26 kwietnia, 2019

Koszty łączenia miłości z dyscypliną

Czytałem dziś w Biblii opowieść o tym, jak swego czasu Izraelici dyscyplinowali jedno z ich plemion za niegodziwość, którego się w nim dopuszczono. Końcowe rozdziały Księgi Sędziów opisują skomplikowany proces wymierzania kary Beniaminitom przez ich współbraci, zapoczątkowany wspólną naradą. W Izraelu dopuszczono się bowiem wielkiej niegodziwości, haniebnego czynu! A teraz wy wszyscy synowie Izraela, dajcie sobie odpowiedź i radę, jak w związku z tym postąpić. Wtedy cały lud powstał jak jeden mąż: Nikt z nas nie pójdzie do swojego namiotu i nikt nie wróci do swojego domu - postanowili. - Postąpimy tak: Ruszymy na Gibeę za wskazaniem losu [Sdz 20,6-9].

Troska o sprawiedliwość i ład społeczny w szeregach synów Izraela okazała się niełatwym zadaniem. Beniaminici nie tylko nie chcieli się ukorzyć, ale stanęli do walki. Dwukrotnie pobili braci z innych plemion, którzy odważyli się ich dyscyplinować. Koszty tej operacji okazały się bardzo wysokie. Tysiące osób poniosło śmierć. Jednakże - o, dziwo! - ostatecznie ukarane plemię Beniamina natychmiast stało się w Izraelu obiektem empatii. Żałowali więc potomkowie Izraela swojego brata Beniamina. Powtarzali: Dzisiaj zostało odcięte jedno plemię od Izraela. Co zrobimy dla tych pozostałych? [Sdz 21,6-7]. Wszystkim zależało na tym, aby Beniaminici nadal należeli do społeczności izraelskiej. Znowu zaczęli się więc naradzać, tym razem w celu ułatwienia im powrotu do normalnych relacji. I naprawdę pomogli potomkom Beniamina ponownie włączyć się w życie narodu.

Ostra reakcja na zaistniałe zło była jak najbardziej stosowna. Niemniej ważne i zasadne było okazanie miłości. Takich postaw Bóg oczekuje również w Kościele. Miłość i dyscyplina mają iść w parze, z jednej strony chroniąc zbór od zepsucia, a z drugiej od bezdusznej surowości. Dobrym przykładem służy nam postawa apostoła Pawła względem apostoła Piotra. Gdy jednak Kefas przybył do Antiochii, otwarcie mu się przeciwstawiłem, dlatego, że zawinił. Otóż zanim pojawiły sie osoby z otoczenia Jakuba, jadał razem z poganami. Po ich przybyciu natomiast zaczął ich unikać z obawy przed zwolennikami obrzezania. W tej dwulicowości dołączyli do nich również inni Żydzi. Nawet Barnaba dał się wciągnąć w ich obłudę. Gdy zauważyłem, że postępują niewłaściwie, wbrew prawdzie dobrej nowiny, powiedziałem do Kefasa wobec wszystkich: Jeśli ty, będąc Żydem, żyjesz również po pogańsku, a nie tylko po żydowsku, to dlaczego zmuszasz pogan do życia wyłącznie po żydowsku? [Ga 2,11-14]. Kto czyta Biblię, ten wie, że zaistniałe napięcie nie zaważyło jednak na ich dalszych relacjach braterskich i nie ustawiło ich przeciwko sobie.

Miłość do braci w Chrystusie nieraz nakazuje nam zająć stanowisko, które w pierwszym odczuciu może być zrozumiane jako brak miłości. Napominanie nigdy przecież nie jest przyjemne i rodzi naturalny sprzeciw. Wszakże zaniechanie dyscypliny w imię miłości byłoby błędem prawdziwym. Izraelici słusznie zrobili, że przystąpili do dyscyplinowania plemienia Beniamina. Rodzice słusznie robią, gdy kochając swoje dziecko, z bólem serca poddają je dyscyplinie, jednocześnie zapewniając je o swojej miłości. Sama dyscyplina mogłaby uśmiercić je emocjonalnie. Sama miłość, bez dyscypliny, stałaby się pożywką dla ich egoizmu, nieposłuszeństwa Bogu i niewiary.

