Dziś rocznica śmierci Hitlera. Chociaż wciąż snuje się na ten temat rozmaite przypuszczenia, to według oficjalnej wersji wiadomo, że 30 kwietnia 1945 roku twórca Trzeciej Rzeszy w berlińskim bunkrze zażył truciznę i się zastrzelił.
W 1933 roku wybrano go kanclerzem Niemiec, następnego roku obwołał się Führerem [Wodzem], a jedenaście lat później, w dziesięć dni po świętowaniu swoich 56. urodzin, nie widział już dla siebie miejsca wśród żyjących.
O, jakże spadłeś z nieba, ty, gwiazdo jasna, synu jutrzenki! Powalony jesteś na ziemię, pogromco narodów! [Iz 14,12]. Ileż to w historii ludzkości było już takich wodzów, do których pasują powyższe słowa Pisma! Wydawało się, że trzęsą całym światem, a jednak dość nagle przychodził kres ich potęgi i władzy.
Żołnierze Armii Czerwonej podobno wynieśli ciało Hitlera z bunkra i wrzucili do krateru po bombie. Wielki Wódz nie wyglądał lepiej od którejkolwiek z milionów pogardzanych przez niego ofiar. Ci, którzy cię widzą, spoglądają na ciebie, przypatrują ci się uważnie: Czy to jest ten mąż, który był postrachem ziemi, trząsł królestwami? Ziemię obracał w pustynię, grody jej burzył, swoich jeńców nie wypuszczał na wolność? [Iz 14,16–17]. Oblali te intrygujące zwłoki benzyną i podpalili.
Przypominając dziś ów marny koniec Hitlera, zamyślam się znowu nad kruchością życia bezbożnych. Zaprawdę, stawiasz ich na śliskim gruncie, strącasz ich w zagładę. Jakże nagle niszczeją, znikają, giną z przerażenia [Ps 73,18–19].
Dobrze jest pamiętać, że nieposłuszeństwo Słowu Bożemu zawsze sprowadza na człowieka przykre konsekwencje. Rzuci Pan na ciebie klątwę, zamieszanie i niepowodzenie w każdym przedsięwzięciu twoich rąk, które podejmiesz, aż będziesz wytępiony i nagle zginiesz z powodu niegodziwości twoich uczynków, przez które mnie opuściłeś [5Mo 28,20].
Każdemu, do kogo przemawia ten drastyczny i beznadziejny przypadek Hitlera, potrzeba czym prędzej wejrzeć we własne życie i naprawić swe drogi przed Bogiem, bo niezależnie od skali naszej bezbożności, jeżeli się nie upamiętamy, wszyscy podobnie poginiemy.
Skoro jednak czytamy te słowa, to może znaczyć, że Bóg dał nam jeszcze dziś możliwość pokuty i pojednania się z Nim przez wiarę w Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości [1Jn 1,9].
Gdy się z całego serca nawrócimy do Boga, wówczas kres naszego ziemskiego życia będzie całkiem inny! Jezus powiedział: Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to? [Jn 11,25–26].
Wracając do Hitlera, gdzie z chwilą samobójstwa znalazła się jego dusza? Biblia naucza, że żaden zabójca nie ma w sobie żywota wiecznego [1Jn 3,15]. Chyba, że się upamięta, wyzna swój grzech i dostąpi usprawiedliwienia przez wiarę w Syna Bożego, bo krew Jezusa Chrystusa [...] oczyszcza nas od wszelkiego grzechu [1Jn 1,7] i kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny [Jn 3,36].
Samobójca - jak Hitler - zabijając samego siebie, jednocześnie pozbawia się możliwości pojednania się z Bogiem.
