Sumienie. Postępujemy zgodnie z sumieniem albo wbrew sumieniu. Mamy czyste sumienie albo wyrzuty sumienia. Budzimy sumienie albo je zagłuszamy. Czasem sumienie nas gryzie i dręczy... Każdy człowiek został wyposażony w życiową nawigację – zwaną sumieniem. Bo gdy poganie, nie mający Prawa, z natury czynią to, co Prawo nakazuje, to sami — choć Prawa nie mają — stanowią je dla siebie. Dowodzą też, że czyn zgodny z Prawem pochodzi z tego, co mają wypisane w swych sercach. Poświadcza to ich sumienie oraz myśli, które wzajemnie się oskarżają lub biorą w obronę (Rz 2,14-15). Niestety, jak w starszych modelach samochodów fabryczna nawigacja nie działa prawidłowo, bo np. nie rozpoznaje drogi, – tak też z powodu grzechu podobnie stało się z ludzkim sumieniem.
Zasadniczo rzecz biorąc, sumienie to zdolność pozwalająca odpowiednio oceniać własne postępowanie jako zgodne lub niezgodne z przyjętymi normami etycznymi. Sęk w tym, że te normy są w nas kształtowane przez środowisko, kulturę, ideologię, okoliczności i mogą bardzo odbiegać od norm biblijnych. Biblia mówi, że dla czystych wszystko jest czyste, natomiast dla skalanych i niewierzących nic nie jest czyste. Splamione są zarówno ich umysły, jak i sumienia (Tt 1,15). Niektórzy, wciąż przyzwyczajeni, że naprawdę istnieją jakieś bóstwa, spożywają złożone im ofiary i ich sumienie - wciąż słabe - ulega splamieniu (1Ko 8,7), a wskazania złego, splamionego sumienia nie mogą poprowadzić nas drogą życia.
Na szczęście Bóg w swojej niepojętej łasce oferuje nam możliwość duchowego odrodzenia i dar dobrego sumienia. Otrzymujemy go przez wiarę w Jezusa Chrystusa, gdy nawracamy się do Boga i przyjmujemy chrzest. Nie jest on obmyciem brudu ciała, lecz wyrażonym Bogu pragnieniem dobrego sumienia, odwołującym się do zmartwychwstania Jezusa Chrystusa (1Pt 3,21). Narodzeni na nowo z wody i z Ducha możemy zbliżać się do Boga ze szczerym sercem, w pełni wiary, mając serca oczyszczone od złego sumienia i ciało obmyte czystą wodą (Hbr 10,22). Innymi słowy, sam Bóg przez Ducha Świętego nadaje sumieniu chrześcijanina właściwość prawidłowego odczytywania Jego wskazań i stosowania ich w życiu.
Sumienie człowieka żyjącego bez Boga nie jest instrumentem spolegliwym. Posłużmy się ilustracją urządzenia pomiarowego bez homologacji. Przede wszystkim nie można ufać jego wskazaniom. Miałem kiedyś tani manometr. Gdy sprawdzałem ciśnienie w oponie, za każdym razem dawał mi inne wskazania. W końcu kupiłem sobie porządny. Pomiar urządzeniem bez świadectwa homologacji nie daje też podstawy do jakichkolwiek dochodzeń i nawet nie ma sensu go używać. Można powiedzieć, że odrodzony człowiek dostaje od Boga dobre sumienie z duchową homologacją. Świadectwo tej homologacji składa się z trzech powiązanych ze sobą czynników: Norm Słowa Bożego, napełnienia Duchem Świętym i przynależności do lokalnej wspólnoty Kościoła. Sumienie to gr. syneidesis - tłumaczone też jako pomysł, rada, świadomość. Tym właśnie charakteryzuje się działanie dobrego sumienia. W każdych okolicznościach mamy pomysł, radę i właściwy ogląd sprawy. Pismo Święte zapewnia nam sprawdzony, wiarygodny punkt odniesienia. Dzięki Duchowi Świętem możemy wszystko prawidłowo odczytywać. Trwanie we wspólnocie owocuje wyważoną interpretacją otrzymywanych wskazań.
Sumienie jest psychiczną właściwością, o którą trzeba dbać i bardzo uważać, aby nie marnować jego wskazań. Zachowuj wiarę i dobre sumienie. Niektórzy je odrzucili i stali się rozbitkami w wierze (1Tm 1,19). Na czym polega odrzucanie dobrego sumienia? W natchnionym tekście pojawia się gr. apotheomai, czyli po polsku - odepchnąć, odsunąć, odpędzić, odegnać, wzgardzić. Dochodzi do tego, po pierwsze, gdy ktoś nie ma i nie chce mieć dobrego sumienia. Większość osób nie jest zainteresowana posiadaniem dobrego sumienia. Chcą żyć po swojemu. Może i czasem ruszy ich sumienie, jak po słowach Jezusa: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem [Jn 8,7], lecz szybko się z tego otrząsają. Notorycznie odrzucają Bożą ofertę dobrego sumienia. Apostolskie wezwanie do zachowywania dobrego sumienia dotyczy osób, które je otrzymały w darze od Boga, a teraz, gdy się odzywa, tłamszą je i czym prędzej odrzucają. Pozwolę tu sobie na prostą ilustrację. Samochód mojej żony został wyposażony w funkcję „start – stop”. Co z nią robię? Odrzucam ją, wyłączam, zanim dojadę do pierwszych czerwonych świateł. Podobnie niektórzy chrześcijanie zwykli robić z dobrym sumieniem.
