 |
Z rodziną pastorską w Łobzie |
Cokolwiek
zaś wcześniej napisano, ma służyć naszemu pouczeniu, abyśmy dzięki wytrwałości
i pociesze, których źródłem są Pisma, trwali przy nadziei [Rz 15,4]. Jednym z ważnych i
bardzo pouczających obrazów biblijnych jest podział narodu wybranego. Po
wspaniałych latach rozkwitu i potęgi za czasów Dawida i Salomona doszło do
rozpadu Królestwa Izraela. Historia tego podziału stanowi dobrą ilustrację
duchowej walki, toczącej się w środowiskach chrześcijańskich. W wielu zborach
dochodzi do poważnych napięć o charakterze duchowym. Postawa wierności Słowu
Bożemu ściera się z duchowym liberalizmem, który bierze przewagę. Ten duchowy
konflikt ma miejsce również na poziomie pojedynczego chrześcijanina. W duszy
niejednego z nas ma miejsce rozterka: Trzymać się Słowa Bożego, czy pójść z
duchem czasów i poluzować?W Izraelu problem
zaczął się od złego zachowania Salomona w ostatnich latach jego życia i
panowania. PAN rozgniewał się więc na Salomona za to, że odstąpił od bycia
przy PANU, Bogu Izraela, który dwukrotnie mu się ukazał i przykazał mu
właśnie w tej sprawie, aby nie szedł za innymi bogami. On jednak nie dotrzymał
tego, co PAN mu przykazał. PAN powiedział zatem do Salomona: Ponieważ tak
się z tobą stało, nie dotrzymałeś przymierza ze Mną ani ustaw, które ci
nadałem, to już nieuchronnie wyrwę ci królestwo i przekażę je twojemu słudze. Nie
zrobię tego jednak za twojego życia, ze względu na twojego ojca Dawida. Wyrwę
je z ręki twojego syna. Nie wyrwę też całego królestwa. Pozostawię twojemu
synowi jedno plemię, ze względu na Dawida, mojego sługę, i ze względu na
Jerozolimę, którą sobie wybrałem [1Krl 11,9-13].
Rzeczywiście,
nastąpił podział i doszło do dużych zmian w Państwie Północnym, którego stolicą
stała się Samaria. Motorem tych zmian był Jeroboam. Rękę przeciw Salomonowi
podniósł ponadto Jeroboam, syn Nebata, Efratejczyk z Seredy, sługa Salomona.
Jego matka miała na imię Serua i była wdową. A oto, co skłoniło go do
buntu przeciw królowi. Salomon budował twierdzę Millo. Chciał usunąć wyłom w murach
Miasta Dawida, swojego ojca. Jeroboam dał się wówczas poznać jako
szczególnie sprawny kierownik. Gdy Salomon zauważył, że młodzieniec dobrze
radzi sobie z pracą, ustanowił go nadzorcą nad wszystkimi zadaniami zleconymi
rodowi Józefa. W tym akurat czasie Jeroboam wyszedł z Jerozolimy i w
drodze natknął się na proroka Achiasza z Szilo. Prorok miał na sobie nowy
płaszcz. Byli na polu całkiem sami. Achiasz zdjął wówczas z siebie nowy
płaszcz, rozdarł go na dwanaście części i powiedział do Jeroboama: Weź
sobie dziesięć kawałków, bo tak mówi PAN, Bóg Izraela: Oto wydzieram królestwo
z ręki Salomona i dziesięć plemion przekazuję tobie. Jemu zostawię jedno
plemię ze względu na mojego sługę Dawida i ze względu na Jerozolimę, miasto,
które wybrałem spośród wszystkich plemion Izraela. (…) Tobie zaś pozwolę
zapanować nad wszystkim, czego tylko zapragniesz. Zostaniesz królem Izraela [1
Krl 11,26-37].