Aktualne tematy, wydarzenia, zjawiska, święta, rocznice i trendy społeczne z biblijnej perspektywy
30 kwietnia, 2010
29 kwietnia, 2010
Bóstwo odwróconego porządku
Dzień 29 kwietnia z inicjatywy Komitetu Tańca Międzynarodowego Instytutu Teatralnego (ITI-UNESCO) został w 1982 roku ustanowiony Międzynarodowym Dniem Tańca. Upamiętnia on dzień tzw. chrzcin Jean-Georges’a Noverre’a (1727-1810), wielkiego reformatora sztuki tańca, twórcy europejskiego teatru baletowego, francuskiego tancerza i choreografa. Ideą Międzynarodowego Dnia Tańca jest zwrócenie uwagi na uniwersalny charakter tańca jako języka ciała, wspólnego dla różnych wyznań i kultur. Na tę okoliczność każdego roku inny wybitny artysta związany z tą sztuką przygotowuje orędzie adresowane do tych, którzy uprawiają i kochają taniec.
Autorem przesłania na rok 2010 jest tancerz argentyński, Julio Bocca, który napisał: Taniec to dyscyplina, praca, nauka, komunikacja. Dzięki niemu oszczędzamy na słowach, których być może inni i tak by nie zrozumieli; zamiast nich tworzymy uniwersalny język, znajomy dla wszystkich. Taniec daje nam przyjemność, sprawia, że czujemy się wolni, daje nam pocieszenie w smutku, jakim napawa nas świadomość, że my - ludzie - nie umiemy latać jak ptaki, zbliża nas do nieba, do świętości, do nieskończoności. To subtelna sztuka, za każdym razem odmienna, podobna do sztuki miłosnej w tym, że po zakończeniu każdego występu nasze serca biją szybko i nie możemy doczekać się kolejnego razu [tłumaczenie: wolna strefa].
A oto co w podobnym przesłaniu na Dzień Tańca w 2006 roku napisał król Kambodży: [...] Dla nas, Khmerów, taniec w swojej najbardziej kunsztownej formie to sposób, aby przybliżyć się do bogów. Dzięki temu taniec staje się modlitwą. Staje się niezbędnym rytuałem, który popycha świat do przodu, pozwala nam dotknąć boskości i wznieść się na nadziemskie wyżyny. Niech w Międzynarodowym Dniu Tańca występ zespołu Baletu Królewskiego stanie się modlitwą w imieniu nas wszystkich. Tańcząc umacniajmy na całym świecie szlachetną praktykę tolerancji, tak niezwykle istotnej dla całej ludzkości w roku 2006 [Preah Bat Samdech Preah Boromneath Norodom Sihamoni].
Z powyższych wypowiedzi ideologów tańca można by wywnioskować, że jest on niemal doskonałym sposobem na uwznioślenie życia, że dzięki niemu stajemy się lepsi. Czy to prawda? Czy wobec tego wielka popularność tańca oznacza równoczesną promocję szlachetności i staje się drogą do uzdrowienia społeczeństw?
Weźmy na chwilę pod lupę kolebkę największej imprezy tanecznej świata, słynące z olbrzymiego posągu Chrystusa Zbawiciela i corocznego karnawału – Rio de Janeiro. Co roku na pięć dni miasto zmienia się w królestwo samby, którym rządzi król Momo – czyli bóstwo "odwróconego porządku". Każda tzw. szkoła samby ma specjalną, śpiewaną na okrągło piosenkę, w rytm której roztańczone tłumy zmierzają ku kąpieli w oceanie, co nawiązuje do zwyczaju składania ofiary królowej wód Yemanii.
Jeśli to prawda, że taniec jest modlitwą nóg, to w Rio ludzie rzeczywiście bardzo się ‘modlą’. Co z tej modlitwy nóg pod posągiem Chrystusa wynika? Nie miejsce tu na opisy owoców tego „uwznioślania” życia mieszkańców rozległych faweli [dzielnic nędzy] w tanecznym korowodzie seksu, alkoholu itp.
Mam wrażenie, że duch Antychrysta święci tryumfy już nie tylko wśród notabene bardzo religijnych Brazylijczyków pod największym na świecie posągiem Chrystusa. Zdaje się, że z roku na rok także coraz więcej ewangelicznych chrześcijan zaczyna traktować taniec jako nieodzowny środek komunikacji z Bogiem i między sobą. Niektóre środowiska bez tańca już wręcz nie wyobrażają sobie uwielbiania Boga.
