Najdłuższy rozdział Biblii, tj. Psalm 119 zatytułowany w Biblii Ewangelicznej "Pieśń zachwytu nad Bożym Prawem" dostarcza mi od wczoraj wielu przemyśleń. Część z nich ma charakter wyłącznie osobisty, podczas gdy inne odnoszę do lokalnego zboru, a nawet całego Kościoła.
W dobie coraz to nowych pomysłów na zakładanie i rozwój zboru, gdy na tym polu popularność zyskują sobie świeckie zasady i sposoby, chcę niezmiennie pamiętać, że zbór - to społeczność ludzi wywołanych ze świata przez samego Boga i zgromadzonych, by czcili Go, służyli Mu i we wszystkim oddawali chwałę Chrystusowi Panu. W biblijnej idei powstawania zboru - poza głoszeniem ludziom Słowa Bożego i troską o ubogich - nie ma ani krzty ludzkiej pomysłowości i przedsiębiorczości. Jest to dzieło autorstwa Ducha Świętego.
W czasie dzisiejszego czytania Słowa Bożego zobaczyłem bardzo prosty i wolny od ludzkiego czynnika sposób tworzenia się lokalnego zboru chrześcijańskiego. Niech skupią się przy mnie ci, w których jest bojaźń przed Tobą, oraz ci, którzy znają Twe postanowienia! [Ps 119,79]. Gromadzenie ludzi wg innych zasad, przyciąganie ich rozmaitymi atrakcjami, budowanie zboru pod kątem oczekiwań ludzi duchowo nieodrodzonych - to wysiłek, który nie ma umocowania w praktyce apostolskiej. Owszem, dzięki nowoczesnym, zapożyczonym ze świata przywództwa i biznesu, rozmaitym socjotechnikom, powstają całkiem spore wspólnoty kościelne, lecz czy takie metody budowania zboru nie są okupione postępującą liberalizacją poglądów i zeświecczeniem jego członków?
Miłujący i głoszący Słowo Boże sługa Boży powiedział: Niech zwrócą się do mnie bojący się Ciebie i ci, którzy uznają Twoje napomnienia [Ps 119,79 wg Biblii Tysiąclecia]. Oto przepis na zbór, jakiego pragnę. Czasem będzie w nim więcej osób, a czasem mniej. Czasem będą to tylko ubodzy i nic nie znaczący w tym świecie ludzie, a czasem trafi się i ktoś po ludzku ważny. To wszystko ma znaczenie drugorzędne. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że prawdziwy zbór chrześcijański tworzą ludzie przejęci bojaźnią Bożą i całkowicie respektujący Słowo Boże.
Dlatego modlę się dzisiaj: Niech się obrócą do mnie, którzy się Ciebie boją, i którzy znają świadectwa Twoje [Ps 119,79 wg Biblii Gdańskiej]. Mocno wierzę, że właśnie w taki sposób Jezus Chrystus buduje swój Kościół oraz każdy jego lokalny zbór.
Aktualne tematy, wydarzenia, zjawiska, święta, rocznice i trendy społeczne z biblijnej perspektywy
30 kwietnia, 2018
28 kwietnia, 2018
Objawienie z Joppy wciąż potrzebne
![]() |
| Dom Szymona garbarza w Jaffie |
Znowu ożyły we mnie słowa Pisma Świętego, skierowane kiedyś do setnika rzymskiego, Korneliusza, stacjonującego w oddalonej o 50 km Cezarei: Teraz więc poślij swoich ludzi do Joppy i sprowadź stamtąd niejakiego Szymona, którego nazywają Piotrem. Gości on u pewnego garbarza Szymona, który ma dom nad morzem. [...] Tymczasem następnego dnia około południa - gdy oni byli w drodze i zbliżali się do miasta - Piotr wyszedł na taras na dachu i tam się modlił. Zgłodniał przy tym bardzo i chciało mu się jeść. A gdy już przyrządzano posiłek, wpadł w zachwycenie. Zobaczył otwarte niebo. Z nieba zstępował w dół jakiś przedmiot. Przypominał wielkie lniane płótno, trzymane za cztery rogi i opuszczane w kierunku ziemi. Wewnątrz znajdowały się różne czworonożne zwierzęta, płazy oraz ptaki. Rozległ się również głos: Piotrze, wstań, zabijaj i jedz! Piotr odpowiedział: O tym nie może być mowy, Panie, bo jeszcze nigdy nie jadłem nic skalanego i nieczystego. Wtedy głos zabrzmiał ponownie: Tego, co Bóg oczyścił, ty nie uważaj za skalane. Wszystko to powtórzyło się trzy razy, po czym przedmiot został wzięty do nieba. Podczas gdy Piotr zastanawiał się, co mogłoby oznaczać to widzenie, ludzie wysłani przez Korneliusza odnaleźli dom Szymona, stanęli u bramy i podniesionym głosem zaczęli pytać, czy Szymon, zwany Piotrem, przebywa tam w gościnie. Pogrążony w myślach Piotr usłyszał głos Ducha: Szukają cię trzej mężczyźni. Ale wstań, zejdź na dół i idź z nimi bez wahania, bo to Ja ich posłałem [Dz 10,5-20].