Mądrzy kochający rodzice dyscyplinują swe dzieci nie bacząc, że na ich wdzięczność trzeba będzie poczekać nawet kilkadziesiąt lat. Prawdziwi bracia i siostry w Chrystusie reagują na zaobserwowane w kościele zło, chociaż wiedzą, że trzeba będzie za to słono zapłacić, bo nikt nie lubi być napominanym. Nie zrażają się tym jednak i nadal szukają dobra dla tych, którym się przeciwstawili...

24 kwietnia, 2019

To przynosi nam ujmę

Parę dni temu dowiedziałem się, że rada jednego z kościołów mniejszościowych, z przymiotnikiem "ewangeliczni" w nazwie, wyrokiem świeckiego sądu z końcem kwietnia 2019 roku ostatecznie pozbawia zbór w dużym mieście miejsca jego dotychczasowych zgromadzeń. Czarę goryczy przepełnia fakt, że ów zbór przed laty wielkim wysiłkiem, na gruncie zakupionym za prywatne pieniądze rodziców i siostry pastora, wybudował dla siebie rzeczony dom zborowy i od ponad trzydziestu lat go użytkował oraz się o niego troszczył. Gdy swego czasu cała ta lokalna wspólnota postanowiła usamodzielnić się i na własną rękę pracować na rzecz Królestwa Bożego, rada kościoła zaczęła żądać zwrotu nieruchomości, która formalnie jest jej przypisana na mocy przyjętych niegdyś kościelnych zapisów prawnych.

Nie od dziś znam problem, ale dotychczas publicznie milczałem w tej sprawie ufny, że ewangelicznie wierzący bracia pójdą po rozum nie do własnej głowy, ale do Biblii. Rozumiem, że zgodnie z literą obowiązującego prawa nieruchomość zborowa jest własnością kościoła jako całości. Lecz ta nieruchomość w ogóle by nie powstała, gdyby nie lokalny zbór, który własnym wysiłkiem organizacyjnym dla własnych potrzeb fizycznie ją stworzył. Wystarczy spojrzeć na sprawę w duchu ewangelii Chrystusowej. Nauka apostolska głosi: W ogóle, już to przynosi wam ujmę, że się z sobą procesujecie. Czemu raczej krzywdy nie cierpicie? Czemu raczej szkody nie ponosicie? Tymczasem wy sami krzywdzicie i szkodę wyrządzacie, i to braciom [1Ko 6,7-8].

Jestem głęboko zasmucony. Znam i miłuję braci po jednej i po drugiej stronie tego konfliktu. To co ma miejsce, przynosi nam ujmę. Zbór pozbawiony swojego miejsca zgromadzeń przetrwa. Mogę tak o nim myśleć, bo nie popadł w żadną herezję lub niemoralność. Jego członkowie nadal będą się zgromadzać. Na miarę swych możliwości wciąż będą służyć Bogu i ludziom, bo wynika to z ich wiary oraz miłości do Chrystusa Pana. Obawiam się jednak, że nasz Pan, jako Głowa Kościoła, nie pozostawi tak tej sprawy. Dlatego ze względu na miłość i łaskę naszego Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, zachęcam do zwykłej życzliwości, nawet jeśli zdaniem niektórych ta grupa chrześcijan postąpiła kiedyś niewłaściwie. Wciąż przecież można odstąpić od egzekwowania litery prawa i okazać braterską wspaniałomyślność.

Jeśli więc w Chrystusie jest jakaś zachęta, jakaś pociecha miłości, jakaś wspólnota Ducha, jakieś współczucie i zmiłowanie, dopełnijcie radości mojej i bądźcie jednej myśli, mając tę samą miłość, zgodni, ożywieni jednomyślnością. I nie czyńcie nic z kłótliwości ani przez wzgląd na próżną chwałę, lecz w pokorze uważajcie jedni drugich za wyższych od siebie. Niechaj każdy baczy nie tylko na to, co jego, lecz i na to, co cudze. Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie, który chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu, lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom; a okazawszy się z postawy człowiekiem, uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej [Flp 2,1-8].

19 kwietnia, 2019

Dlaczego Wieczerza Pańska jest tak ważna?