Tymczasem Biblia, nie przemilczając tańca, jako jednej z form wyrażania radości i przypodobywania się ludziom, nigdzie nie daje nam podstaw do myślenia, że nasz taniec miałby być mile widziany i oczekiwany przez Pana Jezusa Chrystusa. Jeśli przyjąć za prawdę, że taniec to język ciała, to wezwanie apostolskie kieruje naszą uwagę raczej w przeciwną stronę: Postępujmy przystojnie jak za dnia, nie w biesiadach i pijaństwach, nie w rozpustach i rozwiązłości, nie w swarach i zazdrości; ale obleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie czyńcie starania o ciało, by zaspokajać pożądliwości [Rz 13,13–14].
Jedyny przypadek tańca opisany w Nowym Testamencie stał się przyczynkiem do uciszenia na amen największego z proroków Bożych zwiastujących przyjście Chrystusa, czyli Jana Chrzciciela. A Herodiada żywiła do niego urazę i chciała go zabić, ale nie mogła. [...] A gdy weszła córka tej właśnie Herodiady i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom; wtedy król rzekł do dziewczęcia: Proś mię, o co chcesz, a dam ci. [...] A ona wyszedłszy, rzekła matce swojej: O co mam prosić? Ta zaś odrzekła: O głowę Jana Chrzciciela. Zaraz też weszła śpiesznie do króla i prosiła, mówiąc: Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela.[...] Wysłał więc król zaraz kata i rozkazał przynieść głowę jego. Ten zaś poszedł i ściął go w więzieniu [Mk 6,19–27].
Jeżeli wierzymy, że całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany [2Tm 3,16–17], to zauważmy, że nigdzie nie zachęca ono do tego, byśmy ćwiczyli się w tańcu, byśmy poprzez taniec komunikowali sobie nawzajem ważne treści [raczej trzeba nam to robić jak w Ef 5,19] ani też tańcem oddawali chwałę Bogu.
Pląsająca Miriam, tańczący Dawid, kobiety żydowskie w tanecznym korowodzie – to opisy ludzkiej radości, biorącej się z już okazanego błogosławieństwa Bożego albo z przeświadczenia, że takie dni właśnie nadchodzą. Można oczywiście żyć w przekonaniu, że Bogu się podoba, gdy człowiek tak bardzo się cieszy, że aż tańczy, ale przestrzegałbym przed dogmatyzowaniem tańca, jako pożądanej przez Boga formy oddawania Bogu chwały i sprawiania Mu przyjemności.
Zasadniczo rzecz ujmując, taniec jest domeną świata. Pojawiał się i nadal występuje w obrzędach i rytuałach religijnych, bywa formą spektaklu ale przede wszystkim jest ulubionym sposobem na rozrywkę. To całkowicie normalna rzecz w świecie. Dlaczego jednak powoli staje się równie normalną rzeczą w Kościele?
Niechby w rocznicę chrzcin francuskiego tancerza przeszedł nam na chwilę taneczny zawrót głowy, tak abyśmy mogli spojrzeć do Biblii i uważniej przejrzeć się w jej świetle...
28 kwietnia, 2010
Czy ta pamięć zawsze musi szukać winnego?
W 120 krajach na świecie obchodzony jest dziś Światowy Dzień Pamięci Ofiar Wypadków przy Pracy. Według danych Międzynarodowej Organizacji Pracy, rocznie w wypadkach przy pracy ginie na świecie ponad 2 mln pracowników a 1,2 mln zostaje rannych.
W Polsce w ubiegłym roku w taki sposób życie straciły aż 523 osoby. Prawie tysiąc doznało ciężkich obrażeń, a lżejszych ponad 100 tysięcy. Najczęściej wypadkom ulegają pracownicy najmłodsi, do 29 lat (ponad 27 tys. poszkodowanych) i w pierwszym roku pracy (37 tys. poszkodowanych).