Okazało się, że objawienie na dachu domu w Joppie miało przygotować Piotra do całkiem nowego spojrzenia na ludzi z narodów pogańskich. Mając od Chrystusa Pana klucze Królestwa Bożego, najpierw w święto Pięćdziesiątnicy otworzył je dla rozsianych po całym świecie Żydów [Dz 2]. Następnie otworzył je dla Samarytan, wkładając ręce na nowo nawróconych w Samarii [Dz 8]. W końcu nadszedł czas otworzyć drzwi Królestwa Bożego także dla pogan.
Przemówił do nich w ten sposób: Wy wiecie, jak bardzo niezgodne z Prawem jest dla Żyda przestawanie z ludźmi innej narodowości lub odwiedzanie ich. Mnie jednak Bóg pokazał, abym żadnego człowieka nie nazywał skalanym lub nieczystym. Właśnie dlatego na wasze wezwanie przyszedłem bez sprzeciwu. [...] Naprawdę, zaczynam rozumieć, że Bóg nie traktuje jednych lepiej niż innych, lecz w każdym narodzie miły mu jest ten, kto Go szanuje i postępuje sprawiedliwie. Odniosę się teraz do poselstwa, które przekazał synom Izraela, głosząc za pośrednictwem Jezusa Chrystusa, który jest Panem wszystkich, dobrą nowinę o pokoju. Otóż wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan. Wiecie o Jezusie z Nazaretu, że Bóg namaścił Go Duchem Świętym i mocą. Wiecie też, że wszędzie, gdzie chodził, czynił dobrze i leczył wszystkich dręczonych przez diabła, a działo się tak dlatego, że był z Nim Bóg. My jesteśmy świadkami tego wszystkiego, co uczynił na terenach zamieszkałych przez Żydów i w Jerozolimie. Jego też zawiesili na krzyżu i w ten sposób zabili. Bóg jednak wzbudził Go trzeciego dnia i sprawił, że stał się widzialny, lecz nie dla całego ludu, a tylko dla świadków uprzednio wybranych przez Boga, to znaczy dla nas, którzy po Jego zmartwychwstaniu jedliśmy i piliśmy wraz z Nim. On też polecił nam głosić ludowi i składać o Nim świadectwo, że jest ustanowionym przez Boga sędzią żywych i umarłych. O Nim świadczą wszyscy prorocy. Głoszą, że każdy, kto w Niego wierzy, dostępuje, przez Jego imię, przebaczenia grzechów. Piotr jeszcze mówił o tych sprawach, a Duch Święty już zstąpił na wszystkich słuchających jego mowy. Zaskoczyło to tych wszystkich wierzących, którzy należeli do obrzezanych i przybyli z Piotrem, że i na pogan został wylany dar Ducha Świętego. Słyszeli ich bowiem, jak mówili językami i wywyższali Boga. Wtedy odezwał się Piotr: Czy ktoś może odmówić wody, aby ochrzcić tych, którzy otrzymali Ducha Świętego, podobnie jak my? I rozkazał, aby ich ochrzczono w imię Jezusa Chrystusa. Następnie uprosili go, aby pozostał z nimi kilka dni [Dz 10,28-48].
Objawienie z Joppy, z którym swego czasu Piotr poszedł do pogan, nabrało dla mnie świeżego wymiaru. W tych dniach mam styczność z mieszkającymi w Izraelu tzw. świeckimi Żydami. Przebywam w ich domach, rozmawiam, słucham i obserwuję. Są inteligentni, wykształceni i dobrze sytuowani. Trzymają się nawet narodowych tradycji lecz - o dziwo - nie wierzą w Boga. Zjawisko ma charakter powszechny. Słyszałem gdzieś, że osiemdziesiąt procent dzisiejszych mieszkańców Izraela to ludzie niewierzący. Powinni to wiedzieć chrześcijanie, którzy hołubią ten naród i w swej gorliwości wręcz ubóstwiają wszystko, co żydowskie. Izraelici potrzebują pełnej ewangelii z wezwaniem do pokuty, a nie tylko mówienia im, że ich kochamy, podziwiamy i dziękujemy za nich Bogu. Tak jak niegdyś Piotr musiał pojąć, że trzeba głosić ewangelię poganom, tak my dzisiaj powinniśmy zrozumieć, że trzeba nam ją głosić Żydom i to z całą jej wyrazistością.
Wiara w Boga nie jest przypisana żadnemu narodowi ani żadnemu wyznaniu chrześcijańskiemu na zawsze. Przynależność do biblijnego zboru też nie gwarantuje trwałego związku z Jezusem Chrystusem. Nawet wychowanie w chrześcijańskim domu nie sprawia, że przez całe życie pozostaniemy chrześcijanami. Każdy człowiek osobiście nawiązując relację z Bogiem poprzez nowe narodzenie z wody i z Ducha jest odpowiedzialny za trwanie w posłuszeństwie ewangelii Chrystusowej. Jeśli wytrwacie w moim Słowie, to istotnie jesteście moimi uczniami - powiedział Pan.
27 kwietnia, 2018
Co się liczy, gdy nadciąga burza?