Wieczerza Pańska została ustanowiona przez Jezusa Chrystusa podczas święta Paschy, rokrocznie obchodzonego przez Żydów na wspomnienie ich cudownego uwolnienia z niewoli egipskiej. Tajemnicą cudownego ocalenia Izraelitów owej nocy od śmierci był baranek paschalny. Zgodnie z wolą Bożą miał on być spożywany w czasie ostatniej plagi egipskiej, a jego krwią należało naznaczyć wejścia do izraelskich domów.

Zachowanie życia w tamtych okolicznościach wymagało czynnej wiary. Kto posłuchał i pokropił odrzwia swego domu krwią baranka, tego pierworodni domownicy ocaleli i wszyscy cieszyli się życiem. Kto zlekceważył Słowo Boże i nie oznakował swych drzwi krwią, ten miał wizytę anioła śmierci i rozpacz w domu.

Jak przebiegała typowa wieczerza paschalna na pamiątkę tamtych wydarzeń? Prowadzący na początku brał do ręki kielich z winem, ogłaszał błogosławieństwo tzw. kidusz, wypijał wino i dawał pozostałym do wypicia. Potem brano gorzkie zioła moczone w sosie owocowym. Był to także czas  na wyjaśnienie znaczenia paschy. Śpiewano też któryś z psalmów (od 113 do 118). Zasadniczą wieczerzę paschalną Żydzi zaczynali łamaniem chleba. Pili drugi kielich wina i jedli baranka oraz chleb bez kwasu. Kiedy skończyli wieczerzę prowadzący brał trzeci kielich, wypijali go po modlitwie i śpiewali kolejny hymn ze wspomnianego zakresu psalmów. Po śpiewaniu wypijali czwarty kielich podkreślając w ten sposób swą nadzieję na udział w chwale przyszłego królestwa Izraela.

W czasie swojej ostatniej wieczerzy paschalnej Jezus nadał nowe znaczenie dwóm elementom: przaśnikom i trzeciemu kielichowi. Powiedział  o chlebie: To jest ciało moje,  za was wydane; to czyńcie na pamiątkę moją(1Ko 11,24). Podając trzeci kielich powiedział: Ten kielich, to nowe przymierze we krwi mojej; to czyńcie ilekroć pić będziecie na pamiątkę moją (1Ko 11,25). Tak jest do dzisiaj. Chleb reprezentuje ciało Jezusa Chrystusa jako Baranka Bożego. Wino w Wieczerzy Pańskiej reprezentuje krew Jezusa Chrystusa jako Baranka Bożego, który gładzi grzech świata. Warto tu dodać, że w symbolice żydowskiej wino reprezentuje zarówno krew jak i radość.

W zrozumieniu głębi wymowy Wieczerzy Pańskiej może być bardzo pomocny obraz tradycyjnych zaślubin żydowskich. Gdy młody Izraelita zakochał się w kobiecie – wówczas ojcowie organizowali uroczystość zawarcie kontraktu ślubnego. Aktem, który cementował miłość i związywał Oblubienicę z Oblubieńcem na zawsze była chwila, gdy on podawał jej kielich z winem i mówił: "Wino, które jest w tym kielichu reprezentuje moją krew. Jeżeli ją wypijesz, będziesz moją. Będziesz mi na zawsze poślubioną". Jeżeli ona wzięła ten kielich i z tego kielicha wypiła, to stawali się małżeństwem.

W Wieczerzy Pańskiej mamy wyraźny akt duchowych zaręczyn Syna Bożego z Kościołem. Podając kielich swym uczniom, Jezus symbolicznie zaoferował im związanie się z Nim na zawsze na wzór małżeństwa. Apostołowie znali ten obyczaj żydowski i nie mogli tego inaczej rozumieć. Jak niegdyś Izrael był małżonką Jahwe, tak Kościół jest Oblubienicą Chrystusa, związaną z Nim prawnym kontraktem ślubnym. Wskazują na to słowa Pisma Świętego: Zabiegam bowiem o was z gorliwością Bożą; albowiem zaręczyłem was z jednym mężem, aby stawić przed Chrystusem dziewicę czystą [2Ko 11,2].  Każdy, kto dzisiaj w akcie Wieczerzy Pańskiej pije z kielicha Pańskiego – daje świadectwo, że przyjął oświadczyny PANA i jest z Nim związany dozgonnym węzłem.

Tak było z izraelskimi zaślubinami. Po wypiciu wina z kielicha podanego przez oblubieńca  narzeczona była mu poślubiona. Od tego momentu należała tylko do niego. Zgodnie ze Słowem Bożym złamanie tych ślubów było w Izraelu karane śmiercią. Pomimo tego, że oblubieniec jeszcze nie mieszkał z oblubienicą, to już była ona zobowiązana do dochowania mu całkowitej wierności. Stąd rozterka Józefa po otrzymaniu informacji, że Maria – z którą byli już związani  takim kontraktem - jest w ciąży. Dopiero, gdy otrzymał objawienie w tej sprawie uspokoił się i w stosownym czasie przyjął Marię do przygotowanego już domu.

Udział w Wieczerzy Pańskiej zobowiązuje do wierności Panu. Nie możecie pić kielicha Pańskiego i kielicha demonów; nie możecie być uczestnikami stołu Pańskiego i stołu demonów. Albo czy chcemy Pana pobudzać do gniewu? Czyśmy mocniejsi od niego? [1Ko 10,21-22].  Stąd przestroga, którą często powtarzamy za apostołem: Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z kielicha tego pije. Albowiem kto je i pije niegodnie, nie rozróżniając ciała Pańskiego, sąd własny je i pije. Dlatego jest między wami wielu chorych i słabych, a niemało zasnęło. Bo gdybyśmy sami siebie osądzali, nie podlegalibyśmy sądowi. Gdy zaś jesteśmy sądzeni przez Pana, znaczy to, że nas wychowuje, abyśmy wraz ze światem nie zostali potępieni [1Ko 11,28-32]. Wspaniałe to i chwalebne być w związku z Panem Jezusem Chrystusem! Jednocześnie jednak jest to bardzo odpowiedzialna pozycja, domagająca się wygaszenia wszelkich duchowych przyjaźni i związków ze światem.

Powróćmy do ilustracji kontraktu ślubnego. Po wypiciu wina z kielicha zaręczynowego oblubieniec odchodził, by przygotować dom do wspólnego zamieszkania, a oblubienica pozostawała w oczekiwaniu na dzień, gdy po nią przyjdzie, aby zabrać ją do siebie. Oblubieniec przygotowywał dom pod okiem ojca, który był doświadczony i wiedział, co oblubienicy będzie potrzebne. Gdy ojciec stwierdzał, że wszystko było już należycie przygotowane – wysyłał syna po oblubienicę. Wtedy oblubieniec powracał po swą narzeczoną, zabierał ją do przygotowanego domu i tam – znowu podawał jej kielich z winem. Było to wino ich radości. Pili z niego razem - symbolicznie kończąc czas rozstania.

Na tę radość wskazał Pan uczniom, ustanawiając Wieczerzę Pańską. Potem wziął kielich, podziękował, dał im i pili z niego wszyscy. I rzekł im: To jest krew moja nowego przymierza, która się za wielu wylewa. Zaprawdę powiadam wam, nie będę już odtąd pił z owocu winorośli, aż do owego dnia, gdy go będę pił na nowo w Królestwie Bożym. A gdy odśpiewali hymn, wyszli na Górę Oliwną [Mk 14, 23-26]. To prawda. Przed Oblubienicą Chrystusową wspaniała przyszłość – czwarty kielich z winem radości!

Niechaj się nie trwoży serce wasze; wierzcie w Boga i we mnie wierzcie! W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce. A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli [J 14,1-3]. I wy teraz się smucicie, lecz znowu ujrzę was, i będzie się radowało serce wasze, a nikt nie odbierze wam radości waszej [J 16,22]. Czeka nas niekończąca się radość w niebie.

Dlaczego Wieczerza Pańska jest tak ważna? Bo mówi, że jesteśmy w związku z samym Panem! Zawarliśmy Przymierze z Synem Bożym Jezusem Chrystusem. On  ofiarował się dla nas. Przelał za nas Swą krew. My przyjęliśmy z Jego rąk dar ocalenia od śmierci. Dar życia wiecznego! Za każdym razem jedząc z tego chleba i pijąc z tego kielicha to poświadczamy! To poważna sprawa. Najpoważniejsza na świecie! Zapraszam do łamania chleba przy stole Pańskim. Zapraszam do godnego picia z kielicha Pańskiego.

16 kwietnia, 2019

Czy będziesz miał co świętować w Wielkanoc?

Pobożność ludu Bożego w czasach Jezusa wymagała radykalnej odnowy. Syn Boży przyszedł dać im nowe życie, bo stare na tyle było skażone, że nie nadawało się na żadną rewitalizację. Spojrzenie na Jerozolimę przyprawiło Pana o płacz, a na widok tego, co zastał w świątyni, wziął do ręki bicz. Gdy się zbliżył i zobaczył miasto, zapłakał nad nim i powiedział: O, miasto, gdybyś i ty w tym dniu poznało drogę, która prowadzi do pokoju. Lecz jest ona teraz zakryta przed tobą. Bo oto nadejdą dni, w których twoi wrogowie usypią wokół ciebie wał, otoczą cię, uderzą zewsząd, powalą wraz z twoimi mieszkańcami i nie pozostawią w tobie kamienia na kamieniu, ponieważ zabrakło ci rozpoznania czasu Bożych odwiedzin u ciebie. Potem wszedł do świątyni i zaczął z niej wyrzucać sprzedawców. Mówił do nich: Napisane jest: Mój dom będzie domem modlitwy, a wy zrobiliście z niego jaskinię zdzierców [Łk 19,41-45].

Stan duchowy ówczesnych Żydów podpowiada, jak w oczach Bożych może wyglądać obraz współczesnego chrześcijaństwa. Ludzka religijność bez rzeczywistej obecności Ducha Świętego tworzy postawy, dzieła, obrzędy i zwyczaje, które na tyle zasmucają i gniewają Boga, że On nie chce już dłużej na nie patrzeć. Przypomnijmy, że bezbożna twórczość narodów Kanaanu z chwilą, gdy Izraelici tam wkraczali, musiała zniknąć, niezależnie od jej walorów kulturowych, historycznych czy estetycznych. Również Jezus nie chciał, aby Jego uczniowie wdrażali się w religijne praktyki ustanowione przez duchowo martwych ludzi. Nikt nie przyszywa łaty z nowego sukna do starego płaszcza, w przeciwnym razie nowa łata obrywa stary materiał i dziura sie powiększa. Nikt też nie wlewa młodego wina do starych bukłaków, w przeciwnym razie wino rozrywa bukłaki - samo wycieka i bukłaki stracone. Młode wino trzeba lać do nowych bukłaków [Mk 2,21-22] - tłumaczył.

Przez wiarę w Jezusa Chrystusa jesteśmy zbawieni z naszych grzechów i otrzymujemy dar życia wiecznego. To jest całkiem nowe życie, z nowym systemem wartości, bez wplatania w nie starej cielesności i koncentracji na tym, co materialne. Gdyż Królestwo Boże to nie pokarm ani napój, lecz sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym [Rz 14,17]. Rzeczywiste nawrócenie do Boga i odrodzenie z Ducha Świętego owocuje nowym podejściem do życia i przestawieniem się na Królestwo Boże. Nic ze starego sposobu myślenia i cielesnej religijności nie zasługuje na ocalenie. Ma umrzeć i na zawsze zostać pogrzebane. Czy nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? A zatem za sprawą chrztu zostaliśmy pogrzebani wraz z Nim w śmierć, abyśmy wzorem Chrystusa, który został wzbudzony z martwych przez chwalę Ojca, my również prowadzili nowe życie [Rz 6,3-4].

Jest to prawda o kapitalnym znaczeniu dla naszego zbawienia. Stąd moje serdeczne życzenie, aby w okresie Wielkiego Tygodnia dotarła ona do jak największej ilości osób, zakończyła w nich roztkliwianie się nad ich przeszłością, a nawet dotychczasową religijnością, i zaowocowała pełnym odrodzeniem do nowego życia. Tylko wtedy będzie miało sens świętowanie Zmartwychwstania Pańskiego w niedzielę.