Idea Dnia Pamięci Ofiar Wypadków przy Pracy narodziła się w Kanadzie, gdzie na początku ubiegłego wieku doszło do katastrofy w kopalni, w której zginęło wielu górników. Chcąc zachować pamięć o nich i o wielu innych tragicznie zmarłych pracownikach, Kanadyjski Kongres Związków Zawodowych przyjął datę 28 kwietnia jako dzień ich pamięci.
W świetle Biblii sprawcy wypadków przy pracy, chociaż one także nieraz kończą się śmiercią poszkodowanego, powinni mieć możliwość schronienia się przed bólem i odwetem osób bliskich ich ofiarom. Bóg nakazał wyznaczenie specjalnych miast schronienia, między innymi właśnie dla osób tropionych z powodu spowodowania wypadku przy pracy.
Kto pójdzie ze swoim bliźnim do lasu, aby rąbać drzewo, i jego ręka machnie siekierą, aby ściąć drzewo, a siekiera spadnie z toporzyska i trafi w bliźniego, i ten umrze; taki może się schronić do jednego z tych miast i zachować życie, aby mściciel krwi nie ścigał zabójcy w gniewie serca swego i aby go nie dogonił, bo droga jest daleka, i nie zabił go. Nie zasłużył na śmierć, gdyż nie miał go przedtem w nienawiści [5Mo 19,5–6].
Do wypadków przy pracy zazwyczaj dochodzi z powodu nieuwagi, głupiego żartu albo zaniedbania, a nie z powodu celowo szkodliwego działania współpracowników. Polska Temida bywa niestety zbyt często ślepa na takie argumenty, ale Biblia najpierw pyta o motywy winowajcy i jeżeli nie miał on złych zamiarów, to nie podlega też karze.
W rozumieniu Pisma Świętego nie do pomyślenia jest taka sytuacja, że ktoś za czyn nieumyślny może otrzymać wyrok wyższy od kogoś, kto celowo ukradł, szkodził albo pobił drugiego człowieka.
Niechby więc pamięć o ofiarach wypadków przy pracy nie musiała się nam kojarzyć z surowymi wyrokami, wydawanymi na tych, którzy absolutnie nie chcieli krzywdy swoich towarzyszy pracy. Jest to ważna myśl także w związku z ostatnią katastrofą lotniczą.
W Polsce w ubiegłym roku w taki sposób życie straciły aż 523 osoby. Prawie tysiąc doznało ciężkich obrażeń, a lżejszych ponad 100 tysięcy. Najczęściej wypadkom ulegają pracownicy najmłodsi, do 29 lat (ponad 27 tys. poszkodowanych) i w pierwszym roku pracy (37 tys. poszkodowanych).
Idea Dnia Pamięci Ofiar Wypadków przy Pracy narodziła się w Kanadzie, gdzie na początku ubiegłego wieku doszło do katastrofy w kopalni, w której zginęło wielu górników. Chcąc zachować pamięć o nich i o wielu innych tragicznie zmarłych pracownikach, Kanadyjski Kongres Związków Zawodowych przyjął datę 28 kwietnia jako dzień ich pamięci.
W świetle Biblii sprawcy wypadków przy pracy, chociaż one także nieraz kończą się śmiercią poszkodowanego, powinni mieć możliwość schronienia się przed bólem i odwetem osób bliskich ich ofiarom. Bóg nakazał wyznaczenie specjalnych miast schronienia, między innymi właśnie dla osób tropionych z powodu spowodowania wypadku przy pracy.
Kto pójdzie ze swoim bliźnim do lasu, aby rąbać drzewo, i jego ręka machnie siekierą, aby ściąć drzewo, a siekiera spadnie z toporzyska i trafi w bliźniego, i ten umrze; taki może się schronić do jednego z tych miast i zachować życie, aby mściciel krwi nie ścigał zabójcy w gniewie serca swego i aby go nie dogonił, bo droga jest daleka, i nie zabił go. Nie zasłużył na śmierć, gdyż nie miał go przedtem w nienawiści [5Mo 19,5–6].