![]() |
| Wczorajsza burza nad jeziorem Galilejskim |
Tego samego dnia, wraz z nastaniem wieczoru, polecił im: Przeprawmy się na drugą stronę jeziora. Pozostawili więc tłum i odpłynęli z Nim tak jak siedział w łodzi, a towarzyszyły Mu inne łodzie. Wtem rozszalała się wielka burza. Zerwał się wiatr. Fale biły w łódź z taką siłą, że woda wypełniała już wnętrze. On tymczasem był na rufie i spał na podgłówku. Obudzili Go więc i wołają: Nauczycielu, nie martwi Cię to, że giniemy? Wtedy On wstał, stłumił wiatr i powiedział do rozszalałej toni: Zamilcz! Uspokój się! I ustał wiatr — i zapanowała wielka cisza. Wówczas zwrócił się do nich: Dlaczego brak wam odwagi? Wciąż jeszcze nie macie wiary? A ich ogarnął wielki strach, tak że zaczęli mówić jeden do drugiego: Kim On jest, że są Mu posłuszne nawet wiatr i wzburzone fale? [Mk 4,35-41].
Tak nieraz bywa i w życiu. Nadciąga burza, która w jednej chwili zamienia sielankę życia w pasmo przykrości. Żadna późniejsza opowieść o niej, podobnie jak i nasze zdjęcia wczorajszej burzy, nie są w stanie odzwierciedlić jej grozy. Szalony żywioł, wypadek drogowy, śmiertelna choroba, zdrada, zawiść i wrogość drugiego człowieka - takie rzeczy nie tylko pozbawiają nas radości, ale przeobrażają życie w rozpaczliwą walkę o przetrwanie. Żaden człowiek nie jest w stanie przed nimi się zabezpieczyć, ani samodzielnie stawić im czoła. Nawet najwięksi tego świata padają ofiarą niespodziewanych tragedii.
W obliczu życiowych burz, które w każdej chwili mogą i nam się przytrafić, najważniejsze jest, aby iść przez życie z Jezusem. Uczniowie odpłynęli na drugi brzeg jeziora z Jezusem w łodzi. To był ich wielki atut. Gdy się zrobiło niebezpiecznie mieli się do kogo zwrócić z prośbą o ratunek. Byli razem z Nim. On ma władzę nawet nad żywiołami wszechświata. Rozkazał burzy, że ma się uciszyć i w jednej chwili znowu zrobiło się spokojnie.
Gdy w życiu chrześcijanina żyjącego w bliskiej więzi z Jezusem zbliża się jakaś nawałnica, staje się ona okazją do oglądania cudownej mocy Chrystusa Pana. Rzecz w tym, abyśmy Mu ufali i nie dali się zastraszyć okolicznościom, w jakich się znaleźliśmy. On ma moc nas ocalić i zachować od złego. Przecież wyraźnie powiedział do wierzących w Niego, że chociażbyśmy i umarli, żyć będziemy, bo On dał nam dar życia wiecznego.
Skoro nasz Pan jest wszechmogący, to dlaczego w ogóle dopuszcza do tego, aby takie burze nam się zdarzały? Z różnych powodów. Nie będę się wymądrzać. Radzę jednak, abyśmy idąc przez życie stale trzymali się blisko Niego i utrzymywali z Panem Jezusem dobry kontakt. To wystarczy.
26 kwietnia, 2018
Dlaczego czasem coś staje nam na drodze?
![]() |
| Przerwana ulewą droga k. En Gedi |
Tymczasem około trzydzieści kilometrów przed celem podróży, prawie już pewni, że nam się udało, musieliśmy nie tylko się zatrzymać ale i zawrócić. Droga była nieprzejezdna. Zagrodziły ją nam ogromne masy wody spływającej do Morza Martwego z pobliskich wzgórz po ulewnym deszczu. Z jednej strony był to niesamowity widok, lecz z drugiej, z przykrością musieliśmy się pogodzić z tym, że nasze plany tego dnia nie dojdą do skutku.
Dlaczego coś takiego musiało mi się zdarzyć? Przecież mieliśmy dobre zamiary. Wprawdzie nie pytaliśmy Boga aż tak szczegółowo, czy powinniśmy tam jechać i właśnie tą drogą, lecz ogólnie trwam w pełnieniu woli Bożej. Codziennie cieszę się społecznością z naszym Panem i Zbawicielem. A jednak wczoraj jakby na darmo jechaliśmy wiele kilometrów nie osiągając celu.
Myślę, że powinienem z tego czegoś się nauczyć. Z pokorą przyjmuję wczorajsze niepowodzenie i pragnę wsłuchać się w głos Ducha Świętego. Być może Bóg zachował nas w ten sposób przed jakimś nieszczęściem. Nie wiem. W świetle Biblii widzę, że nawet apostołowi Pawłowi nie wszystkie plany i dobre postanowienia udawało się zrealizować. Z takim przeświadczeniem postanowiłem już wcześniej przybyć do was. Pragnąłem, abyście powtórnie dostąpili łaski. Planowałem udać się do was, do Macedonii, a potem, z Macedonii, znów do was wrócić, licząc, że mnie wyprawicie dalej do Judei. Czy ten plan był wyrazem lekkomyślności? Albo czy planując, robię to czysto po ludzku, tak, że moje tak jest warte tyle co: nie? [2Ko 1,15-17].
