25 lipca, 2012

Dlaczego na własność?

Puławy, fot. Anna Lewiak
Miniony weekend spędziłem w Puławach - jednej z wiosek zasiedlonych czterdzieści parę lat temu przez zielonoświątkowców z Zaolzia. Sprowadzili się do trzech miejscowości zupełnie opustoszałych. Zabrali się do pracy i wytrwale, rok po roku wszystko zaczęło wyglądać coraz lepiej. Dziś są to piękne, tętniące życiem - Wola Piotrowa, Puławy Dolne i Górne oraz Wisłoczek.

Gdy spacerowałem patrząc na bogate, zadbane i pulsujące życiem Puławy, naszła mnie myśl związana ze staraniem Centrum Chrześcijańskiego NOWE ŻYCIE w Gdańsku o Dwór Olszyński, w którym chcemy urządzić naszą siedzibę. Miejsce to jest dziś opustoszałe i zaniedbane, ale z Bożą pomocą, jeżeli się nim zajmiemy, ożywimy je i zmienimy atmosferę panującą w jego murach.

Rzecz w tym, że urzędnicy chcą nam Dwór Olszynka oddać w użytkowanie na 50. lat, a nie sprzedać na własność. Przy takiej formie własności, za dwadzieścia lat musielibyśmy zacząć wypłacać miastu pelną należność za użytkowanie tej nieruchomości, a po pięćdziesięciu latach cały owoc naszego trudu miałby znowu przejść na własność gminy.

Wyobraziłem sobie sytuację, gdyby zielonoświątkowcy z Zaolzia przejęli opustoszałe wioski jedynie w użytkowanie na 50. lat. Właśnie teraz zbliżałby się czas zwrotu wszystkiego skarbowi państwa. Dom modlitwy, domy mieszkalne, zabudowania gospodarskie, wyciąg narciarski, restauracja  - wszystko musieliby za kilka lat opuścić i szukać sobie innego miejsca..?

Użytkowanie na 20. 30. czy choćby 50. lat - to forma własności może i do przyjęcia, ale dla kogoś, kto prowadzi np. działalność gospodarczą. W danym miejscu może coś produkować albo tam pohandlować przez parę lat, a potem przenieść się ze swoim biznesem w inne miejsce, zmienić branżę lub w ogóle zamknąć swój interes. Nie ma sprawy.

Inaczej jest z Kościołem. Wspólnota kościelna rozpoczynająca swą działaność w określonym miejscu staje się ośrodkiem życia duchowego, które ma trwać aż do powtórnego przyjścia Jezusa Chrystusa. Nie możemy się więc zgodzić na proponowane nam przez urzędników czasowe użytkowanie. Co innego, gdy wynajmujemy jakąś salę na odbywanie nabożeństw. Wówczas płacimy ustalony czynsz i nie wiążemy się z nią bliżej.

Skoro jednak mamy w te ruiny włożyć wszystkie swoje pieniądze, całą inwencję, wielki trud i łzy, a  ponadto zaprosić do tego naszych przyjaciół z kraju i zagranicy, to ta nieruchomość powinna być naszą własnością. Tak patrzę na tę sprawę. Taki noszę w sercu zamiar, aby pójść i zająć ziemię, którą Pan, Bóg wasz, daje wam na własność [Joz 1,11]. Proszę o wsparcie w modlitwie.

Spacer po Puławach bardzo pomógł mi to zobaczyć.

2 komentarze:

  1. Serdecznie Cię pozdrawiam, Bracie Marianie.Cieszę się, że mogłeś być wśród bieszczadzkich chrześcijan.Ja w ub. roku też miałem okazję przeżyć duchową ucztę, na konferencji w Woli Piotrowej.Na zawsze pozostanie w mojej pamięci ten wspaniały czas, jaki dał mi Pan wśród chrześcijan z całej Polski.A co do dworku,to będziemy się z żoną modlili, aby sytuacja się wyjaśniła. Pan Bóg może wszystko! Jeśli jest taka Jego wola, to tak zadziała, że i ta, trudna (dla ludzi, a nie Boga!) sprawa pozytywnie się zakończy. Tego Wam, drodzy Bracia i Siostry z Gdańska, serdecznie życzę wraz z całym zborem z Palowic...

    OdpowiedzUsuń
  2. W jednej z ksiąg biblijnych napisano "Nie gromadżcie sobie skarbów na ziemi" i na tej podstawie ktoś mógłby zbudować naukę, aby nie posiadać własności i oddawać wszystko co mamy.
    Wiemy też że czasem ktoś innny sieje, ktoś inny doglada pola a kto inny zbiera plony. Można byłoby na tej zasadzie też znaleźć potwierdzenie by dać czerpać zyski komuś innemu, może władze miasta zrobią tam wspaniałą dyskotekę, może dom kultury a może przedszkole.

    Jednak ta sama Biblia uczy nas:
    Kazn. 3:13 Również to jest darem Bożym, że człowiek może jeść i pić i dogadzać sobie przy całym swoim trudzie
    Kazn. 5:18 Również gdy Bóg daje człowiekowi bogactwo i skarby i pozwala mu korzystać z tego, i mieć w tym swój dział, i radować się w swoim trudzie – jest to dar Boży”

    Pozornie mamy tutaj sprzeczność, ale tylko pozornie. Mamy pełne prawo czerpać owoce ze swej pracy, nawet jeśli nie jesteśmy do nich przywiązani. Tam gdzie jest trud - tam też jest prawo do czerpania pożytków.

    Skutkiem gniewu Bożego jest czesto brak możliwosci korzystania z owoców swej pracy.
    W Ks, Powt. Prawa czytamy
    28:30 Zaręczysz się z kobietą, a kto inny ją posiądzie; zbudujesz dom, a nie będziesz w nim mieszkał; zasadzisz winnicę, a nie zbierzesz jej owoców.
    28:33 Plon twego pola i całego trudu spożyje lud, którego nie znasz.

    Jeśli Bóg nie ma podstaw do tego by się gniewać można tylko być dobrej myśli i mieć nadzieję że umowa z miastem zostanie zawarta na warunkach, które nie będą krzywdzące.
    Nie jest zlą rzeczą inwestować w budynek z którego będzie się korzystało, jeśli jest to współmierne do okresu użytkowania budynku.
    Rozrzutnością byłoby inwestowanie na wielką skalę po to później nie korzystać z tego.
    Nie ma co sie dziwić że władze miasta chciałyby na tym zrobić dobry interes. Nie dokładać do budynku, po 20 latach zarabiać na budynku a po 50 latach mieć go w stanie nadajacym się do użytkowania. Byłoby czym się pochwalić przy najbliższej kampanii wyborczej, że nie tylko marnotrawiono społeczne pieniądze ale również że zawarto wyjątkowo korzystne kontrakty.

    Życzę Wam owocnych negocjacji. Być może za kwotę jaką byście musieli płacić przez kilkadziesiąt lat nie wynajmiecie nic równie atrakcyjnego i mimo koniecznosci oddania nieruchomosci za 50 lat bedzie to korzystne. A może za 50 lat nie będzie już zboru gdańskiego a tylko społeczność świętych przed Bożym tronem? A może w ciągu tych 50 lat ludzie bedą na tyle ofiarni że zbór będzie mógł zakupić równie atrakcyjny obiekt.??

    OdpowiedzUsuń