, odpuściwszy nam wszystkie grzechy; wymazał obciążający nas list dłużny, który się zwracał przeciwko nam ze swoimi wymaganiami, i usunął go, przybiwszy go do krzyża [Kol 2,13-14].

W związku z tym, że Bóg jest sprawiedliwy, należy za wszelką cenę i przede wszystkim zadbać o usprawiedliwienie w Jego oczach. Następuje to poprzez wyznanie grzechów i osobistą wiarę w skuteczność ofiary Chrystusa. Odrodzeni duchowo i usynowieni w Chrystusie, śmiało możemy przystąpić z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze [Hbr 4,16]. Usprawiedliwieni przez wiarę w Chrystusa nie musimy się już martwić o swój los, bo choć sprawiedliwy siedem razy upadnie, jednak znowu się podniesie [Prz 24,16]. Uznani za sprawiedliwych, możemy cieszyć się poparciem samego Boga!

Bardzo się będę radował z Pana, weselić się będzie moja dusza z mojego Boga, gdyż oblókł mnie w szaty zbawienia, przyodział mnie płaszczem sprawiedliwości... [Iz 61,10].

28 stycznia, 2023

Bóg jest miłosierny

Zadłużony na ogromną kwotę sługa błagał swego pana, wierzyciela, o odroczenie spłaty długu i ten mu odpuścił. Wychodząc napotkał człowieka zalegającego mu niewielką kwotę. Zażądał jej natychmiastowej spłaty i mimo usilnych próśb dłużnika, nie okazał mu serca. Zobaczyli to ludzie i donieśli panu. Wtedy przywołał go pan jego i rzekł mu: Sługo zły! Wszystek tamten dług darowałem ci, boś mnie prosił. Czy i ty nie powinieneś był zlitować się nad współsługą swoim, jak i ja zlitowałem się nad tobą? [Mt 18,31]. Tacy jesteśmy. Chcielibyśmy liczyć na życzliwość w naszej sprawie ale sami potrafimy być dla innych bardzo niemiłosierni.

 Bóg jest miłością. Mając taką naturę, Bóg wszystko czyni w miłości. W praktyce oznacza to, że nawet w dniach najcięższej próby, nawet podczas karania, mamy do czynienia z Bożą miłością. Synu mój, nie lekceważ karania Pańskiego ani nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza; bo kogo Pan miłuje, tego karze, i chłoszcze każdego syna, którego przyjmuje. Jeśli znosicie karanie, to Bóg obchodzi się z wami jak z synami; bo gdzie jest syn, którego by ojciec nie karał? [Hbr 12,5-7]. Bóg nas kocha i dlatego spotykają nas rozmaite środki wychowawcze z Jego strony. Dobrze wiedział o tym król Dawid wybierając rodzaj nakładanej na niego kary. Jestem w wielkiej rozterce, ale proszę, byśmy raczej wpadli w rękę Pana, gdyż wielkie jest jego miłosierdzie, lecz w rękę człowieka wpaść nie chcę [2Sm 24,14]. 

Z całym przekonaniem należy powiedzieć, że u Boga zawsze możemy liczyć na miłosierne potraktowanie, gdyż Pismo świadczy o Nim, że jest bogaty w miłosierdzie [Ef 2,4]. A miłosierdzie Jego z pokolenia w pokolenie nad tymi, którzy się Go boją [Łk 1,50]. Żyjące w bojaźni Bożej Jego dzieci są objęte klauzulą miłosiernego traktowania. Prorok Habakuk nawet w obliczu ogłoszonej już kary Bożej, wciąż spodziewał się, że Bóg okaże miłosierdzie swojemu ludowi. Panie! Słyszałem od ciebie wieść, widziałem, Panie, twoje dzieło. W najbliższych latach tchnij w nie życie, w najbliższych latach objaw je! W gniewie pomnij na miłosierdzie! [Hb 3,2]. Czy Bóg zapomniał litości, czy w gniewie stłumił miłosierdzie swoje? [Ps 77,10] - brzmi retoryczne pytanie natchnionego Asafa.