Chcemy czy nie, czasem coś potoczy się zupełnie inaczej niż planowaliśmy. Nie wierzę w przypadki. Niechby Bóg dał nam jasne zrozumienie takich sytuacji, abyśmy zawsze i ze wszystkiego potrafili oddać Mu należną chwałę.
24 kwietnia, 2018
Dlaczego jedni mogą, a drudzy nie?
Wielu dojrzałych duchowo
chrześcijan stosuje dobrą zasadę, ażeby o innych mówić wyłącznie dobrze. Jeśli
o kimś nie mają niczego dobrego do powiedzenia, to raczej w ogóle o nim nie
mówią. Najwidoczniej Mojżesz również postanowił tak postąpić, gdy w
ostatnich dniach życia chciał powiedzieć coś dobrego o każdym z plemion Izraela.
Wszyscy zamienili się w słuch. Oto błogosławieństwo, którego Mojżesz, mąż
Boży, udzielił Izraelitom przed swoją śmiercią [5Mo
33,1]. Słowa Mojżesza były mądre, wyważone i prawdziwe. Nawiązywały do
zachowania, czynów i osiągnięć poszczególnych plemion Izraela, a w niektórych
przypadkach zapowiadały także ich przyszłość.
Z własnego doświadczenia życiowego wiemy, że nie o każdym jednakowo dużo dobrego można powiedzieć. Na taką trudność napotkał też i Mojżesz. Przez ponad czterdzieści lat z wszystkimi plemionami Izraela wędrował z Egiptu do Kanaanu. Czegóż to nie naoglądał się, nie nasłuchał i nie naprzeżywał z nimi na pustyni?! Dobrze wiedział czym się charakteryzowali i aż nadto znał ich przeszłość. Jak wiele dobrego można było o nich powiedzieć?
Z własnego doświadczenia życiowego wiemy, że nie o każdym jednakowo dużo dobrego można powiedzieć. Na taką trudność napotkał też i Mojżesz. Przez ponad czterdzieści lat z wszystkimi plemionami Izraela wędrował z Egiptu do Kanaanu. Czegóż to nie naoglądał się, nie nasłuchał i nie naprzeżywał z nimi na pustyni?! Dobrze wiedział czym się charakteryzowali i aż nadto znał ich przeszłość. Jak wiele dobrego można było o nich powiedzieć?
Z własnego doświadczenia życiowego wiemy, że nie o każdym jednakowo dużo dobrego można powiedzieć. Na taką trudność napotkał też i Mojżesz. Przez ponad czterdzieści lat z wszystkimi plemionami Izraela wędrował z Egiptu do Kanaanu. Czegóż to nie naoglądał się, nie nasłuchał i nie naprzeżywał z nimi na pustyni?! Dobrze wiedział czym się charakteryzowali i aż nadto znał ich przeszłość. Jak wiele dobrego można było o nich powiedzieć?
Zaczynając od potomków najstarszego z synów
Jakuba, Mojżesz powiedział jedynie: Niech żyje Ruben i niech nie umiera,
niech mężczyzn jego będzie sporo [5Mo 33,6]. A o Danie rzekł: Dan jako
lwie szczenię wyskakuje z Baszanu [5Mo 33,22]. Chociaż do wszystkich
plemion był jednakowo pozytywnie nastawiony, to o kilku z nich - jak widać - nie
za bardzo miał co mówić. Życzenie życia i licznego potomstwa to chyba niewiele,
jak na czterdzieści lat wspólnej wędrówki z Rubenitami. Tylko parę dziwnych
słów o Danie i to wszystko..? Zupełnie inaczej było z potomkami Józefa, Judy
czy plemieniem Lewiego. W tym rozważaniu skupimy naszą uwagę właśnie na Lewim.
Słowo dla Lewiego: Twoje tummim i urim należą do
twych pobożnych, których doświadczyłeś w Massa, z którymi walczyłeś u wód
Meriba, do tego, który o ojcu i matce powiedział: Nie wziąłem na nich
względu. I swoich braci nie rozpoznaje, i swoich synów nie zna, ponieważ
strzeże Twych poleceń i dotrzymuje Twego przymierza. Niech tacy uczą Twych
rozstrzygnięć Jakuba i Izraela — Twego Prawa. Niech spalają kadzidło, by Tobie
pachniało, i całopalenia na Twoim ołtarzu. Błogosław, PANIE, jego trud, dziełu jego rąk bądź
przychylny, skrusz biodra jego przeciwników, niech nienawidzący go nie
powstaną [5Mo 33,8-11].
Każdy czytelnik Biblii wie, że wszyscy wędrujący do Ziemi Obiecanej
Izraelici byli poddawani rozmaitym próbom. Wymienione wyżej Massa i Meriba
można uznać za synonim licznych prób i doświadczeń wiary, którym Izraelici na
pustyni byli poddawani. Nie znieczulajcie swoich serc jak w Meriba, lub jak
w Massa, gdy byliście na pustyni [Ps 95,8] - śpiewano w Izraelu. Nie wszyscy
w tych próbach jednakowo się zachowywali. Jedni wykazali się posłuszeństwem i
wiernością Bogu. Drudzy kierowali się własnym rozumem i pożądliwościami ciała. Musiało
to znaleźć odzwierciedlenie w końcowych słowach Mojżesza.
