16 kwietnia, 2015

Zobaczyć

Jeszcze nie wiem, jak wygląda. Jeszcze nie miałem możliwości choćby zaocznego kontaktu, a już popłakałem się z radości. Moja córka, Katarzyna, urodziła dziś córeczkę. Mając na uwadze, jak bardzo od lat jej pragnęła, cieszę się ogromnie, wdzięczny Bogu za dar nowego życia w naszej rodzinie. Przez ostatnie dwanaście lat byłem dziadkiem wspaniałego wnuka, Jakuba. Od dziś – błogosławiony niech będzie Pan!  - mam też wnuczkę, Anastazję.

Dziwne. Mija zaledwie parę godzin od narodzin tej niezwykłej dla mnie dziewczynki, a już nie mogę się doczekać, kiedy ją zobaczę. Dystans trzystu kilometrów i obowiązki tworzenia warunków dla nowego życia na Olszynce, nie pozwalają na spotkanie od razu. Serce jednak ekscytuje się i drży. Już wkrótce się z nimi zobaczę.

Narastające, silne pragnienie spotkania budzi we mnie myśl o zbliżającej się chwili, gdy zobaczę mojego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Tego miłujecie, chociaż go nie widzieliście, wierzycie w niego, choć go teraz nie widzicie, i weselicie się radością niewysłowioną i chwalebną, osiągając cel wiary, zbawienie dusz [1Pt 1,8-9]. W tych natchnionych słowach wyczuwa się radosne drżenie serc pierwszych chrześcijan. Jeszcze Pana nie widzieli, a już cieszyli się na myśl o tym, że wkrótce Go zobaczą.

Zawstydzam się przyjemnie. Dzięki Anastazji odnajduję w sobie świadomość miłości, która jeszcze nie widzi, a już się weseli. Miłuję Pana Jezusa, chociaż Go nie widziałem. Najszczerzej więc, jak tylko potrafię, powtarzam za Hiobem: Tak! Ja sam ujrzę go i moje oczy zobaczą go, nie kto inny. Moje nerki zanikają we mnie za tym tęskniąc [Jb 19,27].

2 komentarze:

  1. Szczęśliwy dziadku, jak dobrze jest odkryć miłość do tego, którego jeszcze się nie widzi ale w niego wierzy. Choćby dla takiego odkrycia warto być dziadkiem. Serdeczne gratulacje.

    OdpowiedzUsuń