31 sierpnia, 2026

Jubileusz 80-lecia Zboru w Hniszowie

Modlitwa dziękczynna za 80 lat Zboru w Hniszowie
Tutejsza wspólnota ludzi ewangelicznie wierzących miała swoje początki zaraz po przejściu przez te tereny frontu kończącego Drugą Wojnę Światową. Powstanie Zboru w Hniszowie datujemy wszakże na rok 1946, bowiem w dwóch pierwszych latach po wojnie były to spontaniczne spotkania w różnych okolicznych miejscowościach i dopiero wtedy, w ich wyniku, zgromadzający się bracia i siostry zdecydowali, że będą tworzyć konkretny Zbór.

Te pierwsze zgromadzenia zawdzięczamy współpracy śp. Józefa Wołoszczuka sen. i śp. Władysława Rudkowskiego. Pochodzący z Hniszowa Józef, po kilkuletnim pobycie na Wołyniu, jako świeżo nawrócony i napełniony Duchem Świętym piętnastoletni młodzieniec powrócił z matką i bratem w 1944 roku do rodzinnej wioski. Wprawdzie musiał na co dzień ciężko pracować na roli, ale bardzo pragnął też głosić ewangelię w swoich stronach. Wspomógł go w tym mieszkający wówczas w Woli Uhruskiej prezbiter Władysław Rudkowski, który – niestety – po kilku latach na stałe wyprowadził się z Woli. Po jego wyjeździe cała odpowiedzialność za dalsze losy powstającej wspólnoty spadła na brata Józefa Wołoszczuka sen., wybranego i ordynowanego do tej roli w 1961 roku przez prezbiterów, Edwarda Czajko z Warszawy i wspomnianego Władysława Rudkowskiego.

Urzędowa rejestracja hniszowskiego zboru miała miejsce siedem lat później. Nastąpiło to 3 marca 1968 roku. Od tego czasu tutejsza społeczność formalnie dołączyła do grona zborów dzisiejszego Kościoła Zielonoświątkowego. Na przełożonego zboru wybrano prezbitera Józefa Wołoszczuka sen., który tę funkcję sprawował przez kolejne trzydzieści lat, aż do roku 1998.

Senior Wołoszczuk zasługuje na szczególnie dobre słowa w naszych dzisiejszych wspomnieniach. Razem z jego żoną Katarzyną od pierwszych spotkań w połowie lat czterdziestych otworzyli na ten cel swoje prywatne mieszkanie w Hniszowie. Przez dekady wiernie ponosili trud organizacyjny tutejszych nabożeństw i gościli ich uczestników. Na takie domowe nabożeństwo w ich nieistniejącym już starym domu z werandą obrośniętą dzikim winem, na początku lat siedemdziesiątych ub. wieku trafiłem z moją mamą i rodzeństwem. Nigdy nie zapomnę po raz pierwszy tu usłyszanej pieśni: „Czyś słyszał, że Kościół jest żywy, gdzie Chrystus kapłanem jest sam?” Zawsze też będę miał w pamięci żywiołową modlitwę tutejszych chrześcijan, po której dla naszej rodziny stało się jasne, że to jest miejsce, gdzie ludzie naprawdę spotykają się i rozmawiają z Bogiem.

Rodzina i dom Wołoszczuków natychmiast stał się dla mnie drugim domem, a moi rówieśnicy, wówczas Józek i Rysiek, stali się moimi najbliższymi przyjaciółmi, zwłaszcza że z powodu duchowego odrodzenia i przyłączenia się do zielonoświątkowców, zostaliśmy odrzuceni przez naszych krewnych i sąsiadów. Gdy tylko mogłem, przyjeżdżałem do Hniszowa i spędzałem z chłopakami jak najwięcej czasu. Dodatkowym magnesem przyciągającym mnie tutaj w młodzieńczych latach był motocykl pastora Józefa. Bywało, że z Józkiem robiliśmy sobie przejażdżkę tą „wueską” poza wiedzą jego taty. Myślę, że właśnie tutaj złapałem bakcyla motocyklizmu, którego nie potrafię i nie chcę pozbywać się do dzisiaj.