Weźmy na przykład zachowanie Lewitów pod górą Synaj. Powracający z
tablicami Dekalogu Mojżesz po czterdziestu dniach nieobecności zastał
Izraelitów zupełnie odwróconych. Ulali sobie złotego cielca. Bili przed nim
pokłony, złożyli mu ofiary nazywając go swoim bogiem, który ich wyprowadził z
ziemi egipskiej. Na tę okoliczność lud zasiadł do jedzenia i picia – a potem
wstali, aby się bawić [2Mo 32,6]. Bałwochwalstwo i rozpasanie ludu
przybrało takie rozmiary, że żadnymi słowami nie można już było tego
powstrzymać. Mojżesz stanął zatem w bramie obozu i wezwał: Kto po stronie
PANA - do mnie! I zebrali się przy nim wszyscy Lewici. Wtedy powiedział:
Tak mówi PAN, Bóg Izraela: Uzbrójcie się w miecz! Przejdźcie tam i z powrotem,
od bramy do bramy obozu i zabijajcie każdego, czy to brat, czy przyjaciel, czy
ktoś bliski! Lewici wykonali polecenie Mojżesza i padło tego dnia pośród
ludu około trzech tysięcy mężczyzn. Wtedy Mojżesz powiedział: Przejmijcie
dziś zadania, jakie PAN wam powierza! Każdy z was przecież wystąpił nawet
przeciw własnemu synowi i bratu, by dostąpić dziś błogosławieństwa [2Mo
32,26-29].
Podobną postawą zabłysnął też później lewita Pinechas, gdy Izraelici
dali się wciągnąć w nierząd z Moabitami. PAN zaś przemówił do
Mojżesza: Pinechas, syn Eleazara, wnuk kapłana Aarona, odwrócił moje
wzburzenie od synów Izraela. Uczynił tak przez to, że w swojej żarliwości
wyraził wśród nich moją żarliwość. Dzięki temu, w mej własnej żarliwości, nie
wytępiłem synów Izraela doszczętnie. Przekaż mu więc, że oto Ja zawrę z
nim przymierze pokoju. Będzie ono dla niego i dla jego potomków
przymierzem wieczystego kapłaństwa - za to, że okazał żarliwość dla swojego
Boga i dokonał przebłagania za synów Izraela [4Mo 25,10-13].
W obydwu wspomnianych przypadkach Lewici wykazali się niezwykłą gorliwością
w oddaniu się sprawie Bożej. Przez to sami się niejako wyświęcili do
szczególnej służby pośród ludu Bożego. Pozwolę sobie tutaj na prostą ilustrację.
Przejmując zabytkowy dwór w Gdańsku zastanawiałem się, komu mógłbym
powierzyć w przyszłości pieczę nad siedzibą zboru. Od samego początku byłem
zagadywany przez kilka osób, że chciałyby w nim zamieszkać, lecz w tej sprawie
brakowało mi jasności. Odpowiedź przyszła niespodziewanie. Któregoś dnia
wieczorem wjeżdżałem na nieogrodzoną jeszcze posesję, aby w nocy pilnować dworu.
Ze zdumieniem zobaczyłem na dziedzińcu jakieś światło. Był to jeden z naszych
młodych braci, który po pracy przyjechał wybierać cegły z kupy gruzu, a że nie
mieliśmy jeszcze oświetlenia, robił to w światłach reflektorów swojego samochodu.
Właśnie kogoś takiego chciałbym mieć jako opiekuna siedziby zboru – pomyślałem.
I rzeczywiście tak się potem stało.
Lewici zwrócili uwagę Boga również tym, że postawili Go ponad własną
rodziną i prywatnymi sprawami. Nie dziwię się, że Bóg chce mieć w swoich
szeregach tego, który o ojcu i matce powiedział: Nie wziąłem na nich
względu. I swoich braci nie rozpoznaje, i swoich synów nie zna, ponieważ
strzeże Twych poleceń i dotrzymuje Twego przymierza [5Mo 33,9]. Taką
postawę zaprezentował nam przecież sam Pan Jezus. Tymczasem przyszła Jego
matka oraz Jego bracia. Zatrzymali się na zewnątrz i posłali do Niego
wiadomość, aby Go przywołać. Wokół Niego natomiast siedział tłum. Donieśli
Mu zatem: Twoja matka, Twoi bracia i Twoje siostry stoją na zewnątrz i proszą,
abyś wyszedł. Wtedy im odpowiedział: Kto jest moją matką i moimi
braćmi? Po czym powiódł oczyma po tych, którzy wokół Niego siedzieli, i
oświadczył: Oto moja matka i moi bracia. Każdy bowiem, kto spełnia wolę
Boga, ten jest moim bratem i siostrą, i matką [Mk 3,31-35].
Bóg widząc w Lewitach gorliwość i całkowite nastawienie serca na to, co
miłe w Jego oczach, ustami Mojżesza obwieścił im, że przeznacza ich do
szczególnie ważnych i zaszczytnych zadań w Izraelu.
Po pierwsze, otrzymali od Boga prawo rozsądzania i rozstrzygania w ważnych
sprawach. Tummim są twoje i urim są twoje [5Mo 33,8]. Słowa urim
i tummim tłumaczone z hebrajskiego znaczą - światłość i doskonałość. Do
napierśnika sądu każesz włożyć urim i tummim. Mają one pozostawać na sercu
Aarona, gdy będzie wchodził przed oblicze PANA. W ten sposób Aaron będzie przed
obliczem PANA wciąż nosił na sercu Jego rozstrzygnięcia dotyczące synów Izraela [2Mo 28,30]. Napierśnik
to element stroju arcykapłana. Ozdobiony był dwunastoma oprawionymi w
złoto drogimi kamieniami, ułożonymi w czterech rzędach, które symbolizowały dwanaście
plemion izraelskich. Arcykapłan, wchodząc do miejsca zwanego Święte Świętych,
miał zawsze nosić napierśnik na sercu, aby ustawicznie pamiętał przed Panem
imiona synów Izraela.
W napierśniku przechowywane były losy urim i tummim, służące do
zasięgania Bożych wyroczni.
Arcykapłan posługiwał się nimi, gdy pojawiała się poważna kwestia do
rozstrzygnięcia. Jak praktycznie przebiegał proces rozpoznawania woli Bożej
poprzez urim i tummim - to wciąż
owiane jest tajemnicą. Z Biblii wiadomo, że nie każdy kapłan mógł skutecznie to
robić [zob. Ezdr 2,63]. Losy te działały tylko w przypadku kapłana prowadzącego
uświęcone życie. Przed Bogiem tylko "doskonałość" spotyka się ze
"światłością". Kapłan wyjmował przed Panem obydwa losy i jeden z nich
- "tak" lub "nie" - w jego oczach zaczynał jaśnieć. Raz Bóg
dawał urim, a innym razem tummim [zob. 1Sm 14,41]. Jak najbardziej zgadza się
to z dzisiejszym prowadzeniem wierzących ludzi poprzez Ducha Świętego. Wielu
chrześcijan nie wie, jak w danej chwili i sprawie należy postąpić. Potrzebują
mentorów, wskazówek, szkoleń i temu podobnych rzeczy. Napełniony Duchem Świętym
i na co dzień żyjący według Ducha chrześcijanin, w stosownej chwili ma jasność,
jaka jest wola Boża.
Lewici dostąpili zaszczytnej roli sędziów w narodzie. Obwieszczali wolę
Bożą, bo zdali egzamin z ponadprzeciętnego przywiązania do Boga. W czasie
doświadczeń i prób, w krytycznych chwilach odstępstwa Izraela, wszystko inne
odsuwali na dalszy plan, a przede wszystkim gorliwie bronili sprawy Bożej.
Właśnie dlatego Bóg wyznaczył im też rolę nauczania Słowa Bożego. Niech
tacy uczą Twych rozstrzygnięć Jakuba i
Izraela - Twego
Prawa [5Mo 33,10]. Nie
każdy nauczyciel ma Boże kwalifikacje, ażeby nim być. Nie wiesz? A przecież
nie jesteś zwykłym nauczycielem Izraela [J 3,10] – zadziwił się Jezus nad
Nikodemem, który nie miał pojęcia, czym jest nowe narodzenie.
Biblia mówi, że pozycja nauczyciela wpośród ludu Bożego musi mieć konkretne
uzasadnienie. Dlaczego Lewici, a nie, na przykład, Danici, otrzymali od Boga
zadanie nauczania Słowa Bożego? Ponieważ charakteryzowali się stałością i
gorliwością w oddaniu Panu. Dlaczego apostołowie kierowani Duchem Świętym we
wczesnym kościele wyznaczali do przywództwa i nauczania mężczyzn? Nie
pozwalam zaś kobiecie pouczać ani kierować mężem. Niech pozostaje w
ciszy. Bo najpierw został ukształtowany Adam, potem Ewa. I nie Adam
został zwiedziony, lecz kobieta, gdy uległa zwiedzeniu, dopuściła się przestępstwa. Niech
raczej spełnia się w macierzyństwie, pozostając w wierze, w miłości i w
rozważnym poświęceniu [1Tm 2,12-15]. Taka jest argumentacja Słowa Bożego.
Po trzecie, z racji właściwego zachowania w wielu doświadczeniach i
próbach, Lewitom przypadła służba przy Bożym ołtarzu. Niech
spalają kadzidło, by Tobie pachniało, i całopalenia na Twoim ołtarzu [5Mo 33,11]. Nie
każdy chętny mógł tę służbę pełnić. Swego czasu nawet i samego króla trzeba
było w tej sprawie wezwać do opamiętania. Nie twoja to rzecz, Uzzjaszu,
składać ofiary z kadzidła Panu, rzecz to kapłanów, synów Aarona, którzy są
poświęceni na to, by kadzić. Wyjdź z przybytku, gdyż dopuściłeś się zniewagi, a
nie przyniesie ci to chwały przed Panem, Bogiem [2Krn 26,18].
