21 maja, 2009

Chata - zaciemniające wyjaśnienie

Przeczytałem właśnie powieść pt. „Chata” autorstwa Williama P. Younga. Książka z empikowej półki „TOP”, bestseller New York Timesa, ponad sześć milionów sprzedanych egzemplarzy. Na tytułowej okładce intrygująca opinia: „Chata na zawsze zmieni sposób, w jaki myślicie o Bogu”.

Rzeczywiście, jest nieźle pomyślana. Nie tylko porusza ważny temat, ale też robi to w niezwykły sposób. Po jej przeczytaniu zrozumiałem wszakże, skąd tak wielkie zainteresowanie tą książką. Na przykład, ukazuje ona Trójcę Świętą w bardzo ‘nowoczesnej’ wersji. Dwie kobiety, z których jedna nosi męskie imię i mężczyzna. Bóg Ojciec to wielka Murzynka o imieniu Tata. Jezus to postawny ogrodnik podobny do Araba, a Duch Święty to kobieta Sarayu o urodzie Azjatki.

Atmosfera miłości jaka między nimi panuje wyraża się całkowitą dowolnością działania całej trójki w obrębie jakby zwykłego gospodarstwa domowego i wesołym chichotaniem. Nikt od nikogo niczego nie wymaga, wszystko sobie wybaczają. Bohater powieści w gościnie u nich może robić, co chce. Jasne, że taki Bóg może się podobać.

Równie ważnym zaciemnieniem prawdy o Bogu jest przemycany w tej książce uniwersalizm zbawienia. Wszyscy mają wszystko przebaczone. Trafiający na tamtą stronę życia są wspaniali i czują się wspaniale. Pijak i brutal, który doprowadził nastoletniego syna do desperackiej ucieczki z domu, tam jest znany i kochany. Żadnej wzmianki o jego wcześniejszym nawróceniu.

Jakkolwiek interesująca i mądra jest ta książka, nijak ma się ona do tego, co o Bogu mówi Biblia. Więc niczego o Bogu tak naprawdę nie wyjaśnia, a jeszcze bardziej zaciemnia Jego obraz. Takim Go maluje, jakim ludzie chcieliby Go wiedzieć. Prawdę o Bogu mamy w Biblii.

Takie są moje pierwsze wrażenia po lekturze „Chaty”. Podkreślam - pierwsze, bo na dojrzalszą opinię być może przyjdzie jeszcze czas.

9 komentarzy:

  1. Ciekawe pierwsze wrażenia. Nie wiem jak jest w wersji polskiej, ale w angielskiej (na okładce) jest m.in. wypowiedź znanego ewangelisty (nie-Amerykanina, dodam) J Johna, dla którego ta książka była ważna i potrzebna. Interesujące, prawda? Jestem spokojny o teologię J Johna :).

    Mnie się "Chata" bardzo podobała, czemu zresztą dałem wyraz u siebie na blogu. Nie szukałem w niej teologii, tylko literackiej (a nie - doktrynalnej) wyobraźni autora. I takową znalazłem z dużą satysfakcją.

    Mam nadzieję,że wiele osób, które normalnie nie sięgają po Biblię, zachęci ona do przemyślenia swojej postawy względem Boga. A czy w konsekwencji swoich dalszych poszukiwań zwrócą się do Biblii - tego to już chyba oboje nie wiemy :).

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak najbardziej masz w swoim spojrzeniu na tę książkę wiele racji. Nie spieram się z Tobą. Wyraziłem jedynie pogląd, że chociaż być może jest ona bardzo pomocna w uwolnieniu się od żalu do Boga z powodu doznaych krzywd lub przeżytych tragedii, to nie może być źródłem prawdy o Bogu. Także pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. To co najbardziej mnie poraziło w tej książce i uważam za coś bardzo niebezpiecznego to to,że autor w sposób bardzo przekonujący udowadnia, że nie ma piekła. Jeśli nie wierzycie przeczytajcie jeszcze raz rozmowę głównego bohatera z "Sofią" (uosobieniem bożej mądrości). Cała książka tchnie czystym humanizmem, który próbuje imitować chrześcijaństwo.

    OdpowiedzUsuń
  4. http://www.tiqva.pl/bezdroa-bdu/137-chata-wic-zajrzyjmy-do-rodka

    OdpowiedzUsuń
  5. Warto sie zapoznac

    http://www.tiqva.pl/bezdroa-bdu/137-chata-wic-zajrzyjmy-do-rodka

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja przeczytałam tę książkę niemal duszkiem. Pozwoliła mi spojrzeć na Boga inaczej, tzn z innej strony. Nie patrzyłam tam na jakąś teologiczna sferę... Pozostało mi kilka aspektów żywych z tej książki-jak wygląda Boża praca a raczej współpraca ze mną przy sadzaniu nowego ogrodu, rewelacyjnie ujęta była tez kwestia osądzania Boga... Generalnie polecam tą książkę swoim znajomym nie jako lektur teologiczna, która ma wyjaśnić zależności trójcy itd, raczej jako powieść, która ma zwrócić czytającego do szukania Boga. A jak wiadomo, Boga można znaleźć jedynie w Słowie i modlitwie.

    OdpowiedzUsuń
  7. @harysia - zachęcam cię do zapoznania się z jeszcze jedną krytyczną recenzją tej książki i przemyślenia tego, czy faktycznie Chatę można i należy polecać...

    http://www.tiqva.pl/bezdroa-bdu/190-chata-the-shack-przeczytalimy-i-co-zobaczylimy-

    Przestrzegam cię też przed patrzeniem na Boga z jakiejkolwiek innej strony, niż z Jego własnego objawienia, zapisanego w Biblii. Chyba, że stwierdzisz, że Biblia to za mało, i że czegoś nam w niej brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam tę książkę z polecenia. Myślę, że dojrzałej wierzącej osobie nie zaszkodzi. Ale nie poleciłabym jej nikomu nienawróconemu lub nawróconemu dopiero co.
    Popieram poprzednią wypowiedź - Rafała: "Przestrzegam cię też przed patrzeniem na Boga z jakiejkolwiek innej strony, niż z Jego własnego objawienia, zapisanego w Biblii. Chyba, że stwierdzisz, że Biblia to za mało, i że czegoś nam w niej brakuje."
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Po przeczytaniu całej recenzji/streszczenia – włos się na głowie jeży i zastanawia ogólny raczej entuzjazm... Smutne.

    Cytat z podsumowania: „Książka Chata zachwalana jest w nieomal wszystkich chrześcijańskich kręgach, polecają ją ewangelikalni pastorzy. Czym się kierują jej admiratorzy, polecając książkę antychrześcijańską jako chrześcijańską? Niech odpowiedzą w swoim własnym sumieniu. My zdecydowanie odradzamy tę lekturę. Po prostu i zwyczajnie szkoda na nią czasu. Chyba że dla zorientowania się, z jakim zapamiętaniem człowiek jest zdolny uprawiać przekręcanie Słowa Bożego.”
    Poniżej link z całym artykułem:
    www.tiqva.pl/bezdroa-bdu/137-chata-wic-zajrzyjmy-do-rodka

    OdpowiedzUsuń