Do wypadków przy pracy zazwyczaj dochodzi z powodu nieuwagi, głupiego żartu albo zaniedbania, a nie z powodu celowo szkodliwego działania współpracowników. Polska Temida bywa niestety zbyt często ślepa na takie argumenty, ale Biblia najpierw pyta o motywy winowajcy i jeżeli nie miał on złych zamiarów, to nie podlega też karze.
W rozumieniu Pisma Świętego nie do pomyślenia jest taka sytuacja, że ktoś za czyn nieumyślny może otrzymać wyrok wyższy od kogoś, kto celowo ukradł, szkodził albo pobił drugiego człowieka.
Niechby więc pamięć o ofiarach wypadków przy pracy nie musiała się nam kojarzyć z surowymi wyrokami, wydawanymi na tych, którzy absolutnie nie chcieli krzywdy swoich towarzyszy pracy. Jest to ważna myśl także w związku z ostatnią katastrofą lotniczą.
27 kwietnia, 2010
Skąd oni mają tę zdolność?
Dziś Światowy Dzień Grafika (ang. World Graphic Day) – coroczne święto obchodzone 27 kwietnia, w rocznicę powstania w latach sześćdziesiątych ub. wieku Międzynarodowej Rady Stowarzyszeń Grafików Projektantów (ICOGRADA – International Council of Graphic Design Associations).
Krótko mówiąc, jest to święto zawodu grafika. Obchody święta mają na celu podkreślenie roli grafiki we wszelkiego rodzaju projektach, uznanie grafiki komputerowej, docenienie projektowania komunikacji i informacji oraz uświadomienie ich roli w świecie.
Formowanie się współcześnie rozumianych zawodów i specjalizacji projektanckich, takich jak np. designer [spolszczony: dizajner] product design czy communication design, rozpoczęło się już na początku dwudziestego wieku. Jednak dopiero skok technologiczny i ekonomiczny po II wojnie światowej okazał się prawdziwym motorem rozwoju w tej dziedzinie. Międzynarodową karierę zrobiły takie terminy jak: corporate identity, visual identity, corporate symbol, logotyp, layout czy pojęcie visual communication.
Chociaż niektórzy twierdzą, że Biblia jest księgą przestarzałą, to jednak jej czytelnicy napotykają na pojęcie design wielokrotnie. Dla przykładu, w drugiej księdze Mojżeszowej poznajemy dizajnera, który zasłynął przy budowie biblijnego Przybytku. Patrz! Powołałem imiennie Besalela, syna Uriego, syna Chura z plemienia Judy, i napełniłem go duchem Bożym, mądrością, rozumem, poznaniem, wszechstronną zręcznością w rzemiośle, pomysłowością w wyrobach ze złota, srebra i miedzi, w szlifowaniu drogich kamieni do oprawy, w snycerstwie i we wszelkiej artystycznej robocie [2Mo 31,2–5].
Z tych opisów wyraźnie wynika, że to Bóg wybrał określonych ludzi i napełnił ich umiejętnością [...] sporządzania wszelkich rzeczy i obmyślania wszelkich wzorów [2Mo 35,30].
Na okoliczność Dnia Grafika wspomniana na początku ICOGRADA poprzez specjalnie przygotowany plakat [patrz. foto] zachęca do odpowiedzi na pytanie, dlaczego doceniamy twórczość grafików. "I value design because ...". Co byś na tym plakacie napisał?
Podziwiam ludzi utalentowanych. Zachwycam się ich niezwykłymi pomysłami i zdolnościami. Wiem, że takie wspaniałe umiejętności pochodzą od Boga, więc niezależnie od tego, na ile sami dizajnerzy są tego świadomi, za nich samych i za to, co potrafią, pozwalam sobie oddawać chwałę Bogu.
Krótko mówiąc, jest to święto zawodu grafika. Obchody święta mają na celu podkreślenie roli grafiki we wszelkiego rodzaju projektach, uznanie grafiki komputerowej, docenienie projektowania komunikacji i informacji oraz uświadomienie ich roli w świecie.