Przypominam, że tzw. powszechne kapłaństwo wierzących polega na tym, że
każdy z nas jest kapłanem własnej duszy i sam za siebie odpowiada przed Bogiem.
Nie oznacza, że wszyscy mogą pełnić każdą posługę. To Bóg ustanawia i powołuje
w kościele konkretne osoby, wyznaczając im poszczególne zadania. Dlaczego
Arcykapłanem wszechczasów Bóg ustanowił Jezusa? Dlaczego Dwunastu – to sami
mężczyźni? Czy wszyscy są apostołami? Czy wszyscy prorokami? Czy wszyscy
nauczycielami? [1Ko 12,29]. Tak jak służbę Bożą w okresie Starego
Przymierza pełnić mogli tylko wypróbowani wcześniej i wyznaczeni przez Boga Lewici,
tak i w czasach Nowego Przymierza służbę duchową określa Słowo Boże, a nie
wpływy kulturowe, ludzkie pragnienia lub poglądy.
Nie o każdym człowieku można to samo i tyle samo dobrego powiedzieć. Gdybym
twój pastor miał wypowiadać się o każdym po kolei członku zboru to – jak
myślisz? Co miałby do powiedzenia o tobie?
A co o nas powie Chrystus Pan, gdy staniemy przed Bożym obliczem? Wtedy
naprawdę nie będzie ważne, co mówili o nas ludzie. Dlatego warto zrobić wszystko,
aby zyskać upodobanie w oczach Pana.
Lewici zaświecili nam przykładem, jak najlepiej można wpisać się w
historię Królestwa Bożego i zyskać sobie wysokie stanowisko i prawo
występowania w sprawie wiary, która jest w Chrystusie Jezusie [1Tm
3,13]. Doskonałym tego przykładem jest sam
Jezus Chrystus. Dzięki Jego postawie u Niego jest ostateczne urim i tummim
we wszystkich kwestiach. On jest naszym Nauczycielem. Także dzięki Niemu nasze
życie jest miłym kadzidłem przed Bogiem. Gdy z racji wiary w Jezusa Chrystusa
przyjmujemy postawę Lewitów – Bóg myśli o nas tylko dobrze i mówi same dobre
rzeczy. Dlaczego? Bo gdy jesteśmy w Chrystusie i Bóg patrząc na nas, widzi już
nie nas, ale Syna swego umiłowanego.
Taka pozycja w oczach Bożych ma swoją cenę. Nie można było zachowywać
się jak Ruben, a otrzymać błogosławieństwo Lewiego. Jeśli więc ktoś zachowa siebie czystym od
rzeczy pospolitych, będzie naczyniem do celów zaszczytnych, poświęconym i
przydatnym dla Pana, gotowym do wszelkiego dobrego dzieła [2Tm 2,21]. W zapale bądźcie niestrudzeni, duchem
płomienni, w Panu – gotowi do służby [Rz 12,11].
23 kwietnia, 2018
Atrakcja niejednakowa dla wszystkich
Głównym celem wczorajszego dnia na pustyni Negev był Przybytek tj. rekonstrukcja namiotu, w którym Bóg objawiał swoją obecność wśród Izraelitów w czasie ich wędrówki do Ziemi Obiecanej. Wykonany z zachowaniem przedstawionych w Biblii szczegółowych wskazówek i wymiarów Przybytek jest prezentowany zainteresowanym na terenie Timna Park, niedaleko miasta Ejlat.
Odwiedzając to miejsce można na własne oczy zobaczyć jak wyglądał nie tylko sam namiot Przybytku ale także całe jego wyposażenie. Ołtarz całopalny, kadź do obmywań, świecznik, ołtarz kadzidlany, stół na chleby obecności, szaty kapłanów, zasłona oddzielająca miejsce święte od miejsca najświętszego i ustawiona za zasłoną skrzynia Świadectwa - wygląd tego wszystkiego został ściśle określony przez Boga [zobacz 2Mo 25-30].
Będąc nie pierwszy już raz w tym miejscu zaobserwowałem, że wśród docierających tu ludzi można wyróżnić - z grubsza rzecz biorąc - dwie grupy. Osoby bardzo zainteresowane, wręcz zachwycone możliwością zobaczenia, jak Przybytek mógł wyglądać w rzeczywistości oraz osoby, które nie tylko nie okazują zaciekawienia tą rekonstrukcją ale nawet ją krytykują.
Pierwsza grupa to czytelnicy Biblii, osoby rozmiłowane w Słowie Bożym, szczerze wierzące w Pana Jezusa Chrystusa. Chętnie jadą tu kawał drogi przez pustynię i z radością chłoną wszystkie szczegóły oraz każdą informację. Jest to dla nich prawdziwa atrakcja! Takim ludziom nawet nie przychodzi do głowy, że można być tu rozczarowanym lub negatywnie oceniać rozmiary lub wygląd poszczególnych elementów Przybytku. Pozostali, owszem, też przyjechali z wycieczką, ale ich serce nie lgnie do Boga i Jego Słowa. Nie tak ich zdaniem powinno wyglądać miejsce zamieszkiwania Boga pośród ludzi. Mają inne poczucie estetyki. Inaczej by je zaprojektowali i wykonali. Obserwacja takich osób przypomina mi czasy wycieczek szkolnych, kiedy to niezależnie od rangi odwiedzanych miejsc, dla niektórych dzieci zawsze i tak najważniejsze były... lody.