4 lipca 1971 roku w Uherce, niewielkiej rzeczce płynącej do Bugu przez pola Podrudzia, moja mama Halina i najstarsza siostra, Irena wraz z trzema innymi osobami, zostały ochrzczone w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Tym samym, także moja rodzina formalnie stała się częścią hniszowskiego zboru. O ile dobrze pamiętam, w tamtych latach nabożeństwa Zboru odbywały się tutaj w Hniszowie, w Rudzie u Jana i Marii Wołoszczuków, w Woli Uhruskiej w mieszkaniu Antoniego i Marii Milewskich, a kilka razy również w naszym domu w Piaskach.

W październiku 1974 roku, w ślad za mamą i rodzeństwem, również i ja wyjechałem do Gdańska. Mój codzienny kontakt ze zborem hniszowskim został tym samym przerwany, lecz duchowa więź trwa do dzisiaj. Najpierw, przez całe lata z Józefem Wołoszczukiem juniorem prowadziliśmy regularną korespondencję listowną, potem razem uczyliśmy się w Szkole Biblijnej w Warszawie, a gdy już stałem się sługą Słowa Bożego i zacząłem troszkę z posługą Słowa podróżować po kraju, wykorzystywałem każdą okazję, aby choć na chwilę zajrzeć do Hniszowa.

Dzięki temu wciąż jestem z tutejszym zborem w serdecznych relacjach. Niemałą w tym zasługę ma fakt, że od 1998 roku służbę duszpasterską pełni tu pastor Ryszard, młodszy syn seniora Wołoszczuka. Wprawdzie nie mogłem być z nim w dniu 1 września 2002 roku – gdy miała miejsce jego ordynacja i formalne objęcie przez niego funkcji pastora. Ale już dwa lata później razem z siostrą Alą i bratem Ryszardem modliliśmy się o ich małego Szymona i nasze kontakty znowu się zacieśniły. W międzyczasie przeszli do wieczności rodzice pastora oraz kilka innych, znanych mi z dzieciństwa osób, a Zbór hniszowski wciąż istnieje i w tym zakątku naszego kraju wydaje dobre świadectwo żywej wiary w Jezusa Chrystusa. Dodajmy, że zbór hniszowski, jako najstarszy w tej okolicy, ma swój udział w powstaniu zboru w Chełmie oraz punktu misyjnego we Włodawie.

Jestem pod wrażeniem stabilności w wierze braci i sióstr tworzących tutejszy Zbór. Osiemdziesiąt lat nieprzerwanej działalności w czasach tak dużych zmian społeczno-kulturowych, zachodzących w naszym kraju – to wielka rzecz! Chylę dziś przed Wami czoła i dziękuję Bogu za Was! Jestem też wdzięczny Bogu za nowe pokolenie, które już ma udział w duchowej sztafecie o dar życia wiecznego, a wkrótce całkowicie przejmie z naszych rąk sztandar ewangelii i będzie go wysoko trzymać, tutaj - między Chełmem a Włodawą.

Pewien misjonarz głoszący ewangelię w jednym z islamskich krajów powiedział kiedyś, że owoce jego posługi nigdy nie będą wielkie, ponieważ większość nowo nawróconych chrześcijan albo czym prędzej wyjeżdża, albo zostają zamordowani przez fanatycznych muzułmanów.

Podobnie, choć nie tak drastycznie, przedstawiają się losy zboru działającego na wsi. Zarówno w odniesieniu do naturalnie rodzących się nam dzieci, jak i do osób rodzących się na nowo w sensie duchowym, trzeba się z tym liczyć, że któregoś dnia – podobnie jak w tych dniach bociany – wyfruną z naszego gniazda i polecą gdzieś do szkoły, do pracy, do nowego miejsca zamieszkania lub służby - uszczuplając liczebność wspólnoty.

Chcę Wam dzisiaj – w imieniu Pana Jezusa Chrystusa, jako Głowy Kościoła – wskazać, jak wielkie znaczenie ma Wasza wierność w małym. Będzie wtedy podobnie jak z człowiekiem, który wybierał się w podróż. Przywołał swoich służących i przekazał im mienie. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, a trzeciemu jeden — każdemu według jego możliwości. Potem wyjechał. Sługa, który wziął pięć talentów, zaraz poszedł, zaczął nimi obracać i zyskał dalsze pięć. Podobnie sługa, który wziął dwa, zyskał dalsze dwa. Ten natomiast, który wziął jeden talent, odszedł, wykopał w ziemi schowek i ukrył pieniądze swojego pana. 

Po dłuższym czasie pan wraca i wzywa służących do rozliczeń. Ten, który otrzymał pięć talentów, przyniósł dalsze pięć i oznajmił: Panie! Powierzyłeś mi pięć talentów. Proszę — zyskałem dalsze pięć. Pan na to: Wspaniale, dobry i wierny sługo! Okazałeś się wierny w paru sprawach, teraz postawię cię nad wieloma. Wejdź, wesel się razem ze mną. Następnie przyszedł ten, który otrzymał dwa talenty. Panie — powiedział — powierzyłeś mi dwa talenty. Zobacz, zyskałem dalsze dwa. Pan odpowiedział: Wspaniale, dobry i wierny sługo, okazałeś się wierny w paru sprawach, postawię cię teraz nad wieloma. Wejdź, wesel się razem ze mną! (Mt 25, 14-23).

Wierność w małym zostanie doceniona i wspaniale uhonorowana! Dobrze sługo, przeto iż w małym byłeś wierny, obejmij władzę nad dziesięciu miastami! (Łk 19,17). Apeluję więc:

  • Nadal mówicie o Panu Jezusie wszędzie, gdzie tylko się da!
  • Pilnie bierzcie udział w zgromadzeniach Zboru, jakbyście... np. imiennie byli zaproszeni na kameralne spotkanie z Prezydentem
  • Śpiewajcie Panu i sobie nawzajem ku zbudowaniu, jakbyście... np. nagrywali pieśń własnego autorstwa do konkursu Fryderyka
  • Bracia, przygotowujcie się i zawsze głoście Słowo Boże, jakbyście... np. mieli wygłosić kazanie życia przed wielotysięcznym zgromadzeniem
  • Dbajcie o codzienne świadectwo życia, jakbyście... np. przez siedem dni w tygodniu całą dobę non-stop byli na wizji, podglądani jak żubry w Puszczy Białowieskiej.

Na okoliczność Jubileuszu 80-Lecia Zboru, mam propozycję podziękowania Bogu za poprzedników w wierze:

  • za śp. pastora Józefa i Katarzynę Wołoszczuków oraz ich dzieci; Lucynę, Elę, Józefa i Ryszarda, którzy przez wiele lat tworzyli dobrą atmosferę tego Zboru
  • za śp. Władysława Rudkowskiego i jego rodzinę
  • za Jana i Marię Wołoszczuków oraz ich córki, Lilę i Danutę
  • za Braci śp. Piotra Wawrzyka, Franciszka Kudzio
  • za Takie osoby jak Maria Milewska, które dzieliły się ewangelią

Z okazji tak doniosłej Rocznicy Zboru podziękujmy też dzisiaj Bogu za wszystkie osoby aktualnie tworzące hniszowski Zbór. Za pastora Ryszarda, siostrę Alinę oraz za każdą osobę która współdziała i pracuje (1Ko 16,16) na rzecz głoszenia ewangelii oraz dobrego świadectwa i pomyślności tutejszego Zboru Pańskiego! Zechciejmy też pomodlić się o ich dalsze losy, aby z pomocą Ducha Świętego, oczekując powtórnego przyjścia Jezusa Chrystusa, pięknie pisali teraz historię kolejnej, dziewiątej już dekady Zboru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz