31 grudnia, 2016

Normalny rok wiary, pracy i walki


Kończący się dziś rok kojarzyć mi się będzie z wiarą, pracą i walką.

Mam to szczęście, że przetrwałem w wierze rok 2016 i wchodzę w Nowy Rok z całego serca wierząc w Jezusa Chrystusa. Był to rok zaufania Słowu Bożemu, że jest prawdą i starania się, by żyć wg niego, zarówno w sensie duchowym jak i materialnym. Bywało, że ogarniało mnie zwątpienie. Tym bardziej jestem wdzięczny Bogu za społeczność braci i sióstr z Centrum Chrześcijańskiego NOWE ŻYCIE oraz rozsianych po świecie przyjaciół. Dziękuję, że na różne sposoby dodawaliście mi otuchy. To również dzięki Wam wytrwaliśmy w prostolinijnym posłuszeństwie Słowu Bożemu. Zakończyliśmy też pierwszy, najważniejszy dla nas etap dzieła wiary na Olszynce, inaugurując 6 listopada 2016 roku użytkowanie nowej sali spotkań. Nie potrafię tego ogarnąć umysłem, jak to się stało, że bez złotówki zadłużenia mamy wspaniałe, przestronne  miejsce nabożeństw, ale je mamy. Alleluja!

W przypadku starzejącego się człowieka nie może bez echa przejść też to, że A.D. 2016 był rokiem wytężonej pracy. Pracowaliśmy ciężko fizycznie. Roboty wykończeniowe wymagają nawet więcej czasu i uwagi niż samo budowanie ścian i dachu. Były trudności z dotrzymywaniem terminów przez osoby, które w sprawach specjalistycznych świadczyły nam usługi. Nie wszystkim podobały się moje decyzje. Zmęczenie coraz bardziej dawało o sobie znać. Kochani bracia z naszego zboru jednak nie zawiedli. Wytrwali na swych stanowiskach. Nie tylko w soboty wspomagani przez kilku innych jeszcze wolontariuszy oddali do użytku tak upragnione miejsce zgromadzeń. Wielkie dzięki, bracia!

Budowa nie zwalniała nas z cotygodniowej posługi kaznodziejskiej i troski duszpasterskiej w naszym zborze. Każdego miesiąca wyjeżdżałem też z posługą Słowa Bożego, kolejno odwiedzając społeczności  w Chorzowie, Jastrzębiu Zdroju, Bolesławcu, Alesund (Norwegia), Bielsku Podlaskim, Koszalinie, Hniszowie, Hrubieszowie, Nowogardzie, Świnoujściu i Jarocinie. Bardzo jestem wdzięczny Bogu za braci dobrze zastępujących mnie w pełnieniu duchowych obowiązków na miejscu, zwłaszcza za Gabriela i Tomka. Cieszę się też z powiększającego się grona braci głoszących wśród nas Słowo Boże i im właśnie dedykuję apostolską zachętę: Staraj się usilnie o to, abyś mógł stanąć przed Bogiem jako wypróbowany i nienaganny pracownik, który wykłada należycie słowo prawdy [2Tm 2,15]. Wierzę, że takich braci w CCNŻ nam nie zabraknie.

W 2016 roku nie obyło się również bez walki. Walki duchowej ma się rozumieć. Najpierw jednak parę słów o walce na niższym poziomie. Nie warto wspominać, że zmagałem się ze słabościami mięśni i niesprawnością kręgosłupa. Tym bardziej było to bolesne, że niektóre prace nie cierpiały zwłoki. Stoczyłem też walkę z samym sobą, aby po raz pierwszy w dorosłym życiu udać się do lekarza. Nade wszystko jednak, trzeba było walczyć w obronie zdrowej nauki zgodnej z prawdziwą pobożnością [1Tm 6,3]. W ramach tego rodzaju walki np. niespodziewanie doszło do starcia ze zwolennikami kalwińskiej nauki o predestynacji, co m.in. wyautowało mnie z ruchu Razem Dla Ewangelii. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że tak wielu bliskich mi skądinąd braci tkwi po uszy w tych poglądach. Tym bardziej jestem wdzięczny Bogu za braci, z którymi codziennie w zbroi Bożej stajemy w jednym duchu, jednomyślnie walcząc społem za wiarę ewangelii i w niczym nie dając się zastraszyć przeciwnikom [Flp 1,27-28]. Tak jest. Bój trwa i nawet nie przychodzi mi do głowy, że w Nowym Roku będzie łatwiej.

Tak więc Stary Rok był normalnym rokiem wiary, pracy i walki. Z radością patrzę w przyszłość, bo  Pan  przychodzi!  Marana tha 1Ko 16,22].  Niechby przychodząc znalazł we mnie wiarę. Niechby  zastał mnie przy pracy, a nie na wakacjach. Niechby widział, że dzielnie toczę aż do końca bój duchowy.

Moja wdzięczność za Stary Rok w fotografiach

24 grudnia, 2016

Życzenia świąteczne 2016

W Wigilię Świąt Narodzenia Pańskiego 2016 moje myśli skupiają się na gotowości do głoszenia ewangelii i składania świadectwa o Jezusie. Jest tak poniekąd i dlatego, że w tych dniach, omawiając  ze zborem konieczność przywdziewania zbroi Bożej, dotarliśmy właśnie do tej kwestii. Przywdziejcie całą zbroję Bożą. [...] i obuwszy nogi, by być gotowymi do zwiastowania ewangelii pokoju [Ef 6,11-17].

W kontekście rzeczonych rozważań na prawdziwych bohaterów wyrasta mi dziś grupa pasterzy, którym jako pierwszym objawiono, kim jest narodzony w Betlejem chłopczyk. A gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze rzekli jedni do drugich: Pójdźmy zaraz aż do Betlejemu i oglądajmy to, co się stało i co nam objawił Pan. I śpiesząc się, przyszli, i znaleźli Marię i Józefa oraz niemowlątko  leżące w żłobie. A ujrzawszy, rozgłosili to, co im powiedziano o tym dziecięciu. I wszyscy, którzy słyszeli, dziwili się temu, co pasterze im powiedzieli [Łk 2,15-18]. Pasterze natychmiast wdali się w sprawę. Bez najmniejszej zwłoki rozgłosili to, czego się dowiedzieli o Jezusie. Podnieśli świadomość o Nim wśród tych, którzy coś już wiedzieli, bo mieli Go na wyciągnięcie  ręki, ale również opowiedzieli o Jezusie ludziom, którzy nie mieli żadnego pojęcia  o  przyjściu Syna Bożego na świat.

Wszystkim chrześcijanom trzeba żyć w takiej gotowości, aby - gdy tylko zostaje nam objawiona prawda o Synu Bożym - od razu, bezzwłocznie, a nawet śpiesznie, dzielić się nią z innymi ludźmi. Duch Święty, który wieje, jak chce, w każdej chwili i miejscu może zechcieć posłużyć się nami do zwiastowania ewangelii. Powinniśmy więc zawsze być "w butach", a nie "w kapciach". Gotowość do składania świadectwa o Jezusie stanowi właśnie jedną z tajemnic zwycięskiego życia chrześcijanina. W kim nie ma takiego nastawienia, ten staje się - niestety - łatwym łupem dla wroga. Dlaczego? Więcej powiemy o tym w niedzielę.

Takie więc są moje tegoroczne życzenia świąteczne. Wszystkim Braciom i Siostrom w Chrystusie, wszystkim moim Znajomym i Czytelnikom życzę, abyśmy umieli  sobie  radzić  z podstępami diabła. Abyśmy wiedzieli jak stawić opór w krytycznej chwili i jak wyjść z potyczek zwycięsko. Zbyt często i zbyt wielu chrześcijan przegrywa w duchowej walce. Dzieje się tak między innymi dlatego, że na co dzień nie składamy świadectwa. Podnieśmy stopień naszej gotowości. Modlę się, Przyjaciele, abyśmy - chodząc w pełnej zbroi Bożej - codziennie zwyciężali. Nie ma lepszego sposobu na uczczenie Narodzonego ponad to, że się ma stałą gotowość do tego, by o Nim opowiadać. Chrześcijanie  chętnie dzielący się ewangelią, o wiele lepiej radzą sobie z podstępami diabła.

Niechby w te święta ogarnęła nas niegasnąca pasja mówienia ludziom o Jezusie!

22 grudnia, 2016

Moje podziękowanie za 2016 rok

Z powodu przeziębienia zostałem zmuszony zostać dziś w domu. Ogarnęła mnie taka fala wdzięczności Bogu za mijający rok, że postanowiłem zmontować prosty filmik...

Każda chronologicznie zamieszczona w filmie fotografia wyraża część mojej wdzięczności Bogu za tegoroczne przeżycia, osoby i otrzymane dary.  Mógłbym o tym pisać całymi godzinami. Mam nadzieję, że niecałe 13 minut filmu wyrazi to równie dobitnie.

W tle można posłuchać utworu skomponowanego w 1971 roku "Bogu niech będzie chwała", którą śpiewaliśmy na nabożeństwie w niedzielę, 18 grudnia 2016 roku (oryg. "To God be the glory" - Andrea Chrouch) oraz bardzo mądrej piosenki zaśpiewanej latem tego roku w Centrum Chrześcijańskim NOWE ŻYCIE przez Kasię Witkowską.

Zapraszam! Przecież i Ty masz wiele powodów do wdzięczności.


18 grudnia, 2016

Znowu zaświecisz!

Słówko do wielu drogich memu sercu przyjaciół w rocznicę ponownego uruchomienia latarni morskiej Niechorze


15 grudnia, 2016

O ubiorze, nie tylko za kazalnicą

Powie ktoś, że to sprawa nieistotna, a już na pewno drugorzędna. Są ludzie, dla których ubiór w ogóle nie ma znaczenia. Jednak nawet tacy, gdy idą na egzamin maturalny lub na ważną rozmowę w sprawie wymarzonej pracy, dwa razy zastanawiają się, jak na takie spotkanie należy się ubrać? I koniec końców robią to zgodnie z obowiązującymi normami społecznymi, bo nie chcą ryzykować zaprzepaszczenia swoich szans.

Zasadniczo rzecz ujmując, Europejczycy dzielą swoją odzież na codzienną i odświętną. Sporo ludzi całymi dniami chodzi w strojach zalecanych, a nawet nakazywanych przez pracodawcę. Owszem, gdy mogą to ubierają się, jak chcą i jak im najwygodniej. Jednak gdy mają wziąć udział w uroczystości lub spotkać się z ważną osobą - to ubierają strój odświętny.

A co, gdy idziemy na nabożeństwo? Czy mamy tu jakieś ustalone normy? Z kim faktycznie spotykamy się w niedzielę? Jak zakwalifikować tego rodzaju wyjście z domu, zwłaszcza, gdy podczas nabożeństwa mamy wystąpić, przecież na okoliczność obecności samego Chrystusa Pana i przed ludźmi zgromadzonymi w Jego imieniu?

Proszę zauważyć, że kapłani i lewici pełniący służbę w okresie Starego Przymierza mieli obowiązek zakładania określonych strojów. Oto jak będzie Aaron wchodził do świątyni: [...] Ubierze świętą lnianą tunikę i na ciele swoim będzie miał lniane spodnie, opasze się lnianym pasem, nawinie sobie lniany zawój. Są to szaty święte [3Mo 16,3-4]. Jeśli zaś już mówić o Boskim ubiorze, to tylko następująco: Pan jest królem. Oblekł się w dostojność; Pan oblekł się i przepasał mocą [Ps 93,1]. Mówiąc krótko, Biblia  nastraja  czcicieli Boga do wyrażania respektu przed Nim i okazywania Bogu szacunku także ubiorem  i  wyglądem. Zmiana życia, uporządkowanie relacji z Bogiem obrazowane jest w Piśmie Świętym nie tylko symboliczną zmianą ubrania na odświętne [por. Za 3,3-5]. Zakochana oblubienica chętnie ubiera się zgodnie z upodobaniami Oblubieńca, który ją wybrał i Sobie przysposabia. Nawet największy luzak zmienia wygląd zewnętrzny gdy w jego sercu zamieszka Pan Jezus.

W Centrum Chrześcijańskim NOWE ŻYCIE stoimy na stanowisku, że ponieważ w naszych kręgach kulturowych na specjalne okazje przywdziewa się odświętne ubranie, to zarówno mężczyźni jak i udające się na nabożeństwo kobiety, winni zadbać o stosowny przyodziewek. I chociaż odświętny strój nie dla każdego od razu oznacza garnituru czy garsonki, to bracia pragnący stawać za kazalnicą i głosić Słowo Boże, przysłowiową marynarkę powinni sobie jednak sprawić. Przemawia za tym zarówno ranga samej posługi Słowa, jak i szacunek dla zgromadzonego przed Panem zboru. Podobnie kobiety powinny mieć ubiór przyzwoity, występować skromnie i powściągliwie [1Tm 2,9].

Mówi się, że nie szata zdobi człowieka. W dużym stopniu wyraża jednak to, kim człowiek jest, jaki ma stosunek do miejsca, w którym przebywa oraz do czynności w danej chwili przez niego wykonywanej.

12 grudnia, 2016

Więcej odpowiedzialności, bracia!

Reklama przerwanej uroczystości
Dziś w nocy, po powrocie z posługi Słowem Bożym w Jarocinie, dowiedziałem się, że w ten weekend doszło do potwornej tragedii w Reigners Bible Church International w mieście Uyo na południu Nigerii. Podczas uroczystości zorganizowanej tam na okoliczność ordynacji na biskupa założyciela zboru, pastora Akan'a Weeks'a, zawalił się dach nowo wzniesionego audytorium.

Ponieważ ledwo co ukończyliśmy budowę sali zgromadzeń w Gdańsku z oczywistych powodów dogłębnie poruszyła mnie ta okropna wiadomość. Ze szczątkowych informacji można wywnioskować, że pastor Akan dopuścił się przy tej budowie poważnych uchybień. Po pierwsze zignorował tamtejszy urząd nadzoru budowalnego, który dwa lata temu nakazał mu wstrzymanie budowy. Mało tego, chcąc uzyskać jeszcze większe audytorium, pomimo protestu konstruktorów, polecił przesunąć główny filar podtrzymujący całą konstrukcję dachu. To nie mogło dobrze się skończyć. Widziałem zdjęcia osób przygniecionych do ziemi przez stalową konstrukcję. Mówi się o wielu ofiarach śmiertelnych. Samemu niedoszłemu biskupowi Weeks’owi grozi amputacja lewej nogi oraz szereg innych konsekwencji.

 klatka z materiału filmowego na Youtube
Jest mi bardzo przykro. Miało być wielkie święto, a pomimo wspaniałego hasła konferencji zrobiło się tragicznie i ponuro. Tysiące ludzi zachodzi w głowę, jak coś takiego pogodzić z wiarą w opatrzność Bożą? Setki osób przeżywa osobisty dramat nagłej utraty najbliższych. Ktoś sili się na słowa pocieszenia. Ktoś inny już próbuje wyjaśniać sens tego nieszczęścia, a wszystko na nic się tu nie zdaje. Chciałoby się, aby przynajmniej można było znaleźć tu oparcie w czytanych dziś przeze mnie słowach Pisma: Pan dał, Pan wziął, niech będzie imię Pańskie błogosławione [Jb 1,21], ale i one nie znajdują w tym przypadku zastosowania.

Raczej przez cały czas cisną mi się do głowy myśli o odpowiedzialności. Szczerze współczuję pastorowi Akanowi, bo mam nadzieję, że już na dobre dotarło do niego, co narobił. Biblia wyraźnie i wielokrotnie mówi o odpowiedzialności. Im poważniejsza rola społeczna, tym większe wymagania i konsekwencje popełnionych błędów. Od każdego bowiem, komu wiele dano, wiele będzie się żądać, i od tego, komu wiele powierzono, więcej będzie się wymagać [Łk 12,48]. Rozumiem, że pastor Weeks chciał zostać biskupem. Lecz co mówi Pismo? Prawdziwa to mowa: Kto o biskupstwo się ubiega, pięknej pracy pragnie. Biskup zaś ma być nienaganny …  [1Tm 3,1n].

Na tle tych przykrych bardzo skutków zawalonego w Nigerii audytorium, chcę zaapelować do wszystkich braci, zarówno tych już zaangażowanych w służbę duchową, jak również i do tych, który dopiero się do niej przymierzają. Spoczywa na nas przed Bogiem, bracia, wielka odpowiedzialność. Niech umiłowanie chwilowych zaszczytów, niech ułuda jakiegoś tam lokalnego prestiżu i pragnienie popularności, niech adrenalina bycia awangardą nie przysłoni nam prawdy o czekającym nas rozliczeniu przed sądem Chrystusowym. Albowiem my wszyscy musimy stanąć przed sądem Chrystusowym, aby każdy odebrał zapłatę za uczynki swoje, dokonane w ciele, dobre czy złe [2Ko 5,10].

W tym świetle niezwykłej rangi nabiera wszystko to, co przekazujemy ludziom w niedzielę z kazalnicy. Czy mówimy, jak Słowo Boże?  Czy trzymamy się granic zakreślonych przez naukę apostołów i proroków Pańskich, czy może idąc z duchem czasów coraz swobodniej zapędzamy się  gdzieś dalej, modyfikując i naruszając zasady konstrukcji Kościoła? Niezależnie od tego jak ważni jesteśmy pamiętajmy, że udzielając się w służbie  duszpasterskiej,  prowadząc rozważania  biblijne, wygłaszając kazania, doradzając mniej doświadczonym chrześcijanom, ponosimy z tego tytułu odpowiedzialność.

Przestańcie, drodzy bracia, tak garnąć się do nauczania. Wiedzcie, że dla nas, nauczycieli, wyrok będzie surowszy [Jk 3,1]. Przestroga jest o tyle warta wzięcia pod uwagę, że uchybiając np. w służbie Słowa nie ponosi się konsekwencji tak szybko, jak pastor Weeks po uchybieniu przy budowie ich miejsca nabożeństw. Ba, bywa nawet, że póki co, wygłaszając miłe dla ludzkiego ucha słowa, można liczyć na popularność i uznanie. Bóg jednak z pewnością rozliczy w końcu każdego, kto innych wprowadza w błąd poprzez niebiblijne nauczanie i potwierdzanie tego przykładem osobistym. Biblia uczy, że budowanie zarówno własnego życia jak i całej społeczności bez posłusznego przy tym trzymania się Słowa Bożego musi skończyć się jakimś krachem.

Żyjemy w czasach wielkiej samowoli i pewności siebie. Wielu kaznodziejom i pastorom wręcz nie przychodzi już do głowy, że mogą się mylić. Z bólem serca słuchałem niedawno wywodów pastora, który nie tylko swój zbór przekonywał do otwarcia się na ordynację kobiet. Podobnie jak mający tzw. "znajomości" dr Akan Weeks zlekceważył kontrolę inspektorów budowlanych, tak niektórzy w sferze duchowej ignorują życzliwe napomnienia ze strony braci i sióstr i z coraz większą nonszalancją eksperymentują.  Przy tym kompania osób podobnie jak oni myślących i działających na tyle daje im komfort psychiczny, że nie przejmują  się ostrzeżeniami ze strony ludzi szczerze zatroskanych o dalsze losy wspólnot Kościoła.

To nie może się dobrze skończyć. Dlatego trzeba nam w porę wykazać się większą dozą  duchowej odpowiedzialności.  Jej poczucie wiąże się między innymi z respektem dla Słowa Bożego, poszanowaniem zdania innych braci i sióstr oraz świadomością własnej ułomności. Nie bądźmy zbyt pewni swoich racji. Uważajmy innych za wyższych od siebie, gdyż Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje [1Pt 5,5].