Ukrywający się
przed Salomonem w Egipcie, a noszący w głowie myśl o byciu królem w Izraelu, Jeroboam
szybko powrócił po śmierci Salomona i tak zawalczył o tron, że wkrótce królował
nad większością Izraela. Nie był to jednak człowiek bogobojny. Raczej
nazwalibyśmy go karierowiczem i religijnym cwaniakiem. Wtedy pomyślał sobie:
Wkrótce władza wróci w ręce rodu Dawida. Jeśli ten lud będzie chodził
składać ofiary rzeźne w świątyni PANA w Jerozolimie, to również serce tego ludu
wróci do jego pana, do króla Judy Rechabeama. Mnie zabiją i wrócą do niego. Król
zatem odbył naradę, po której polecił przygotować dwa cielce ze złota.
Następnie ogłosił ludowi: Dość już macie chodzenia do Jerozolimy! Oto twoi
bogowie, Izraelu, którzy cię wywiedli z ziemi egipskiej! I jednego ustawił
w Betel, a drugiego w Dan. Rzecz ta stała się grzechem, lud bowiem chadzał
składać ofiary jednemu z nich aż po Dan. Jeroboam pobudował też świątynki
na wzniesieniach i przysposobił kapłanów. Byli to pierwsi lepsi z ludu, nie
musieli być potomkami Lewiego [1Krl 12,26-31].
Pewnego razu, podczas,
gdy Jeroboam przystępował do składania ofiary w Betelu, Bóg przez proroka z
Judy posłał znak sprzeciwu wobec tego, co robił. Ołtarz ten
rozpadnie się i rozsypie się zebrany na nim popiół! [1Krl 13,3] – zawołał prorok i
rzeczywiście tak się stało. Po tym zajściu Jeroboam nie zawrócił ze swojej
złej drogi. Nadal przysposabiał na kapłanów dla świątynek pierwszych lepszych
spośród ludu. Każdego, kto wyraził chęć, Jeroboam wyświęcał i czynił kapłanem
świątynek [1Krl 13,33].
Odstępstwo od
Boga większej części narodu poskutkowało napięciem, a nawet otwartą wrogością
pomiędzy Izraelem a Judą po rozpadzie Królestwa. W osiemnastym
roku panowania króla Jeroboama, nad Judą zapanował Abiasz. (…) Między
Abiaszem a Jeroboamem toczyła się wojna. Abiasz wyruszył na wojnę z wojskiem
liczącym czterysta tysięcy doświadczonych wojowników, ludzi doborowych, a
Jeroboam ustawił przy sobie do bitwy osiemset tysięcy doborowych, dzielnych
wojowników [2Krn
13,1-3]. Judejczycy żyli przekonaniem, że Bóg nie zmienił zdania i jest po ich
stronie. Przed bitwą Abiasz stanął na górze Semaraim, która
leży na pogórzu Efraima, i zawołał: Słuchajcie mnie, ty, Jeroboamie, i cały
Izraelu! Czy nie wiecie, że na mocy trwałego przymierza PAN, Bóg Izraela,
dał Dawidowi i jego potomkom władzę nad Izraelem na wieki? [2Krn
13,4-5]. Rzeczywiście. Pismo Święte wielokrotnie
świadczy o tym, że Bóg jest niezmienny w swoich postanowieniach. Tak, Ja,
PAN, nie zmieniam się… [Ml 3,6]. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa
nie przeminą. [Mt 24,35]. Jezus Chrystus wczoraj i dziś — ten sam i
na wieki [Hbr 13,8].
A co o niezmienności myśli większość ludzi? “Wszystko
się zmienia – mówią. Tylko krowa nie zmienia poglądów. Wg tej myśli –
chrześcijanie również powinni iść z duchem czasu i dostosowywać się do
panujących trendów. Trafnie to ilustruje działalność Jeroboama, opisana słowami
Abiasza. Lecz powstał Jeroboam, syn Nebata, sługa Salomona, syna Dawida, i
zbuntował się przeciw swojemu panu. Zebrali się przy nim ludzie próżni,
niegodziwi i okazali się na tyle mocni, że Rechabeam, syn Salomona, wciąż młody
i niedoświadczony, nie mógł się im oprzeć [2Krn 13,6-7].
