11 lipca, 2009

Światowy Dzień Ludności

Mamy dziś Światowy Dzień Ludności [ang. World Population Day]. Został on ustanowiony przez ONZ równo dwadzieścia lat temu, w drugą Rocznicę Dnia Pięciu Miliardów. 11 lipca 1987 roku ludność Ziemi osiągnęła pułap 5 miliardów. W 2001 roku liczba ludzi na świecie wyniosła 6,1 miliarda. Każdego roku w skali całego świata przybywa nas ok. 77 milionów.

Światowy Dzień Ludności ma na celu zwrócenie uwagi opinii publicznej na wagę problemów wynikających ze zbyt szybkiego przyrostu naturalnego. Niby wszystkim wiadomo, że jest nas za dużo, a tu, jakby na ironię, miliony kobiet na Ziemi zachodzi w niechcianą ciążę. Jeżeli tak dalej pójdzie, to w połowie dwudziestego pierwszego wieku będzie nas już ponad dziewięć miliardów.

Jak ta sprawa wygląda w świetle Biblii? Cokolwiek by nie głosiły ludzkie opinie na ten temat, Bóg w następujący sposób określił zadanie dla człowieka: I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich. I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi! [1Mo 1,27–28].

To samo polecenie Bóg skierował do potomków Noego po potopie: Wy zaś rozradzajcie się i rozmnażajcie! Niech zaroi się od was ziemia i niech was będzie dużo na niej! [1Mo 9,7]. Nie inaczej było z synami Izraela w niewoli babilońskiej: Pojmujcie żony i płodźcie synów i córki; Wybierajcie też żony dla waszych synów, a wasze córki wydawajcie za mąż, aby rodziły synów i córki, by was tam przybywało, a nie ubywało [Jr 29,6].

Światowe trendy dążą do zredukowania liczby urodzeń. Tam, gdzie przyrost jest największy, wręcz każą się wstydzić, gdy w rodzinie pojawia się kolejne dziecko. No cóż? Taka w świecie panuje moda. Słowo Boże prezentuje jednak całkiem inne stanowisko: Oto dzieci są darem Pana, podarunkiem jest owoc łona. Czym strzały w ręku wojownika, tym synowie zrodzeni za młodu. Błogo mężowi, który napełnił nimi swój kołczan! Nie zawiedzie się, gdy będzie się rozprawiał z nieprzyjaciółmi w bramie [Ps 127,3–5].

Jaki nasuwa się wniosek? Pamiętając, że Bóg nie powołał nas, abyśmy w pojedynkę zaludniali całą kulę ziemską, bądźmy otwarci i wdzięczni Panu za każde nowe poczęcie i narodziny dziecka. W rodzinie Isajego dopiero siódmy z kolei, najmłodszy, został namaszczony na króla. Urodzeni wcześniej byli jak najbardziej dobrymi wojownikami, ale żaden z nich nie nadawał się na króla.

Kto w świetle takich faktów biblijnych odważyłby się wchodzić w Boże kompetencje i samodzielnie rozstrzygać, kiedy i ile w jego rodzinie ma być dzieci? Przecież to Bóg powołuje do życia lub tego nowego życia nie stwarza. Niech ktoś pokaże mi choćby jednego żyjącego na Ziemi człowieka, który byłby niechciany przez Boga?

Nadmiernym wzrostem populacji niech martwią się ci, którzy żyją bez Boga na świecie. Człowiek wierzący i w tej dziedzinie korzysta z łaski Bożej.

4 komentarze:

  1. Niech ktoś pokaże mi choćby jednego żyjącego na Ziemi człowieka, który byłby niechciany przez Boga?

    1. Kain (?) - 1Mojż 4:11 - Bądź więc teraz przeklęty na ziemi
    2. Ezaw (?) - Rzym 9:13 - jak napisano: Jakuba umiłowałem, a Ezawem wzgardziłem.

    czyż nie napisano w Rzym.9:8 - Zaiste więc, nad kim chce, okazuje zmiłowanie, a kogo chce przywodzi do zatwardziałości?
    Niepojete to jest - ale prawdziwe. Bóg sam wybiera kogo umiłuje, a kim wzgardzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Są jeszcze miliony innych grzeszników, którzy z powodu swoich grzechów ponieśli, ponoszą bądź poniosą konsekwencje i ciąży na nich gniew Boży.

    Z Kainem Bóg tak rozmawiał: „Czemu się gniewasz i czemu zasępiło się twoje oblicze? Wszak byłoby pogodne, gdybyś czynił dobrze, a jeśli nie będziesz czynił dobrze, u drzwi czyha grzech. Kusi cię, lecz ty masz nad nim panować” [1Mo 4,6]. Jednak Kain zamiast posłuchać i zmienić swoje nastawienie, „...potem rzekł Kain do brata swego Abla: Wyjdźmy na pole! A gdy byli na polu, rzucił się Kain na brata swego Abla i zabił go” [1Mo 4,6–8].

    Z Ezawem było podobnie. Słowo Boże objawia tajemnicę, dlaczego wszechwiedzący Bóg wzgardził nim już w łonie matki: „...żeby nikt nie był rozpustny lub lekkomyślny jak Ezaw, który za jedną potrawę sprzedał pierworodztwo swoje. A wiecie, że potem, gdy chciał otrzymać błogosławieństwo, został odrzucony, nie uzyskał bowiem zmiany swego położenia, chociaż o nią ze łzami zabiegał” [Hbr 12,16–17].

    Czy jednak to oznacza, że byli to ludzie niechciani przez Boga? Bóg chciał ich błogosławić! Lecz oni nie chcieli być posłuszni. Gdy rodzice gniewają się i karcą dziecko z powodu jego krnąbrności, czy to od razu znaczy, że jest ono ich niechcianym dzieckiem?

    Jak najbardziej zgadzam się, że zmiłowanie Boże nad człowiekiem to kwestia Jego suwerennej decyzji, często zupełnie niepojętej dla człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  3. gwoli uczciwości, w ostatnim zdaniu należałoby dodać: zmilowanie Boze nad człowiekiem ORAZ wzgardzenie Boże człowiekoem to kwestia suwerennej decyzji (...),
    Bo napisano przecież, że JAK ON CHCE to okazuje zmiłowanie, albo przywodzi do zatwardziałości, nieprawdaż.?

    OdpowiedzUsuń
  4. Nadmiernym wzrostem populacji niech martwią się ci, którzy żyją bez Boga na świecie. Człowiek wierzący i w tej dziedzinie korzysta z łaski Bożej.
    Miło czytać takie słowa, w sytuacji, gdy wielu wierzących popiera antykoncepcję i model rodziny 2+1. Trochę usprawiedliwia ten schemat fakt, że częstym dodatkiem jest... pies :)

    OdpowiedzUsuń