04 lipca, 2012

(Nie)pewność prawa własności

Czytałem dziś rano biblijną historię o Nabacie Jezreelczyku, którego winnica przylegała do posiadłości izraelskiego króla Achaba [1Kr 21]. Grunt ten należał do niego z dziada pradziada, jako dziedzictwo przyznane jego przodkom w czasach, gdy Izrael obejmował Ziemię Obiecaną.

Ponieważ działka Nabata znajdowała się w tzw. aktrakcyjnej lokalizacji, po sąsiedzku z pałacem królewskim, Achab zapragnął, żeby urządzić sobie w tym miejscu ogród warzywny. Gdy jego propozycja zamiany lub zakupu owego gruntu spotkała się z odmową Nabata, sprawą zajęła się żona Achaba.

To ty sprawujesz władzę królewską w Izraelu? Wstań, przyjmij posiłek i bądź dobrej myśli. Ja dam ci winnicę Nabota Jezreelczyka [1Kr 21,7]. Wywłaszczenie nie trwało długo. Izebel, aby przejąć działkę, złamała wszelkie prawa, z uśmierceniem Nabata włącznie. Niestety, bezbożni ludzie, gdy dorwą się do władzy, wydają się być do siebie podobni pod każdą szerokością geograficzną i w każdej epoce.

Zagadnienie prawa własności gruntu jest mi w tych dniach szczególnie bliskie, bowiem Centrum Chrześcijańskie NOWE ŻYCIE uzgadnia szczegóły użytkowania Dworu Olszynka w Gdańsku. Dzisiejsza lekcja biblijna uświadamia, że faktycznie na tej ziemi nie można niczego  sobie na pewniaka załatwić. Jeżeli bowiem władza zechce nas czegoś pozbawić, to zawsze znajdzie na to jakiś sposób.

Jedynym pewnym oparciem wierzącego człowieka jest bliska społeczność z Bogiem. Warownym grodem jest nam Bóg Jakuba [Ps 46,8]. Gdy Bóg zechce nas osiedlić w jakimś miejscu, to nikt nie będzie mógł temu przeszkodzić. Gdy zaś On uzna, że z jakiegoś powodu powinniśmy się przenieść w inne miejsce, to nie zatrzymamy naszej posiadłości, chociażbyśmy dysponowali najlepiej sporządzonymi aktami własności.

Byłem dziś z grupą naszych ludzi w Beskidach, na zboczu Równicy, gdzie w latach kontrreformacji (1654-1709) okoliczni ewangelicy schodzili się na nabożeństwa. Stracili swoje miejsca zgromadzeń, więc wyszukali w lesie odpowiedni kamień, który mógł służyć im za stół do Wieczerzy Pańskiej, i tam urządzili sobie kaplicę.

Miejsce dla wierzących ludzi naprawdę niezwykłe i budujące. Zaśpiewaliśmy trzy pieśni i wznieśliśmy modlitwę dziękczynną za tamtą ich postawę, jednocześnie prosząc Boga, aby i nas wypełnił takim duchem, na wypadek, gdybyśmy któregoś dnia pozostali bez sali nabożeństw. Kościół to nie budynki, lecz żywa społeczność wierzących.
 
W świetle Biblii widać, że nasza nadzieja więc przede wszystkim nie w dokumentach, a w społeczności z Bogiem.

4 komentarze:

  1. Im dłużej żyję, tym bardziej dobija mnie niepewność losu w najbliższej przyszłości. Umowa o pracę nie chroni przed bezrobociem, nie zapewnia komfortu długoletniej, spokojnej pracy u tego samego pracodawcy. Umowa kredytowa pełna jest obostrzeń i zabezpieczeń, które mogą skutkować choćby podniesieniem stawki ubezpieczenia lub koniecznością dodatkowych zabezpieczeń. Umowę o współpracę z inną firmą można wypowiedzieć w ciągu miesiąca. Dla większej (chyba) części społeczeństwa umowy zawarte w urzędzie stanu cywilnego nie zabezpieczają przed samotnością. Gdy miałem naście lat, marzyłem o tym, żeby chodzić do pracy, założyć rodzinę i prowadzić "cichy i spokojny żywot" (BG). Teraz już wiem, że to marzenie ściętej głowy. Wykonuję wolny zawód, i jedno, czego jestem pewien, to to, że dziś (lub w najbliższym terminie) mam pracę. Działam tak już ponad 10 lat, więc wiem, co czuję, gdy przez pewien czas jest mniej zleceń. I to wcale nie dlatego, że pielęgnuję chore ambicje - od tych jestem wolny. Wiem, co znaczy biblijne sformułowanie "lęk bezradnych narodów". Nie musi zahuczeć morze, a trzęsienie ziemi może mieć charakter jedynie ekonomiczny. Rękami i nogami broni się człowiek przed utratą wiary i zaufania do Boga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję z ten kolejny tekst Bracie Marianie. Cieszę się,że z grupą wierzących jesteś w Beskidzie Śląskim i odwiedzacie miejsca znane z czasów Reformacji...Miło mi będzie jutro spotkać się z Bratem w Palowicach...
    Życzę Wami Tobie, Bracie, dobrego czasu z Panem i dla Pana!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziekuję, Tadeuszu. Do zobaczenia - jeśli Pan pozwoli - jutro w Palowicach.

    OdpowiedzUsuń