28 grudnia, 2018

Występ chóru C.C. NOWE ŻYCIE

Chwalcie Pana, albowiem dobrze jest śpiewać Bogu naszemu, bo to wdzięczna rzecz; pieśń chwały jest miła [Ps 147,1].

Z prawdziwą przyjemnością w przeddzień Świąt Narodzenia Pańskiego A.D. 2018 wysłuchałem trzech pieśni wykonanych przez nowopowstały chór zborowy Centrum Chrześcijańskiego NOWE ŻYCIE pod dyr. Anny Aleksandry Aftanas. Sami zresztą zobaczcie i posłuchajcie

19 grudnia, 2018

Życzenia świąteczne 2018

Z okazji zbliżających się Świąt Narodzenia Pańskiego 2018 - wszystkim Braciom i Siostrom w Chrystusie, Członkom i Przyjaciołom Centrum Chrześcijańskiego NOWE ŻYCIE, Czytelnikom mojego bloga oraz wszystkim Znajomym z FB – życzę, aby w tych dniach nad nami na nowo Wszechmogący Bóg i Pan nasz, Jezus Chrystus powiedział: Niech się stanie światło! Jego słowa mają moc stwórczą! Życzę Wam, Kochani, aby – gdy za parę dni ludzie wokoło będą mówić "święta, święta i… po świętach" – w każdym z nas pozostało silne doznanie, że stało się światło.

Niech się stanie światło!

Początki nie wyglądały dobrze. Ciemność rozciągała się nad otchłanią [1Mo 1,2]. Otchłań, a nad nią ciemność. Czy można wyobrazić sobie coś bardziej ponurego i beznadziejnego? Na szczęście wtedy Bóg powiedział: Niech się stanie światło! I stało się światło [1Mo 1,3]. Tak oto Bóg zapoczątkował wspaniały proces stworzenia, w wyniku którego wszędzie i ze wszystkim zrobiło się dobrze. Światło po dziś dzień pozostaje pierwiastkiem i nieodzownym czynnikiem cudownych procesów w świecie materialnym.

Niemniejsze znaczenie światło ma też w sferze duchowej. Wśród pogrążonych w mroku niewiedzy dawnych narodów, Bóg postanowił zapalić światło na Syjonie. Powstań, zajaśniej, gdyż nadeszło twe światło, a chwała PANA rozbłysła nad tobą! Bo oto ciemność okrywa ziemię i gęsta chmura – narody, ale nad tobą rozbłyśnie PAN, a Jego chwała ukaże się nad tobą. Ku twemu światłu wyruszą narody, a ku promieniom twojego blasku – królowie [Iz 60.1-3]. Również w czasach Nowego Przymierza wciąż na nowo Chrystus Pan zapala duchowe światło, rozsyłając na świat swoich uczniów. Wy jesteście światłem świata. Nie da się ukryć miasta, które leży na górze. Nie zapalają też lampy, by ją postawić pod garnkiem. Światło umieszcza się na świeczniku, skąd obecnym w domu świeci najskuteczniej. Tak niech i wasze światło świeci wobec wszystkich. Niech ludzie zobaczą wasze szlachetne czyny i wielbią waszego Ojca w niebie [Mt 5,14-16].

Duchowe ciemności są ogromnym problemem ludzkości. Nawet ludzie skądinąd światli i nowocześni są pogrążeni w mroku. Dobitnie świadczy o tym ich praktyczne życie. Sytuacji nie zmienia mnogość "światełek" zapalanych przez człowieka. Owszem, mamy swoje pomysły na duchowość. Jesteśmy coraz lepiej wykształceni, tworzymy ideologie, uczestniczymy w pięknych obrzędach religijnych, jak nigdy wcześniej rozwijamy się technologicznie -  a duchowo wciąż jesteśmy niewidomi. Nikt nie może na własną rękę nabrać właściwej orientacji duchowej. Wszyscy potrzebujemy Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. On powiedział: Ja przyszedłem na świat jako światło, aby nikt, kto we Mnie wierzy, nie pozostał w ciemności [J 12,46].

Wielkie zadanie stawia Biblia synom światłości, tj. naśladowcom Chrystusa. Byliście bowiem niegdyś ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu. Postępujcie jak dzieci światłości; (Bo owoc Ducha jest we wszelkiej dobroci, sprawiedliwości i prawdzie). Badając to, co podoba się Panu; I nie miejcie nic wspólnego z bezowocnymi uczynkami ciemności, ale je raczej strofujcie. O tym bowiem, co się u nich po kryjomu dzieje, wstyd nawet mówić. A wszystko to, gdy jest strofowane, przez światło staje się jawne; to wszystko bowiem, co ujawnia, jest światłem. Dlatego Pismo mówi: Obudź się, który śpisz, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus [Ef 5,8-14].

Każdy z nas choćby okresowo z różnych powodów odczuwa niedobór światła. Dlatego z okazji zbliżających się Świąt Narodzenia Pańskiego 2018 - wszystkim Braciom i Siostrom w Chrystusie, Członkom i Przyjaciołom Centrum Chrześcijańskiego NOWE ŻYCIE, Czytelnikom mojego bloga oraz wszystkim Znajomym z FB – życzę, aby w tych dniach nad nami na nowo Wszechmogący Bóg i Pan nasz, Jezus Chrystus wypowiedział słowa: Niech się stanie światło! Jego słowa mają moc stwórczą! Życzę Wam, Kochani, aby – gdy za parę dni ludzie wokoło będą mówić "święta, święta i… po świętach" w każdym z nas pozostało silne doznanie, że stało się światło.

06 grudnia, 2018

Po co razem śpiewać?

Jedną z wartości chrześcijańskiego zgromadzenia jest wspólne śpiewanie. Gramy i śpiewamy Bogu, a i sami mamy z tego wielką korzyść. Chwalcie Pana, albowiem dobrze jest śpiewać Bogu naszemu, bo to wdzięczna rzecz; pieśń chwały jest miła [Ps 147,1]. Gdy zbór śpiewa, dusze chrześcijan jednoczą się i wznoszą. Nabieramy chęci do dalszego służenia Panu. Każdy pojedynczy głos przyczynia się do brzmienia całości i wzbogaca doniosłość chwili. Trójjedyny Bóg jest wywyższony i uwielbiony, a zbór duchowo zbudowany.

Biblia objawia, że muzyka jest obecna i mile widziana w otoczeniu Boga. Świadczy o tym, na przykład, Janowa wizja nieba: A każda z tych czterech postaci miała po sześć skrzydeł, a wokoło i wewnątrz były pełne oczu; i nie odpoczywając ani w dzień, ani w nocy śpiewały: Święty, święty, święty jest Pan, Bóg Wszechmogący, który był i który jest, i który ma przyjść. A gdy postacie oddadzą chwałę i cześć, i złożą dziękczynienie temu, który siedzi na tronie, który żyje na wieki wieków, upada dwudziestu czterech starców przed tym, który siedzi na tronie, i oddaje pokłon temu, który żyje na wieki wieków i składa korony swoje przed tronem, mówiąc: Godzien jesteś, Panie i Boże nasz, przyjąć chwałę i cześć, i moc, ponieważ Ty stworzyłeś wszystko, i z woli twojej zostało stworzone, i zaistniało [Obj 4,8-11]. Każdy pragnący znaleźć się w niebie chrześcijanin już tutaj na ziemi powinien ćwiczyć się w śpiewaniu Bogu  na chwałę. Możemy to robić podczas nabożeństw i rozmaitych spotkań zboru.

Niebagatelną przysługę w tej czynności oddaje zborowi służba muzyczna. Muzycy i wokaliści stają wszakże z przodu nie po to, aby wyręczać zgromadzonych w śpiewaniu pieśni i w modlitwie. Muzyczna część nabożeństwa nie jest polem do popisów wokalnych lub instrumentalnych. Jest na to właściwa pora w czasie koncertów i specjalnych wydarzeń muzycznych, gdy zbór staje się audytorium, a muzycy mają swój występ. Ambicją osób zaangażowanych w zborową służbę muzyczną ma być wciągnięcie każdego uczestnika nabożeństwa we wspólne śpiewanie. Osoba przy mikrofonie, która na tyle skupia się na swoich możliwościach wokalnych, że przestaje dbać o to, czy przeciętni bracia i siostry są w stanie za nią w śpiewaniu podążać, faktycznie nie służy, lecz dominuje.

Pamiętajmy, że większość uczestników nabożeństwa nie ma wykształcenia muzycznego. Z trudem śpiewają proste melodie w pierwszym głosie. Gdy ze sceny zaczyna płynąć głośna muzyka i śpiew, pełne solówek, modulacji, przerywników, zmian tempa i innych ozdobników, ludzie przestają śpiewać, a zaczynają słuchać. Z czasem taki stan rzeczy obydwu stronom zaczyna się nawet podobać. Muzycy swobodnie mogą dawać upust swojej wirtuozerii i możliwościom wokalnym, akustycy wykorzystywać drzemiący w nagłośnieniu zapas decybeli, a zgromadzeni w sali nabożeństw ludzie mogą poczuć się jak na jakimś dobrym koncercie. Czy jednak o to chodzi?

Z samej definicji służby muzycznej wynika, że w czasie nabożeństwa ma ona służyć, a nie królować na scenie. Ma pomagać zgromadzonym śpiewać. Dbajmy o to, aby tak było. Śpiewajcie radośnie razem, gruzy Jeruzalemu, gdyż Pan pociesza swój lud [Iz 52,9]. Gruzy nie odezwą się tam, gdzie błyszczą gwiazdy i lśnią diamenty. Dojrzałość służby utalentowanych i wykształconych muzyków w czasie nabożeństwa skłania ich do osób mniej uzdolnionych, aby każdą z nich pozyskać do wspólnego uwielbiania Boga. W zgromadzeniu świętych chodzi o wspólnotę na każdym możliwym poziomie. Bądźcie pełni Ducha, rozmawiając z sobą przez psalmy i hymny, i pieśni duchowne, śpiewając i grając w sercu swoim Panu [Ef 5,19] - wzywa Słowo Boże.

Oczywiście, nikogo nie można przymuszać do wspólnego śpiewania. W każdym zgromadzeniu są ludzie, którzy akurat mają trudne chwile. Pozwólmy im je przeżywać na ich własny sposób.  Cierpi kto między wami? Niech się modli. Weseli się kto? Niech śpiewa pieśni [Jk 5,13]. Jednakowoż dobrze jest wiedzieć, że pieśń na ustach człowieka w tarapatach może okazać się mu bardzo pomocna.  Biblia mówi, że Jezus śpiewał z uczniami tuż przed swoją męką. A po odśpiewaniu hymnu udali się na Górę Oliwną [Mk 14,26]. Wtrąceni do więzienia, około północy Paweł i Sylas modlili się i śpiewem wielbili Boga, więźniowie zaś przysłuchiwali się im [Dz 16,25]. Większość z nas słyszała o pierwszych chrześcijanach, którzy ze śpiewem na ustach znosili prześladowania, a nawet umierali. Nieraz też widzieliśmy maszerujących do ciężkiego boju żołnierzy, że śpiewali. Dlaczego? Bo we wspólnym śpiewaniu jest coś niezwykłego. Oddajmy głos autorowi pięknego hymnu chrześcijańskiego.

Gdy droga zbyt trudną wydaje ci się, To z śpiewem za Panem idź w ślad. Szatana to złości, gdy wiary brzmi pieśń, Lecz Jezus nasz słucha jej rad. Najlepiej iść z śpiewem przez świat, Alleluja! Najlepiej iść z śpiewem przez świat, Alleluja! Szatana to złości, gdy wiary brzmi pieśń, Lecz Jezus nasz słucha jej rad.

A choć wkoło ciebie rozbrzmiewa ryk lwa, Wierz Panu i śmiało wprzód idź. Wszechmocną i wierną prawicę On ma. Pomocą twą pragnie ci być. Najlepiej iść z śpiewem przez świat, Alleluja! Najlepiej iść z śpiewem przez świat, Alleluja! Szatana to złości, gdy wiary brzmi pieśń, Lecz Jezus nasz słucha jej rad.

Gdy przyszłoby ci do więzienia iść bram, Niech wiara twa wyjdzie na jaw. Pamiętaj jak z Pawłem i Sylą Bóg sam, Wielmożnych dokonał tam spraw. Najlepiej iść z śpiewem przez świat, Alleluja! Najlepiej iść z śpiewem przez świat, Alleluja! Szatana to złości, gdy wiary brzmi pieśń, Lecz Jezus nasz słucha jej rad.

Gdy Daniel raz musiał do jamy iść lwiej, On pewnie z śpiewaniem tam szedł. Gdy Pan Bóg pomocy udzieli nam Swej, Radośnie i błogo jest wnet. Najlepiej iść z śpiewem przez świat, Alleluja! Najlepiej iść z śpiewem przez świat, Alleluja! Szatana to złości, gdy wiary brzmi pieśń, Lecz Jezus nasz słucha jej rad. (Śpiewnik Pielgrzyma Nr 516).

Wspólne śpiewanie, poza oddawaniem chwały Bogu i dodawaniem sobie otuchy, pełni też funkcję wychowawczą i edukacyjną. Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie; we wszelkiej mądrości nauczajcie i napominajcie jedni drugich przez psalmy, hymny, pieśni duchowne, wdzięcznie śpiewając Bogu w sercach waszych [Kol 3,16]. Chór jest drugą kazalnicą – mawiał śp. Sergiusz Waszkiewicz, nasz pierwszy pastor w Gdańsku. Jednym słowem, doceniajmy i dobrze wykorzystujmy czas wspólnego śpiewania.

30 listopada, 2018

Wolisz zmierzch czy brzask?

Zdrowy organizm człowieka potrzebuje światła. Coraz krótsze dni i chmurne niebo źle wpływają na nasze samopoczucie. Dla wielu jesień jest najmniej lubianą porą roku. Posiłkujemy się wtedy wypadami do miejsc, gdzie słońca nie brakuje albo przynajmniej witaminą D3. Wyczekujemy wiosny, gdy dni znowu staną się dostatecznie długie.

Ciemność. Czy ktoś w ogóle ją lubi? Owszem, są tacy. "Coraz to inni niegodziwi buntują się przeciw światłu, nie chcą znać jasnych dróg ani kroczyć ścieżkami dnia. Nim zaświta, powstają mordercy, napadają ubogich i potrzebujących, a w nocy są zwykłymi złodziejami. Cudzołożnik wypatruje zmierzchu, liczy na to, że nikt go nie dostrzeże i zakłada zasłonę na twarz. Włamują się po ciemku do domów, a za dnia zaszywają się głęboko, nawet nie chcą pokazać się w świetle. Bo dla nich wszystkich poranek to cień śmierci, dobrze znają wszystkie jego strachy" [Jb 24,13-17]. Zdaje się, że takich ludzi jest całkiem sporo. Książę ciemności na tyle opanował ich serca, że wolą przebywać w ciemnym kącie. Światło dla nich to dyskomfort.

A co z tymi, którzy pragną światłości? "Nowina, którą usłyszeliśmy od Niego i którą wam przekazujemy, brzmi tak: Bóg jest Światłem i nie ma w Nim żadnej ciemności. Gdybyśmy powiedzieli, że łączy nas z Nim jakaś więź, a jednocześnie żylibyśmy w ciemności, byłoby to kłamstwo. Nie postępowalibyśmy zgodnie z prawdą. Jeśli jednak żyjemy w Świetle, tak jak On sam jest w Świetle, to łączy nas wzajemna więź, a krew Jezusa, Jego Syna, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu" [1J 2,5-7].

Bóg jest Światłem. "Jedyny nieśmiertelny, żyjący w świetle niedostępnym, Ten, którego nikt z ludzi nie widział i zobaczyć nie jest w stanie" [1Tm 6,16]. W Bogu nie ma żadnej ciemności. Kto chce mieć z Nim społeczność, tym samym postanawia, że nie będzie miał już żadnej ciemnej strony życia. Standardem społeczności z Bogiem jest bowiem życie w światłości. Jak to możliwe? Dzięki Synowi Bożemu, Jezusowi Chrystusowi.

Bóg nie zostawił świata na pastwę sił ciemności. Zmiłował się nad pogrążonymi w duchowych mrokach ludźmi. "Na świat bowiem nadciągało prawdziwe światło, które oświeca każdego człowieka" [1J 1,9]. Tym światłem okazał się sam Syn Boży. "Jezus znów skierował do nich słowa: Ja jestem światłem świata. Kto idzie za Mną, na pewno nie będzie błądził w ciemności, lecz będzie miał światło życia" [J 8,12]. "Ja przyszedłem na świat jako światło, aby nikt, kto we Mnie wierzy, nie pozostał w ciemności" [J 12,46]. Przez wiarę w Jezusa Chrystusa grzesznik staje się dzieckiem Bożym. Otrzymuje Jego naturę. Pozostawia mroczne zakamarki, "by rozgłaszać wspaniałość Tego, który go wyrwał z ciemności i wprowadził w swoje zachwycające światło" [1Pt 2,9]. Tak jest. Każdy prawdziwy chrześcijanin staje się synem światłości.

Cechą ludzi wierzących w Jezusa Chrystusa jest umiłowanie światła. Objawia się ono poprzez proces systematycznego rozświetlania ich życia. "Lecz ścieżka sprawiedliwych jest jak blask porannej zorzy, która z wolna sprowadza jasny dzień. Droga bezbożnych to stąpanie w gęstym mroku — nie wiadomo, o co można się potknąć!" [Prz 4,18-19]. Ta natchniona przez Ducha Świętego informacja pomaga nam lepiej poznać samych siebie. Wolimy brzask, czy zmierzch? W którą stronę zmierzamy? Kiedy czujemy się lepiej? Gdy robi się jaśniej, czy może wówczas, gdy zaczyna się ściemniać? "Oto na czym polega sąd: Światło przyszło na świat, lecz ludzie wybrali ciemność, gdyż ich postępki były złe. Ten bowiem, kto postępuje nieuczciwie, nie lubi światła i z obawy przed wykryciem nawet nie zbliża się do niego. Kto jednak postępuje zgodnie z prawdą, nie boi się światła; chce on, aby stało się jasne, że to, co czyni, wypływa z szacunku dla Boga" [J 3,19-21].

Światło Chrystusowe nie ogarnia nas ani automatycznie, ani wszystkich jednakowo. Trzeba nam świadomie go pragnąć i wystawiać się na jego działanie. "Noc przeminęła — i dzień się przybliżył. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a włóżmy na siebie zbroję światła. Postępujmy godnie, jak za dnia. Odrzućcie hulanki i libacje, rozpustę i rozwiązłość, kłótnię oraz zazdrość. Przywdziejcie raczej Pana Jezusa Chrystusa i nie czyńcie starań, by zaspokajać żądze ciała" [Rz 13,12-14]. Biblia wzywa nas, abyśmy już więcej nie wchodzili w mroczne miejsca i układy. "Przestańcie wprzęgać się w nierówne jarzmo z niewierzącymi. Cóż za towarzystwo sprawiedliwości z bezprawiem? Co za wspólnota światła i ciemności?"  [2Ko 6,14].

Przynależność do Jezusa Chrystusa zobowiązuje nas do nowej jakości życia i to w każdej dziedzinie. "Kiedyś wprawdzie byliście ciemnością, teraz jednak — światłem w Panu. Poczynajcie więc sobie jako dzieci światła; a owoc światła wyraża się we wszelkiej dobroci, w sprawiedliwości i prawdzie. Jako tacy skupiajcie się na tym, co jest miłe Panu. Nie bądźcie uczestnikami bezowocnych czynów ciemności. Obnażajcie raczej ich bezwartościowość. Bo o tym, co się wśród ludzi nieprawych potajemnie dzieje, wstyd nawet mówić. A wszystko to staje się jasne dzięki światłu. Światło ujawnia ukryte sprawy. Dlatego czytamy: Obudź się, który śpisz! Powstań z martwych! A zajaśnieje ci Chrystus" [Ef 5,8-14].

Jesteśmy odpowiedzialni za utrzymanie się w przypisanej nam strefie światła. "Wy wszyscy jesteście synami światła i synami dnia. Nie należymy do nocy ani do ciemności. Nie śpijmy więc jak pozostali, lecz czuwajmy i bądźmy trzeźwi. Bo ci, którzy śpią, śpią w nocy, a ci, którzy się upijają, upijają się w nocy. My zaś, którzy należymy do dnia, bądźmy trzeźwi, jako ci, którzy przywdziali pancerz wiary i miłości oraz hełm nadziei zbawienia. Gdyż Bóg nie przeznaczył nas na gniew, ale na zachowanie zbawienia przez naszego Pana, Jezusa Chrystusa" [1Ts 5,5-9].

Chrystus Pan, mało tego, że nas oświecił i uczynił synami światła, to jeszcze powołał, abyśmy spełniali tę samą rolę, którą On pełnił chodząc po tej ziemi. "Wy jesteście światłem świata. Nie da się ukryć miasta, które leży na górze. Nie zapalają też lampy, by ją postawić pod garnkiem. Światło umieszcza się na świeczniku, skąd obecnym w domu świeci najskuteczniej. Tak niech i wasze światło świeci wobec wszystkich. Niech ludzie zobaczą wasze szlachetne czyny i wielbią waszego Ojca w niebie" [Mt 5,14-16]. To zadanie wykonujemy poprzez głoszenie ewangelii, uwierzytelniane nienagannym życiem, "tak byście jako dzieci Boga byli bez zarzutu, nienaganni i szczerzy pośród tego zepsutego, wynaturzonego pokolenia. Na jego tle świecicie jak gwiazdy na niebie" [Flp 2,15].

Duchowa ciemność wśród ludzi i wynikający zeń brak ich otwartości na ewangelię nie jest dla nas żadnym zaskoczeniem. "A jeśli nawet głoszona przez nas dobra nowina jest zakryta, to jest tak w przypadku tych, którzy giną, niewierzących, których umysły zaślepił bóg tego wieku, aby nie dotarło do nich światło dobrej nowiny o chwale Chrystusa, który jest obrazem Boga. Gdyż nie siebie samych głosimy, lecz Jezusa Chrystusa — Pana". Dziwić i niepokoić powinno nas to, gdy sami robimy się obojętni na Słowo Boże i sercem zaczynamy zwracać się ku duchowym mrokom. "Bo Bóg, który rozkazał, by w ciemności zabłysło światło, rozpromienił nim nasze serca, byśmy poznali blask chwały Boga promieniującej z oblicza Jezusa Chrystusa" [2Ko 4,3-6]. Czy naprawdę tak się stało?

Możemy to ustalić badając siebie samych, na ile pragniemy towarzystwa ludzi odrodzonych z Ducha Świętego i trwających w procesie uświęcenia. Gdyby ciągnęło nas bardziej do świeckiego towarzystwa, aniżeli do wierzących, to mogłoby oznaczać, że nasza wiara w Jezusa jest fikcją. "Jeśli jednak żyjemy w Świetle, tak jak On sam jest w Świetle, to łączy nas wzajemna więź, a krew Jezusa, Jego Syna, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu"  [1J 1,7]. Prawdziwi synowie światła kochają się wzajemnie. Przyjaźnią się z innymi świętymi i garną się do społeczności z nimi.  "Kto twierdzi, że jest w Świetle, a nienawidzi swojego brata, właściwie nie wyszedł z ciemności. W Świetle trwa ten, kto kocha swego brata. W takiej osobie nie ma też nic, co mogłoby dla innych stać się przyczyną upadku. Kto natomiast nienawidzi swojego brata, tkwi w ciemności i w niej się porusza. Człowiek ten nie wie, dokąd zmierza, gdyż ciemność dotknęła jego oczu" [1J 2,9-11].

