Pod wpływem
ducha czasu coraz trudniej przychodzi nam traktowanie innych za wyższych od
siebie. Przecież my jesteśmy tak samo ważni! Owszem, jesteśmy skłonni kogoś
pochwalić, lecz pod warunkiem, że ktoś przynajmniej tak samo pochwali nas. Gdy
idziemy na czyjeś urodziny – to nie tyle ze względu na solenizanta, co bardziej
po to, by sobie dobrze pojeść, popić, spotkać się z kimś, a może przy tym ubić też
jakiś interes. Z niesmakiem patrzymy na osoby zachwycające się czyjąś pozycją i
osiągnięciami. Wyśmiewamy postawy służebne. Buntujemy się przeciwko władzy. Odrzucamy
autorytety. Żądamy równości. Jak to się ma do objawionej w Piśmie Świętym
prawdy o absolutnej władzy Boga?
Zapatrzeni w
siebie ludzie nie lubią Słowa Bożego. Ono bowiem zdecydowanie piętnuje ludzką
pychę i wywyższanie człowieka. Biblia każe nam zaprzeć się samego siebie i uniżyć
się przed Bogiem. Problem narasta, bo już nie tylko ludzie bezbożni chcą żyć po
swojemu. Również w kręgach chrześcijańskich zauważamy coraz odważniejsze próby
zmieniania obrazu Boga i dostosowywania Go do ludzkich gustów i oczekiwań.
Zajrzyjmy dziś
razem do Psalmu Drugiego. Jest to Psalm
królewsko-mesjański. Mowa w nim o Królu czasów przyszłych, Mesjaszu o
nadprzyrodzonej godności Syna Bożego. Cały ten Psalm dzieli się na cztery
strofy: Pierwsza mówi o buncie królów ziemskich przeciwko Bogu i Jego
Chrystusowi. Druga opisuje majestat i
wielkość PANA, Króla Niebios, wobec ziemskich królów. W trzeciej strofie tego
Psalmu pojawia się Król – Mesjasz, któremu PAN daje w dziedzictwo wszystkie
narody i ustanawia Go ich władcą. Końcowa strofa jest pouczeniem, aby ludzie chętnie
poddali się Synowi Bożemu, gdyż to jedyna droga zyskująca Bożą przychylność.
Przedmiotem tego rozważania jest druga
część Psalmu. Ogłoszę dekret: PAN powiedział do
mnie: Ty jesteś moim Synem, ja ciebie dziś zrodziłem. Poproś mnie, a
dam ci narody w dziedzictwo i krańce ziemi na własność. Potłuczesz je laską
żelazną, jak naczynie gliniane je pokruszysz. Teraz więc, królowie, zrozumcie,
przyjmijcie pouczenie, sędziowie ziemi! Służcie PANU z bojaźnią i radujcie się
z drżeniem. Pocałujcie Syna, by się nie rozgniewał i abyście nie zginęli w
drodze, gdyby Jego gniew choć trochę się zapalił. Błogosławieni wszyscy, którzy
Mu ufają (Ps 2,7-12).
Na wiele lat przed narodzeniem Jezusa z Nazaretu, Duch
Chrystusowy ustami Dawida ogłosił dekret: PAN powiedział do mnie: Ty jesteś
moim Synem, ja ciebie dziś zrodziłem. Użyte tu w oryginale słowo oznaczało
protokół spisywany podczas przyjmowania przez nowego władcę uprawnień do
godności królewskiej. Apostolskie świadectwo potwierdza, że w tym dekrecie chodzi
właśnie o Jezusa. Paweł, sługa Chrystusa Jezusa, powołany jako apostoł,
przydzielony do głoszenia Bożej dobrej nowiny. Bóg obiecał jej nadejście
już wcześniej, za pośrednictwem swoich proroków, w Pismach
Świętych. Dotyczy ona Jego Syna, który według ciała jest potomkiem
Dawida, lecz według Ducha uświęcenia, z racji zmartwychwstania, okazał się
Synem Boga potężnym w swojej mocy. To Jezus Chrystus, nasz Pan (Rz
1,1-4).
Tak więc przyszły Król Mesjasz ogłosił, że jako Syn z
dniem narodzenia, razem z godnością królewską, otrzymał od Jahwe w dziedzictwo
na własność narody ziemi. Poproś
mnie, a dam ci narody w dziedzictwo i krańce ziemi na własność. Potłuczesz
je laską żelazną, jak naczynie gliniane je pokruszysz. O absolutnej władzy Syna Bożego nad
narodami dobitnie świadczy ostatnia księga Biblii: I porodziła syna,
chłopczyka, który rządzić będzie wszystkimi narodami laską żelazną; dziecię jej
zostało porwane do Boga i do jego tronu (Obj 12,5). A z ust jego wychodzi ostry miecz,
którym miał pobić narody, i będzie nimi rządził laską żelazną, On sam też
tłoczy kadź wina zapalczywego gniewu Boga, Wszechmogącego (Obj 19,15). Władza Mesjasza jako Syna, dziedzica
narodów ziemi, jest władzą absolutną, taką samą jak władza Jahwe. Oto
przychodzi wśród obłoków, i ujrzy Go wszelkie oko, a także ci, którzy Go
przebili, i będą biadać nad Nim wszystkie plemiona ziemi. Tak jest! Amen (Obj
1,7).
Na mocy dekretu
Najwyższego, Synowi Bożemu należy się całkowite poddanie. Teraz więc,
królowie, zrozumcie, przyjmijcie pouczenie, sędziowie ziemi! Służcie PANU
z bojaźnią i radujcie się z drżeniem. Wspomniany na początku duch
czasu w każdym człowieku próbuje zbudować poczucie własnej wartości i wysokie
mniemanie o sobie samym. Z tej racji wszyscy chcemy być „królami”. Tak też - przynajmniej
w obrębie najbliższego otoczenia – coraz częściej się zachowujemy. Nie chcemy
aby ktoś nam mówił, co mamy myśleć i robić. Chcemy królować! Słowo Boże każe
nam jednak zejść z tronu. Mając świadomość, kim jest Syn, nawet najważniejsi ludzie
na ziemi powinni zmienić myślenie. Z “królów i “sędziów” stać się sługami. Dodajmy,
że PAN przygląda się ludziom, w jakiej atmosferze odbywa się uznanie władzy
Syna. Nieraz bowiem jest tak, że polecenia zwierzchnika wykonujemy z ciężkim
sercem i narzekaniem. Rzecz w tym, żeby nie było tak w odniesieniu do Syna
Bożego.
Bóg wzywa do okazania serdecznej i radosnej postawy
względem Jego Syna. W Biblii
Gdańskiej czytamy - Pocałujcie Syna. W Biblii Poznańskiej - całujcie
z drżeniem Jego stopy! Zaś w Biblii Warszawskiej - Z drżeniem złóżcie Mu hołd. Respekt
przed Synem Bożym ma splatać się z miłością do Niego, a w miłości do Syna
Bożego powinno ludziom drżeć serce. Dlaczego? Ponieważ Bóg, który jest
miłością (1Jn 4,16) jest też ogniem trawiącym (Hbr 12,23). Pismo
Święte ostrzega przed gniewem Bożym. Pocałujcie Syna, by się nie rozgniewał
i abyście nie zginęli w drodze, gdyby jego gniew choć trochę się zapalił. Władza
Syna polega również na tym,
że może On rozgniewać się i wygubić, kogo zechce. Gdy ktoś mówi o Nim prawdę, gdy należycie i godnie Go reprezentuje, będzie mieć Jego błogosławieństwo. Jeżeli natomiast ukazuje ludziom wypaczony, własny obraz Boga, On łatwo może zapłonąć gniewem i usunąć takiego człowieka nie tylko z szeregów swoich wyznawców ale i w ogóle z tego świata.
W jakich
okolicznościach w nas – jako rodzicach, kierownikach, nauczycielach,
przewodnikach, szefach – wzbiera gniew? Gdy jesteśmy lekceważeni. Gdy okazuje się
nam jawne nieposłuszeństwo. Gdy ktoś nam pyskuje lub buntuje innych ludzi
przeciwko nam. Gdy rozpowiada o nas niestworzone rzeczy. Zrozumiałe, że się w
takich sytuacjach oburzamy. Czy więc jest w tym coś dziwnego, że Syn Boży
objawi swój gniew, widząc ludzkie nieposłuszeństwo ewangelii Chrystusowej? Jak można
zapewnić sobie błogosławieństwo Boże i Jego przychylność? Błogosławieni
wszyscy, którzy Mu ufają – odpowiada natchniony tekst. Trzeba zaufać Bogu
na słowo. Z całego serca uwierzyć w Jezusa Chrystusa! Całkowicie zdać się na
Niego!
W związku z powyższym mam poważny apel do wszystkich
wyznawców Jezusa Chrystusa. Na nas, przede wszystkim na nas, spoczywa zadanie
należytego stosunku do Syna Bożego. Służcie Jahwe z bojaźnią i Jego nogi ze
drżeniem całujcie, bo zapłonie gniewem i poginiecie w drodze, gdyż gniew Jego
prędko wybucha – czytamy w Biblii Tysiąclecia. Pocałujcie Syna, by się
snać nie rozgniewał, i zginęlibyście w drodze, gdyby się najmniej zapaliła
popędliwość Jego – nawołuje Biblia Gdańska. Służcie PANU z bojaźnią, cieszcie
się, lecz drżyjcie! Złóżcie hołd Synowi, by się nie rozgniewał, a wy, abyście
przez to nie zgubili drogi! Gdyż Jego gniew wywołać nietrudno – łagodnie ostrzega
Biblia Ewangeliczna. Niech otaczający nas ludzie na naszym przykładzie zobaczą
na czym polega prawdziwa pobożność!
W oczach PANA liczy się żarliwość naszej miłości do
Niego, a zarazem nie może nam przy tym zabraknąć bojaźni Bożej. Kto ośmiela zwać
się chrześcijaninem, ten niech odnosi się do Syna Bożego z najwyższym respektem
i szacunkiem. To, kim jest dla nas Jezus Chrystus naprawdę, pokazujemy naszym
postępowaniem. Także tym, jak o Nim opowiadamy innym ludziom i jak Jego naukę
stosujemy w codziennym życiu. Me serce drży, gdy myślę o Jezusie –
śpiewamy w refrenie jednej z pieśni.
Uwaga! Liczy się w tym także nasza miłość do Kościoła
i jego lokalnego zboru. Są ludzie uważający się za chrześcijan, a pogardzający
zborem. Biblia mówi, że Kościół jest Ciałem Chrystusa. Nie można więc całować
Syna, a pomijać i lekceważyć lokalną wspólnotę ludu Bożego. O, jakże kocham
Twój, najświętszy Boże, dom, też żywy Kościół z ludzkich dusz zbawionych Twoją
krwią! – wyznajemy w jednym z hymnów. Tak więc do dzieła, Bracia i Siostry!
Dołóżmy starań, aby nie tylko przynależeć do zboru Pańskiego ale też aktywnie
przyczyniać się do jego działalności. Nie zaniedbamy domu naszego Boga (Neh
10,40).
W oparciu o ten sam Psalm 2. chcę
skierować parę słów do osób skupionych na sobie, dla których Jezus Chrystus
jest kimś obojętnym. Jak się czujecie, gdy ktoś bawi się na całego, a was
traktuje jak powietrze? Na przykład, przyszedł na wasze urodziny, jest w waszym
domu, korzysta z wszystkiego, a na was nie zwraca uwagi! Jeśli podobnie
myślimy, to jest wam co najmniej przykro. Dlatego zachęcam was, abyście
zmienili podejście do Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Przestańcie Go lekceważyć.
On powołał was do życia w tym celu, abyście Mu służyli i oddawali chwałę Bogu.
Dopóki tego nie robicie, dopóty nie spełniacie swej życiowej roli i jesteście w
stanie buntu przeciwko Bogu. Najwyższy czas to zmienić! Serdecznie was do tego
zachęcam.
Mam też słówko do krytykantów pobożności innej niż
wasza. Za przykład niech nam tu posłuży sposób świętowania narodzin Syna
Bożego, Jezusa Chrystusa. Niektórzy - w imię źle pojętej prawowierności –
opluwają i wyśmiewają święta Narodzenia Pańskiego. Pod jednym z moich przedświątecznych
rozważań o Jezusie, ktoś napisał: Pogańskie święta celebrujecie! Saturnalia,
ku czci Boga słońca. Bałwochwalcy! Póki co, w imię Boże proszę: Złóżcie hołd Synowi, by się nie rozgniewał,
a wy, abyście przez to nie zgubili drogi! Uważajcie, bo to co robicie może
rozgniewać Boga, a wtedy całkowicie się pogubicie. Znam już takich, co krytykowali
innych, a sami stali się rozbitkami w wierze.
Wszyscy pamiętajmy, że Bóg Ojciec uważnie patrzy na
to, jak się odnosimy do Jednorodzonego Syna Bożego. Jako ojciec wiem coś na ten
temat. Lubię tych, co lubią mojego syna. Gdy ktoś go lekceważy lub poniża, naraża się na mój gniew. Tym bardziej
narażamy się na święty gniew Boga, lekceważąc Syna Bożego, podważając Jego
boskość lub pomniejszając Jego znaczenie. Wziął On bowiem od Boga Ojca cześć
i chwałę, gdy taki Go doszedł głos od Majestatu chwały: Ten jest Syn mój
umiłowany, którego sobie upodobałem (2Pt 1,17).
Pocałujcie
Syna! – wzywa nas Słowo Boże. Pocałunek – to forma wyrażenia miłości,
zachwytu i serdecznego związku. W księdze Pieśni nad Pieśniami Oblubienica wyznaje:
Ach, gdybyś ty był moim bratem, wykarmionym piersiami mojej matki, to
spotkawszy cię gdziekolwiek, zaraz bym cię ucałowała i nikt by mnie za to nie
zganił (PnP 8,1). Te słowa skierowane do Oblubieńca świadczą, że Pieśń
nad Pieśniami, to nie erotyk, jak niektórzy chcieliby ją traktować, a natchniona
księga oddająca poziom serdecznego związku Kościoła z Chrystusem. Polecam jej
treść w celu uwolnienia się od wpływu wszelkiej maści krytykantów. Nic nas nie
ma prawa wstrzymywać na drodze bezgranicznego rozkochania się w Jezusie!
Kończąc, w
autorytecie Słowa Bożego i z całą powagą ogłaszam, że narodzony około 2030 lat
temu Jezus z Nazaretu jest Synem Bożym, jedynym Zbawicielem, Panem i
ustanowionym przez Boga Sędzią wszystkich ludzi. Zatem, na postawie rozważonego
tu fragmentu Pisma Świętego, wszystkim nam życzę, abyśmy w kolejnych dniach,
tygodniach i miesiącach do tego stopnia nabrali respektu i czci w stosunku do
Pana Jezusa Chrystusa, by z drżeniem całować Jego stopy i szczerze składać Mu
hołd. Najwyższy już czas, by On naprawdę zakrólował w naszych sercach! Życzę
nam wszystkim, byśmy na co dzień okazywali się prawdziwymi czcicielami i
wyznawcami Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Pocałujcie Syna!