PAN nigdy nie oczekuje od nas czegoś, w czym sam nie przoduje. Gdy jesteśmy przez Słowo Boże nakłaniani do okazywania miłosierdzia, to tym samym mamy biblijny dowód na miłosierdzie Boga. Tak sprawę postawił sam Jezus. Bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest Ojciec wasz [Łk 6,36]. Miłosierdzie w praktyce polega między innymi na unikaniu drobiazgowości w stosunku do innych. Na dawaniu ludziom szerszego marginesu błędu. I gdybyście byli zrozumieli, co to jest: Miłosierdzia chcę, a nie ofiary, nie potępialibyście niewinnych [Mt 12,7] - podsumował Jezus faryzeuszy czepiających się o to, że uczniowie w sabat zrywali kłosy. 

Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy [2Ko 1,3].

27 stycznia, 2023

Bóg jest gniewny

Czasem wśród ludzi zdarza się ojciec, który nie potrafi stanąć w obronie swoich dzieci. Ktoś je krzywdzi, a on nie reaguje. Gdy zaś nawet podejmuje jakieś działanie, to robi to tak delikatnie i bojaźliwie, że krzywdziciel ma z tego więcej zabawy aniżeli strachu. Tak, są tacy zniewieściali faceci - 'ciepłe kluski', którym obce jest uniesienie świętym gniewem na widok bezprawia i jawnej niesprawiedliwości. Słabo ma taka rodzina, której mąż i ojciec nie ma natury groźnego wojownika, by zawalczyć o ich dobro i bezpieczeństwo.

Nasz Niebiański Ojciec, tak samo jak jest dobry i miłosierny, tak jest też gniewny! Nie jest przy tym stronniczy. Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi [Rz 1,18]. Bóg reaguje gniewem na wszelkie zło, także na to, które ma miejsce wpośród ludu Bożego. Wtedy zapłonął gniew Pana przeciwko synom izraelskim [Joz 7,1]. Pismo Święte wielokrotnie mówi o gniewie Bożym na Izraelitów z powodu ich grzechów. Z Bogiem nie jest tak, że On gniewa się tylko na bezbożnych pogan. Jedynie posłuszne dzieci mogą cieszyć się Jego łagodnością. Służcie Panu z bojaźnią i weselcie się, z drżeniem złóżcie mu hołd, aby się nie rozgniewał i abyście nie zgubili drogi, bo łatwo płonie gniewem. Szczęśliwi wszyscy, którzy mu ufają! [Ps 2,11-12]. Ażeby uniknąć gniewu Bożego, trzeba schronić się za plecami Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim [Jn 3,36].

Gniew Boga jest straszny dla wszystkich Jego przeciwników a zarazem jest błogosławieństwem dla prawdziwych dzieci Bożych. Rozmyślając dzisiaj o Bogu chcę przede wszystkim  uwypuklić prawdę o tym, że On naprawdę potrafi ująć się za nami, gdy dzieje się nam jakaś krzywda. Napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i usłyszałem wzdychanie jego, i zstąpiłem, żeby ich wybawić [Dz 7,34] - powiedział niegdyś do Mojżesza. Przyjaciele Joba narazili się na gniew Boży przez to tylko, że nie mówili całej prawdy i w ten sposób pognębiali tego bogobojnego człowieka. Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job [Jb 42,7]. Bóg zawsze zareaguje gniewem, gdy ktoś atakuje i krzywdzi dzieci Boże, gdyż tak mówi Pan Zastępów, którego chwała mnie posłała, o narodach, które was złupiły, że kto was dotyka, dotyka źrenicy mojego oka [Za 2,12]. 

Wzywając Pana w chwilach dla nas trudnych, gdy ktoś nam szkodzi, gdy spotyka nas jakaś niesprawiedliwość i jest nam źle, zawsze możemy liczyć na to, że Bóg uniesie się świętym gniewem i przyjdzie nam z pomocą. Czyżby Bóg nie wziął w obronę swoich wybranych, którzy wołają do niego we dnie i w nocy, chociaż zwleka w ich sprawie? Powiadam wam, że szybko weźmie ich w obronę. Tylko czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? [Łk 18,7-8]. Cieszę się, że mój niebiański Ojciec na widok krzywdy swoich dzieci unosi się gniewem. 

26 stycznia, 2023

Bóg jest wszechobecny

W dzisiejszych czasach informacja, że ktoś nas widzi, nie brzmi aż tak nadzwyczajnie. Dzięki technologii każdego dnia ludzie widzą się na odległość, chociaż są oddaleni od siebie o tysiące kilometrów. Zwykły telefon z kamerą pozwala patrzeć na rozmówcę i widzieć co robi, i gdzie przebywa. Problemem jest nieobecność. Nie wystarcza nam przecież, że kochana i ceniona przez nas osoba widzi to, co robimy i co przeżywamy. Chcielibyśmy, żeby była blisko, tuż obok nas. Co nam z tego, że ktoś widzi nas w dramatycznej sytuacji, skoro jest daleko i nie może nas przytulić ani udzielić nam praktycznej pomocy. 

Cytowany wczoraj fragment Pisma Świętego z Psalmu 139 objawia, że Bóg nie tylko jest wszechwidzący, ale że jest także wszechobecny. Nie tylko więc widzi nas w chorobie, cierpieniu, poniżeniu czy osamotnieniu. On w tym wszystkim jest przy nas obecny. Obecnością Bożą cieszył się biblijny Abraham. A oto Jam jest z tobą i będę cię strzegł wszędzie, dokądkolwiek pójdziesz [1Mo 28,15] - usłyszał Jakub z ust Bożych. Swego czasu taką obecność Bóg przyobiecał nie tylko swoim pojedynczym sługom ale i całemu narodowi izraelskiemu. Gdy będziesz przechodził przez wody, będę z tobą, a gdy przez rzeki, nie zaleją cię; gdy pójdziesz przez ogień nie spłoniesz, a płomień nie spali cię. Bo Ja, Pan, jestem twoim Bogiem, Ja, Święty Izraelski, twoim wybawicielem [Iz 43,2-3]. 

Także Syn Boży obiecał swoim wyznawcom i naśladowcom, że zawsze będzie z nimi. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata [Mt 28,20]. Gdy był w ludzkim ciele Jezusa z Nazaretu, Jego obecność ograniczała się do miejsca, gdzie przebywał. Po zmartwychwstaniu i wstąpieniu do nieba znowu jest wszechobecny! Teraz, w tym samym czasie jest z chorym w izbie szpitalnej, na trasie z kierowcą, z uczniem w szkolnej ławce, z menadżerem finalizującym ważny kontrakt, jak i z sędziwą wdową w jej skromnej samotni. Jedynym warunkiem Bożej obecności jest wiara w Syna Bożego, Jezusa Chrystusa i skruszone serce. Bo tak mówi Ten, który jest Wysoki i Wyniosły, który króluje wiecznie, a którego imię jest "Święty": Króluję na wysokim i świętym miejscu, lecz jestem też z tym, który jest skruszony i pokorny duchem, aby ożywić ducha pokornych i pokrzepić serca skruszonych [Iz 57,15].

Wszechobecność Boga sprawia, że żaden chrześcijanin, nawet opuszczony przez ludzi, nie jest samotny. Takie mamy świadectwo apostolskie. W pierwszej obronie mojej nikogo przy mnie nie było, wszyscy mnie opuścili: niech im to nie będzie policzone; ale Pan stał przy mnie i dodał mi sił... [2Tm 4,16-17]. Oczywiste, że apostoł Paweł doświadczał tej obecności dzięki wierze. My również, opierając się na świadectwie Pisma Świętego o wszechobecności Boga, wierzmy, że On jest jest z nami. Prawdziwym naszym szczęściem jest być blisko Boga.