Jakie czynniki
wpłynęły na sytuację zaistniałą w ówczesnym Izraelu? (1) Zły przykład Salomona. (2) Świadomość
nieuchronności zapowiedzianych przez Boga konsekwencji złamania Prawa. (3) Ambicje
Jeroboama. (4) Zwerbowanie stosownej grupy ludzi podobnie do niego myślących. To
wszystko w połączeniu, stało się siłą, której trudno było się przeciwstawić. Tak
też bywa w Kościele. Gdy w środowisku chrześcijańskim do głosu dochodzą ludzie
duchowo nieodrodzeni – zaczynają brać górę! Wiodącą rolę odgrywa duch sprzeciwu
wobec tego, co było dotychczas. Wokół dysydentów grupują się ludzie, którym nie podoba się prostolinijne podejście do nauki apostolskiej. Na tej fali dochodzi do reinterpretacji Słowa
Bożego i do zmiany poglądów w wielu kwestiach. Przyjmuje się nowe zasady w
działalności zboru. Następuje powolny proces odchodzenia od rygorów moralnych i
etycznych.
Ludzie od
zawsze chcą postępować po swojemu! W czym jak w czym, ale w tym Izraelici byli
prawdziwymi mistrzami. Lecz teraz, czy myślicie, że jesteście w stanie
przeciwstawić się królestwu PANA powierzonemu synom Dawida, tylko dlatego, że
zebraliście się ogromnym tłumem i macie ze sobą złote cielce, z których
Jeroboam porobił wam bóstwa? Czy nie wypędziliście kapłanów PANA, synów Aarona
i Lewitów, i czy nie ustanowiliście sobie sami kapłanów, podobnie jak ościenne
ludy? Każdy, kto u nich przychodzi po wyświęcenie, mając z sobą młodego cielca
i siedem baranów, zostaje kapłanem tych, którzy właściwie nie są bogami! [2Krn
13,8-9]. Izraelici mogli czuli się na fali. Było
ich dużo, znacznie więcej niż Judejczyków. Przyjęli i głosili nowe hasła i wartości.
Mało tego. Dokonali też zmian kadrowych w służbie. Czyż nie obrazuje to zmian
zachodzących w wielu współczesnych zborach? Czym charakteryzuje się dzisiejsza nowa
fala? Wszędzie z łatwością można zauważyć kilka wspólnych do niej cech. Dobra muzyka,
dużo młodych ludzi, pełna akceptacja dla wszystkich, luz, miła atmosfera, no i
łatwy dostęp do służby.
I oto naprzeciwko
tej gwarnej grupy pewnych siebie ludzi stanęli prawowierni Judejczycy. Co
do nas, PAN jest naszym Bogiem! My nie opuściliśmy Go! U nas służą PANU synowie
Aarona i Lewici! Oni są naszymi kapłanami! Składają oni PANU ofiary
całopalne rano i wieczorem, spalają kadzidła, rozkładają chleb obecności na
stole z czystego złota i dbają o to, by lampy na złotym świeczniku paliły się
co wieczór. My bowiem służymy PANU, naszemu Bogu, a wy Go opuściliście! U
nas na czele jest Bóg oraz Jego kapłani, u nas są trąby, by w nie zadąć na zew
przeciwko wam, synowie Izraela! Nie walczcie z PANEM, Bogiem waszych ojców, bo
wam się nie powiedzie! [2Krn 13,10-12]. Kadry w Judzie były
zgodne z powołaniem Bożym.
Służba świątynna sprawowana była wg zasad i praw nadanych przez Boga. Judejczycy byli gotowi do
przeciwstawienia się złu, opanowującemu szeregi izraelskie. Byli też pewni niepowodzenia
czekającego odstępców. W powyższym opisie, jak n dłoni, mamy kilka podstawowych
cech biblijnego chrześcijaństwa: (1) Pismo Święte – jako jedyna norma życia i
służby. (2) Służba Boża obsadzana i sprawowana zgodnie z nauką apostolską. (3) Wysokie wymagania duchowe, etyczne i moralne
dla osób pełniących służbę. (4) Gotowość do przeciwstawienia się fałszywej nauce i zeświecczeniu.