Dlaczego nie jestem zaskoczony wczorajszą obserwacją? Gdyż Słowo o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, dla nas jednak, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą. Czytamy bowiem: Zniszczę mądrość mądrych i udaremnię rozwiązania rozumnych. Gdzie jest mądry? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego wieku? Czy Bóg nie uczynił głupstwem mądrości tego świata? Skoro świat przez swoją mądrość nie poznał Boga w Jego Boskiej mądrości, spodobało się Bogu zbawić wierzących przez głoszenie głupiego poselstwa. Podczas gdy Żydzi domagają się znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego; dla Żydów wprawdzie skandal, a dla pogan głupstwo, natomiast dla powołanych — tak Żydów, jak i Greków — głosimy Chrystusa, który jest mocą Bożą i mądrością Bożą [1Ko 1,19-24]. Poranna lektura Biblii wyraźnie pokazuje mi różnicę pomiędzy osobami odrodzonymi z Ducha Świętego, a ludźmi żyjącymi wg ducha tego świata.
Nie ma co oczekiwać, że nawet najpiękniejszy ze śpiewających teraz za oknem mojego pokoju w Ejlat ptaków, kiedykolwiek zachwyci się literaturą piękną. Nie ma co się spodziewać, że ludzie nie odrodzeni z Ducha Świętego okażą zamiłowanie do tego, co pochodzi od Boga. Chyba, że narodzą się na nowo...
Odwiedzając to miejsce można na własne oczy zobaczyć jak wyglądał nie tylko sam namiot Przybytku ale także całe jego wyposażenie. Ołtarz całopalny, kadź do obmywań, świecznik, ołtarz kadzidlany, stół na chleby obecności, szaty kapłanów, zasłona oddzielająca miejsce święte od miejsca najświętszego i ustawiona za zasłoną skrzynia Świadectwa - wygląd tego wszystkiego został ściśle określony przez Boga [zobacz 2Mo 25-30].
Będąc nie pierwszy już raz w tym miejscu zaobserwowałem, że wśród docierających tu ludzi można wyróżnić - z grubsza rzecz biorąc - dwie grupy. Osoby bardzo zainteresowane, wręcz zachwycone możliwością zobaczenia, jak Przybytek mógł wyglądać w rzeczywistości oraz osoby, które nie tylko nie okazują zaciekawienia tą rekonstrukcją ale nawet ją krytykują.
Pierwsza grupa to czytelnicy Biblii, osoby rozmiłowane w Słowie Bożym, szczerze wierzące w Pana Jezusa Chrystusa. Chętnie jadą tu kawał drogi przez pustynię i z radością chłoną wszystkie szczegóły oraz każdą informację. Jest to dla nich prawdziwa atrakcja! Takim ludziom nawet nie przychodzi do głowy, że można być tu rozczarowanym lub negatywnie oceniać rozmiary lub wygląd poszczególnych elementów Przybytku. Pozostali, owszem, też przyjechali z wycieczką, ale ich serce nie lgnie do Boga i Jego Słowa. Nie tak ich zdaniem powinno wyglądać miejsce zamieszkiwania Boga pośród ludzi. Mają inne poczucie estetyki. Inaczej by je zaprojektowali i wykonali. Obserwacja takich osób przypomina mi czasy wycieczek szkolnych, kiedy to niezależnie od rangi odwiedzanych miejsc, dla niektórych dzieci zawsze i tak najważniejsze były... lody.
Dlaczego nie jestem zaskoczony wczorajszą obserwacją? Gdyż Słowo o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, dla nas jednak, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą. Czytamy bowiem: Zniszczę mądrość mądrych i udaremnię rozwiązania rozumnych. Gdzie jest mądry? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego wieku? Czy Bóg nie uczynił głupstwem mądrości tego świata? Skoro świat przez swoją mądrość nie poznał Boga w Jego Boskiej mądrości, spodobało się Bogu zbawić wierzących przez głoszenie głupiego poselstwa. Podczas gdy Żydzi domagają się znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego; dla Żydów wprawdzie skandal, a dla pogan głupstwo, natomiast dla powołanych — tak Żydów, jak i Greków — głosimy Chrystusa, który jest mocą Bożą i mądrością Bożą [1Ko 1,19-24]. Poranna lektura Biblii wyraźnie pokazuje mi różnicę pomiędzy osobami odrodzonymi z Ducha Świętego, a ludźmi żyjącymi wg ducha tego świata.
Nie ma co oczekiwać, że nawet najpiękniejszy ze śpiewających teraz za oknem mojego pokoju w Ejlat ptaków, kiedykolwiek zachwyci się literaturą piękną. Nie ma co się spodziewać, że ludzie nie odrodzeni z Ducha Świętego okażą zamiłowanie do tego, co pochodzi od Boga. Chyba, że narodzą się na nowo...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