Formowanie się współcześnie rozumianych zawodów i specjalizacji projektanckich, takich jak np. designer [spolszczony: dizajner] product design czy communication design, rozpoczęło się już na początku dwudziestego wieku. Jednak dopiero skok technologiczny i ekonomiczny po II wojnie światowej okazał się prawdziwym motorem rozwoju w tej dziedzinie. Międzynarodową karierę zrobiły takie terminy jak: corporate identity, visual identity, corporate symbol, logotyp, layout czy pojęcie visual communication.
Chociaż niektórzy twierdzą, że Biblia jest księgą przestarzałą, to jednak jej czytelnicy napotykają na pojęcie design wielokrotnie. Dla przykładu, w drugiej księdze Mojżeszowej poznajemy dizajnera, który zasłynął przy budowie biblijnego Przybytku. Patrz! Powołałem imiennie Besalela, syna Uriego, syna Chura z plemienia Judy, i napełniłem go duchem Bożym, mądrością, rozumem, poznaniem, wszechstronną zręcznością w rzemiośle, pomysłowością w wyrobach ze złota, srebra i miedzi, w szlifowaniu drogich kamieni do oprawy, w snycerstwie i we wszelkiej artystycznej robocie [2Mo 31,2–5].
Z tych opisów wyraźnie wynika, że to Bóg wybrał określonych ludzi i napełnił ich umiejętnością [...] sporządzania wszelkich rzeczy i obmyślania wszelkich wzorów [2Mo 35,30].
Na okoliczność Dnia Grafika wspomniana na początku ICOGRADA poprzez specjalnie przygotowany plakat [patrz. foto] zachęca do odpowiedzi na pytanie, dlaczego doceniamy twórczość grafików. "I value design because ...". Co byś na tym plakacie napisał?
Podziwiam ludzi utalentowanych. Zachwycam się ich niezwykłymi pomysłami i zdolnościami. Wiem, że takie wspaniałe umiejętności pochodzą od Boga, więc niezależnie od tego, na ile sami dizajnerzy są tego świadomi, za nich samych i za to, co potrafią, pozwalam sobie oddawać chwałę Bogu.
26 kwietnia, 2010
Pamiętajcie o więźniach
Z uwagi na fakt, że w dniu 26 kwietnia 1996 roku Sejm RP przyjął Ustawę o Służbie Więziennej [Dz.U. 1996 nr 61 poz. 283], właśnie ten dzień kwietnia stał się dorocznym świętem polskich służb więziennych. Służba Więzienna (SW) to podległa Ministrowi Sprawiedliwości, umundurowana i uzbrojona formacja rządowa, realizująca zadania w zakresie wykonywania kar pozbawienia wolności i tymczasowego aresztowania.Pozbawienie wolności to dotkliwa kara obejmująca całkiem pokaźną liczbę Polaków. 31 marca 2010 roku w placówkach SW na terenie całego kraju przebywało 85,5 tysiąca więźniów i aresztantów. W połowie kwietnia bieżącego roku stan zaludnienia zakładów karnych i aresztów śledczych sięgnął poziomu 102,4%, co oznacza, że więźniów mamy więcej niż możliwości ich przetrzymywania.
Zasadniczo rzecz biorąc, kara więzienia lub aresztu powinna spotykać wyłącznie przestępców. Tymczasem zdarza się, że do więzienia trafiają ludzie zupełnie niewinni. Jak bardzo musi ich to boleć, że zostali niesłusznie aresztowani a nawet skazani?
Także Biblia przytacza wiele przykładów niesłusznego wtrącenia ludzi do więzienia. Józef niewinnie przesiedział wiele lat w więzieniu w Egipcie. Prorok Jeremiasz w trakcie oblężenia Jerozolimy był więziony przez swoich rodaków i przetrzymywany w nieludzkich warunkach tylko dlatego, że głośno radził im, jak mogą zachować sowje życie.