Zaczynamy odrzucać dobre sumienie, gdy bagatelizujemy i lekceważymy Słowo Boże. Gdy przestajemy się modlić i zaniedbujemy społeczność z Bogiem. Gdy flirtujemy w myślach z pokusą do grzechu. Gdy zgrzeszyliśmy i od razu z tego nie pokutujemy. Gdy zaniedbujemy więzi rodzinne. Gdy opuszczamy zgromadzenia lokalnego zboru. Tak. Powyższe sytuacje stanowią pierwszy krok do całkowitego zagłuszenia dobrego sumienia. Diabeł chce trzymać nas z dala od Biblii, bo jej nieznajomość pozbawia nas bardzo ważnego czynnika utrzymującego nas na właściwym kursie. Zdawkowa modlitwa robi miejsce dla własnych myśli i emocji, a przebywanie w polu silnego pokuszenia wpływa na sumienie bardzo wyniszczająco. Przechodzenie do porządku dziennego nad popełnionym grzechem coraz bardziej znieczula naszą wrażliwość na głos sumienia. W końcu dochodzi do tego, że nienawiść, brak przebaczenia czy trwanie w otwartym konflikcie nie powoduje już w nas żadnych wyrzutów sumienia.
Czym kończy się takie powolne zabijanie dobrego sumienia? Niektórzy je odrzucili i stali się rozbitkami w wierze. Jest tu gr. nauageo, co znaczy ulec rozbiciu na morzu, rozbić się. Dokładnie tego samego słowa użył apostoł Paweł, gdy opisując swoje wcześniejsze losy napisał, że trzy razy rozbił się ze mną okręt (2Ko 11,25). Rozbitek, to ktoś, kto przestał dalej płynąć, bo nie ma już na czym. Fale wyrzuciły go na jakąś wyspę i wprawdzie żyje, ale już nie zdąża do obranego wcześniej celu. Leży sobie na plaży, gdy inni wciąż są w drodze. Utknął w pół drogi i – jeżeli nikt go nie poratuje – będzie całymi latami, jak Robinson Crusoe, tkwił w miejscu.
Aby nie stać się takimi rozbitkami, należy zachowywać wiarę i dobre sumienie. Dar dobrego sumienia domaga się używania go w codziennym życiu. Trzeba nam nie tylko słuchać, ale dać posłuch, okazać posłuszeństwo głosowi swego sumienia! Odzywając się, sumienie wspomaga nas na różnych kierunkach dobrego myślenia i postępowania. Pierwszym i najważniejszym z nich jest miłość. A celem tego, co przykazałem, jest miłość płynąca z czystego serca i z dobrego sumienia, i z wiary nieobłudnej (1Tm 1,5). Innym kierunkiem dyktowanym przez dobre sumienie jest stosowanie się do obowiązującego prawa, uchwalanego i nakazywanego nam przez władzę. Stąd należy się jej podporządkowywać, nie tylko ze względu na gniew, ale także ze względu na sumienie (Rz 13,5). Jeszcze innym kierunkiem, w którym prowadzi nas głos sumienia, jest dobre świadectwo życia. W tym wszystkim naszą chlubą było świadectwo naszego sumienia. Potwierdzało nam ono, że w stosunkach z ludźmi, a szczególnie z wami, postępowaliśmy z właściwą Bogu prostotą i szczerością — nie jako po ludzku mądrzy, lecz jako polegający na Jego łasce (2Ko 1,12).
Jak ten posłuch głosowi dobrego sumienia okazujemy na co dzień? Gdy, na przykład, rodzi się w nas niechęć do jakiegoś człowieka, bo nas obgadał, zdenerwował lub skrzywdził, sumienie delikatnie się odzywa i zaczyna nas prowadzić w stronę przebaczenia. Przebaczajcie sobie nawzajem, podobnie jak wam Bóg przebaczył w Chrystusie (Ef 4,32). Dając temu posłuch, oszczędzamy sobie mnóstwa szkodliwych emocji oraz zyskujemy upodobanie u Boga i ludzi. Gdy zaniedbujemy społeczność z Bogiem i udział w życiu zboru – dobre sumienie niepokoi nas i wzywa do duchowej odnowy. Przejmując się tym, szybko powracamy do rozważania Słowa Bożego, modlitwy i regularnego udziału w nabożeństwach i spotkaniach, co podoba się Bogu i ludziom. Gdy ogarnia nas lenistwo i awersja do poleceń rodziców lub przełożonych, dobre sumienie podpowiada nam, abyśmy czym prędzej wzięli się w garść i potraktowali te polecenia jako znak, że jesteśmy komuś przydatni. Iluż ludzi chciałoby poczuć, że są jeszcze potrzebni, a nikt ich już o nic nie prosi. Gdy mąż lub żona milknie w codziennych kontaktach i zaczyna się od nas oddalać, skłonni jesteśmy ze zwykłej przekory robić podobnie. Posłuchajmy wszakże, co w takiej sytuacji mówi nam wewnętrzny głos dobrego sumienia? Gdy damy mu posłuch i przełamiemy impas odzywając się, przytulając, proponując wspólną kawkę itp. – horyzont się przejaśnia i od razu w mieszkaniu robi się jakoś radośniej.
Tak. Przez wiarę w Jezusa Chrystusa, potwierdzoną chrztem wiary, otrzymaliśmy dar dobrego sumienia. W związku z tym usilnie się staram mieć zawsze czyste sumienie wobec Boga oraz wobec ludzi (Dz 24,16) – oświadczył apostoł Paweł. My też korzystajmy z tego daru. Bądźmy posłuszni głosowi swego sumienia! Utrzymujmy swoje sumienie w należytej sprawności poprzez regularny kontakt z Biblią, dbałość o napełnienie Duchem Świętym oraz trwanie we wspólnocie Kościoła.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz