24 grudnia, 2022

Życzenia świąteczne 2022

Z powodu wielkiego zamieszania na świecie i powszechnej propagandy, wielu ludzi gubi się w ocenie aktualnych wydarzeń. Poruszamy się, jak we mgle, bo staliśmy się ofiarami świadomej dezinformacji. Nikomu i niczemu w świecie nie należy wierzyć na sto procent. Tylko Pismo Święte godne jest całkowitego zaufania, bo Słowo Twoje jest prawdą! [Jn 17,17]. Głoszący prawdziwą ewangelię apostoł Paweł w natchnieniu Ducha Świętego napisał: Rozważ, co mówię, a Pan da ci właściwe zrozumienie wszystkiego. Pamiętaj o Jezusie Chrystusie, który zmartwychwstał i był potomkiem Dawida [2Tm 2,7-8]. Kto chce znać prawdę, ten powinien czytać Biblię, rozważać jej treść i nieustannie pamiętać przy tym o Jezusie Chrystusie, gdyż prawda jest w Jezusie [Ef 4,21].

Mając powyższe na uwadze, wszystkim Członkom i Przyjaciołom Centrum Chrześcijańskiego NOWE ŻYCIE w Gdańsku, wszystkim Czytelnikom bloga 'Dzisiaj w świetle Biblii' oraz wszystkim moim Znajomym z Facebooka - na okoliczność Świąt Narodzenia Pańskiego - życzę oświecenia Słowem Bożym! Niech Bóg da nam właściwe zrozumienie wszystkiego! Niech Słowo, które ciałem się stało [Jn 1,14], niech Syn Boży, który jako światłość przyszedł na świat, aby nie pozostał w ciemności nikt, kto wierzy w Niego [Jn 12,46], niech On rozjaśni nam umysły ku właściwemu zrozumieniu tego, co obecnie dzieje się na świecie. 

W polityce, w społeczeństwie, a także w kościele, zapoczątkowane zostały nieodwracalne procesy, inspirowane przez Antychrysta. W imię opacznie rozumianych słów: 'Aby wszyscy byli jedno', zmierzają one ku zjednoczeniu świata przeciwko Jezusowi Chrystusowi. Życzę Wam, Bracia i Siostry, abyśmy nie tak łatwo dawali się zwodzić. Życzę większej uważności duchowej! Gdy większość wokoło ulega urokowi jakiejś idei lub osoby, gdy coś staje się popularne i na czasie, miejmy odwagę trzymać się głosu Ducha Świętego i wytrwać w Słowie Bożym. Życzę sobie i Wam, abyśmy wykazali się większą determinacją w codziennym rozważaniu Słowa Bożego, a mniejszą naiwnością w braniu za dobrą monetę wszystkiego, co do nas dociera. 

Drodzy, przestańcie wierzyć każdemu duchowi. Raczej badajcie duchy, czy pochodzą od Boga, gdyż wielu fałszywych proroków wyszło na ten świat [1Jn 4,1]. Żyjemy w czasach wielkiego zwiedzenia. Nie wszyscy mu ulegną. Wielu będzie oczyszczonych, wybielonych i wypławionych, lecz bezbożni będą postępować bezbożnie. Żaden bezbożny nie będzie miał poznania, lecz roztropni będą mieli poznanie [Dn 12,10]. Życzę Wam, abyśmy wszyscy znaleźli się w gronie tych roztropnych!

Grudzień, A.D. 2022.

Dzień Dwudziesty Czwarty - Egipt

Na zakończenie tegorocznych rozważań adwentowych udajmy się do Egiptu. W dziejach ludu Bożego już w czasach patriarchów odgrywał on swoistą rolę. Tam trafił Abraham, protoplasta narodu wybranego. Jego syn, Izaak, posłuchał Boga i do Egiptu nie poszedł. Po zakończeniu znanych perypetii Józefa, udała się tam cała rodzina Jakuba. Z upływem czasu ich pobyt w Egipcie przerodził się w ciężką niewolę. Stamtąd po czterystu trzydziestu latach Bóg cudownie wyzwolił Izraelitów i skierował ich do Ziemi Obiecanej. Bywało, że tęsknili za Egiptem i chcieli do niego wracać, ale nigdy w Bożych planach nie miał on być miejscem stałego pobytu ludu Bożego. W biblijnej symbolice Egipt jest obrazem świata, tzn. duchowego systemu przeciwnego Bogu, na czele którego stoi szatan. Dlatego wiara w Jezusa Chrystusa nadaje nam kierunek "z Egiptu", a nie "do Egiptu".

 Jestem przekonany, że całkowicie symboliczny w swym duchowym przekazie miał być też krótki pobyt w Egipcie małego Jezusa. Józef przeniósł się tam na wyraźne polecenie anioła. Wstał więc i wziął dziecię oraz matkę jego w nocy, i udał się do Egiptu. I przebywał tam aż do śmierci Heroda, aby się spełniło, co powiedział Pan przez proroka, mówiącego: Z Egiptu wezwałem syna mego [Mt 2,14-15]. Bóg był w stanie zachować Jezusa przy życiu na terenie Judei. Jednakże od samego początku aż do końca, życie Jezusa miało stać się wzorem do naśladowania dla wszystkich chrześcijan. Cokolwiek więc, co wydarzyło się w życiu wcielonego Syna Bożego na ziemi, ma dla nas dosłowną lub symboliczną wymowę. Krótki pobyt Jezusa w Egipcie został przez natchnionego Mateusza skojarzony z wypowiedzią proroka Ozeasza: Gdy Izrael był chłopcem, pokochałem go - i wezwałem mego syna z Egiptu [Oz 11,1]. 

Podobnie jak niegdyś Izraelici dosłownie znaleźli się w niewoli egipskiej, tak wszyscy ludzie rodzą się w niewoli grzechu. Bóg w swojej łasce chce nas z diabelskiej niewoli wyzwolić. Wzywa do opuszczenia 'Egiptu', do duchowego oddzielenia się od niego. Dlatego: Wyjdźcie spośród nich! Odłączcie się od nich - mówi Pan. I: Nieczystego nie dotykajcie; a ja was przyjmę [2Ko 6,17]. Innym obrazem świata jest Babilon. Tam także z powodu grzechu Izraelici się znaleźli. Gdy wszakże dopełnił się czas ich niewoli, usłyszeli wezwanie: Uciekajcie z granic Babilonu! Ratujcie, każdy swoje życie! [Jr 51,6]. Ten sam apel powtarza się w Księdze Objawienia: Wyjdźcie z niego, mój ludu! Niech nie spadną na was skutki jego grzechów ani ciosy jego klęsk. Bo stos jego grzechów sięgnął nieba i Bóg się zajął sprawą jego nieprawości [Obj 18,4-5]. O ile pierwsze wezwanie dotyczyło rzeczywistego Babilonu, to Księga Objawienia wzywa do oddzielenia się od świata w sensie ogólnoświatowej religii. 

Niech więc na okoliczność zaczynających się Świąt Narodzenia Jezusa Chrystusa, w nawiązaniu do słów: Z Egiptu wezwałem syna mego [Mt 2,15], każde dziecko Boże zadba o duchowe oddzielenie się od świata. Uczcijmy cud Wcielenia Syna Bożego także w ten sposób, że powrót Jezusa z Egiptu potraktujemy jako wezwanie do zerwania duchowych związków ze światem. Wiarołomni, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem to wrogość wobec Boga? Jeśli więc ktoś chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga [Jk 4,4]. Nie podporządkowujcie się już wzorcom tego wieku [Rz 12,2].

Rzuć człowiecze marny świat, oddaj serce Chrystusowi!
Tak unikniesz świata zdrad, niebezpiecznych grzesznikowi
Wierne serce niech mi da, Jezus drogi, łaska Twa!

Ach, gdy zajrzę w serce me, ileż jest w nim takich rzeczy
Co mi skryły niebo Twe, żem je przestał mieć na pieczy!
Czuję, Zbawco, w duszy mej, żem z natury w mocy złej

Duchu Święty, Ty mną rządź, bym dał odpór światu złemu
Mej miłości celem bądź, bym się skłonił ku dobremu!
- Gdzie jest Jezus z Duchem Swym, tam jest koniec żądzom złym

Zapełń serca mego czczość Swej miłości darem świętym
Bym nie przestał nigdy róść w życiu, w łasce Twej poczętym
Daj mi zawsze w Tobie być, bym mógł Twoim życiem żyć!

Któż o ziemską cześć by dbał, mając godność Bożych dzieci?
W tej godności bierze dział, w kim Twa miłość, Jezu, świeci
Kto Cię kocha, ten już ma - to, co wieczną chwałę da.

                                                                            Śpiewnik Pielgrzyma Nr 210

23 grudnia, 2022

Dzień Dwudziesty Trzeci - Wojska Anielskie

W przedostatnim dniu naszych rozważań przedświątecznych pozostańmy jeszcze na polach betlejemskich, bo nie tylko pojedynczy anioł nawiedził tamtejszych pasterzy. Nagle przy aniele zjawił się tłum wojska niebieskiego, który wielbił Boga mówiąc: Chwała Bogu na wysokości, a na ziemi pokój ludziom, których Bóg sobie upodobał [Łk 2,13-14]. Oddział wojska już przez samo pojawienie się w jakimś miejscu robi wrażenie. W celu podkreślenia rangi wydarzenia lub zapewnienia kogoś o swoim poparciu, Bóg czasem wysyłał swoje wojska. Zastosowane w natchnionym tekście gr. stratia jest terminem wojskowym i oznacza wojsko, zastęp, oddział. Więc nie jakieś 'chóry anielskie', jak zwykło się potocznie mówić, a wojska niebieskie pojawiły się przy pasterzach, aby podkreślić rangę cichych Narodzin w Betlejem i oddać chwalę Bogu za cud Wcielenia Syna Bożego. 

Swego czasu sługa Elizeusza, widząc otaczający ich konny oddział wrogiego wojska, bardzo się przestraszył i zaczął lamentować w obecności proroka. A on odpowiedział: Nie bój się, bo więcej jest tych, którzy są z nami, niż tych, którzy są z nimi. Elizeusz modlił się tymi słowy: Panie, otwórz jego oczy, aby przejrzał. I otworzył Pan oczy sługi, i przejrzał, a oto góra pełna była koni i wozów ognistych wokół Elizeusza [2Kr 6,16-17]. Prorok Elizeusz znał Boga i był pewny Jego ochrony. Nie potrzebował emanacji anielskich wozów bojowych, aby czuć się bezpiecznie. Gorzej było z jego sługą. Ten musiał zobaczyć, a przecież błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli [Jn 20,29]. 

Niekoniecznie wojska niebieskie, chociaż zawsze są w odwodzie, objawiają swą obecność przy nas w chwili zagrożenia. Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mego, a On wystawiłby mi teraz więcej niż dwanaście legionów aniołów? [Mt 26,53] - powiedział Jezus w chwili aresztowania. Chrystusowi Panu dodawanie otuchy widokiem legionów anielskich nie było potrzebne. On wiedział że właśnie nadszedł dla Niego czas na śmierć krzyżową i nie zamierzał uciekać ani się bronić. Kompanię wojskową Bóg przydziela tylko w wyjątkowych sytuacjach, a nie jak dzisiejsi generałowie na każde zawołanie biskupa. Pojawienie się wojsk niebieskich owej nocy pokazuje, jak ważne w oczach Bożych było narodzenie Jezusa Chrystusa w malutkim Betlejem.

Gdy pojawiają się dobre wojska, chyba każdemu od razu robi się raźniej. Wiedzmy, że w nieustannej dyspozycji Chrystusa Pana pozostają całe zastępy aniołów. Czy nie są oni wszyscy duchami do posług, posyłanymi do pomocy tym, którzy mają odziedziczyć zbawienie? [Hbr 1,14]. Z pewnością, gdy tylko zachodzi taka potrzeba, PAN posyła ich wierzącym ludziom w sukurs i ku pokrzepieniu serc, nawet jeśli nie są widzialni. Czasem może i te wojska anielskie śpiewają, ale przede wszystkim zapewniają nam ochronę służąc chwale Bożej, bo wojsko nie jest od śpiewania, a od walki.

Niebiański Ojcze, jestem zbudowany tą niesamowitą paradą Twoich wojsk anielskich na polach betlejemskich w noc narodzenia Twojego Syna w ludzkiej postaci. Ponieważ przez wiarę w Jezusa Chrystusa dostąpiłem usynowienia i jestem Twoim dzieckiem, śmiem żywić przekonanie, że w razie czego i mnie otaczasz anielską strażą. Bardzo dziękuję, że dzięki tej świadomości - podobnie jak Piotr w więzieniu - mogę spać spokojnie. Amen.

22 grudnia, 2022

Dzień Dwudziesty Drugi - Pasterze

Klimat ziemi izraelskiej różni się znacznie od naszego. Tamtejsza zima to nie mróz i śnieg, jak u nas, lecz jedynie pora deszczowa, w odróżnieniu od suchego zazwyczaj lata. Dlatego też owce i wypasających je pasterzy można w Izraelu zobaczyć na polach przez cały rok na okrągło. Tak też było w dniach, gdy Syn Boży rodził się w Betlejem, przybrawszy postać człowieka. Na pobliskich polach przebywali natomiast pasterze. Na przemian trzymali oni nocną wartę przy swoim stadzie. Wtem stanął przy nich anioł Pana. Chwała Pańska ogarnęła ich zewsząd swym blaskiem, a oni wpadli w przerażenie. Przestańcie się bać - uspokoił ich anioł - właśnie ogłaszam wam wielką radość! Będzie ona udziałem całego ludu. Dziś urodził się wam Zbawca. Jest Nim Chrystus, Pan. Stało się to w mieście Dawida [Łk 2,8-11]. Znakiem rozpoznawczym, danym pasterzom, miało być dziecko owinięte w pieluszki i położone w żłobie. 

Nie pierwszy raz rozmyślam o tym, dlaczego w społeczeństwie izraelskim Bóg tak wyróżnił zwykłych pasterzy, że właśnie im jako pierwszym wprost obwieścił narodziny Jezusa Mesjasza. Może ze względu na Dawida, który pochodził z Betlejem i zanim został królem, pasał owce na polach betlejemskich. Może na tyle spodobał się Bogu skomponowany przez Dawida Psalm 23., że pasterstwo zyskało upodobanie w oczach Bożych, a sam Jezus potem nazwał się pasterzem. Jakkolwiek było, to jest faktem, że nie do  przełożonego synagogi w Betlejem, nie do członków lokalnej rady żydowskiej, a właśnie do pasterzy Bóg wysłał wiadomość z pierwszej ręki o cudzie Wcielenia Syna Bożego.

Zwróćmy dzisiaj uwagę na godną pochwały i naśladowania reakcję pasterzy. A gdy aniołowie odeszli już od nich do nieba, pasterze zaczęli mówić jeden do drugiego: Udajmy się szybko do Betlejem i zobaczmy, jak spełniły się te słowa, które nam Pan oznajmił [Łk 2,15]. Pasterze dali posłuch usłyszanej nowinie. Przejęci słowami anioła od razu się do nich zastosowali. Lecz nie wszyscy dali posłuch dobrej nowinie; mówi bowiem Izajasz: Panie! Któż uwierzył zwiastowaniu naszemu? [Rz 10,16]. Są ludzie, którzy nie tylko zwlekają z zastosowaniem się do Słowa Bożego, ale z pewnością powiedzą: Nic z tego! Mamy swoje plany. Każdy z nas postąpi tak, jak każe mu upór jego złego serca [Jr 18,12].

Bardzo wzrusza mnie zachowanie tych prostych pasterzy. Usłyszeli, uwierzyli i natychmiast podjęli stosowne kroki. Tak pragnę odbierać każde słowo od Boga. Gdy je usłyszę, winienem bezzwłocznie wprowadzić je w czyn.  Kiedyś anioł Pana przemówił do Filipa tymi słowami: Wstań i idź na południe, na drogę, która biegnie z Jerozolimy do Gazy. Jest to droga pustynna. Filip zatem wstał i poszedł. A właśnie tą drogą podróżował pewien człowiek... [Dz 8,26-27]. Filip od razu udał się we wskazane miejsce. I całe szczęście, bo przejazd Etiopczyka nie trwał długo. Gdy więc Słowo Boże pobudzi mnie np., abym komuś pomógł, kogoś odwiedził albo się o kogoś pomodlił, to mam szybko to zrobić, aby móc zobaczyć, 'jak spełnią się te słowa, które mi Pan oznajmił'.  

Ojcze, dziękuję, że zawsze miałeś na ziemi takich ludzi, którzy - jak owi pasterze - chętnie i od razu reagowali na Twoje objawienie i okazywali posłuszeństwo Twoim wskazówkom. Człowiekiem o takiej wrażliwości na Twoje Słowo pragnę być także w nadchodzące święta. Chcę również w ten sposób dać wyraz mojej wdzięczności, że posłałeś nam Swojego Syna. Amen.

21 grudnia, 2022

Dzień Dwudziesty Pierwszy - kapłani i znawcy Prawa

W ewangelicznych opisach przyjścia Syna Bożego na świat kapłani i znawcy Prawa pojawiają się jako eksperci wezwani przez Heroda w celu określenia miejsca narodzin Mesjasza. Zgromadził zatem wszystkich arcykapłanów oraz znawców Prawa i zaczął ich wypytywać, gdzie miał się urodzić Chrystus. W Betlejem Judzkim - odpowiedzieli - zgodnie ze słowami proroka: I ty, Betlejem, ziemio judzka, wcale nie jesteś ostatnie wśród książęcych miast Judy, bo z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasł mój lud Izraela [Mt 2,4-6].

W ramach ubiegłorocznych rozważań adwentowych napisałem:  W drugim środowisku, wśród kapłanów i uczonych w Piśmie, było jeszcze gorzej. Bo o ile można zrozumieć reakcję pałacu Heroda jako obawę przed utratą władzy, to już obojętność faryzeuszy i kapłanów na wieść o narodzinach Mesjasza, zupełnie nie mieści mi się w głowie. Przecież to od nich wypłynęła informacja o potencjalnym miejscu narodzin Jezusa. I co? Nawet się nie zainteresowali, jak tym obcokrajowcom poszło w poszukiwaniach nowego króla. Póki co, było im wszystko jedno. Czuli się ważni. Cieszyli się społecznym prestiżem. Mieli Radę Najwyższą, Torę, świątynię, specjalne szaty i cały szereg przywilejów. Co ich tam obchodziło, że jacyś goście szukają miejsca narodzin Jezusa... 

Myślę, że kapłani i znawcy Prawa po prostu w ogóle na Mesjasza nie czekali. Oczywiście, w czasach rzymskiej okupacji wyczekiwanie na nadejście obiecanego Mesjasza było w społeczeństwie izraelskim  godne pochwały. Większość ludzi dla tzw. poprawności politycznej deklarowało taką postawę, ale żeby zaraz tą myślą żyć na co dzień?  Kapłani znali proroctwo o miejscu Jego narodzin. Zapytani, dali właściwą odpowiedź i tyle. Byli w życiu nieźle ustawieni. Mesjasz był im raczej niepotrzebny. Jego przyjście mogłoby im popsuć szyki, a tego nie chcieli. Oficjalnie w świątyni cytowali mesjańskie obietnice i wyrażali nadzieję na ich spełnienie. Ale w praktyce były to słowa bez pokrycia i tylko jakaś religijna poza. 

Ilu dzisiejszych chrześcijan naprawdę wyczekuje powtórnego przyjścia Jezusa Chrystusa? W teorii wciąż sporo, chociaż badania społeczne wskazują, że z roku na rok ta liczba maleje. Wciąż jest to w dobrym tonie, aby chrześcijanin wierzył w powrót Chrystusa, lecz czy nie jest to już wiara martwa? Ilu z nas szczerze pragnie, by Pan Jezus jak najszybciej powrócił? Ilu chrześcijan uwzględnia powrót Chrystusa układając swoje plany życiowe? Czy na zapowiedź Syna Bożego: Tak, przyjdę wkrótce. pomimo werbalnej poprawności: Amen, przyjdź, Panie Jezu! [Obj 22,20] - powoli nie stajemy się podobni do kapłanów i znawców Prawa, którzy czekali na Mesjasza tylko w teorii? 

Panie Jezu, jest dla mnie jasne, że nie wszyscy Izraelici jednakowo czekali na Twoje narodziny w Betlejem. Przyszedłeś do swego, swoi Cię jednak nie przyjęli. Wiem, że i dzisiaj nie wszyscy jednakowo czekają na Twoje powtórne przyjście. W oczekiwaniu na Twój powrót w chwale na ziemię pragnę być jak Symeon i Anna za czasów Twego pierwszego przyjścia. Napełniaj mnie Duchem Świętym, abym w moich prośbach o Twój rychły powrót zawsze był szczery. Amen.

20 grudnia, 2022

Dzień Dwudziesty - Herod

Herod Wielki - bo w czasie narodzenia Jezusa Chrystusa on królował w Judei - jest kolejną osobą, która wpisała się w historię przyjścia Syna Bożego na świat. Wpisał się bardzo niechlubnie. Miał obsesję na punkcie władzy. We wszystkim dopatrywał się zagrożenia dla stabilności swego tronu, który faktycznie mu się nie należał. Królował w Judei tylko dzięki sprytnej polityce wobec Rzymu i tam zdobywanym wpływom. Był strasznie podejrzliwy nawet wobec najbliższych mu ludzi, zabijając kolejno szwagra, żonę, teściową i wiele innych osób. Do tego stopnia bał się narodzin 'nowego króla', że zasłynął z wymordowania w Betlejem, niejako na oślep, wszystkich chłopców poniżej drugiego roku życia.

Pomijając omawianie budowlanych pasji i fantazji Heroda, który rozbudową świątyni w Jerozolimie próbował pozyskać sobie przychylność Żydów, odnotujmy jedynie fakt, że Herod Wielki rozchorował się na jakąś tajemniczą chorobę i zmarł wkrótce po narodzeniu Jezusa Chrystusa. Stracił to, czego tak kurczowo się trzymał. A gdy Herod umarł, oto anioł Pański ukazał się we śnie Józefowi w Egipcie, mówiąc: Wstań, weź dziecię oraz matkę jego i idź do ziemi izraelskiej, zmarli bowiem ci, którzy nastawali na życie dziecięcia [Mt 2,19-20]. Oczywiście władzę w Judei szybko podzielono pomiędzy czterech synów Heroda Wielkiego, a prawdziwy Król Izraela, Mesjasz, przyszły Władca ludzkich serc, poszedł dorastać w Nazarecie, aby się spełniło, co powiedziano przez proroków, iż Nazarejczykiem nazwany będzie [Mt 2,23].

Na nowo zaintrygowało mnie dzisiaj owo obsesyjne zabieganie Heroda o tron. Jakże wielu ludzi i dzisiaj 'po trupach' dąży do zdobycia jakiejś pozycji rodzinnej, zawodowej lub społecznej, a potem dwoi się i troi, aby ją utrzymać. Ileż intryg, podejrzeń, zranień i przykrości przy tym ma miejsce! Ileż  działania na oślep! Iluż osobom obrywa się rykoszetem! Problem chorobliwego zabiegania o pozycję i wpływy nie omija niestety środowisk ewangelikalnych. Jak grzyby po deszczu pojawiają się ludzie z niezdrowymi ambicjami i próbują pociągnąć ludzi za sobą. Inni z kolei wszelkimi sposobami próbują utrzymać swoje pole wpływów. W obawie o utratę społecznego prestiżu, którym cieszyli się przez lata, blokują proces wyrastania nowych przywódców i dalszy rozwój lokalnych społeczności Kościoła.

'Duch Heroda' może pojawić się wszędzie. W sercu matki, która boi się utraty wpływu na dorastające dziecko. W głowie zbliżającego się do wieku emerytalnego kierownika, który podejrzliwie patrzy na zatrudnionego w firmie młodego inżyniera. W oczach usługującego od lat muzyka zborowego, na widok utalentowanych, nowych osób pragnących włączyć się w służbę muzyczną. W myślach starego kaznodziei słuchającego kazań młodych braci, którym posługa Słowem Bożym idzie znacznie lepiej niż jemu. Herod nie dopuszczał myśli o jakimkolwiek nowo narodzonym królu żydowskim. A przecież mógł Go serdecznie powitać i pobłogosławić, bo Jezus wcale nie przyszedł dybać na stołek Heroda. 

Panie Jezu, pragnę ze złej postawy Heroda wziąć przestrogę, aby nie popełnić jego błędów. Od lat obserwuję, że to Ty zmieniasz czasy i pory, Ty utrącasz królów i ustanawiasz królów, udzielasz mądrości mądrym, a rozumnym rozumu [Dn 2,21]. Wiem, że z łaski Twojej jestem tym, czym jestem [1Ko 15,10] i nigdy sam nie muszę bronić swojej pozycji. Pragnę w tym roku, jak nigdy wcześniej, uwypuklić w moim sercu i uczcić ten wielki fakt, że Ty zostawiłeś Tron i przyszedłeś na ziemię jako sługa. Amen.