11 kwietnia, 2019

Dekada z blogiem "Dzisiaj w świetle Biblii"

Dziesięć lat temu, w czwartek, 9 kwietnia 2009 roku na blogu "Dzisiaj w świetle Biblii" napisałem pierwszy tekst. Zbliżały się święta Zmartwychwstania Pańskiego, więc była to refleksja o ewangelicznym wydarzeniu z okresu Wielkiego Tygodnia, zatytułowana "Pocałunkiem?". Dzisiaj w archiwum bloga jest już ponad tysiąc czterysta różnej długości wpisów. Pisałem je z potrzeby serca, ale też z poczucia obowiązku, by jako sługa Słowa Bożego umożliwiać Biblii zabranie głosu.

W ciągu dziesięciu minionych lat poruszyłem wiele tematów. Zgodnie z tytułem bloga starałem się  rzucać na nie choć trochę biblijnego światła. Przy okazji odkrywałem się przed Czytelnikami ze swoimi poglądami i przekonaniami. I wciąż tak robię. Czytając to możecie zrozumieć moje pojmowanie tajemnicy Chrystusowej [Ef 3,4]. Wiadomo, co myślę o zjawiskach i procesach zachodzących w środowisku biblijnych chrześcijan. Smucę się postępującym zeświecczeniem ewangelicznych zborów. Cieszy mnie każde kazanie nacechowane bojaźnią Bożą i troską o wierność nauce Chrystusowej. Ostrzegam przed niechybnymi konsekwencjami ordynacji kobiet i obejmowania przez nie stanowisk przywódczych w kościele. Zdumiewa mnie u niektórych pastorów ignorowanie znaczenia doktryny chrześcijańskiej i lekkość, z jaką wpuszczają za kazalnicę mówców o wątpliwym związku ze zdrową nauką.

Buduje mnie gorliwość i praktyczne poświęcenie życia na rzecz Królestwa Bożego, zwłaszcza gdy widzę to u ludzi, którzy mają już za sobą pierwsze pięć lat wiary w Jezusa Chrystusa. Nadal będę podkreślać znaczenie instrukcji apostolskiej, by do służby powoływać wyłącznie sprawdzonych już braci. Jestem szczęśliwy widząc i słysząc nowych kaznodziejów Słowa Bożego, którzy mają odwagę dbać przede wszystkim o upodobanie w oczach Pana.

Jeśli Bóg zechce i pozwoli - to nadal będę tu pisać o tym, co mnie poruszy, zbuduje, zainspiruje, zaintryguje lub zbulwersuje. Chciałbym to robić mądrzej i zawsze zgodnie z myślą Bożą. Przynajmniej od czasu do czasu wspomnijcie mnie więc - proszę - w waszych modlitwach.

10 kwietnia, 2019

Szata nie zdobi, ale też mówi

Środowy wieczór. W telewizji leci mecz Ligi Mistrzów - Manchester kontra Barcelona. Patrzę na trenerów obydwu drużyn. Jeden i drugi pod krawatem. Niedzielne przedpołudnie. Trwa chrześcijańskie nabożeństwo. Patrzę na pastora i zaproszonego kaznodzieję. Obydwaj w t-shirtach, a jeden dodatkowo w celowo przedartych dżinsach...

Co o tym myśleć? Trenerzy drużyn futbolowych uczestniczą w wydarzeniu sportowym, ale ponieważ ich podopieczni grają mecz, a patrzą na to tłumy - to od lat mają zwyczaj pojawiać się na stadionie w odświętnym ubraniu. Podopieczni pastora zgromadzają się na wspólne spotkanie z Najwyższym. Przyjeżdżają do domu modlitwy, by oddać Bogu chwałę, złożyć dziękczynienia i wysłuchać Słowa Bożego. Pastor wszakże z roku na rok przychodzi na taki event coraz bardziej luzacko ubrany...

Biblia uczy, że kapłani w czasach Starego Przymierza do służby w Przybytku mieli obowiązek ubierać się odświętnie. Święte szaty dla Aarona jako kapłana i szaty synów do pełnienia służby kapłańskiej [2Mo 35,19] podkreślały doniosłość tej służby. Kapłani i lewici nie mogli pełnić swych zadań ubrani dowolnie i po swojemu. Nawet polscy gimnazjaliści ubrali się dzisiaj jakoś wyjątkowo, bo zdają swój egzamin. Czyżby zgromadzenie chrześcijańskiego zboru z roku na rok stawało się coraz mniej ważne i godne? Czy pastor swym ubraniem niczego ludziom nie mówi..?