Tak. Na postawie własnych upodobań, wyborów i kontaktów możemy na bieżąco ustalać, czy rzeczywiście chodzimy w światłości. Wystarczy przeanalizować swoje myśli i zachodzące w nas procesy. W którą stronę nas ciągnie? Wolimy zmierzch, czy brzask? Co jest bliższe naszemu sercu? Gdy ulegamy zeświecczeniu, gdy liberalizują się nasze poglądy, gdy coraz łatwiej i bez wyrzutów sumienia przechodzimy nad swoim grzechem do porządku dziennego, gdy stronimy od przebywania z ludźmi wierzącymi w Jezusa – to znaczy, że ogrania nas ciemność. Jeżeli natomiast ciągnie nas do Biblii, do modlitwy, do społeczności z innymi wierzącymi, a po duchowym upadku odczuwamy straszliwy dyskomfort – to znaczy, że zbliżamy się do światłości. Bo ścieżka sprawiedliwych jest jak blask porannej zorzy, która z wolna sprowadza jasny dzień.

28 listopada, 2018

Gorsza niż wszystko, co słyszałem do tej pory

Ze smutkiem dowiaduję się, że od jakiegoś czasu umysły i serca niektórych osób w środowiskach chrześcijańskich są zarażane ideami spod hasła "JezusBEZreligii". Na początkowej stronie owej witryny internetowej zaproponowano do obejrzenia wywód zatytułowany - "DOBRA NOWINA JEST LEPSZA niż to co słyszałeś do tej pory" (pisownia oryg.). W materiale tym niejaki Sebastian przypisuje Bogu i chrześcijanom tak niestworzone rzeczy, że aż nie godzi się tego słuchać.

Nie mam zamiaru opisywać tu wykolejonych poglądów owego autora. Pragnę natomiast zwrócić się do wszystkich narodzonych na nowo chrześcijan z apelem: Jak więc przyjęliście Chrystusa Jezusa, Pana, tak w Nim chodźcie, wkorzenieni weń i zbudowani na nim, i utwierdzeni w wierze, jak was nauczono, składając nieustannie dziękczynienie. Baczcie, aby was kto nie sprowadził na manowce filozofią i czczym urojeniem, opartym na podaniach ludzkich i na żywiołach świata, a nie na Chrystusie [Kol 2,6-8].

Nie pozwólcie, aby domorosłym słowom i poglądom udało się zakwestionować w was wiarę w nieomylność Pisma Świętego. Wierzymy w jedność i spójność pism Starego i Nowego Przymierza. Chrystus Pan począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co o nim było napisane we wszystkich Pismach [Łk 24,27]. Nauka apostolska nigdzie nie daje do myślenia, jakoby Stary Testament zafałszowywał obraz Boga. Stwierdza coś wręcz przeciwnego. Cokolwiek bowiem przedtem napisano, dla naszego pouczenia napisano, abyśmy przez cierpliwość i przez pociechę z Pism nadzieję mieli [Rz 15,4].

Kto głosi inaczej, nie ujdzie sądu Bożego. Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty! Jak powiedzieliśmy przedtem, tak i teraz znowu mówię: Jeśli wam ktoś zwiastuje ewangelię odmienną od tej, którą przyjęliście, niech będzie przeklęty! [Ga 1,8-9]. Trzymajmy się z daleka od takich ludzi i od takich serwisów internetowych.

Na przestrzeni lat mojego życia w wierze dane mi było już niejedno usłyszeć. "NOWINA" spod znaku "JezusBEZreligii"jest gorsza niż wszystko, co złego słyszałem do tej pory i to razem wzięte!