Niejeden zbór i pojedynczy chrześcijanin stoi dziś w
obliczu dość poważnego dylematu. Nie ma już na świecie założycieli zboru ani naszych
ojców duchowych. Wokoło następują znaczące zmiany. Widzimy sukcesy liczbowe i
społeczne tych, którzy wskoczyli na falę ducha czasów. Co robić? Dołączyć do
nich, czy trwać wiernie w prostolinijnym posłuszeństwie Słowu Bożemu? Proponuję
kilka pytań, których rozważenie może okazać się nam bardzo pomocne: (1) Czy w
naszym zborze z całego serca kochamy naszego Pana, Jezusa Chrystusa i wierzymy
w Niego? (2) Czy naprawdę nasze poglądy i przekonania są zgodne z Pismem
Świętym? (3) Czy wciąż bardziej zależy nam na tym, aby podobać się Bogu,
aniżeli na sukcesie w potocznym rozumieniu? (4) Czy wierzymy, że Chrystus Pan,
jako Głowa Kościoła, widzi naszą wierność i determinację trwania w
posłuszeństwie Słowu Bożemu? Jeśli tak, to… w imię Boże mówię: Tak trzymać! Bądźmy
pewni, bracia i siostry, że nasza wierność jest wartościowa w oczach Bożych i
radujmy się w Duchu Świętym! Miłujmy się wzajemnie i wspierajmy! Każdego dnia wyglądajmy
też powrotu naszego Pana Jezusa Chrystusa, który odpłaci każdemu stosownie
do jego czynów. Ci, którzy przez wytrwałość w dobrym czynie dążą do
chwały, czci i nieśmiertelności, otrzymają życie wieczne. Tych natomiast,
którzy w imię własnego zysku odmawiają posłuszeństwa prawdzie, a oddają się
niesprawiedliwości, czeka gniew i wzburzenie [Rz 2,6-8].
A teraz słówko indywidualnie do ciebie. Zauważasz, że nie wszyscy jednakowo przejmują się
Słowem Bożym, a odnoszą sukcesy? Ustami gotowi są pochłonąć niebo, a
językiem zawojować ziemię. Dlatego ich ludzie gromadzą się przy nich i
dostarczają im wód obfitości. Mówią też: W jaki sposób Bóg się na tym
pozna? Skąd Najwyższy będzie o tym wiedział? Oto jacy są bezbożni: Wciąż
beztroscy i coraz bogatsi. Taką rozterkę miał pobożny człowiek w tamtych czasach.
Czy więc nadaremnie zachowywałem czystość serca i w
niewinności obmywałem ręce? A przecież bywałem bity cały dzień i upominany
każdego poranka! [Ps 73,9-14]. Nachodzą cię takie chwile zwątpienia?
Biblijny Asaf się z nimi uporał i w natchnieniu Ducha Bożego napisał: Przecież
ja zawsze jestem z Tobą, Ty ująłeś moją prawicę, prowadzisz według swojej rady,
a potem przyjmiesz mnie do chwały [Ps 73,23-24]. Ciebie też wzywam: Nie
zazdrość samowolnym ludziom ich popularności i sukcesów. Trwaj w posłuszeństwie
Słowu Bożemu! Trzymaj poziom!
A gdy zaczyna robić
ci się ciężko na sercu, zaśpiewaj:
Jak jest cudowny Ojca dom
Dzisiaj jeszcze tego nie wiem
Ale w słowa Jego wierzę, chcę
Kiedyś z Tobą mieszkać tam
I oglądać nowe niebo
Nową ziemię, wszystko nowe, tak
Tylko dotrzeć tam
Tylko wytrwać w Nim
Z wiarą w końcu dni
Znalezionym być…