Apostoł Paweł i Sylas z powodu uwolnienia pewnej dziewczyny od złego ducha w Filippi spotkali się z wrogością mieszkańców, którzy im wiele razów zadali, wrzucili ich do więzienia i nakazali stróżowi więziennemu, aby ich bacznie strzegł. Ten, otrzymawszy taki rozkaz, wtrącił ich do wewnętrznego lochu, a nogi ich zakuł w dyby [Dz 16,23–24].
I dzisiaj także tysiące chrześcijan na całym świecie cierpi prześladowanie z powodu wyznawania wiary w Jezusa Chrystusa i głoszenia Słowa Bożego. Wielu z nich przetrzymuje się w więzieniu bez żadnego procesu i prawomocnego wyroku. Takich więźniów miał Syn Boży na myśli, gdy zapowiedział, że zaproszeni do udziału w Jego Królestwie usłyszą między innymi: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, odziedziczcie Królestwo, przygotowane dla was od założenia świata. Albowiem [...] byłem w więzieniu, a przychodziliście do mnie [Mt 25,34–36].
Nie sądzę, że wezwanie Pisma Świętego: Pamiętajcie o więźniach, jakbyście współwięźniami byli, o uciskanych, skoro sami również w ciele jesteście [Hbr 13,3] dotyczy ogólnego obowiązku odwiedzania w więzieniu wszelkich przestępców. Jednakże, choć oczywiste, że chodzi tu o uwięzionych w ramach prześladowania za wiarę, każdy więzień powinien usłyszeć o Jezusie Chrystusie i możliwości pojednania się z Bogiem.
Dobrze więc, że Bóg wciąż ma takich ludzi, którzy jak swego czasu Jezus w duchu poszedł i zwiastował duchom będącym w więzieniu, które niegdyś były nieposłuszne, gdy Bóg cierpliwie czekał za dni Noego, kiedy budowano arkę [1Pt 3,19–20] tak i oni dzisiaj niosą Słowo Boże do ludzi siedzących w więzieniu.
24 kwietnia, 2010
Stworzone dla człowieka
24 kwietnia – to Światowy Dzień Zwierząt Laboratoryjnych (Międzynarodowy Dzień Przeciwko Wiwisekcji) obchodzony przez obrońców zwierząt na całym świecie jako dzień sprzeciwu wobec wiwisekcji, czyli badań na zwierzętach. Został uznany przez ONZ jako dzień światowego upamiętnienia zwierząt laboratoryjnych.
Chodzi o refleksję nad bólem i cierpieniem zadawanym milionom istot, poświęcanych na ołtarzu nauki w imię wątpliwych dla człowieczeństwa korzyści. Podobno wyniki badań na zwierzętach niosą informacje nieprzydatne dla człowieka, tym samym są znęcaniem się nad nimi bez powodu.
Żaby ogłusza się uderzeniem łebka o brzeg umywalki, rozkrojone szczury zamiast uśmiercić wyrzuca się po prostu do kosza na śmieci, psy i koty miesiącami przetrzymuje się w ciasnych klatkach. Działacze towarzystw opieki nad zwierzętami alarmują, że nie są to żadne wyjątki i pytają: Czy naprawdę studenci biologii albo medycyny muszą kroić zwierzęta pod narkozą, aby zobaczyć pracę ich narządów wewnętrznych? Czy własnie na nich muszą się uczyć pobierania krwi lub wprowadzania sondy?
Nie wiem, czy studenci medycyny muszą, czy nie muszą eksperymentować na zwierzętach, aby dobrze nauczyć się sztuki lekarskiej. Nie znam się na tym, więc się nie wypowiadam. Wiem natomiast, że Bóg stworzył zwierzęta po to, aby służyły człowiekowi. Wszystko, co się rusza i żyje, niech wam służy za pokarm; tak jak zielone jarzyny, daję wam wszystko [1Mo 9,3].
