27 września, 2018

Czy mam już przestać się dziwić?

Gdy zacząłem czytać Biblię, dziwiłem się słysząc, że na równi z nią, a w praktyce ponad nią, stawia się kościelną Tradycję. Praktyka kościelna sprzed wieków w żaden bowiem sposób nie ma prawa być normą wiary. Przecież cała historia Kościoła naznaczona jest wieloma grzechami i błędem. Szereg chrześcijańskich dogmatów zostało podyktowanych bieżącymi potrzebami duchowieństwa. W trosce o interesy wybranych grup społecznych przymykano oko na to, co mówi Biblia. Tak rodziła się praktyka kościelna, która po latach została uznana za Tradycję, równie dziś ważną, jak samo Pismo Święte.

Jakąż chlubą i radością przez czterdzieści lat mojej obecności i posługi w kręgach ewangelikalnych był dla mnie pierwszy punkt z naszego wyznania wiary: Wierzymy, że Pismo Święte - Biblia - jest Słowem Bożym, nieomylnym i natchnionym przez Ducha Świętego, i stanowi jedyną normę wiary i życia. Tak sam zacząłem wierzyć z chwilą odrodzenia z wody i z Ducha. Tak nauczam innych. Tak też do tej pory wyjaśniałem przyczynę, dlaczego w Kościele Zielonoświątkowym nie ma szeregu dogmatów, powszechnie w Polsce znanych i praktykowanych. To wielka rzecz, trzymać się Słowa Bożego i mieć świadectwo, że nie jakieś tam zmiany kulturowe, globalne trendy, lokalne potrzeby i obyczaje, a Biblia określa treść obowiązującej nas nauki apostolskiej. Kto się za daleko zapędza i nie trzyma się nauki Chrystusowej, nie ma Boga. Kto trwa w niej, ten ma i Ojca, i Syna [2J 1,9].

Lecz oto słyszę, jak niektórzy ze znanych mi pastorów i kaznodziejów, słuszność wprowadzenia kobiet za kazalnice zborowe i ordynowania ich do przywódczych funkcji w kościele, argumentują tym, że w ruchu zielonoświątkowym kobiety od samego początku takie role spełniały. Innymi słowy, że taka jest "tradycja" zielonoświątkowa. Czy mam więc ten zabieg rozumieć w ten sposób, że skoro zmiany w podejściu do posługi kobiet w naszym kościele nie za bardzo można poprzeć Biblią, to powołujemy się na "tradycję" ruchu zielonoświątkowego? Jeżeli tak, to zaczynamy myśleć i działać podobnie, jak postąpiono przy ustanawianiu wspomnianych na początku dogmatów.

Nie ma się więc co dziwić innym, że uznają Tradycję za tak samo ważną, jak Pismo Święte. Czyżbyśmy też zaczynali mówić tym językiem? Przecież do tej pory trzymaliśmy się zasady, żeby nic nie dodawać, ani nic nie ujmować z tego, co jest napisane w Biblii. Całe Pismo natchnione jest przez Boga i pożyteczne do nauki, do wykazania błędu, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był w pełni gotowy, wyposażony do wszelkiego dobrego dzieła [2Tm 3,16-17]. Tylko więc z Biblii powinniśmy czerpać pomysły do poprawiania czegokolwiek. Tylko na podstawie Biblii należy wykazywać błędy w dotychczasowym praktykowaniu wiary. Przecież wierzymy, że Pismo Święte stanowi jedyną normę wiary i życia. Czyżby coś się zmieniło w naszym wyznaniu wiary?

3 komentarze:

  1. Myślę, że niestety tak i nie tylko w tej materii. Grunt jest przygotowywany.
    https://www.youtube.com/watch?v=NNNCZ2ase7A
    Za chwilę okaże się, że np. ekumenia to też w KZ nic złego, a może by tak jeszcze koloratkę, "proszę księdza" jak to ładnie brzmi, zresztą u niektórych pastorów ma to już miejsce. Zamiast głosić innym (i tu każdy może sobie wpisać nazwę kościoła) ewangelię, KZ zaczyna wspólnie z nimi prowadzić ewangelizację. Musisz Bracie się przestać dziwić, musisz się to tego przyzwyczajać lub ....
    Życzę wiele błogosławieństwa, mądrości i odwagi w tym co głosisz i piszesz na tym forum.
    Mam tez nadzieję, że w zborze, w którym jestem do tych rzeczy nie dojdzie. Zaczyna być coraz trudniej identyfikować się z KZ. Z Jezusem Chrystusem nie ma problemu, z tym, że Go kocham, ufam, że jest moim Zbawicielem chętnie się tym z każdym dzielę, ale coraz częściej trzeba się tłumaczyć przed znajomymi, bliskimi z dziwnych zachowań i różnych inicjatym, powiązań KZ nie tylko w Polsce.
    Dokąd idziesz KZ????
    Pozdrawiam.
    Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  2. W pelni zgadzam sie treścią jak i z komentarzem👍👍

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, sam już w naszym zborze słyszałem o tzw tradycji zielonoświątkowej. A ostatnio przyszły tzw "nowe rzeczy". Otwarcie głosi się że oprócz Słowa Bożego jest coś jeszcze. To coś jeszcze to tzw chodzenie w ponad naturalności. Diamenty z nieba, złoty pył, uniesienia w przestrzeń, czy też spodkania z Bogiem Ojcem i Jezusem. Do zboru sprowadza się odpowiednich nauczycieli, przede wszystkim z USA. To co mówią i głoszą ma się nijak do Słowa Bożego. Fascynacja osobami Heidi Baker i M. Ciesiółki, Liderów wypycha się np na Konferencje tzw "późnego deszczu", a później kiedy padają pytania, stwierdza się że nazwa jest przypadkowa i że nie jest to ten ruch. Kazania o widzenia aniołów, o tym że jest coś więcej to ostatnio norma. Oficjalne propagowanie konferencji " wiatrołap" i składanie świadectw że właśnie tam jest Obecność Boża i jak to tam nie rzuca i jakie tam są upadki w duchu i co to tam się nie dzieje to też norma. Tak też żyłem w przeświadczeniu że tylko Słowo i że Słowo jest wystarczające. Niestety nie. W zborze mówi się coś innego, bazuje się na prywatnych objawieniach. Gdzie idziesz KZ?

    OdpowiedzUsuń