Pismo Święte naucza na przykład, że niebezpieczne zwierzę, w celu ochrony życia innych ludzi, należy czym prędzej uśmiercić. Jeżeli wół zabodzie mężczyznę albo kobietę na śmierć, to należy wołu ukamienować i nie jeść jego mięsa, właściciel zaś wołu będzie niewinny. Jeżeli jednak wół bódł od dawna, a ostrzeżono o tym jego właściciela, ten zaś go nie pilnował, i wół zabił mężczyznę albo kobietę, to wół będzie ukamienowany, a jego właściciel poniesie śmierć [2Mo 21,28-29].
Czy to przykazanie spodobałoby się obrońcom praw zwierząt? Prawdopodobnie nie, ale Bóg tak ustanowił, że stworzenie niższego rzędu jest podporządkowane dobru i przetrwaniu stworzeń rzędu wyższego. Całe zaś stworzenie ma służyć człowiekowi, jako istocie najwyższej spośród stworzonych.
Jestem oczywiście przeciwny wszelkiemu znęcaniu się nad zwierzętami i bezcelowemu zadawaniu im bólu. W świetle Biblii widać jednak, że człowiek jak najbardziej ma prawo robić ze zwierzętami wszystko, co tylko jest niezbędne dla jego zdrowia i podtrzymania życia, nawet jeżeli ktoś będzie chciał nazywać to okrucieństwem.
Chodzi o refleksję nad bólem i cierpieniem zadawanym milionom istot, poświęcanych na ołtarzu nauki w imię wątpliwych dla człowieczeństwa korzyści. Podobno wyniki badań na zwierzętach niosą informacje nieprzydatne dla człowieka, tym samym są znęcaniem się nad nimi bez powodu.
Żaby ogłusza się uderzeniem łebka o brzeg umywalki, rozkrojone szczury zamiast uśmiercić wyrzuca się po prostu do kosza na śmieci, psy i koty miesiącami przetrzymuje się w ciasnych klatkach. Działacze towarzystw opieki nad zwierzętami alarmują, że nie są to żadne wyjątki i pytają: Czy naprawdę studenci biologii albo medycyny muszą kroić zwierzęta pod narkozą, aby zobaczyć pracę ich narządów wewnętrznych? Czy własnie na nich muszą się uczyć pobierania krwi lub wprowadzania sondy?
Nie wiem, czy studenci medycyny muszą, czy nie muszą eksperymentować na zwierzętach, aby dobrze nauczyć się sztuki lekarskiej. Nie znam się na tym, więc się nie wypowiadam. Wiem natomiast, że Bóg stworzył zwierzęta po to, aby służyły człowiekowi. Wszystko, co się rusza i żyje, niech wam służy za pokarm; tak jak zielone jarzyny, daję wam wszystko [1Mo 9,3].
Pismo Święte naucza na przykład, że niebezpieczne zwierzę, w celu ochrony życia innych ludzi, należy czym prędzej uśmiercić. Jeżeli wół zabodzie mężczyznę albo kobietę na śmierć, to należy wołu ukamienować i nie jeść jego mięsa, właściciel zaś wołu będzie niewinny. Jeżeli jednak wół bódł od dawna, a ostrzeżono o tym jego właściciela, ten zaś go nie pilnował, i wół zabił mężczyznę albo kobietę, to wół będzie ukamienowany, a jego właściciel poniesie śmierć [2Mo 21,28-29].
Czy to przykazanie spodobałoby się obrońcom praw zwierząt? Prawdopodobnie nie, ale Bóg tak ustanowił, że stworzenie niższego rzędu jest podporządkowane dobru i przetrwaniu stworzeń rzędu wyższego. Całe zaś stworzenie ma służyć człowiekowi, jako istocie najwyższej spośród stworzonych.
Jestem oczywiście przeciwny wszelkiemu znęcaniu się nad zwierzętami i bezcelowemu zadawaniu im bólu. W świetle Biblii widać jednak, że człowiek jak najbardziej ma prawo robić ze zwierzętami wszystko, co tylko jest niezbędne dla jego zdrowia i podtrzymania życia, nawet jeżeli ktoś będzie chciał nazywać to okrucieństwem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



